nowe mozliwości w tym roku

Stanisław Barszczak- Moc poczęta w miłości (Wspomnienia z Montserrat) –
Na kilka dni przed Bożym Narodzeniem poruszyły nas echa gwałtu na ludności cywilnej: 12 osób zabitych, 50 rannych w zamachu w Berlinie. Dzisiaj wszystko istnieje do końca w fotografii. Gdy tylko dzieje się coś, odbywa się wesoła czy smutna impreza, robimy zdjęcia. I ja może uprawiałem taki intelektualny striptiz. Byłem może nie raz zmęczony faktem, że byłem człowiekiem. Jako pisarz już uważam ten świat, patrzę na niego inaczej. Otóż czas istnieje tak, że nie wszystko wydarza się jednocześnie. A przestrzeń istnieje tak, że nie wszystko wydarza się tobie. Nie jesteśmy szczęśliwi, szczególnie my Polacy, którzy emigrują za granicę ojczyzny w poszukiwaniu pracy. 25 milionów Polaków poza Polską, ich ojczyzną… Nasz heimat wewnętrzny znalazł się w niebezpieczeństwie. Ale nie lękajmy się. Dobrze jest być człowiekiem. Od Jezusa, rodzącego się w żłobie, przychodzi do nas moc jedyna, olbrzymia dla naszego codziennego świadectwa. Możemy mówić czynić dobrze, budować społeczeństwo. Ostatnio sięgnąłem po książkę Susan Sontag(1933–2004) pt. “Miłośnik wulkanów”. Postaci tej książki to najpierw Emma Hamilton, która obecnie jest jedna z najczęściej portretowanych kobiet końca XVIII wieku, o zdolnościach aktorskich, prezentowanych między innymi Goethemu. Była przyjaciółką Marii Karoliny Habsburg, żoną Sir Williama Hamiltona, długoletniego ambasadora brytyjskiego przy Królestwie Neapolu, wreszcie kochanką słynnego admirała Horatia Nelsona i matką jego córki. I to wszystko osiągnęła kobieta wywodząca się z nizin społecznych, która była córką ubogiego kowala. Sam życiorys Emmy mógłby posłużyć za kanwę świetnego romansu lub sagi historycznej. U Susan Sontag pozostaje jednak tylko postacią drugoplanową… Tytułowy miłośnik wulkanów to Sir William Hamilton (zwany Cavaliere). Prekursor wulkanologii, obserwator Wezuwiusza, godny następca Pliniusza Starszego. Jednocześnie miłośnik innego wulkanu: wulkanu energii, jakim jest jego druga żona – Emma. Otóż doszło tutaj do powstania przedziwnego trójkąta miłosnego małżeństwa Hamiltonów z admirałem Nelsonem, taka fabuła stanowi tylko pretekst do przedstawienia przemyśleń jednej z najznakomitszych eseistek XX wieku, jaką jest Susan Sontag. Każdy temat jest przedstawiony w niezmiernie intrygujący sposób. Od rozważań na temat natury kolekcjonerstwa, przez politykę, miłość, wartość sztuki, starzenie się, aż po myśli o naturze rewolucji. Zachęcam do lektury…
Mnie interesuje nie więzienie ale otwartość… I tak przeprowadzamy wywiad, siedzimy parapecie okna, spacerujemy nad brzegiem rzeki w naszym mieście, przy herbatce siedzimy w pokoju i przeglądamy folder z obrazami, nagle kartka folderu pokazuje nam głowę Jana Chrzciciela na misie… Osobiście jestem za spirytualnymi ceremoniami. A ludzie dzielą się na piękne kobiety (schone) i mężczyzn- którzy są silni, odważni albo straceni. Z naszym realizmem nierzadko podążamy za myślą J-P.Sartre’a. Skoro Bóg umarł czlowiek jest wolny. Egzystencja poprzedza esencje…Człowiek sam stwarza wolność (hisz. Il hombre que solo creia en el ser humano). Odsłaniamy teraz szczególną historię (ang. story), stwarzamy determinizm. Moja literatura to straszne czystki we współczesnych światach. Upraszczam. Ale w dziecinstwie miałem fabrykę jedynych wartości poprzedniej generacji, fabryki szkła w Ząbkowicach powiedzmy, ktore w końcu otworzyly mnie na sztukę literatury. Wszedłem w ten las, Niemcy wchodzą w głęboki, ogromny las, Anglicy- w mały, a ja wszedłem w las mojej generacji, który został już bardzo przetrzebiony. I powiem teraz, to jest skandal, że ja muszę o tym pisać. Ale lubię kryminały szpiegowskie, których autorami są Anthony Powell, Somerset Maugham czy John le Carre…
Przebogata kulturowo jest nasza cywilizacja. Ale co jeszcze nie wiemy? Na przykład mało wiemy o homeopatii. Homeopatia – forma medycyny niekonwencjonalnej, zaproponowana po raz pierwszy w 1796 przez niemieckiego lekarza Samuela Hahnemanna. Zwolennicy tej metody stosują wysoce rozcieńczone substancje, które domniemanie mają leczyć choroby o symptomach podobnych do tych powstałych w wyniku spożycia tychże substancji. Homeopatia bazuje na aksjomacie sformułowanym przez Hahnemanna, który nazwał go „prawem podobieństw”. Według niego substancje powodujące pewne symptomy u osób zdrowych powinny być podawane w rozcieńczonej formie pacjentom wykazującym podobne objawy. Środki są przygotowywane poprzez sukcesywne rozcieńczanie. Według współczesnych koncepcji homeopatycznych, środkiem działającym w tego rodzaju preparatach nie są cząsteczki rozpuszczonej substancji, ale cały roztwór, który pod wpływem kontaktu z substancją leczniczą trwale zmienia swoje właściwości. Nie ma zweryfikowanych obserwacji ani wiarygodnych naukowo mechanizmów fizycznych, które potwierdzałyby takie zjawisko. Nie jest też znany sposób, w jaki preparat homeopatyczny miałby zapoczątkowywać proces leczenia… Bynajmniej pojawiają się ostatnie problemy także. W tej epoce cywilizacji ludzkich zabijamy się ostatecznie, choć jesteśmy pielgrzymami li tylko na ziemi matce. Stąd moje marzenie o tym pisać. Chciałbym coś więcej powiedzieć mojej generacji: przede wszystkim to, że nie piszę o milości ale z milością. Styl to osobisty problem naszych czasów. Ktoś mnie zapytał czy jestem optymista, a jak pani mysli, odpowiedziałem. Innym razem stwierdziłem: nie jestem antysemitą. Bo jestem w roli mędrca, który zamierzył pisać o współczesnych wydarzeniach. Jakkolwiek nie piszę, aby żyć, ale aby sprawdzić moje człowieczeństwo. W tym kontekście posługiwanie się ironia, bywa formą zachowania siebie… Moja relacja do kościoła taka, jaką utrzymuję odnośnie- bycia dobrym Polakiem. Potrzebuję liturgii. Ale wróćmy do codziennych doświadczeń. Tutaj nawet sniadanie jest bardzo wazne… Śmiem twierdzić, że my nie jesteśmy zaprzyjaźnieni w pełni z codziennymi doświadczeniami, rozkochani w nich. Opisuję role mojego życia. Znajduję je jako wewnętrzny apel, aby przekazywać sobie wspomnienia zawsze i wciąż żywe i najpiękniejsze. Sztuka-artyzm przychodzi z ognia. Jakkolwiek w naszej erze przeważnie chodzimy z butelką wody, ażeby ugasić to jedynie pragnienie artyzmu. A jakie są kłamstwa mojego życia: stały ustawiczny akt rozwagi nad życiem, wydaje mi się że nie piszę niekiedy, nie czytam. Te triki towarzyszą mi każdego dnia. Choć może nie mówię, a więcej piszę. My Polacy jesteśmy wspaniałymi arbitrami pimiędzy teistami i ateistami w tym świecie. Chciałbym to zauważyć, ale przecież wszystko jest nowe, nieodkryte, mówi Peter Handke. Tak więc obce, jeszcze nie pomyślane rzeczy chcę opisać. Literatury nie wyraża się, ona opisuje uniwersalne momenty… Zatem podróżuję przez światy teraz, opisuję Ludzki heimat. Potrzebuję to. Szczyt ludzkiego wydarzenia nie tyle ogarnąć, ile osiągnąć(niem. erreichen). Heimat- to jest równocześnie jak myślę wierność Wam, kochanym moich Czytelnikom i sobie. W kościele ta wierność, to wierność misji mojego kościoła. W Ząbkowicach mojego dzieciństwa była kamionka, teren górzysty za szkołą, który pokazywał mój ówczesny horyzont, aż po cementownię w Łagiszy, klasztor w Gołonogu, Ujejsce. Później mój horyzont się rozszerzał, zrozumiałem że jest ogromny świat. Więc szybkość orientacji we współczesnym świecie należy do mojego powołania. W Tarnowskich Górach(miasto na Śląsku) urodzony, mój heimat nie ma już tego samego wejścia do domu, tamto wejscie jest już zadrzewione. Ale za to całe moje życie dojrzałe odsłaniam wsłuchując się w akustykę moich górnych marzeń. Stąd także wsłuchuję się w echo wielkich czynow poprzednich generacji Polaków. Akustyka ważna dla dyrygenta, ona uwalnia człowieka szczególnie w górach. Myślę że to, iż urodziłem się w Tarnowskich Górach, to mój początek pewnej drogi życiowej, dla mnie chyba najprawdziwszej, bo oto przejąłem akustykę poprzednich generacji, aby ją odtworzyć w tej epoce, chciałbym czynić to dla Was. W Montserrat, Matka Boża zabiera nas w podróż w górę, idziemy w górę z Nią jak z najlepszym “kumplem z dzieciństwa”… Byłem u Matki Bożej w Montserrat w Hiszpanii, 40 kilometrów od Barcelony, wysoko w górach. W tej trudnej epoce życzę Wam i sobie takiej wiary, jaką miała Matka Boża, która wybrała się z pośpiechem w góry do swojej krewnej Elżbiety. Matka Boza uwalnia z największych lęków, szczególnie w tym miejscu. W górach jest akustyka, która jest niezbędna nie tylko dyrygentom ale nam ludziom, jest to akustyka nastawiona na nasze wnętrze. Opactwo Matki Bożej w Montserrat – męski klasztor Benedyktyński, położony w masywie górskim Montserrat w Katalonii, 40 km na północny zachód od Barcelony znany z kultu figury Matki Boskiej, tzw. “Czarnulki” (La Moreneta). Usytuowany jest na zlepieńcowych formacjach skalnych, w trzech czwartych drogi na szczyt, ok 1000 m n.p.m. Drugi co do ważności, zaraz po Santiago de Compostela ośrodek pielgrzymkowy w Hiszpanii i ośrodek nacjonalizmu katalońskiego. Malownicza góra na której znajduje się klasztor jest najwyżej położonym miejscem na równinie katalońskiej i z tego powodu była odwiedzana przez ludzi chcących zobaczyć z jej szczytu wschód słońca. Ze szczytu widać cała Katalonię. Legenda głosi, że około 50 roku n. e. przybył św. Piotr_Apostoł i w grocie-pustelni pozostawił drewnianą figurę Matki Bożej z Dzieciątkiem wyrzeźbioną przez Ewangelistę Łukasza. Grota i góra zostały wcześniej przygotowane na miejsce spoczynku figury przez anioły używające złotej piły. To w wyniku ich działalności góra miała uzyskać obecny kształt (jej nazwa znaczy “przepiłowana góra”). Podczas najazdu muzułmańskiego figura zaginęła, ale w 880 została cudownie odnaleziona w Świętej Grocie (Santa Cova) i jej odnalezieniu towarzyszyło wiele cudów, wizje i niebiańska muzyka. W miejscu jej odnalezienia zbudowano kaplicę. Legenda mówi też o tym, że to w tym miejscu Parsifal odnalazł św Graala. Do X w. było to ważne miejsce kultu ludowego. W 976 benedyktyni wybudowali na górze klasztor i słynna z cudów figura stała się celem pielgrzymek znanym w Katalonii i całej Hiszpanii. Klasztor szybko stał się jednym z najważniejszych centrów pielgrzymkowych średniowiecznej Hiszpanii. Miał własną flagę i cieszył się niezależnością. Od 1499 istnieje tu jedna z najstarszych wciąż działających drukarni. W 1522 po nawróceniu pielgrzymkę do klasztoru odbył Ignacy Loyola. W 1811 wojska napoleońskie zniszczyły oryginalny XII-wieczny klasztor, zaś obecny kościół pochodzi z 1874. W 1881 La Moreneta została ogłoszona patronką Katalonii. Podczas hiszpańskiej wojny domowej klasztor padł ofiarą prześladowań, 22 mnichów zostało zamordowanych. W czasach dyktatury Francisco Franco, kiedy używanie języka katalońskiego było zakazane, góra z klasztorem była miejscem schronienia dla uczonych, artystów i studentów zaangażowanych w katalońskim ruchu oporu i była pod stałą obserwacją policji.
W 1947 odbyła się tu uroczysta msza św. w której uczestniczyło 100 tys ludzi – wbrew prawu została ona odprawiona w języku katalońskim. Klasztor jest wciąż czynnym klasztorem benedyktyńskim i najważniejszym ośrodkiem religijnym w Katalonii. Już w XIX wieku stał się miejscem przechowywania dorobku kultury katalońskiej. W 1920 w gmachu bazyliki powstało muzeum (Museo de Montserrat). Obecnie muzeum posiada obrazy wielu znanych hiszpańskich malarzy, takich jak El Greco, Pablo Picasso, Dali i zagranicznych (Caravaggio, Degas, Monet, Tiepolo) i posiada 300 tys ksiąg. Sczerniała od palonych przez setki lat świec figura Matki Boskiej znajduje się w niszy, nad ołtarzem głównym bazyliki… Instynktownie nasze myśli kierujemy w tym momeńcie do Czarnej Madonny z Częstochowy, i możemy snuć porównania odnośnie sczerniałej postaci Matki Bożej na cudownym obrazie w Polsce. Badania radiowęglowe wykazały, iż figura z Montserrat pochodzi z XII wieku. Klasztor jest odwiedzany przez turystów, pielgrzymów i młode małżeństwa proszące o pomyślność dla związku. Największe pielgrzymki mają miejsce 27 kwietnia i 8 września. W Montserrat działa również 50-osobowy chłopięcy chór gregoriański, jeden z najstarszych w Europie, zwany Escolania de Montserrat. Jest to ważny ośrodek turystyczny regionu Barcelony. Można się do niego dostać dwiema liniami kolejki linowej i zębatej (jedna z nich przejeżdża obok Świętej Groty (obecnie jest tam kaplica z XVII w.) i prowadzą do niego cztery oznakowane szlaki. W pobliżu znajduje się chroniony park górski. Na górze działają dwie linie kolejki zębatej, jedna z nich prowadzi do pustelni Sant Joan, skąd w 15 minut można dojść na szczyt. Do Klasztoru ze Stacji Monsistrol jedzie się kolejką na szynach tzw. Cremallera de Montserrat… Ale powracamy do literatury. Tak więc widzicie pisanie jest częścią mojego życia, podobnie moje podróże odsłaniają mój kościół. Jak bardzo Bóg nas kocha i stwarza możliwości najpiękniejszego życia. Bardzo bliska mi osoba mi kiedyś powiedziała: przed nami piekło. Sięgnąłem jeszcze raz do Biblii. Słowo spokrewione z piełem, które przytacza Stary Testament to Sheol, a Hades pojawia się jako słowo Nowego Testamentu, także słowo Gehenna, która symbolizuje dolinę w pobliżu Jerozolimy. Piekło to nie ogień niegaszony, ale śmierć człowieka w nas. Bogaty człowiek w Biblii to naród Izraelski. Łazarz- Lasarus reprezentuje ludy pogańskie. Przez życie idziemy albo do warunkowego oczyszczenia, przez wykonywanie rzeczy prawdziwych (ang.very things) albo takze zmierzamy do śmierci- jeśli nie umiemy otworzyć się na miłość Boga. Biblia może wspominać o oddzieleniu od Boga, o minięciu się z milością Boga w tym życiu, niewykorzystaniu  Bożej mocy dla zbawienia się od śmierci-piekła, tj. niemożnosci wspólpracy rzeczywistej z miłością Bożą. “Kobieto nie umrzesz,” mówił Jezus… Do Polaków zgromadzonych w świątynii w Lliobregat powiedziałem: Boże Narodzenie jest świętem człowieka, mówił Jan Paweł Wielki, ktory był z pewnością wielki, nadto słuchany przez miliony, i był rozumiany, i ludzie czynili tak jak on chciał. Wielki i święty człowiek… Jestem w lesie, być może że się spóźniam… Ale pisarz jest na swej drodze… Zawsze przed nieznanym kierunkiem ludzkiej ścieżyny. Jako pisarza nie interesuje mnie szczeście, ale radość, szukam radości dla wszystkich każdego dnia… A pisarz gdy pisze, staje jakby przez karą śmierci. Nie jestem mistrzem swego życia, więc nie piszę o sobie. Nie jestem za przebieganiem czasu, owszem za chodzeniem w czasie… Europejskie wartości? Nie ma takich. Owszem piękne dzieciństwo jest jak muzyka, która jest wartością nadrzędną. Paweł Handke pisze podręcznie. Pisarz nie ma coś do powiedzenia, owszem ma coś do napisania. Mistyka, która towarzyszy ludziom w dziejach jest materialna, marzenia i terytoria opisać, coś pięknego. Jako dziecko byłem szalony nieco, uciekałem w ksiażki. Wymyślam teraz, obmyślam to, co nie jest świadome. I to wszystko, nowe, obce, nieopowiedziane, zamierzyłem Wam opisać. Żyjemy w czasie, gdy wszystko jest możliwe, a raczej trzeba powiedziec tutaj- wszystko jest niemożliwe. Historia Libii, Syrii, sama historia stała się monstrum.
Aleppo – miasto w północno-zachodniej Syrii, około 50 km na południe od granicy z Turcją, w połowie drogi między Eufratem a wybrzeżem Morza Śródziemnego, na krańcach Pustyni Syryjskiej, w okolicy półpustynnej, o ostrym klimacie. Siedziba władz prowincji Halab. Największe miasto Syrii – 1,4 mln mieszkańców (1990), 1,7 mln mieszkańców (1999), 2,1 mln mieszkańców (dane oficjalne z 2004 roku). Jedno z najstarszych nieprzerwanie zamieszkanych miast Bliskiego Wschodu – od co najmniej 1800 p.n.e. Zamieszkane głównie przez Arabów, dość liczni są Turcy i Ormianie, oprócz nich mieszkają w Aleppo Grecy, Kurdowie i Żydzi. Ośrodek przemysłu włókienniczego i spożywczego, ośrodek tkactwa dywanów. Jedno z większych centrów handlowych Bliskiego Wschodu. Węzeł komunikacyjny – skrzyżowanie szlaków kolejowych i drogowych, międzynarodowy port lotniczy, przez miasto przebiega rurociąg z Homsu do Latakii. Ośrodek nauki i kultury – uniwersytet, muzułmańska szkoła teologiczna, szkoła muzyczna. Tradycja muzułańska i judaistyczna podają, że podczas wędrówki z Ur do Kanaanu na fortecznym wzgórzu odpoczywał biblijny patriarcha Abraham. Aleppo powróciło do Władz z Damaszku. Chyba już koniec tej wojny, gdzie rebelianci poniesli klęskę. Kto wygrał, takim posunięciem chyba nikt nie wygrał, przegrała generacja sprawiedliwych członkow społeczeństwa, pozostał establishment, sztab ludzi związanych z obecnym prezydentem, ustalił się tradycjonalizm w najgorszym wydaniu. Bogu nie dano przemowić, jakkolwiek w to Boże Narodzenie w końcu tej wojny, w kościele w Aleppo urodził się Jezus jeszcze raz w żłobie… Dziś problem stawia się odnośnie Boga: Bóg już nie jest przyczyną świata, pytamy za to: czy Bóg jest fizyczną przyczyną świata…a to różnica. Mądrzy mówią:”come in,” odwagi w podejmowaniu wyborów ludzkich… Istnieją niejasności w kwestii kto wisiał z Jezusem etc. Nowy Testament pozostawia otwarte kwestie… Mateusz i Jan opierają się na Marku. Zmartwychwstanie- ten fakt, opierają niektórzy na zbieżności przypadków, niepodważaniu zmartwychwstania przez obcych autorów z epoki, na wrażeniu jakie ono zrobiło na Żydach. W związku z tym pastorzy amerykańscy zachęcają do wytrenowania naszej wiary. Dziś przykładowo obiektywne moralne wartości (ang. objective moral values) są do przyjęcia przez ateistów i teistów… Powstają inne zagadnienia: na przykład, czy zostawić Żydów? Inny problem w kwestii otwierania się na twardą prawdę, poszukanie w debatach finału w rodzaju: to jest prawda, it’s true. To jest teraz do przyjęcia przez większość… Jaka jest moja odpowiedzialność? Ta odpowiedzialność w której jestem członkiem społeczeństwa? (ang. member of comunity) Czy świat byłby lepszy bez religii? Kiedy mamy już dwudzieste pierwsze stulecie postawienie problemu wychodzi nierówno: bo ponad połowa w Ameryce tzw. ankietowanych podczas debat, jest za światem bez religii. Choć religia jest wciaż bardzo mocna. Podobnie jest z ankietą czy nawet debatą na temat czy śmierć to koniec? Co więcej podczas debaty, “procent ludzi” przekonanych odnośnie życia po życiu się zwiekszał. Argumenty były takie: jestem ateistą, niereligijnym człowiekiem, chciałbym wygrać to moje życie, ale brakuje szacunku z zewnątrz dla mojego życia. Religijni oponenci stwierdzali: A przeciez jest jedno życie, ktore trzeba przeżyc godnie… Szczęśliwe dzieciństwo jest skałą mojego świata. Nadszedł wiek męski, wówczas odczułem różnicę w Polsce, dysproporcję w wieku dojrzałym…A tak nie powinno być. Bo przecież to, co jest domem (ang. home) jest ze mną zawsze. Świat “wyraża się” teraz odnośnie “plastycznego umysłu”, oto ciało nieistotne. I tak podświadomość amerykańska została jakby skolonizowana teraz. Czy podobnie jest z moją podświadomością? Myślę, że podjąłem moją walkę z wiatrakami na prąd nieoczekiwanych emocji…a to już dużo. W “Lordzie Jimie” Józefa Conrada Korzeniowskiego czytamy: nie to jest najważniejsze, co czynię, ale to “dlaczego” to robię (ang. not what I do, but why I do that). A to jest właśnie istotna odpowiedź, jedyny- powiedzielibyśmy- drugi wybór naszego życia. W roku Conrada spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie: dlaczego świat jest piękny, a pokój jest wciąż tylko upragnieniem naszej natury…Wszystkim moim Czytelnikom radości w każdym dniu nowego roku życzy autor.

Leave a comment