Chorych w ciężkim stanie układano żywcem w stosy na zimnym betonie bunkra

Stanisław Barszczak—Bitwa o Grunwald—-

Pewność siebie jest różna od prawdy, jako przekonania- świadectwo nie jest pewnością siebie. Drodzy moi Czytelnicy, zawsze będziemy przyjaciółmi, powtórzę tu- a z Siostrą Faustyną, jej osobowością, jakbyśmy nagle zostali pociągnięci jeszcze w bliskość serca Jezusa. W tych dniach przeczytałem świadectwo życia: gdy zobaczyłem, jak wygląda papież po postrzale, pomyślałem bezwiednie, że śpiące bezwiedne cienie, nie mające siły podążać zgodnie ze swoim przeznaczeniem za naturalnym biegiem rzeczy, nie budzą dobrych myśli. I tak w dzisiejszych czasach poranna utopia staje się rzeczywistością popołudnia. A poprzez ten tekst zapraszam na wspólną naukę chodzenia… po górach. Musiałem w życiu nauczyć się chodzić po szczytach gór, nad przepaścią, gdzie pozostaje jedynie ufność w niezgłębione miłosierdzie Boga, której uczyła i uczy mnie Siostra Faustyna. Żyję ukryty w świetle krwi i wody, która wytrysnęła z rany Serca Jezusa, w promieniach tej krwi i tej wody (tamże) Przybliżając się do Jezusa, takiego jakim ujrzała go Siostra Faustyna, pewnego dnia przekonałem się, że Jezus stawał się dla mnie kimś bliższym i droższym. Skoro Chrystus tak cierpiał, to mój doktorat jest niczym wobec jego męki. „Córko, rozważaj często cierpienie moje.”

Chrześcijanin ma uznać prymat Boga, czyli rozeznawać i pełnić jego wolę. Czy myślicie, że starzeję się, ze dostałem szmergla, bo ‘byłem w psychiatryku.’ Nic z tych rzeczy. Będąc zamknięty tam pacjent może leczyć się m.in. z zespołu przewlekłego stresu (Astenia progressiva gravis). Chodzi o KZ-Syndrom. Kiedyś choroba krwi uratowała pana Władysława Bartoszewskiego (pamiętam go jeszcze z moich lat seminaryjnych) , przed śmiercią w Auschwitz (1941-04-08). Stąd mówił on później: ”Skoro za wszystko jest kara śmierci. To chcę mieć pewność, że poniosę śmierć za dobrą sprawę. A za nim umrę, coś jeszcze zrobię.” Tak więc nauczyłem się w końcu odczytywać znaki czasów. Na pochodach pierwszomajowych maszerowali przedstawiciele różnych hut Warszawy. Ale teraz idzie wierna młodzież. Wspominała pani Maria Dąbrowska: „ Wczoraj przewodniczyłam Sekcji Prozy. Ale niespodzianka czekała gdzie indziej. Odprowadzała mnie Danuta Bieńkowska do taksówki koło pałacu Staszica. Dwu chuliganów wdrapywało się na pomnik Kopernika z flaszką. Chcieli ja tam rozbić. Ale to jeszcze nie to. Otóż z kościoła – szła fala ludzi, gęsta, zbita, niekończąca się. Dużo dzieci, młodzieży, kobiet- wszyscy z zapalonymi świecami. W pierwszej chwili tak byłam zmęczona, nie mogłam sobie przypomnieć , jaka to pora roku- Post, Wszystkich świętych? Okazało się, że Gromniczna. Nigdy- tylko w Toledo na procesji różańcowej- nie widziałam  tak wielkich tłumów ze świecami, obrazkami. Szli, szli, szli, bez końca. O czymś takim przed wojną się nie śniło… Co dalej, co z tej młodzieży,  tych dzieci?…Było po ósmej wieczór. Dokąd ta rzeka wpadnie… (M. Dąbrowska, Dzienniki; por. ks. M. Bernyś, Potęga nadziei. Opowieść o cierpieniu człowieka i miłosierdzia Boga, Warszawa 2016, s. 45). Wydaje mi się, że na samotności udało mi się nagle zostać pociągnięty w bliskość serca Jezusa, by podjąć walkę o własne życie, o godzinie trzeciej po południu rozmawialiśmy z Jezusem, odmawiając Koronkę do Miłosierdzia NSPJ. Tutaj w szpitalu odczułem potrzebę większego dystansu do codzienności, jak i potrzebę chronienia własnej psychiki i emocji. Dawanie siebie bez reszty, to jest sens naszego chrześcijańskiego życia. A kiedy spojrzałem na Jezusa przyszła mi na myśl sentencja jakby z dzienniczka siostry Faustyny: ja sam dałem sercu twojemu udział w moim cierpieniu. Jezus dał mi odczuć, że ja też mam prawo widzieć siebie w tym obrazie jego siebie samego. To tak, jak matka, która zostawiła mi tyle dobra i dała mi kapitał duchowy na całe życie. Serce uderzało mi trochę szybciej.

Edwin Hubble w 1929 roku, patrząc tylko w swój teleskop, zaobserwował coś, co zmieniło świat. Zobaczył, że światło wyemitowane przez odległe galaktyki jest  bardziej czerwone, kiedy odległość między galaktyką a Ziemią jest większa. Światło staje się bardziej czerwone, gdy  gwiazda oddala się od Ziemi, i bardziej niebieskie, gdy gwiazda jest bliżej.  Nazywamy to zjawisko przesunięciem ku czerwieni. Pokazuje ono, że odległe galaktyki oddalają się od Ziemi z szybkością proporcjonalną do odległości od naszej planety. Odkrycie to przyczyniło się do powstania teorii Wielkiego Wybuchu- poglądu mówiącego, że jeśli cofnęlibyśmy rozszerzający się wszechświat, wszystko wróciłoby do punktu startowego. Przytaczając tę teorię stwierdzamy, że chodzi o akt stworzenia nie tylko całej materii i energii we wszechświecie, ale też samej czasoprzestrzeni. Co uzasadnia argument kosmologiczny- nie tylko cała materia i energia, lecz także przestrzeń i czas same w sobie zaczęły istnieć w początkowej kosmologicznej osobliwości. „Sądzę, że to bardzo małe prawdopodobne, aby taki porządek powstał z chaosu,” jakkolwiek Stefan Hawking pisze o możliwości spontanicznego powstania wszechświata bez potrzeby Boga… że dopiero w kolejnym stuleciu może powstać pełny argument za Bogiem z kosmosu. Świat może po prostu być! Funkcja Boga- to wspieranie świata; a ludzie- stworzeni na jego obraz.

Już przytaczałem tutaj ‘model zabawkowy’ wszechświata w wydaniu Księdza Hellera, która zauważył fakt, że nawet gdyby była jego teoria wadliwa z fizycznego punktu widzenia, to zdołalibyśmy wykazać jej niesprzeczność matematyczną. Równania naszej teorii są logicznie spójne, co oznacza, że wynikające z nich wnioski metafizyczne i filozoficzne należy traktować serio. W tzw. erze Plancka istnieje wszechświat, ale nie istnieje czas. Następstwo zdarzeń jest możliwe tylko, gdy działa czas (por. D. Hume). Ale  przy sytuacjach dynamicznych pojawiają się sytuacje nowe, które określamy jako modele zabawkowe. Nie należy ulegać tutaj błędom i pomyłce. Także nasz kosmologiczny dialog powinien być oparty na gościnności użyczanej przez język. Ktoś bynajmniej ocenia nas mówiąc: „zrobić coś w imię większego dobra.”(prof. T. Gadacz). Ale nie należy przy tym tkwić Ksiądz J. Tischner mawiał o tym, że nie trafiamy w standardy etyczne, wsparte wstydem i przyzwoitością, że w tej kwestii ‘kopiemy’ zawsze za daleko albo za blisko , a „skarb leży obok.”

A przecież Bóg nie umarł (God’s not dead), taki tytuł nosi książka pana Rice Brooksa- jakkolwiek osoba w moim wieku powinna oszczędzać oczy, bo gdy Bóg ją wezwie, z pewnością chciałaby go wyraźnie zobaczyć, ja coś na ten temat chciałbym jeszcze powiedzieć.-w której przedstawia m.in. problem fizyków: najwyższe źródło pochodzenia i prawa natury polegałoby na precyzyjnym dostrajaniu wszechświata. Zasada antropiczna została wprowadzona z myślą o ludziach- traktuje o tym, że wszechświat został stworzony, aby mogło pojawić się świadome życie.  Jak w hotelu wszystko we wszechświecie już jest dla nas przygotowane. Kontynuując tę antropiczną ideę sięgnąłem po biblię. I czytam ewangelię świętego Łukasza. o demonach. Biblijna Maria Magdalena nie była święta, skoro dopiero z czasem została uzdrowiona z  siedmiu demonów. Kiedy przebywałem w szpitalu mogłem pomyśleć również o uzdrowieniu chrześcijańskim z demonów mojej codzienności. Wydaje mi się, że nawet Piłat wreszcie został nawrócony na wiarę chrześcijańską (jeden z szczytów górskich koło Luzerny nosi tytuł ‘Pilatus’) A uzdrowienia w wieku technicznym potrzebuje każdy pacjent, szczególnie cierpiący na zaburzenia psychiczne. Nauka medyczna obwieszcza, że istnieje tzw. zespół pourazowy (PTSD), w ciągu życia każdy człowiek może ‘zapaść’ na taką chorobę, a którą możemy leczyć m.in. ‘włączaniem’ podświadomości, a więc także sytuacji  życiowych pojawiających się między słyszeniem i rozumieniem bieżącej codzienności. Bynajmniej jednak wydaje mi się, że w szpitalu dla psychicznie chorych ‘są’ ludzie przede wszystkim młodzi, szczególnie ci, którzy nie mogli rozwinąć skrzydeł. Jeden z pacjentów mówił do kapłana, który wchodził do jego sali z komunią świętą: „Proszę mnie nie niepokoić swoimi wizytami i tu nie przychodzić, bo to mnie drażni.” Kapłan spuścił głowę i wyszedł bez słowa. Cdn.

Leave a comment