Królestwo Saby

Stanisław Barszczak, Spojrzenie w przyszłość,

Ustąpienie z urzędu papieża Benedykta XVI. Chciałbym tę decyzję (ein Rücktritt des Papstes) odrobinę zinterpretować. Uważam, że to niecodzienne wydarzenie nie powinno mieć miejsca. Chrześcijanin, to człowiek krzyża, który trwa na swoim posterunku do końca. Przykład Jan Paweł II. Przedwczesna decyzja Papieża, nie powiem, że to jest ostatni imperialistyczny akt kościoła, ale mizerne trwonienie dorobku duchowego ostatnich pontyfikatów. Człowiek nie jest zły, to obraz przełomu stuleci, którego nie przesłoni atak terrorystyczny na World Trade Centre w Nowym Jorku. Stąd uważam, że to był piękny pontyfikat, z podróżami Benedykta XVI poza Włochy, a mianowicie do Polski, Niemczech, Brazylii, Australii, Ameryki, Afryki. Z pięknymi głębokimi encyklikami o tym, że Bóg jest miłością, a Jezus Symem Boga. Mamy teraz czas przewidziany na konklawe… Jako chrześcijanie musimy zachować jedność, być niezawodni, pewni. Zarazem trzeba utrzymać kompromis z współczesnym światem. Należy być otwarty na krytykę idącą od wyznawców innych religii i krajów niechrześcijańskich. Jestem przekonany, że prawo do antykrytyki tym razem z wewnątrz kościoła powinien mieć także szary ksiądz z Polski. Na czym ma polegać ta antykrytyka? Wydaje mi się, że nie na rzucaniu obelg, ale na oddaniu racji petycjom naszych dziadków w kwestii ratowania ziemi dla przyszłych pokoleń. A oto niektóre z listów, które przekazują nam mądrości poprzednich pokoleń.(przykłady zaczerpnąłem przez Internet) W Rzymie w XIX wieku żyła Anna Maria Taigi, która bardzo dokładnie prognozowała wybór lub śmierć papieży oraz okresy trwania każdego pontyfikatu, co wtedy budziło sensację wśród władz kościelnych. Jej widzenia dotyczyły przede wszystkim losów papieży, twierdziła, że losy ludzkości są związane z osobami namiestników Chrystusa, zaś niezwykle istotne dla świata są chwile wyboru nowego papieża. Przepowiedziała ona również, że tylko “ci nieliczni, którzy się nawrócą , by wybrać nowego papieża”, ocaleją z kataklizmów, jakie nawiedzą ludzkość. Najsłynniejszy jasnowidz Nostradamus również poświęcił papiestwu kilka swoich przepowiedni. W jednej ze swoich ksiąg pisał: “Z powodu śmierci bardzo starego papieża, wybrany zostanie Rzymianin w bardzo dobrym wieku. Będzie się o nim mówiło, że osłabi Tron, jednak będzie go długo dzierżył w bólu”. Święty Jan Bosko, jedna z wielkich współczesnych postaci religijnych, miał też szereg wizji, które pojawiały się one w czasie snu. W jednej z nich dostrzegł upadek współczesnego Kościoła, piętnował lenistwo duchownych w odprawianiu obrzędów, ich ustępliwość i kompromisowość. Często nazywał księży gnuśnymi i zepsutymi. Mówił: “Dlaczego nie wybuchacie płaczem biegając między kruchtą a ołtarzem?… Dlaczego nie wchodzicie na dachy, do domów, nie pojawiacie się na ulicach, placach i innych miejscach, aby nieść tam nasiona boskiego słowa…?” W swoich wizjach święty Jan Bosko widział Kościół na kształt wielkiego okrętu, żeglującego wśród szalejących wiatrów i nawałnicy. Kościół- okręt walczy z żywiołem. W II Rzeczypospolitej znana była z jasnowidzenia Agnieszka Pilchowa z domu Wysocka. Mieszkała w Wiśle, w Beskidzie Śląskim. Sama o sobie pisała “Ze zdolnościami jasnowidzenia, jakie posiadam, przyszłam już na ten świat. Aby widzieć, nie potrzebuję bynajmniej wpadać w trans, nie potrzebuję się posługiwać żadnymi środkami pomocniczymi, jak kulą kryształową, zwierciadłem itp. Nie zamykając nawet oczu, zachowując świadomość ziemską, mogę często popatrzeć wzrokiem ducha. Ważne nieraz zagadnienia rozpatruję wśród zwyczajnych zajęć gospodarskich”. Agnieszka ‘jęczała głośno’ i nagle otworzyła szeroko oczy oświadczając, że to, co widzi jest niemożliwe. Powiedziała tylko: “Grozi w przyszłości śmierć planety”. “Przyjdzie dzień, w którym ludzie będą się zabijali z byle jakiego powodu, a raczej z powodu zmniejszonej przestrzeni życiowej. Napady, rabunki, gwałty zbiorowe, terror będzie rósł razem z przemysłem, zatruciem powietrza i wody /…/ Gloryfikacja gwałtu i okrócieństwa będzie tematem dominującym powszechnie i zachęcającym do naśladowania. Trupy zmarłych na skutek głodu, zaduchy, uduszenia, zatrucia, morderstwa będą coraz powszechniej tamowały ruch na ulicach miast i przestaną wywoływać zdziwienie. Człowiek będzie coraz bardziej tracił na wartości. Zmniejszanie sie wartości człowieka pociągnie za sobą zmniejszanie się wartości jego wytworów przemysłowych i artystycznych. Będzie się pleniła pseudosztuka, śmietnikowa, masowa, nachalna, brutalna i ogłupiająca. /…/ Uczucie zgaśnie zupełnie. Cywilizacja będzie się cofała do nowego średniowiecza. Medycyna zostanie zredukowana tylko do usług dla najbogatszych. /…/ Prawo pięści zastąpi prawo tradycyjne. /…/ Najbardziej mnożące się ludy kolorowe zaleją resztę świata. Ludy te będą przemieszane i będą się rozmnażały jeszcze bardziej, a problemy, wobec których stanął gatunek ludzki, nie zostaną rozwiązane”… Z kolei anonimowa wizjonerka “Podlasianka” przepowiadała także losy narodów po trzeciej wojnie światowej, kiedy to: “powstaną ludy Azji przeciw Europie”. Twierdziła, że powstaną Stany Zjednoczone Europy, a ich stolicą ma być Warszawa, która obok Paryża i Tokio będzie największym miastem świata. W innym fragmencie swojej wizji twierdziła, że sam Chrystus przekazał jej, iż: “Nie do Germanów, lecz do Słowian należy przyszłość Europy. Polska jest wezwana do wielkiej misji i dlatego powinna stać się wzorem dla innych narodów”. Bardzo znana i optymistyczna jest przepowiednia księdza Bronisława Markiewicza (1842-1912) zawarta w jego sztuce “Bój bezkrwawy”. Jeden z bohaterów dramatu “Anioł Polski” przepowiadał, że Polska doczeka się lepszej przyszłości, że będzie miała wielkich mężów, przez których oczy całego świata zwrócą się na nas: “Ponieważ Pan was więcej umiłował, aniżeli inne narody, dopuścił na was ten ucisk, abyście, oczyściwszy się z grzechów waszych, stali się wzorem dla innych narodów i ludów, które niebawem odbiorą kartę sroższą od waszej/…/. Wojna będzie powszechna na całej kuli ziemskiej i tak krwawa, że naród położony na południu granicy Polski wyginie w niej zupełnie /…/. W końcu wojna stanie się religijna. Walczyć będą dwa obozy: obóz ludzi wierzących w Boga i obóz ludzi niewierzących w Niego. Nastąpi wreszcie bankructwo powszechne i nędza, jakiej nikt nie widział, do tego stopnia, że wojna sama ustanie z braku środków i sił. Zwycięzcy i zwyciężeni znajdą się w równej niedoli i wtedy niewierni uznają, że Bóg rządzi światem /…/. „Wy, Polacy, przez ucisk ten oczyszczeni i miłością wspólną silni, nie tylko będziecie się wzajem wspomagali, ale nadto poniesiecie ratunek innym narodom i ludom, nawet wam niegdyś wrogom. I tym sposobem wprowadzicie niewidziane dawno braterstwo ludów .” Proroctwa księdza Markiewicza przewidywały dla Polski odegranie w Europie nowej roli, jako kraju ewangelizującego inne narody. Twierdził, że Polacy będą podziwiani za życie w zgodzie i harmonii. Z jego przepowiedni wynika również, że język polski będzie wykładany na wielu uczelniach świata, a dzieła polskich poetów i pisarzy będą znane wszędzie. Zygmunt Krasiński (1812-1859), polski poeta, dramatopisarz, filozof, wierzył także w wielką i pomyślną przyszłość swojej ojczyzny. Wierzył w szczególną rolę Polski w trzecim tysiącleciu, które nazywał “trzecią epoką świata”, czasem chrześcijańskich stosunków między państwami i narodami. Pisał w “Psalmie dobrej woli”: “A wstaniesz na nowo, a wstaniesz królową słowiańskich pól”… Przypomniany tutaj Nostradamus przedstawiał w swoich kwartieniach- tekstach jeszcze siłę słabości. “Nie mające celu wojska Europy odejdą, łącząc się ze sobą niedaleko zatopionej wyspy: osłabiona flota się zlikwiduje, w pępku świata, pojawi się ważniejszy głos.” Ostatnia linijka przytoczonego czterowiersza mówi zaś, że papież zmieni miejsce pobytu: “w pępku świata pojawi się ważniejszy głos”. “Pępek świata” to przypuszczalnie alegoryczne odniesienie do Rzymu jako światowego ośrodka religijnego. Żyjący w XI wieku Beda Czcigodny przepowiedział, że Rzym będzie istniał, póki stać będzie Koloseum oraz że wraz z upadkiem Rzymu skończy się świat. Zgodnie z jego przepowiednią koniec Rzymu, czyli koniec Kościoła i jego papieży, to koniec świata. Święta Hildegarda z Bingen (wiek XII), nowa doktor Kościoła, ogłoszona przez papieża Benedykta napisała: „I stało się w roku 1141 od dnia narodzin Jezusa Chrystusa, że gdy miałam 42 lata, i siedem miesięcy, rozwarły się niebiosa i oślepiająca światłość niespotykanej jasności oblała cały mój umysł. I roznieciła ogień w moim sercu i piersi, jak płomień, nie paląc a ogrzewając ciepłem… i raptem pojęłam znaczenie ksiąg, to jest psałterza i innych ksiąg Starego i Nowego Testamentu. Jej dzieło nosi tytuł „Usłysz Pana”. Czas życia i działalności Hildegardy to czas cesarza Barbarossy, Bernarda z Clairvaux, Majmonidesa i Gerarda z Cremony, czas Abelarda i Heloizy, największy rozkwit Salerno i Toledo oraz szkoły w Chartres. W teologii świętej Hildegardy człowiek obdarzony został największą czcią i chwałą, co nie mogło zostać bez próby. Wcielenie nie jest jednak skutkiem grzechu, lecz było ono odwieczne przewidziane w planach Boga, który chciał przez człowieczeństwo swojego Syna objawić się całemu światu. Dzięki wcieleniu Syna Bożego człowiek jaśnieje obecnie większym blaskiem niż ten, który posiadał w raju , a przez zbawienie człowieka przy końcu czasów zniszczeje także to, co jest niedoskonałego w elementach… Wreszcie chciałbym tutaj powołać się na optymizm Ojca Pio. Otwórzcie oczy! Był jak współczesny Izajasz. Biblia pokazuje, że ten prorok Starego Testamentu oprócz przerażających opisów w “dniu pomsty Pana”, przekazał także nadzieję i obietnicę, że po tym tragicznym dniu nadejdą czasy pokoju, które zamienią Ziemię w nowy raj. “Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę. Niemowlę igrać będzie na norze kobry. Dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii”. Zmarła przed kilkunastoma laty jasnowidząca Wanga (1911-1993), prosta, niewidoma kobieta, mieszkająca w Bułgarii, znana ze swoich bardzo dokładnych wizji, wielokrotnie powtarzała: “Musimy być dobrzy i kochać się, by ocaleć! Przyszłe czasy należeć będą do dobrych ludzi i żyć oni będą w przepięknym świecie, który teraz trudno jest nam sobie wyobrazić”! “Nadejdą czasy natchnionej pracy, miłości i braterstwa wszystkich ludzi na Ziemi”. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko przestrzeganie tego przesłania w codziennym życiu. Bowiem tylko wtedy możemy mieć nadzieję, nadzieję na lepszy świat, nadzieję na lepszą przyszłość… Na koniec oddajmy się pod płaszcz Matki Bożej. W objawieniu z La Salette Matka Boska powiedziała do pasterki Melanii: “We wszystkich miejscach dziać się będą nadzwyczajne dziwy, ponieważ prawdziwa wiara wygasła, a fałszywe światło oświeca świat…Jeśli prześledzić wypowiedzi Nostradamusa, ma się wrażenie, że w pozostawionych księgach przedstawił jakby dwa sprzeczne ze sobą scenariusze wydarzeń, które czekają ludzkość w XXI wieku. Ten omawiany wcześniej, pełen jest przerażających wizji. Jednocześnie jednak Nostradamus zapowiada złoty okres pokoju. Jeśli wziąć pod uwagę, że duża grupa ludzi ma świadomość zagrożeń i chce im zapobiegać, szczególnie w dziedzinie ochrony środowiska naturalnego, to można mieć nadzieję, że ludzkość zmierza jednak w kierunku tej drugiej zapowiadanej przez Nostradamusa przyszłości, czyli w kierunku pokoju. W zachowanym liście do swojego syna Cezara wizjoner pisał: “Po tym jak katastrofy naturalne i te wywołane przez człowieka trwać będą przez pewien czas, nastanie epoka wspaniała i złota”. Czego i sobie i wam życzę, ale przede wszystkim zdrowia.

Vierter und Fünfter Act “Odyssee von Henry”

Stanislaw Barszczak, Eine zweite Pflicht (Vierter und Fünfter Act “Odyssee von Henry”)

IV Gefangennahme und Haftzeit von König Enzio

(Aktionsplan: der Palazzo di Podestà und der Kirche von Bologna)

Enzio war, wie ich gesagt habe, ein Liebling seines Vaters, dem er einigen Quellen zufolge in Aussehen und Charakter sehr ähnlich gewesen sein soll und mit dem er die Liebe zur Poesie teilte. 1238 von Friedrich II. zum Ritter geschlagen, heiratete er im gleichen Jahr Adelasia de Lacon-Gunale (* um 1207; † 1255), Iudicessa (wörtlich übersetzt: Richterin) von Torres (der Nordwesten Sardiniens), Tochter des Richters Mariano II. von Torres und der Agnes de (Lacon-)Massa, und Witwe des Richters von Gallura (der Nordosten Sardiniens), Ubaldo Visconti. 1246 wurde diese Ehe auf Betreiben Adelasias wieder geschieden. Die Insel Sardinien war damals in vier Teilkönigreiche (Judikate) geteilt, deren Herrscher den Titel “iudex”, d.h. Richter, führten. Tatsächlich aber hatten sie eine königgleiche Stellung inne. Adelasia brachte in ihre Ehe mit Enzio zwei der vier Teilkönigreiche ein.1239 wurde Enzio von seinem Vater zum König von Sardinien und Generallegaten in Mittel- und Oberitalien ernannt. In dieser Funktion führte er in der Romagna, in den Marken und in der Toskana militärische Unternehmungen gegen die aufständischen Guelfen.

Enzio bereitete die Gefangennahme hoher kirchlicher Würdenträger vor, die von Gregor IX. zu einem Konzil nach Rom gerufen waren, um Friedrich II. zu exkommunizieren. Die eigentliche militärische Operation bei der Seeschlacht von Giglio führte aber nicht er, sondern ein kaiserlicher Admiral, der 1241 jene genuesischen Schiffe bei der Insel Giglio abfing, auf denen sich Bischöfe und Kardinäle aus ganz Europa befanden. Zusammen mit Ezzelino da Romano kämpfte Enzio danach in Oberitalien gegen die guelfischen Kommunen. 1245 von den Mailändern bei Gorgonzola gefangengenommen, wurde er sofort gegen Gefangene ausgetauscht. 1247 nahm er an der glücklosen Belagerung Parmas teil. In dieser Zeit (1247/48) schloss er seine zweite Ehe mit Freiin von Enne (di Egna), einer Tochter des Henricus III., Podestà von Verona und Nichte von Ezzelino da Romano.
Wenige Monate nach seiner zweiten Vermählung geriet er am 26. Mai 1249 nach der Schlacht bei Fossalta bei Modena zusammen mit zahlreichen Deutschen und Cremonesen in bolognische Gefangenschaft. Obwohl Friedrich II. seine sofortige Freilassung forderte, beschloss die Kommune Bologna, Enzio bis zu seinem Tode gefangenzuhalten, gleichsam als lebendes Symbol des Stolzes der Stadt.

Enzio lebte danach mehr als 22 Jahre in ritterlicher Haft in jenem “Palazzo Nuovo” der Kommune, der nach ihm bis heute Palazzo Re Enzo heißt. Hier meditierte er in melancholischen Versen nach Art der Scuola poetica siciliana (Sizilianische Dichterschule) über sein eigenes tragisches Schicksal und den Untergang seines Hauses. Von ihm sind zwei Canzonen, ein bekanntes Sonett (“Tempo vene che sale chi discende”) und ein Fragment erhalten. Enzios Grabinschrift stammt von dem berühmten Magister der Ars Notaria, Rolandino de’ Passeggeri, dem irrtümlich auch die Verfasserschaft des stolzen Briefes der Bolognesen an Friedrich II. zugeschrieben wurde, in welchem dem Kaiser die Auslösung seines Sohnes verweigert worden ist. Die Gestalt des unglücklichen jungen Herrschers, dessen Tapferkeit, Bildung und blonde Schönheit von allen gerühmt wurde, inspirierte Giovanni Pascoli zu seinen “Canzoni di re Enzio” (1909).

Enzio hinterließ nachweislich keine ehelichen Nachkommen. In seinem Testament erwähnt er eine Tochter namens Elena (als Tochter einer gewissen Frascha), die den Pisaner Guelfo della Gherardesca heiratete und mit diesem mehrere Kinder hatte. Des Weiteren werden in Enzios Testament die beiden Töchter Magdalena und Costanza genannt, allerdings ohne Nennung der Mutter. Hinweise auf andere Nachkommen, z.B. einen vermeintlichen Sohn mit Namen Heinrich, sind spekulativ. Die Geschichte von einem angeblichen Sohn namens Bentivoglio, auf den sich später das gleichnamige bologneser Geschlecht berief, ist dem Bereich der Legende zuzuordnen.
(see: Christian Sperle: König Enzo von Sardinien und Friedrich von Antiochia. Zwei illegitime Söhne Kaiser Friedrichs II. und ihre Rolle in der Verwaltung des Regnum Italiae. Peter Lang, Frankfurt am Main 2001).
Am 26. Mai 1249 schlugen die Milizen Bolognas, angeführt von ihrem Stadtvogt Filippo degli Ugoni und ihrem Bischof Ottaviano degli Ubaldini, bei Fossalta (Modena) die kaiserlichen Truppen unter dem Kommando von König Enzio von Sardinien. Die Schlacht stand im Zusammenhang mit dem Anspruchs Kaiser Friedrichs II., die im Lombardenbund vereinigten norditalienischen Kommunen unter seine Kontrolle zu bringen. 1236 erklärte er den Kommunen den Krieg, da sie ihren Bund nicht wie von Friedrich gefordert auflösen wollten. 1237 unterlag der Lombardenbund dem Kaiser in der Schlacht von Cortenuova, dem es jedoch trotz des Sieges nicht gelang, Mailand und einige andere Städte definitiv zu bezwingen. Weiter verschärft wurde der Konflikt durch den Gegensatz zwischen dem Kaiser und dem Papst um die Vorherrschaft in Italien, das in kaisertreue Ghibellinen und papstfreundliche Guelfen gespalten war. Als 1247 die Guelfen in der bis dato ghibellinisch beherrschten Stadt Parma die Oberhand gewannen, belagerte Kaiser Friedrich die Stadt monatelang. Am 18. Februar 1248 brachen die belagerten Guelfen aus Parma aus und stürmten Friedrichs Lager. 2.000 kaiserliche Soldaten kamen dabei ums Leben, 3.000 gerieten in Gefangenschaft, der Rest floh mit Friedrich nach Cremona. Friedrichs Machtposition in Norditalien war durch diese Niederlage gebrochen. In der Romagna übernahmen in der Folge die Guelfen unter Kardinal Ubaldini die Herrschaft.
Im Frühjahr 1249 marschierte Ubaldini mit bolognesischen Truppen nach Modena, um ghibellinische Truppen am Panaro zu stellen. Ugoni und Ubaldini verfügten über 4.000 Reiter und 3.000 Fußsoldaten. Den Modenesern kam Enzio von Sardinien zu Hilfe, der über 15.000 deutsche und ghibellinische Soldaten führte. In Fossalta bei Modena trafen die beiden Heere aufeinander, ohne sich jedoch auf einen Kampf einzulassen. Nachdem Ugoni und Ubaldini 2.000 zusätzliche Soldaten aus Bologna erhalten hatten, griffen sie am frühen Morgen des 26. Mai 1249 die Kaiserlichen an. Einer nicht unmittelbar geglückten bolognesischen Umfassung widerstanden die kaiserlichen Truppen bis zum Abend, dann brach ihr Widerstand jedoch zusammen. Während der nächtlichen Verfolgung gerieten zahlreiche kaiserliche Truppen in der durch zahlreiche Kanäle zerschnittenen Umgebung in Gefangenschaft, darunter auch Enzio, dessen Pferd man schon während der Schlacht getötet hatte. Enzio , als der Spitzname von Falconet bekannt, der von die Tochter von Konrad geboren wurde, die Tochter von der Herzog von Spoleto Konrad von Urslingen, Graf von Assisi, von Heinrich VI., Herzog von Spoleto ernannt . Dieser Enzio, als “ein Soldat aus Spoleto” auch, zum Ende des Lebens wird er Lieder schreiben, auch über die Schlacht von Fossalta-“Berg mit Gesang nicht durchzuführen” auf welche er so schwere Verluste hatte. Obwohl der Kaiser die sofortige Freilassung seines Sohnes forderte, sperrte Bologna ihn lebenslänglich ein. Friedrich II. starb 1250. Sein Enkel Konradin von Hohenstaufen versuchte bis 1268 die staufische Herrschaft in Italien zu festigen, scheiterte in der Schlacht bei Tagliacozzo und wurde hingerichtet. Mit Konradin als letztem legitimen männlichem Erben starb auch das Kaiserhaus der Staufer aus. Konfliktparteien: Guelfen (Bologna) und Ghibellinen (Heiliges Römisches Reich, Sardinien, Modena, Cremona). Befehlshaber: Filippo Ugoni, Ottaviano Ubaldini und Enzio von Sardinien. Truppenstärke: 9.000 Mann Und 15.000 Mann.

B. Treffen mit Kardinal Ubaldini

-(Kardinal Ubaldini) Ihre Hoheit der König gewann mit Cremonese den Schloss Quinzano, aber sobald er hörte über die Einnahme der Parma, erste ging er mit der Hilfe für Vater. Am 18 Februar 1248 er kam ohne Verletzungen mit der Zerstörung der Victoria –Zitadelle seines Vaters .
-(Enzio) Ich bin geradezu Summe war alles über mir, alles, was ich sah, wie alles für mich getan wurde. Ich bin, dass jemand-All, und Wesen in der Welt von mir gefüllt worden ist.
-(Kardinal) Wie der Dichter selbst in Einsamkeit ein Zimmer tun konnte, ist etwas, welche keine Behörde könnte nicht zerstören.
-(Enzio) Wir sind die Literatur Menschen, ich brauche nicht die Vorstellung von einem Gott, die Welt zu erklären in der ich lebe… die Umrisse eines Menschen wurde für mich wichtiger gewesen.

– (Kardinal) Dichter konnte nicht verzeihen werden; Schweigen von heute. Ich erinnere mich an ich spielte die Orgel in der Kirche; es war die Uninstrumentale Musik. Ich war nur dort weil es live war. Ich war überrascht für jedermann. Und ich bin noch Überraschung für Menschen.

-(Enzio) Auf unseren Geburtstag heute, meine und der Kardinal, will ich immer daran denken, Ihre würde, sondern auch Ihre Ruhe, Ihre geistige Kraft zu den Gläubigen.

-(Kardinal) Und das ist Ihr Versuch, nicht Kampf, sondern eine gewisse Ungerechtigkeit. Aber an diesem Tag, jeden Tag, ich bin mit dir.
-(Enzo zum Kardinal) Jetzt weiß ich, ich bin kein Heiliger, ich war ein Sünder alle meines Lebens, ich würde nicht mein Fehler verbergen, sondern es halten im Licht.
-(Kardinal) “Die Idee des Heiligen ist ganz einfach eine der konservativsten Begriffe in jeder Kultur, weil es versucht, andere Ideen, als Unsicherheit, Fortschritt, änderung, die Verbrechen zu überwinden.

-(Kardinal)) Aber wo ist das Ende des Gesetzes, Tyrannei Himmel beginnt Ausgabe.

-(Enzio) Wahrscheinlich alle Rechte sind nicht nützlich, denn der gute Mann nicht Rechte brauchen, und für die Armen, nicht schon besser gemacht worden sind.

-(Kardinal) Die gerichtliche Entscheidung hängt nicht auf das Alter des Lehrers, sondern die Kraft seines Arguments. Wenn ich bei der Erstellung war, gäbe ich es nützlichen Anregungen für verbesserenden Ordnung des Universums.

V Die letzten Tage der König Enzio (der Palast in Bologna am 14. März 1272)

-(Re Enzo in seinem Palast) Nun ich beginne Ihnen zu lieben, und so, wie nie zuvor. Meine Gefühle folgen jetzt nur die Wahrheit, die wir am Abend sehen. Ich habe nicht diese Wahl. „Das einzige Verbrechen, das ein Schriftsteller begehen kann, ist über Sachen zu schreiben, die ihn nicht wirklich interessieren.” „Jeder ohne einen gewissen Wahnsinn zu denken. Die Gabe, deren ein Schriftsteller am dringendsten bedarf, ist ein instinktiver Hang zur Ehrlichkeit.” Meine Sätze sind noch kürzer. “Die erste Pflicht im Leben ist: so künstlich wie möglich zu sein. Eine zweite Pflicht hat bis heute noch keiner entdeckt.” “Der Schriftsteller ist Mine, Goldgräber und Goldschmied zugleich, der, um etwas Bleibendes zu schaffen, sein eigenes Ich immer wieder ausbeuten muss, um den gewonnenen Rohstoff in ein Kunstwerk zu verarbeiten. Das bisschen, was ich lese, kann ich auch selber schreiben.” “Der Autor soll in seinem Werk sein wie Gott: überall gegenwärtig und nirgends sichtbar.” “Das Ziel des Schreibens ist es, andere sehen zu machen.” “Wenn es eine Hölle für Schriftsteller gibt, dann müssen sie dort ihre eigenen Werke studieren.””Ich weiß gar nicht, ob ich tatsächlich existiere oder ob ich nicht nur Held aus einer meiner Geschichten bin.” Ich wollte immer mit einem ständigen Zittern auf der Stirn schreiben. “Ich habe nie für die Nachwelt geschrieben, sondern immer nur für morgen früh.”-

( Nach langer Pause, zu sehen in der Kammer neben dem Bett König Enzio seine Mitbewohner, Sie hören die Musik)
-Ich habe nicht diese Wahl… Wir leben in dieser Familie und nicht anders. Mutterliebe ist der größte Witz Gott. Und außerdem, lassen Sie uns sagen, wer weiß, was ist das erste, und was ist die Hauptursache für die universale Glück des Lebens. Ich habe nicht die Wahl verrückt meine Familie schätzen und lieben. Der größte Dichter ist miserabel ins Gesicht Glückes im Leben. Kindheit, es war Heldentum in meinem Leben gewesen. Und jetzt noch habe ich keinen Platz für das Leben der kulturellen Referenzen, wie in seinem eigenen Herzen. Ich höre meinem Schreiben ständig etwas sogar mit einer Besessenheit, ich es gewagt, über Dinge zu sprechen, die einen anderen Mann nicht hingesetzt haben würde. Es ist mein Schreibstil in diesem Palast geändert worden, weil ich von dieser Welt, so dass ich immer verteidige der letzte Mensch, und würde ich ihn offenbart anerkannt oder geboren werden. Dieser Palast erstreckt sich nicht auf meine schlechten Stunden schriftlich aus. Und ich schreibe ständig mit Zittern Stirn…Ich schreibe wenig für Morgenröte… ich hab nie gewollt ein Sänger zu werden, die drei Punkte machen und liegen, aber vertrauliche schreiben über Sie aus der armen und belastenden Erlebnissen. Gott, ich sehe nun meine Familie, diese Menschen, die ich nicht liebe, weil ich bin Sie nie gewählt haben, aber ich liebe alle die gleichen. Als ein Junge ich wusste nicht was Liebe, obwohl ich von der Liebe der Mutter fasziniert war, und ich war nicht allein, was ich jetzt denke. Aber das blau meiner Mutter nahm den Platz in den grauen Winkeln meines Gehirns und blieb dort für den Rest meines Lebens. Ich denke, daß es nichts anderes passiert in meinem Leben, aber nur aus diesem Leben herausholen möchten. Mutter ging mit mir in die Kirche. Es ist hier wo alles neu gestartete schien, hier ist hier mitten in den Angelegenheiten der Kirche… Ich liebe Sie wie wissen wie, unter solchen Bedingungen, in welchen kann ich jeden Tag aufs neue gebären, hier ich bereit möchte eine Freunde treffen, so gewöhnlich, wie es jetzt möglich ist, sogar auf den wasserfreien Raum. Glauben oft erfordert, zwar etwas so schrecklich, ich finde, Blut, Nägel, ein Hauch von Schmerz, Angst. Ich denke auch meine Zeitgenossen sind sterblich, sie benötigen daher eine harte Wahrheit. Und die Wahrheit ist die Generation aus der Vergangenheit. Ich habe nicht diese Wahl. Bleib bei mir, beten, schlafen nicht. In meiner Liebe bleiben, über die Liebe zu schreiben ist Arbeit genug für mich… Gib mir ein Haus und zwei Frauen, und ich werde Sie glücklich machen. Ich habe nicht diese Wahl.-

– (ein bisschen ruhiger König sagt und singt)- Ich habe der Trauer so große gewann; kleidete in der Freude, die er nie hatte. Jetzt sehe ich meine Miss breite, ich liebe Sie die ganze Kraft. Es ist mein Gesetz und Speicher. Leider nahm der Tod an Sie. Also, Tod, nahm Miss so süß, Sie war so schön, frisch und gut. Menschen konnte die Güte von sie, die sie es hatte, leicht sehen.

“Dauerhafter als Erz führt’ ich ein Ehrenmal
Über Königesbau und Pyramiden auf,
Das nicht zehrender Guss, nicht ungezähmter Nord
Auszutilgen vermag, auch die unzählige
Jahrenreih’ und die Flucht eilender Zeit nicht.
Sterben werd ich nicht ganz, vieles von mir wird einst
Libitinen entfliehn. Ja, durch der Enkel Lob
Wachs’ ich immerhin neu, da noch mit schweigender
Jungfrau zum Capitol steiget der Pontifex.
Wo der Aufidus braust, nennet man mich mit Preis,
Und wo wasserverarmt Daunus der ländlichen
Völker Zügel geführt: dass ich, aus niederem
Stand erhöhet, zuerst Aeolersang gespielt
Nach italischem Laut. Maße den Stolz dir an,
Den Verdienst dir erwarb, winde mir Delphischen
Lorbeer gütig ums Haar, meine Melpomene.” (Übersetzung: G.F.Grotefend)

-(Enzo)Va, canzonetta mia,
e saluta Messere,
dilli lo mal ch’i’ aggio:
quelli che m’à ‘n bailìa
sì distretto mi tene,
ch’eo viver non por[r]aggio
salutami Toscana,
quella ched è sovrana,
in cui regna tutta cortesia;
e vanne in Pugl[i]a piana,
la magna Capitana,
là dov’è lo mio core nott’e dia.

(Hinter den Kulissen hören Sie eine heroische Ouvertüre von R. Wagner für Orchester in E-Moll, vom 16. März 1832, Teil des fünften Gesetzes der tragischen Ouvertüre, die ein Stück mit dem Titel König Enzio von Ernst Raupach geschrieben und komponiert ist)

Auszug aus meinen Erzählungen)

Stanislaw Barszczak, Die Odyssee von Henry,

/…/Aber letztlich überwältigte mich Langeweile durch die Erforschung dieser prächtige Denkmäler der Vergangenheit. Phantasie hat mich zurück zu den Tagen von Friedrich II verschoben. Ich sah den Kaiser in seinem Schloss und schließlich auf dem Hintergrund noch einer anderen Landschaft, entzückenden, ein Land reich an Sonne und viel Grün. Kaiser Friedrich II ruhte auf seinem Bett in Castel del Monte, und erinnerte er die erste religiöse Erfahrungen in seinem Leben. Er hatte zwei bis drei Jahre alt, und sammelte Blumen auf die Wiese. Als es näher an den Wald war, sah er wie aus der Bäume eine mächtige Kugel hoch kam. Er später das erfahren, dass es war der Mond. Sobald er ins Haus lief sich sicher zu fühlen. Die zweite Erfahrung kam aus dieser Zeit, elf Monate stand er bereits auf seinen Beinen. Er begann zu gehen, und er als Liebling sich erinnert majestätisch wandernte zwischen den Beinen der Eltern und sie bewunderten den Haus-Favoriten. Zu dieser Zeit war die Krönung von König Friedrich, er nur sich erinnert, dass durch ein Fenster mit viel Licht die hellen sonnigen Tage in seiner Kindheit waren, aber nicht an die Krönung selbst. Ihre Mutter war ein guter Freund. Auf Wunsch des Vaters und im Sinne von dessen Erbreichsplan war Friedrich bereits einen sonnigen Tag, am Weihnachtstag des Jahres 1196, einen Tag vor seinem zweiten Geburtstag, erstmals zum „rex Romanorum“ gewählt worden.
Es war der Beginn des Tages in der vollen Sonne, aber vor achthundert Jahren, vom Turm der Muslime Minarett war immer durch der Zeit rund um die Stimme des Vorsitzenden der Anhänger von Allah in Palermo, des Muzzeins, wer ist mit seiner Stimme hieß sie zu beten und zum südlichen Gebet angerufen. Die Moslems zum Gebet standen auf, und mit Teppich Diener, Stäbe für den Kaiser erhoben, und und plötzlich ein kleiner Junge, unter anderen zeigte an, mit Augen von Kastanien gerichtet auf den Thron des Vaters, der spätere Kaiser, und dann seines Lehrer, einige der Sizilianer, der Junge hat alle Kapitel der “Logik” des Aristoteles mit denen gelesen, und began sich da einmal mehr in ihrem Leben ein Gebet… Der junge ist Frederick II (Friedrich II. warKönig von Sizilien ab 1198, König der Römer von 1212, der Herzog von Schwaben von 1212 bis 1216, Kaiser des Heiligen Römischen Reiches seit 1220 und König von Jerusalem von 1225-1228, der Hohenstaufen-Dynastie. Herrscher, der Satrap, der Herr der Welt, in deren Venen floss das Blut von Normanien, von Schwebien, von Lotaryngien, von Burgund, bleibt als ein Rätsel, Geheimhaltung umgeben ist den Bienenkorb und die gesamte Struktur von Hohenstaufen-Dynastie. Er wurde in Jesi bei Ancona geboren 26 Dezember 1194, Konstanze von Sizilien übergibt ihren Sohn, den späteren Thronfolger Friedrich II., in Jesi an die Herzogin von Spoleto zur Erziehung. Ausschnitt aus dem Liber ad honorem Augusti, des Petrus von Eboli (zwischen 1194 und 1197; Bern, Burgerbibliothek, Codex 120. II, fol. 138r). 1196 der zwei-Jähriger-Friedrich wurde in Frankfurt am Main für den nächsten König von der deutschen Nation gewählt, jedoch ein Jahr später der Tod seines Vaters (Henry VI) bedeutete, dass die Behörde aufgeteilt wurde zwischen Philipp von Schwaben und Otto IV. In dieser Situation die Mutter von Friedrich, Königin von Sizilien, im Jahr 1198 König von Sizilien ihm kündigte. Wegen des Mangels an. Jahren mit jungen Sohn Konstanze-Mutter von Friedrich erklärte auch die Trennung das Königreich Sizilien von das Reich und die Kapitulation von Friedrich, er hat keinen Anspruch auf Rechte, es behält nicht die Rechte an die Krone der deutschen König. Nach dem Tod von Friedrich I. (1198), der Papst Innozenz III den Junge Friedrich sich kümmernte. Dank der Unterstützung von Papst Friedrich wurde am 9 Dezember 1212 in Mainz, König von Rom (Schwaben), und am 22 November 1220 den Heiligen römischen Kaiser gekrönt. Der Kaiser Fridriech II. fuhr in seiner Zeit stromaufwärts/…/

Obligation for the second time

Stanislaw Barszczak -“We do not have that choice”-

Most Reverend Sir,
The goal of the letter is, to make others see. We do not accept this attitude without doubt and passion. I am writing to you, even though such writing like today it has not at all interested me. My sentences are still shorter. You have fulfilled the second obligation only, to write something to anybody, I suppose. And me, I write for the first hour of the day already, for dawn. You know, people do not change, “they are merely revealed.” So, “money and success don’t change people; they merely amplify there.” But the money they accept all, surprisingly, I do not have them yet, maybe with your help I can get them in the end. What else, “integrity is doing the right thing, even when no one is watching.” “Normal is not something to aspire to, it’s something to get away from.” “It’s impossible said pride. It’s risky said experience. It’s pointless said reason. Give it a try whispered the heart,” somebody had spoken. “We do not always like the people we love- we do not always have that choice.” Because even a mother’s love is “God’s greatest joke.” Her blue color it took the place in the grey recesses of the brain of mine and it was remained there for the rest of my life, I suppose. And besides-who to say what is the first, and what is the ultimate cause of the universal happiness of life. With the Church I feel the only inner peace, which I would like to pass the modern people of today. So, I stood on my feet on a country’s ground, my land seriously, I love Poland how I can, under such conditions, in which I give birth to each day anew, here I am ready to meet friends in the usual way, as ordinary as it is now possible, even on the anhydrous space. Though faith often requires something so terrible, I find blood, nails, a bit of the anguish.. My contemporaries are mortal, they therefore require a hard truth to be born … And the truth is the generation from the past. If there is a hell for writers, there you also own work study! As a boy, I did not love, or rather I did not know what love, though I was fascinated by the love of my mother … and I was not alone I guess. But, Feelings follow only the truth, and it’s in the evening, not in dawn. Childhood, it was heroism in my life. It was the Devil’s in my life, I suppose. Since childhood I have yet to repeat the words of Shakespeare: “to be or not to be, there is the question.” However, I have always believed for childhood the most beautiful period of people’s life. So, remain in my love, watch and pray to come to the aid of anybody, that everyone help. As honestly a bit crazy writer I would like this place on Earth, from Poland, call out of sensitivity to the man of tomorrow, on every human being, because we should all help each other for the happiness of the Globe. Writing about a love is job enough for me, but I am in the generations of people too. Give me a House and two women, and I will make you happy. However, “nothing had happened yet in my life except the need to get out of it,” somebody said. ” I have no place left to live but in my own heart.” I listen to my writing constantly even with an obsession, I dared to speak about things close to that another man it would not have sat down, at the same time change the style ‘swim in writing’ in my thirties because I’m out of this world, so I defend the last man to recognize him or one’s revealed. The greatest poet is miserable to happiness in life. I haven’t had that choice, to like and at the same time love the relatives of mine. What’s more, we live in this family and not another. Now, I think I am ready for that. “I think I am ready to be met.” “I think I am ready for that. I think I am ready to be met.” So, we’ll may being, we can be friends forever, you and me, but we only have a tiny bit of the time; our choices are always such, we cannot change them. So let’s make our lives beautiful, like art, because the beauty will save the world. I look forward to your phone, and help not only verbal. Tomorrow may change everything for the better, I look forward to your phone call to London to help not only verbal. Tomorrow may change everything for the better. I look forward to your phone call to London to help not only verbal. Tomorrow may change everything for the better, but also for the worse. Because life is “a very Devil’s case” also. With words of remembrance and respect.
father stanislaw barszczak

nowa historia

Stanisław Barszczak, Ostatni lot,

Dwoje pensjonariuszy domu opieki Noe i Alicja umila sobie czas, czytając pamiętnik, w którym opisana jest historia wielkiej miłości. Okazuje się, że ona jest chora na Alzheimera, a on w ramach terapii, która ma przywrócić jej pamięć, w każdej wolnej chwili czyta jej fragment książki. I tu historia przenosi się w lata 40. do Afryki, jej bohaterowie to dwójka młodych ludzi, których połączyło gorące uczucie. Jak to bywa w rzewnych melodramatach kochanków rozdzielił los. Maria szuka na terenie Sahary jej kochanka Wanię, który związany przysięgami wojskowymi, oblatując samolot zwiadowczy pewnego dnia nie powrócił do Europy. Na Saharze Maria poznaje Daniela, przyjaciela w średnim wieku, z którym podejmuje wszystkie wyzwania losu. Daniel i Maria tam napotkają wiele przeszkód, czyli różnice klasowe i materialne, ale też zawieruchę wojenną. Jak wiadomo prawdziwa miłość pokona wszystkie niedogodności, więc płomienne uczucie nie zgaśnie mimo przeciwności losu.

Nazwali mnie Wanią. Wybrałem wolność. W tej epoce nie miałem wiary. Ci, którzy mi ją podarowali, to byli ateiści, których później poznałem. To straszna rzecz, kiedy pomyślę ile ludzi mnie uwielbiało. Ale po prawdzie to nie znalazłem przyjaciela. Poszukuję bliskiego przyjaciela. Mam kamratów, którzy bawią mnie i relacje, które mnie nie bawią. Mam kilku przyjaciół, którzy mi się podobają, kocham ich, a oni mnie kochają. Ale trzeba, żebym połączył się przynajmniej z czterema z nich, żebym miał odczucie w związku z tym wiernej prawdy i czegoś jeszcze! Poszukuję bliskiego przyjaciela, którego uczynię moim przyjacielem dzieciństwa. Oh! Już uprzedzam go, że jestem bardzo trudny.
Nie chciałbym, żeby on był tylko moim przyjacielem, należałoby, żebym ja był jego przyjacielem- ale to zależy od niego. Chciałbym, żeby nie miał talentu i goryczy w sercu; żeby miał dary- inaczej mówiąc- żeby miał odrobinę smaku dla literatury i rzeczy ducha. Być utalentowany, to nie mieć dosyć talentu dla specjalizowania się. Dar nie jest przyjemny, jeśli skoligacony jest przynajmniej z innym darem. Człowiek, który byłby tylko utalentowany do rysunku byłby biednym szkicownikiem. Ale gdyby był równie utalentowany do muzyki i literatury, to byłby przeuroczym towarzyszem. Przeznaczę mojemu bliskiemu przyjacielowi połowę mojego życia, i chciałbym, żeby się mówiło, że on przeznacza mi całe jego życie. Bezkresne będzie miejsce, które zajmie w mojej egzystencji. Gdyby i on wziął to pod uwagę, to uważałbym go za omnibusa. Ale nie żądam od niego żadnego oddania, lecz chciałbym, żeby był godnym mnie. Oh! Nie chciałbym żeby był żonaty, i nie chciałbym, żeby był biedny. Gdybym miał przyjaciela biednego, przestałby istnieć, choć byłby moim bliskim przyjacielem. Lecz przestałby także być moim bliskim przyjacielem, ponieważ byłby wobec mnie zobligowanym. Gdyby był uznanym, byłbym genialny; a gdyby był nieznany, byłbym szalony. Chciałbym, żeby mój bliski przyjaciel nie miał żadnej wady wymowy, i nie chciałbym, żeby był głuchy.
Pierwsza schadzka ze mną będzie wieczorem, opowie mi historie krótkie, zarazem piękne, ale też przejmie przyjemność słyszenia moich dłuższych anegdot.
Kilka dni później, powiemy o naszym dzieciństwie, i rzeknę mu o moich rodzicach. Będzie się śmiał bez przerwy. Jakiegoś pięknego wieczoru wreszcie zadeklaruję mu moją przyjaźń. I od razu będzie usłyszy o tym, czy kocham czy też nie moją żonę, i ile dokładnie zarabiam przez rok. W końcu kilka razy na tydzień, bez stwierdzania tego ustnie, bez zapowiadania spotkania, odnajdziemy się w koncie przy kominku i pożartujemy nieco. Przywiązuję wielką wagę do rozmów w życiu. Z wymiany kruchych i nagich idei wytryska często konkretna idea, i nigdy nie nadejdzie nuda. Myślę, że wypada mieć także wielki napad nieprzyzwoitości do rozwiązywania tych idei, tych myśli i tych smaków, które zniewalają nasze ciało. Człowiek, który zadaje się mniejsza o to z kim i uczy go o tych radościach i tych winach jest na moje oczy podobny do tego, który schodzi się z dziewczyną na bulwarach i zabiera ją do siebie. Tym samym zrozumiałbym prawie, że nie czuł wstrętu do niej, zarazem przyznaję, że nie wstydził się jej. Nie trzeba się prostytuować. Trzeba mieć szacunek do samego siebie, szacunek swego ciała i swojego mózgu. Kocham nieskończenie ludzi, którzy ‘okradają się’ podczas licznych spotkań jedności, którzy podejmują konwersacje, i którzy wydają się niczym nie zainteresowani, którzy akceptują opinię ustawicznej lekkomyślności, aby nie ujawniać przed całym światem tego, co strzegą zazdrośnie i co konstytuuje urok jedynej bliskości. Gdybym go znalazł, kłócę się jednak z nim pewnego dnia, i będę miał dużo zmartwienia i pozostaniemy sześć miesięcy nie widząc siebie nawzajem. Być chorym, to jest straszne, to jest wstydliwe, to jest haniebne, to jest smutne, to jest niesłuszne, to jest brzydkie i to nie jest własne. Stąd wreszcie pojednamy się, aby tym samym mocno zaręczyć, że to koniec, aby nie mieć już kłopotu i aby nie być już kuszony nowym pojednaniem. I tak przyjrzawszy się raz mocno, nie spotkamy się już nigdy. Kiedy będziemy odchodzić, proszę Cię nie krzycz.

Dziś jestem lotnikiem i lecę nad Saharą. Mam dla kogo żyć…

II

Minęło kilka lat. Pośród ludu Tuaregów i pustynnych karawan odnajdujemy Daniela i zdeterminowaną do końca szukać Wani Marię. Pewnego dnia przedstawiają sobie tylko ostatnie cztery godziny z życia Wani. Daniel przyłączył się do Marii, usiedli za wielbłądem, by nieco odpocząć.

-Wania nie żyje- zaczął Daniel.- Nikt nie autoryzuje tej opowieści o nim. Jestem trochę lotnikiem, a jego nie poznałem, obawiam się po prostu, że nie mówimy o nim dosyć. Z zasady i z miłości do sztuki latania., nie chciałbym powiększać liczby linijek, które będą mu poświęcone, dopiero co złożyłem kwiaty na tej pustynnej mogile, które przez zaskoczenie mogą wydawać się mniejszym bukietem. Odchodząc tak wcześnie Wania nie pozna dwóch wielkich zwycięzców: naszej nad wszystkim i jego. Ujrzy zaledwie w zarysie jednego i drugiego, jakkolwiek jego przekonanie do wolności musiało być absolutne, on nigdy nie dotknie pewności do końca, niestety! Podwójna i zbrodnicza bojaźń musiała ścisnąć go potwornie, skoro ujrzał się martwym. Był z tych, ku którym chwała, gloria mundi, uśmiecha się bez przerwy, lecz którzy nie usiłują jej legi mityzować. Mam wrażenie, że błądziłaś z nim Mario wszędzie. Jakkolwiek towarzyszyłaś mu zaledwie w bliskości jeszcze. To był związek, który on nie ignorował. Ale ty wydawałaś się zawsze zbyt mało forsować drzwi tego związku. I myślę nie będziemy tej kwestii więcej spulchniać… Jutro te same dzienniki, i bez wątpienia ci sami ludzie, którzy nadrwi wali się z niego piętnaście lat temu pójdą i będą lamentować nad „okropną stratą, która sprawdziła polskie lotnictwo.” Tak, jutro bez wątpliwości, prasa cała będzie zgodna bez konsternacji- ponieważ on nie żyje. I to mnie niepokoi tego wieczoru… Dlaczego należało pierwszego dnia po jego śmierci czynić mu homagium, które dla niego bardzo zostawało obce? Kiedy żaden głos nie może do nie dotrzeć? Dlaczego oni nie mówili o tych rzeczach, kiedy on mógł jeszcze czuć ich urok, czar i cenę? Widzisz, wystarczył jakiś pretekst… , jaka szkoda, że nie usłyszeliśmy tego! Ale wyciszmy emocje, krusząc naszych idoli, kiedy jest mowa o zbawcy ojczyzny.-

-Jego śmierć uczyniła go poznanym, on może teraz wrócić na nowo- tajemniczo odrzekła Maria. (w komponowaniu tych scenek oparłem się na pamiętniku Sachy Guitry, autor).

Nasz Ojciec

O Wyższym Seminarium Duchownym w Krakowie mawiał zmarły przez sześćdziesięciu jeden laty Biskup Częstochowski Teodor Kubina: „tu jesteśmy na Taborze”. Co nam mówi widok góry czy wręcz spojrzenie z jej szczytu w doliny? Ktoś napisał: „Tu na szczycie wszystko jest pogodnym pokojem. Powiewa lekki wietrzyk, bezwonny, przejrzysty i jasny, tuli nas milczący śnieg i trzyma w swych objęciach, a my wpatrujemy się w horyzont (bezkresny). Nad całością wzeszło już słońce, które trwa i wciąż jeszcze zalewa nasze włosy.” Na szczycie jest pięknie. W dniu 11 czerwca 1916 roku Ludwig Josef Johann Wittgenstein (1889-1951), filozof zajmujący się przede wszystkim kwestiami języka i logiki, doświadczony ciężko przez los, odchodzą bracia, jest czas wojny u wschodnich rubieży Austrio-Węgier. Wówczas słał współczesnym apel, byśmy nie zdominowali świata (L.Wittgenstein, Carnets 1914-1916, Gallimard 1971):

Co wiem o Bogu i przedmiocie życia?
Wiem, że świat istnieje.
Znajduję go w widzenia polu mojego oka.

Ale coś w tym świecie jest problematyczne, chodzi o jego sens,
A ten sens nie rezyduje w nim,
Lecz na zewnątrz niego:
Że moje życie jest światem,
Że moja wola penetruje świat,
Że moja wola jest dobra lub zła.

Konsekwentnie dobry i zły są w jakiś sposób czymś związane…
z sensem świata.
Sens właśnie życia, to znaczy sens świata, możemy nazwać Bogiem,
i w kontakcie z owym sensem jutra, upodabniać Boga z Ojcem,
wtedy już Bóg i Ojciec to jedno.
Modlić się, to myśleć wewnątrz sensu dalszego życia.

Ale nie mogę zgiąć mojej woli ku zdarzeniom świata:
A więc jestem totalnie poza mocą, rany boskie.
Mogę tylko zwyczajowo spowodować, że będę niezależny od świata,
I w ten sposób w pewnym sensie, lecz zdominować go,
Odrzucając tutaj, a raczej odmawiając wpływaniu na jego zdarzenia.
(tłumaczył Stanisław Barszczak)

coś nowego

Stanislaw Barszczak, Miniatura krajobrazu teraźniejszego świata,

Nazwali mnie Izmael, wzorem dla mnie miał być bohatera Moby Dicka. Ale nie byłem jego pokroju. Przybywam za późno. Szalałem przez jakieś dwadzieścia lat i teraz chciałbym wam zdążyć o tym powiedzieć… Gdybym miał to wyrazić w jednym zdaniu, co sądzę o religii, powiedziałbym, jestem przeciw niej. Ale przeczytałem ostatnio w streszczeniu po niemiecku powieść Henryka Bölla pt. „Utracona cześć Katarzyny Blum”. Kobieta nigdy nie przegrywa, nawet gdy targnie się na morderstwo, w rezultacie pozwala jej ono ujrzeć się w nowym świetle, które ją w świecie zupełnie rehabilituje. W końcu laureat nagrody Nobla to patron Fundacji związanej z niemiecką partią Zielonych, wspierającej działania służące rozwojowi społeczeństwa obywatelskiego, równouprawnieniu kobiet oraz propagowaniu zrównoważonego rozwoju. Panie Böllu naucz nas przerastać nasze szaleństwo. Henryk Böll zaczyna debatę na temat szkody, jest pisarzem sensu scritto współcierpienia. Kto znęca się nad zwierzętami, mniejsza o to; ale kto ludzi bezużytecznych czyni ten jest jeszcze mniej wart… Ja chciałbym, zeby zawsze ludzie przerastali swoje szaleństwa… W czasie moich odwiedzin w muzeach świata przyglądam się szczególnie niektórym obrazom, zwracam uwagę na ich pewną niestaranność zwłaszcza. Obrazy, gdy na nie się patrzy, a serce się wówczas buntuje, to powinno sie je ani pędzlem ani piórem malować, ale osobistą wczesną dojrzałością… Stać i widzieć gdzie się stoi, wiecej światla dać- oto dewiza pisarza… dokąd zdążasz kochany Czytelniku, czy jesteś Chrystusem, żebyś chciał tylko się położyć i leżeć.. Osobiście mniej dać cywilizacji chciałbym, bo to terroryzm… A ponieważ nie mogę być sam, idę nieustannie do Ciebie Chryste, bo ty zwycięzyłeś siebie…Praca pisarza polega na nazwaniu nienazywalnego, do granic oszustwa, do zajęcia stanowiska, rozpoczęcia argumentacji, zarysowania świata, i unieruchomienia go z pójściem spać. Piszę co nieco, choć Słowa nieustannie przychodzą zbyt późno. Także o tym, że w kościele moim nieustannie nie ma wolności… Co to jest wolność słowa? Bez wolności obrażać to przestaje istnieć. Ktoś powiedział: ”Pomysł sacrum jest po prostu jednym z najbardziej konserwatywnych pojęć w każdej kulturze, ponieważ stara się włączyć inne pomysły – niepewność, postęp, zmianę – aż po zbrodnię.” Nie powiedziałbym tak mocno. Piszę więc… Książka jest wersją świata. Jeśli się to nie podoba, zignoruj to; lub zaoferuj swoją własną wersję… Wątpliwość, wydaje mi się, jest centralnym warunkiem, stanem człowieka w XX wieku. Nie lubię przyznawać się, że moi wrogowie mają punkt… Pamiętam pierwsze pieniądze, które trzymałem w ręku, nastąpiło przejęzyczenie cyfrowe w kwocie. Ilość cierpienia była zbyt duża, dla niewielu, tych kilku, którzy wyraźnie jako winni rozpoznani byli. Chciałem od zawsze pisać, pamiętam jak raz zakreśliłem moje nazwisko, próbowałem pisania już wcześnie, ale znalazłem Słowa dużo później… Więc upewnij się, że zwracasz się do autora aby przyjąć jego rozumienie świata, nie znajdziesz tam swojego świata… Z racji na rangę Europy bardzo mało polskich powieści został skreślonych w tej części świata w oparciu o polskie korzenie. To niezwykłe, że w tej chwili, w której Polska wydaje się być globalną super siłą ducha, a to widać w każdym posunięciu Ziemian początku trzeciego tysiąclecia, to jednak podmiot polskiej mocy okazuje się nie jest w interesie większości pisarzy i polityków naszej doby… Książki wybierają ich autorów; akt tworzenia nie jest w związku z tym zupełnie rozumny i tego świadom. Dla mnie książki z młodości, choćby nakazane lektury i zadanie polskie szkolne i tak były za mało śmieszne. Nie lubię książek, które zalegają w galerii, stąd opowiadam się za cudem opowiadania jakiejś historii tak jasno i z zaangażowaniem, jak tylko potrafię… Choć wierzę mocno w Boga, nie potrzebuję idei Boga do wyjaśnienia świata, gdzie żyję. Gdyby Hemingway był chrześcijaninem byłby martwy teraz. Pamiętam jak wmawiałem sobie, by nie siać nienawiści wokół, choć wiem, że ona istnieje. Mam ją chyba w kufrze św. Hieronima. Mówiłem najczęściej , “to jest bosko-ukształtowana dziura we mnie. Przez długi czas stresowałem tę nieobecność, tę swoistą dziurę. Teraz uważam, że właśnie kształt, a nie sama dziura stał się ważniejszy.” Co więcej nie chcę stać się odrobinę rozgoryczony mszcząc się już w mocno dojrzałym życiu za resztę mojego życia. I nie chcę stać się odrobinę zatrwożonym stworzeniem, tchórzliwie skrywającym się w kącie… Miałem 21 lat w 1981 roku, więc jestem tak bardzo dzieckiem Solidarności jak to tylko możliwe. Jakkolwiek w czasie „Stanu Wojny z Narodem” Generała Wojciecha Jaruzelskiego, w tych latach podmiot religii naprawdę prawie zniknął. Pomysł, żeby religia była główną siłą w życiu naszych społeczeństw, na zachodzie w każdym razie, wydawał się absurdalny w 1983 roku. Przed dwoma miesiącami wracałem z wizyty duszpasterskiej w Norwegii, lądowaliśmy w Gdańsku, na lotnisku „Lech Walesa”. Mogłem teraz przejść przez słynną bramę „Stoczni Gdańskiej”, pięknie wybielonej, przeszedłem dokoła słynną halę BHP, stanąłem pod Pomnikiem Trzech Krzyży. To są resztki-symbole naszego narodowego bytu. A obok powstaje forteca z betonu, czy to będzie muzeum „Solidarności”, nie wiem. Do końca mojego krótkiego żywota będę wspominał moją kolejną podróż, tym razem na spotkanie z papieżem Benedyktem XVI w jego ojczyźnie. Było już późno, jak osiągnąłem Berlin. Ale już w dniu następnym, tj. 22 września 2011 roku od wczesnych godzin popołudniowych mogłem podziwiać pięknie przygotowany berliński stadion olimpijski na przyjęcie Dostojnego. Gościa. To historyczne spotkanie stało się faktem. A teraz mam co wspominać. Religia być może istnieje właśnie po to, by to wyrazić, i wam o tamtych wypadkach opowiedzieć…To jest tak niezadowalające, delikatnie mówiąc, że ludzie wiedzą tyle o moim życiu. Ponieważ oznacza to, że zawsze starają się patrzeć na moje książki w granicach mojego życia… Dobry pisarze jest ekspertem przede wszystkim od samego siebie. Chciałbym zdążyć opowiedzieć wam, kochani Czytelnicy, czym jest ciekawość i humor ludzi, których w życiu spotkałem. Jest lepiej bezprawie cierpieć, jak raz coś twierdzić. Ale powiem, nie jestem Prezydentem Bronisławem Komorowskim, ale uważam, że polityka Polski jest fatalna. Pisarze i politycy są naturalnie rywalami. Obie grupy starają się uczynić świat na swój obraz; oni walczą o to samo terytorium. Nigdy nie miałem dużego szacunku dla terapeutów. Zawdzięczam moje zdrowie, moje przeżycia psychiczne, przede wszystkim samemu oraz moim przyjaciołom i tym, którzy mnie kochali. Nie jestem prorokiem, ale zawsze myślałem, że to jest naturalne dla dyktatury upadać. Wydaje mi się także, że jest lepsza droga zmiany świata jak wysadzenie się choćby w twierdzy Kamieniec Podolski. Pamiętam, że w 2001 roku, dwa lata przed atakiem terrorystycznym na bliźniacze wieże World Trade Centre, gdybyś to powiedział, co miało się wydarzyć, nikt by nie uwierzył ci. System przełomu stuleci wydawał się potężny i nierozerwalny. Nagle z dnia na dzień był zdmuchnięty jak kurz, co się wydawało niemożliwe stało się strasznym faktem… Ostatnio odwiedziłem dwie parafie na Teneryfie w Hiszpanii. Byłem w Granadilla i w El Medano. Co prawda tu wszystko niby jest jest napisane na zagwożdżonej skale, ale prawdę mojego zycia jeszcze ujrzałem. Nigdy nie widziałem nigdzie na świecie czegoś tak pięknego jak ratusz w Orotawie na Teneryfie. To ma coś wspólnego z faktem, że budowla jest stosunkowo mała w porównaniu z innymi budowlami tego rodzaju na świecie i góra na której stoi jest bardzo duża, więc masz w miniaturze krajobraz jednoczący bliskość góry, oceanu i architektury (domy z XVII wieku z pięknymi drewnianymi balkonami), i to jest po prostu wspaniałe. I to prawda, ludzie są tutaj bardzo piękni. Niektórzy z was mogą się zastanawiać dlaczego jestem niechętny wywiadom w telewizji i radiu i prasie. Odpowiedź jest taka, że to co piszę jest autentyczne. To jest kufer marzeń, nie rzeczywistości. Nie jestem zaszczycony tym, że moje teksty nie są traktowane tak poważnie. Brzydzę się rolą współczesnego Guru, ponieważ to nie ma żadnego związku z tym kim jestem i co robię. Artyści według mojego doświadczenia nie osiągają centrum. Istnieją na wzór szpiegów. Ja nie stanowię tutaj wyjątku. Jestem wdzięczny za każde zainteresowanie, wsparcie i miłe słowa. Na szczęście jestem od zawsze głęboko pochłonięty nowym tekstem. Niestety oznacza to, że nie mogę przeznaczyć wam więcej czasu odpowiadajac na różne pytania. Proszę przyjąć moje szczere przeprosiny. Z najlepszymi życzeniami, Stanisław Barszczak.

“Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną”

Stanisław Barszczak, Szczęśliwy woźnica,

Trójką koni, bocznymi drogami spieszył do powiatowego miasta Piotr Pawełkiewicz, kandydat sekcji Polskiej Drużyny Strzeleckiej. Jest rok 1914, w drugiej połowie roku, popołudniowe urżnięte ciepło, oczami ogarniał mijane ogrodzenia, zabudowane rogi ulic. Ktoś z naprzeciwka właśnie jedzie koniem z furmanką obładowaną węglem. Uporawszy się z marzeniami wszczął rozmowę z woźnicą: –A czy burmistrza znasz? Woźnica odrzekł: -Tutaj każdego marnego pisarza się zna, a burmistrza bym nie znał. Nie ma jeszcze dwóch lat jak Pawełkiewicz objął swój urząd, a już dużo zrobił. Gorący, taki prędki. Niech mu Bóg da zdrowie, Hrabiego usunął. Już Hrabia poszedł do diabła, a Pawełkiewicz, oświecony pan, wszystkim rękę poda… Galop, wciąż galop, konie, wszystko zrobił, ani grosza nie brał. Poprzednik też był dobry. Rozumie się i poprzednik był dobry, głośniej od niego nikt nie krzyczał, nowy rozumu ma daleko więcej. Ale nowy jest zręczniejszy, dobry człowiek tylko pijaczyna. W domu chla, tak cały dzień ciągnie, w szufladce ma wódkę, pociągnie przez rurkę. -Nawet to wiadome, co za ohyda, szepnął do siebie Pan Piotr. –Kłamać nie będę, ale ludzie powiadają, kiedy bywało Pawełkiewicz zaczął pić, to psy wyły niemiłosiernie. A Pawełkiewicz sam się zamknie i pije. -Skąd oni to wiedzą, wypalił jak z ciężkiego działa Pan Pawełkiewicz. -Także co do bab, to sześć ma, szelma. Dwie mieszkają u niego w domu. Nawet imiona znają. Sześć sztuk ma w domu, tych fląder, dwie ma w domu: jedna jest gospodynią, druga jest w rodzaju sekretarki. Trzecia przy gościńcu mieszka. -I to furman, który nigdy w mieście nie bywa to wszystko wie, co za ohyda, kontynuował pod nosem Pan Piotr. -Natalia chwali się babim szczęściem, że ją burmistrz nawiedza czasem. Zośka mu dywany i kwiaty przynosi. A Jaśka koniecznie chciałaby go przeżyć. Kiedy Pawełkiewicz idzie do kuchni, to szczypie pokojówkę lub kucharkę. Dawny przewodniczą rady na miesiąc wcześniej dawał znać, gdy gdzie jechał. Nowy owszem natrze gardło, ale stara się jechać po cichutku, wychodzi z domu zawsze tylnymi drzwiami. Stara się nająć furmankę, jak stary pies. -Skąd ty to wszystko wiesz, Pan Piotr rzecze, poprawiając się na wozie. -Sam nie widziałem, ale od ludzi słyszałem. Przed okiem ludzkim ukryć się nie można. A kiedy jedzie, to krzyku, hałasu. Przyjedzie, napije się, znowu się wyśpi. Ludzie opowiadają, jedzie dureń. Jedzie i myśli, że go nie można poznać. Dawniej Hrabiego po ciężkiej łapie poznawali, ‘jeśli leje po pysku’, to znaczy że nasz Pan Hrabia jedzie. Nowy, to mu zimno, jeżeli kto zimową porą jedzie, i żąda kur, to na pewno Pawełkiewicz. Nowy i spać się kładzie inaczej. Na stacjach już wiedzą, pędzi ludzi po drobiazgi, to na pewno Pan Pawełkiewicz. Może jeszcze z domu nie wyszedł, a oni już wszystko wiedzą. Przez telegraf wszystko wiadomo. Niech się chowa, a już wszystko wiedzą. Takie są sprawy. Naród tu cwany, cwaniak na cwaniaku. Przyjechałeś po cichutku, mówią, o Wielmożny Panie… Weźmy dzisiejszy wypadek. Naszego Żydka Władka z rana, jak gościńcem pędzi ku stacji ujrzałem. Dokąd to Wasza Żydowska Mość jedzie?, zmienił głos woźnica.-Do miasta, bo tam Pawełkiewicza oczekują, Żyd na to. Dla Pawełkiewicza już przygotowano wszystko tam. Chłopi mówią, niech jedzie. – Prawda, prawda rzecze Pan Piotr, że ja o tym nie wiedziałem. Zawracaj mi prędko! Zdziwiony woźnica zdążył obejrzeć swoją fizjonomię w oknie jakiegoś sklepu, i szybko zawrócił ku światłom z pobliskiej stacji. W tym czasie mijali piękny pałacyk „Basiula”. Naraz im oczom ukazała się śliczna stacja kolei żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej w Ząbkowicach. Stąd można jechać koleją w dwóch przeciwnych kierunkach: do Częstochowy bądź Krakowa. Ta sama droga, nieco ponad pięć kwadransów drogiego nam czasu. Już woźnica ubrał sweter i wsiadł do powozu, gdy Pan Pawełkiewicz najpierw przysiadł się do stolika w bufecie, opróżnił trzy kieliszki, zaledwie spojrzał na znajome twarze w kącie. Ale już słyszy trzeci dzwonek. Pędem wsiadł do pociągu. Jakiś młody filozof stał przy oknie, mija go, po chwili znalazł się w przedziale trzeciej klasy. Jakiś otyły mężczyzna z faworami spojrzał tylko w jego stronę. –Janie Kochany, rzecze śmielej Pan Piotr na takie powitanie. –Kopę lat, Panie Pawełkiewicz, i z gestem gospodarza oraz z wyrazem słodyczy na twarzy zaprasza nowego pasażera do środka. Pan Piotr usiadł naprzeciw Pana Jana. – Ja z polowania z hartami wracam, jasnym głosem odezwał się nagle znany w całej okolicy dobroczyńca Grzegorz Rawicz. –Słuchaj Pan, ja z sądu wracam gdzie prosiłem o wotum separatum, płaczliwym głosem i ciężko dysząc odezwał się Pan Jan Walicki. I tak patrzę dokoła. Co robi na przykład ten Pan Miękin. Diabli wiedzą, co on plecie. – Kiedy się jedzie do domu to trzeba, żeby głowa była zajęta tylko karafkami, Pan Piotr poczuł się wreszcie u siebie. –A wiesz Pan, rozczulił się Pan Jan i rzecze jakby nagle porwany diabelską siłą uciekł w inny świat, w domu kładziesz się do łóżeczka, z brzuszkiem do góry. A doczekawszy wieczora schodzisz Pan na wieczerzę. A tutaj nad stołem unoszą się nieziemskie zapachy, na stole barszczyk małopolski z śmietanką. – Zapiekanka domowej roboty lepsza od szampana, machnął ręką i rzucił się ku drzwiom Pan Pawełkiewicz, bo ujrzał tam konduktora. -Solone rydze z cebulą, oliwą, palce lizać, zgodził się sędzia mrużąc oczy. Dusza odczuwa błogość. –Panie konduktorze, w przedziale szóstym jedzie w tym pociągu moja ciotka, chciałbym ją znaleźć, z miną niepewną odezwał się Pan Piotr, następnie zerknął na pociemniały obraz i jakieś papiery, które leżały na ławce na którym widniał napis: ślę ci życzenia z okazji Bożego Narodzenia. Naraz Pan Józef Markiz stanął mu przed oczami, stara suka sunia i pies budrys, który nie cieszy się zaufaniem. Nikt lepiej od niego nie umie przybysza złapać za nogę. Jest czas wigilii. On sam siedzi w pokoiku. Spojrzał przed siebie. Drzewa nabrały koloru białego. Za oknem grudy śniegu, drogę mleczną widać tak wyraźnie. On zaczął pisać coś. Wczoraj, jako czeladnik u szewca dostałem po tyłku. Każą kraść majstrowi ogórki. A nudno tak, majster uderzył mnie kopytem. Spać, to mi każą w sieni. Drogi dziadunio, zabierz mnie stąd bo umrę. Ja ci będę tytoń rozcierał. Bij mnie jak psa. Dziaduniu drogi, nie ma tu innego wyjścia tylko śmierć. A jak umrzesz będę się modlił za ciebie. A z kolędą tu nikt nie chodzi. Pan Piotr konwulsyjnie westchnął i w okno spojrzał, młode jodły, ściętą choinkę dziad ciągnął do dworu. Olga dawała mu karmelki. Do szewca Alojzego przekazano mnie w Częstochowie. Twój wnuk Piotr. Napisał adres: ‘Na wieś do dziadunia. Włożył czapkę i wyszedł. Subiekci ze sklepu mięsnego pokazali mu skrzynkę na listy. Z dźwięcznymi dzwonkami odezwały się sanie, którymi sunęła po śniegu jakaś iście książęca para po drugiej stronie ulicy. Kołysany słodkimi nadziejami Pan Piotr na powrót ujrzał się w pokoju, koło pieca chodzi budrys i przez szacunek kręci ogonem. Z tej ciszy olbrzymiej dokoła wyrwał go wysoki głos konduktora: -tu nie ma przedziału szóstego, jest owszem szesnasty. –A dokąd jedzie ten pociąg?, spytał nieśmiało Pan Piotr. Do Częstochowy, pewny siebie odezwał się Pan Jan. Pasażerowie ożywili się nagle. Minęły dwie minuty, a sąsiedzi zebrali jaką kwotę pieniążków do maciejówki. Tymczasem jakaś dziewczynka zwracając się wprost do Pana Pawełkiewicza, swym przemiłym głosem zawyrokowała w końcu: -‘Pan wsiadł w pociąg, który idzie w przeciwnym kierunku- nie do Krakowa, a do Częstochowy’. Pan Burmistrz aż usiadł z radości.

PS. Wypadki opisane tutaj to licencja poetica autora tej opowieści. SB.

Na nowy rok

Stanisław Barszczak, Jedyny wywiad: Polski kapłan o nierównościach globalizacji, korupcji, eksploatacji Afryki, o pisaniu tekstów

Zacząłem pisać gdy byłem jeszcze bardzo zniewolony przez wszędobylskie siły. Dzisiaj nie zmieniłem umysłu. Chciałbym opisać moją Mszę świętą ze stanowiska kapłana, czas na polskiej ziemi pomiędzy godziną 7.00 a 8.00 rano, kiedy odprawia się nabożeństwa. Ale jeśli nie wierzy się człowiekowi, jeśli on nie jest akceptowanym, odsuwany na margines wydarzeń… i kto przytakuje na taką anonimową odpowiedź emocji, ten automatycznie popełnia grzechy. Następnie sytuacja rozszerza się na społeczeństwo. Znów mamy arystokratyczne społeczeństwo, jak z czasów Hitlera, znów rodzi się rasizm, budzi się chochoł marnotrawstwa, styl rządzenia z przeszłości. Skończyła się zimna wojna, teraz przenosi się punkt ciężkości na nierówności globalizacji, na nie do finansowaną moc przedsiębiorstw wielonarodowych i usług krajowych, na przebieranie w ochronie interesów korporacyjnych. Są rzeczy, które są wykonywane w imię akcjonariusza, mnie, tak straszne rzeczy, które są wykonywane, ośmielę się powiedzieć, w imię Boga. Mamy na przykład użycie, eksploatację nieświadomych Kenijczyków w firmie farmaceutycznej dla testów narkotykowych, które jest niebezpieczne, czasami śmiertelne. Trzeba by tutaj omówić również rolę współczesnych polityków w wojnie w Iraku, politykę USA wobec Iranu i międzynarodowe pranie brudnych pieniędzy. Wydarcie, wymuszenie pieniędzy, nielegalne pieniądze, korupcja jest zaraźliwa, to jest bardzo niedemokratyczne. Weźmy na przykład sytuację w Kongo. W 1960 r. Kongo uzyskało niepodległość pod nazwą Kongo-Brazzaville, a jego prezydentem został Fulbert Youlou. Okres stabilizacyjny z przyłączeniem do ONZ trwał do 15 sierpnia 1963 roku, kiedy zamach stanu przemienił państwo w jednopartyjną dyktaturę marksistowsko-leninowską. Próba odejścia od systemu nakazowo-rozdzielczego miała miejsce po puczu majora Mariena Ngouabiego. Po jego zamordowaniu w 1977 roku władzę objął wojskowy Denis Sassou-Nguesso, który oficjalnie w 1979 roku doprowadził do systemu jednopartyjnego i przywrócił politykę socjalistyczną. Podczas zimnej wojny Kongo utrzymywało przyjazne stosunki dyplomatyczne z krajami komunistycznymi przy zachowaniu więzi z Francją. Ten stan rzeczy załamał się w wyniku upadku ZSRR i załamania eksportu. Wtedy w 1992 roku Nguesso utracił władzę. Szanse na budowę demokratycznego rządu upadły wraz z wybuchem wojny domowej w 1997 roku i powrotem do władzy Nguesso, który rządzi Kongiem do dziś. Kraj rolniczo-przemysłowy o bogatych złożach surowców naturalnych. W rolnictwie zatrudnionych jest 59% ludności, chociaż wytwarza ono zaledwie 10% PKB (dla porównania przemysł 59% PKB). Uprawa palmy oleistej, kakaowca, kawy, orzeszków ziemnych, manioku, ryżu, kukurydzy i roślin cytrusowych. Znaczące wydobycie i eksport ropy naftowej, który przynosi najwięcej dochodów. Inne surowce naturalne to diamenty, sole potasowe i rudy żelaza. Znaczący przemysł drzewny. (informacje z internetu) Ale kraj umiera, tam miliony ludzi umarło. Tragedia Konga, Kongo jest ‘przeklęte’, zniszczone środowisko. Dzisiaj znów Świat niewierzący czynimy, rozszerza się indoktrynacja społeczna, jesteśmy otoczeni przez różne siły, nie tyle nuklearne, jak Państwo Iran, lecz zaraźliwe przeważnie. Świat jest jak olbrzymi tłum, rozentuzjazmowany na stadionie. Jest bardzo łatwo pobłądzić w gąszczu bezmyślnych przepisów i zarządzeń. Nie umiemy znaleźć wspólnego sensu napotkanych sytuacji, nie orientujemy się nawet jaki kierunek ten proces osiągnął. Możemy mówić o korporacjach, szczególnie w krajach afrykańskich, Kenia, Uganda. Teraz jest humanitarna potrzeba, mamy pytać o wiarę człowieka. Istotna sytuacja to jest kwestia kogoś religijnej wiary. Czy wiesz co zrobiłeś? Pytacie mnie, jaki piszę kolejne teksty? Dobrze. Czynię porządek w chaosie informacji, które otrzymuję, i wychodzę z rodzajem rezolucji ku moim czytelnikom. Jakkolwiek niewiele jeszcze przedstawiłem bohaterów w moich książkach, z których czułbym się dumny, to jednak piszę nieustannie, poprawiam, lubię rozrywkę i idę za nią. Dla niektórych tekstów brałem samolot po wielekroć. Dla innych trudziłem się czasem długo, zanim coś powstało. Przychodzi do zaangażowania woli, następnie objawia się skonsolidowana nieco wyobraźniowa ucieczka od codzienności. Zaangażowanie-ucieczka. I tak dalej. Chciałbyć przejść od małej do dużej prawdy!

Refleksja na koniec roku

Stanisław Barszczak, Kochani uczestnicy sylwestrowej nocy! Jest piękny czas świąt Bożego Narodzenia. W tych dniach wielu z nas czyta i słyszy historię Bożego Narodzenia. W tej historii o dziecięciu w żłobie są bogate treści, które przyciągają nie tylko religię, ale odnoszą się do wszystkich ludzi dobrej woli: “Nie lękajcie się!” i “Pokój na ziemi!” Tęsknimy za pokojem – szczególnie, ponieważ w rzeczywistości jest tak dużo niepokoju, tyle wojny. Podróże zagraniczne przysuwają przed oczy pielgrzyma świadomy obraz tego, jak bezcenny jest pokój, który panuje w Europie. Czy naszą polityczną wolą jest pragnienie utrzymania tego, co jest ekonomicznie i kulturowo tak różne? W porównaniu z innymi krajami Polska opanowała ten kryzys. Żeby zażegnać podziały między biedą i bogactwem potrzebujemy nie tyle polityków, co zaangażowanych członków kościoła. Potrzebujemy zakrętu, przełomu, krzyku prawdy, aby znaleźć nową siłę. Sylwester, ostatnia szansa odchodzącego roku, to jest święto wdzięczności za mijający mimo wszystko jeszcze jeden rok bujnej cywilizacji świata . Święta Bożego Narodzenia dla chrześcijan to obietnica Boga, że my ludzie tak bardzo podniesieni jesteśmy w jego miłości. Ale także dla muzułmanów, Żydów i ludzi innych wyznań i ateistów, jest to święto przerwy, święto krewnych, festiwalu, który ich łączy. Ale kto żadnego wsparcia nie doświadcza i żadnego daru, ten nie może uróść, ani kwitnąć. W języku polityki nazywa się to solidarność. Ale to ma być polska solidarność! Co mam czynić? Powiem tutaj, co ja zawdzięczam kościołowi: Że wprowadził mnie w przestrzenie, w które nigdy nie uderzyłoby moje własne doświadczenie życie, lepsze przeżycie doświadczyć, opozycję świata trafniej poznać, odpowiedzialności własnego doświadczenia spróbować, wykształcenie świata lepiej rozumieć i przenieść ponad własne największe możliwości. W sąsiedztwie kościoła przebiegało zawsze moje życie, już od dzieciństwa, kiedy ‘nosiło mnie przez mur’, by w zakrystii ubrać księdza, niekiedy przekazać smutne wieści o śmierci papieża. Ksiądz mnie porwał do kapłaństwa, uznał we mnie geniusza pracy. A potem już na plebanii poznałem proboszcza, słodycz życia wiarą. Ale to mama pokazała mi kościół zanim umarła. Nie tak dawno niebiański święty Mikołaj w domu księży najlepiej rozpoznał mnie pośród niesnasek kapłańskiej codzienności. A teraz jestem obywatelem świata, z hindusem oglądam plantacje ryżu w Azji, z mężczyzną z Czarnego lądu prowadzę nieustanną korespondencję. Mówię z ewangelii do naszej Polonii rozsianej po całym świecie. Zamieszkuję dom normalnej rodziny w moich latach trzydziestych. Znalazłem wreszcie schronienie w Domu Archidiecezjalnym wśród ‘wesołej braci’ jego współpracowników. Jestem przyjacielem niewiasty z Nowej Zelandii w moich latach czterdziestych. Jestem wędrowcem po szosach Kalifornii, Chicago w latach pięćdziesiątych. I to Kościół wprowadził mnie w przeróżne dziedziny życia ludzi. To jest szczęście moje, mowa kościoła, o kościele, własną świadomość lepiej kształtować, mówić i działać w kościele, odczytywać radykalność kościoła, ‘pokłócić się’ w kościele. Miłość wszystko rozumie, zawsze wierzy. Pragnienie bycia świętymi. Umiłowani, to jest moja refleksja na koniec roku, czynić przeproszenie, szczery dialog, czynić zrozumienie lepsze wiary, pokazać nasz dzień za dniem, niepowtarzalny brzask jutra. Chrześcijaninie, masz być zaangażowanym piewcą pokoju, wyczuwać wcześniej i lepiej nastrój kolędy o dzieciątku, podejmować z ufnością i odwagą zadania w kościele. Wesprzyj się na świętej rodzinie z Nazaretu. Pasterze przybywający do Betlejem, ‘zdumiewali się’ scenerią żłóbka. I my słaniamy się przed grotą w Betlejem. Ludzie kochają kościół! Bo Maryja zachowywała, rozważała wszystko w swym sercu. Maryja figura kościoła, matka każdego człowieka ochrzczonego! Gwiazda z Bożonarodzeniowej historii prowadziła ludzi z daleka do bardzo specjalnego celu – do ukochanego! Życzę wszystkim w naszym kraju takiej gwiazdy. Gwiazdy, która każdego do bliźniego, także nas wzajemnie do siebie prowadzi. Z tym życzeniem ślę: Błogosławionych Bożych Narodzin, Szczęśliwego nowego roku! Módlmy się więc i tego wieczoru, wśród toastów i tańców, byśmy byli rodziną normalną, na obraz rodziny świętej, Maryi i Józefa. Niech się tak stanie.