Mamy Tatry

Szczyt Giewontu — Kardynał Gianfranco Ravasi (ur. 1942) – włoski duchowny katolicki, biblista, specjalista od języka hebrajskiego, wysoki urzędnik Kurii Rzymskiej, napisał:”Szczyt góry zmusza do podniesienia wzroku. Jest jakby palcem wskazującym na niebo, odsyła do zenitu, a więc do światła, do niedostępności, do transcendencji w stosunku do horyzontu w jakim poruszamy się na co dzień. Góra wraz ze swym szczytem niemal przeszywającym niebo, odwzorowuje wyprostowaną postawę człowieka, który podniósł się z nicości ziemi. Jest pewnego rodzaju symbolem zwycięstwa na siłą ciążenia.” W tym kontekście zachęcam, zebyśmy odwiedzili nasze rodzime Tatry. Szczyt Giewontu zmusza do podniesienia wzroku inaczej i spojrzenia na nasze ziemskie zwycięstwa jako na jak najbardziej ziszczone marzenia . Zarazem mamy w tej górze wczarowany symbol ojczysty. Bo owszem walczymy jak lwy o godność Człowieczą i chwałę Polaka. Spójrzmy jeszcze raz na ten szczyt wiszący nad Zakopanem. Przedstawia on jedyny obraz. Oto śpiący rycerz, który przed tysiącami laty legł na tej górze, nie wstaje; symbolizuje on po ludzku ostatnią przegraną, która się nie liczy, ale zarazem jednak nadzwyczajną wierność ludzkiej prawdzie i ziszczenie jedynych marzeń o łasce ludzkiej wspólnoty na wieki. Nasz Szczyt Giewontu to nie miniatury o ulotnych zjawiskach w pewnym wielkim orientalnym mieście. Wspomnę tutaj Eliasa Canettiego krąży po arabskich i żydowskich dzielnicach miasta, oddycha jego osobliwymi zapachami, obserwuje targujących się sprzedawców na bazarach i sprzedawczynie pachnącego chleba, wsłuchuje się w slumsach w głosy niewidomych, żebrzących czy pozbawionych języka kalek, zdumiewa się na widok twarzy biednych Żydów w mellah, staje się świadkiem najbardziej intymnych sytuacji, spostrzega różnorodne złośliwości, nędzę i prostytucję, a tropi tę jedną tylko tęsknotę – za lepszym życiem. W jego prozaicznych tekstach o nader powściągliwej subiektywności rygorystyczny obserwator nasłuchuje głosów, które już spoza rzeczywistości umieją objawić rzeczy ostateczne (za François Bondy). Kto dziś mówi kochajcie się, wie, że niewiele czasu zostało na miłość. I właśnie Eucharystia rodzi się z miłości. A przed nami stół słowa Bożego i stół Eucharystii. Słowo Boże, osiągające punkt kulminacyjny w życiu Jezusa, poucza nas nie tyle o tym, co się mówi, ile o tym, czym się jest, nie tyle o tym, co ma się na ustach, ile o tym, co ma się w sercu. Chrystus JEST słońcem. “Działanie Ducha Świętego w zmartwychwstaniu Chrystusa jest źródłem radości i nadziei dla nas, ponieważ mówi o tym, co stanie się kiedyś z nami.”Wykorzystajmy sakramenty na zjednoczenie z Chrystusem. “Spowiedź jest momentem, w którym jest najwyraźniej potwierdzona godność pojedynczego wierzącego. Tutaj jest on jedyny i wyłączny; Kościół istnieje w tym momencie tylko dla niego lub dla niej.” “Pierwszym naszym krokiem na drodze wyjścia z grzechu jest uznanie grzechu, uznanie go w jego strasznej powadze, przebudzenie się ze snu, w który wprowadziły nas ‘wyziewy’ świata.” Niech nas prowadzą cnoty chrześcijańskie. Ta ostatnia- dla wielu religii to źródło wzrostu moralnego, a dla moralistów rzeczywistość leżąca u początku wszelkiej „dobrej przyjemności” – w każdej epoce wzbudzała zainteresowanie etyki, sztuki. Jako chrześcijanie tę rzeczywistość opromieniamy łaską. Choćbyśmy padli na drodze życia, to Kościół, który powstał z przebitego boku Chrystusowego stanowi idealną rękojmię naszego wiecznego zbawienia.(oprac. ks. stanisław Barszczak)

spowiedz rewolucjonisty

Z dobrem, które na nas czeka!
Jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy go miłują…Ci Ludzie, którzy zabierają Jezusowi szaty, nie mają twarzy… Brexit na Wyspach Brytyjskich, wyjście z Unii Europejskiej, to jest kryzys demokracji. Inni ludzie za mnie podejmują decyzje, za moje zycie. Birmingham jest w szoku. A Europa musi wiedzieć, ze ju nie mozna kroczyć na dotychczasowych zasadach i opierać się na niedopuszczalnym prawie. “To nie do wiary z jak przymkniętymi oczyma, przytępionymi uszami i senną myślą idziemy przez zycie,” powiedział Józef Korzeniowski. Mawiał Conrad, ze kobiety nie zadają się z męczyznami. Ale my mamy dobrą passę. Kocham ojczyznę, więc odwiedzam miasta i wioski. Choć z kazdym miastem prowadzę jeszcze zabawę aksamitną i nie ma wzajemności. To buduję miasto w yciu wewnętrznym, chrześcijańskie Jeruzalem. Jest faktem, moje serce nauczyło się za młodu ufać, kochać i pokładać w zyciu nadzieję. Więc uprawiam poczciwą pracę. A zycie nasze ma dwa dzieciństwa, ale nie ma dwóch wiosen, mawiał Conrad. W sukurs przychodzi nam święty Ojciec Pio, który napisał do córek duchowych śliczne listy. Z krzyza się nie schodzi. “Proszę cię, abyś się nie martwiła z tego powodu, że cierpię, bo nadal będę cierpiał, ponieważ cierpienie -choćby było nie wiem jak wielkie -porównane z dobrem, które na nas czeka, okazuje się czymś przyjemnym dla duszy.” (Epist. 111, s. 402). “Starasz się troskliwie, moja dobra córko, o znalezienie największego dobra. Ale tak naprawdę to ono jest w tobie i trzyma cię rozciągniętą na obnażonym krzyżu(…) Miej radosny pokój w sumieniu, wiedząc, że służysz nieskończenie dobremu Bogu. On tylko z powodu swej miłości zniża się do swego stworzenia, aby je podnieść wzwyż i przemienić w siebie, w jego Stwórcę(…) Tymi słowami mędrzec wysławił dzielną niewiastę: Wyciąga ręce po kądziel, jej palce chwytają wrzeciono (Prz 31, 19). Chętnie powiem wam coś na temat tych słów. Waszą kądzielą są wasze pragnienia i dlatego każdego dnia starajcie się uprząść chociaż trochę. Nitka po nitce realizujcie skutecznie swe plany, a nie zaczynajcie ciągle od początku. Uważajcie następnie, abyście się nie spieszyły, ponieważ w takim przypadku poplątałybyście wszystko i wrzeciono by się zatrzymało. Idźcie więc ciągle do przodu, a chociaż pójdziecie powoli, to odbędziecie jednak wielką podróż.”(Epist. III, s. 564). “Jeżeli jesteśmy spokojni i cierpliwi, odnajdziemy nie tylko nas samych, ale tak że naszą duszę, a z nią -Boga.” (AdFP, s. 549)… A pokój jest tylko owocem zwycięstwa! “Nie zamęczaj się tym, co rodzi zmartwienia, niepokoje i zgryzoty. Potrzeba tylko jednego: wznieść ducha i kochać Pana Boga.”(CE, s. 10). “Z prostotą kroczcie drogą Pana i nie zadręczajcie waszego ducha. Trzeba, abyście znienawidziły wasze wady, ale czyńcie to z umiarkowaną nienawiścią, a nie gniewnie i nerwowo. (…) Z braku cierpliwości, moje dobre córki, wasze niedoskonałości zamiast zanikać, rozrastają się coraz bardziej, gdyż niepokój i zatroskanie o pozbycie się ich, powoduje ich umocnienie.” (Epist. 111, s. 579). Tak więc… “Wystrzegaj się trwogi i niepokoju, ponieważ nic bardziej od nich nie przeszkadza na drodze doskonałości. Córko moja! Zanurz delikatnie, a nie na siłę, swe serce w ranach naszego Pana. Ufaj bardzo Jego miłosierdziu i dobroci. On nigdy cię nie opuści. (por. napis w kaplicy na Przeprośnej Górce koło Częstochowy) Nie przestawaj jednak mocno obejmować Jego świętego krzyża.” (Epist. 111, s.707)”Nie niepokój się, kiedy nie możesz odprawiać modlitwy myślnej, przyjmować Komunii świętej i oddawać się wszystkim twoim praktykom pobożności. Staraj się w międzyczasie różnorako uzupełniać zjednoczenie z naszym Panem przez pełne miłości pragnienia, modlitewne akty strzeliste, duchowe Komunie święte.”(Epist. 111, s. 424).”Idźmy więc ciągle naprzód choćby powolnym krokiem(…)Odrzuć raz na zawsze wahania i smutki! Ciesz się w spokoju słodkimi cierpieniami Umiłowanego.”(Epist. 111, s. 436). “Niech twoje nauczanie będzie ustawicznym spalaniem siebie samej; niech twoje pojawienie się gdziekolwiek będzie zawsze tak taktowne i delikatne, jakby było uśmiechem Boga.” (PM, s. 165). Osobiście z świętym Ojcem Pio chciałbym największe ciosy zadać nieprzyjacielowi, bo w tym jest juz trochę walki, trochę miłości. Chciałbym do mojego imienia przyłączyć zasługę. A wszedłem w głód nie tyle chleba, co rozumienia słów Pana.(za prorokiem Amosem) Nie miałem zamiaru utopić się finansowo, poza tym odnajduję siebie w pracy twórczej, tj w podrózach po Polsce. Choc moze wieczór nadejść.Ale…”Zapał dla osiągnięcia wiecznego pokoju jest dobrym zapałem -świętym zapałem. Trzeba go jednak ograniczyć całkowitym poddaniem się woli Boga: lepiej jest pełnić wolę Bożą na ziemi niż radować się niebem. “Cierpieć i nie umierać” -takie było motto św. Teresy z Avila. Przyjemny jest czyściec,” zauwazył święty Ojciec Pio. jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy go miłują.

Jan Apostoł na wyspie

Wszyscy jesteśmy migrantami

Modlitwa Papieża Franciszka

Miłosierny Boże, modlimy się do Ciebie za wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci, którzy zmarli, opuściwszy swą ojczyznę, by szukać lepszego życia. Chociaż wiele ich grobów jest bezimiennych, Tobie każdy z nich jest znany, przez Ciebie kochany i wybrany.
Obyśmy nigdy o nich nie zapomnieli, ale uczcili ich ofiarę bardziej czynami niż słowami. Tobie powierzamy wszystkich, którzy odbyli tę podróż, znosząc lęk, niepewność i upokorzenie, aby dotrzeć do miejsca dającego bezpieczeństwo i nadzieję.
Tak jak nigdy nie opuściłeś swego Syna, kiedy był prowadzony w bezpieczne miejsce przez Maryję i Józefa, tak teraz bądź blisko tych Twoich synów i córek za pośrednictwem naszej czułości i troski.
Spraw, abyśmy opiekując się nimi, mogli tworzyć świat, w którym nikt nie będzie zmuszony do opuszczenia swego domu i gdzie wszyscy będą mogli żyć w wolności, z godnością i w pokoju.
Miłosierny Boże, który jesteś Ojcem wszystkich, przebudź nas ze snu obojętności, otwórz nasze oczy na ich cierpienia i uwolnij nas od niewrażliwości, będącej owocem światowego dobrobytu i zamknięcia w sobie samych.
Oświeć nas wszystkich jako narody, wspólnoty i poszczególne osoby, abyśmy uznali, że ci, którzy przybywają do naszych brzegów, są naszymi braćmi i siostrami. Pomóż nam dzielić się z nimi błogosławieństwami, które otrzymaliśmy z Twoich rąk, i uznać, że razem, jako jedna rodzina ludzka, wszyscy jesteśmy migrantami, podróżującymi w nadziei ku Tobie, który jesteś naszym prawdziwym domem, gdzie zostanie otarta każda łza, gdzie będziemy w pokoju, bezpieczni w Twoich objęciach.

Modlitwa Arcybiskupa Hieronima II

Boże wszelkiego ducha i ciała, który podeptałeś śmierć, niszcząc moc diabła, dając życie Twojemu światu, udziel duszom Twoich sług, o Panie, którzy opuścili to życie, odpoczynku w miejscu światła, w miejscu, gdzie są zielone pastwiska, w miejscu spoczynku, z którego wygnane zostały ból, smutek i płacz. Przebacz, dobry i kochający Boże, wszystkie grzechy, jakie popełnili myślą, słowem lub uczynkiem, bo nie ma człowieka, który by żył bez grzechu, albowiem tylko Ty jesteś bez grzechu: Twoja sprawiedliwość i Twoje prawo są prawdą. Bo Ty jesteś zmartwychwstaniem, życiem i odpoczynkiem swych sług, Chryste, nasz Boże; Tobie oddajemy chwałę, jak i Twemu przedwiecznemu Ojcu, Twemu Duchowi Świętemu, dobremu i stwórcy życia, teraz i zawsze, na wieki wieków. Amen.

Modlitwa Patriarchy Bartłomieja I

Panie miłosierdzia, współczucia i wszelkiej pociechy, modlimy się do Ciebie za naszych braci, którzy są w trudnych sytuacjach, i odwołujemy się do Twojej dobroci: nakarm dzieci; poucz młodych; umocnij osoby w podeszłym wieku, daj męstwo bojaźliwym; zjednocz tych, którzy są podzieleni; żegluj z żeglującymi; podróżuj z tymi, którzy są w drodze; broń wdów; chroń sieroty; uwolnij więźniów; uzdrawiaj chorych. Pamiętaj, Panie, o tych, którzy pracują w kopalniach, są na wygnaniu, wielce się trudzą, o wszystkich żyjących we wszelkiego rodzaju ucisku, w niedostatku bądź cierpieniu; i o tych wszystkich, którzy błagają o Twoją miłującą łaskawość; o tych, którzy nas kochają, i tych, którzy nas nienawidzą; obdarz wszystkich swoim nieskończonym miłosierdziem, przyjmując ich prośby o ocalenie.

Prosimy Cię jeszcze, Panie życia i śmierci, udziel wiecznego odpoczynku duszom Twoich zmarłych sług, którzy stracili życie, uciekając z regionów ogarniętych wojną lub podczas podróż do miejsc bezpiecznych, gdzie panuje pokój i dobrobyt.

Albowiem Ty, Panie, jesteś pomocą dla nie mających pomocy, nadzieją tych, którzy nie mają nadziei, Zbawicielem wszystkich strapionych, portem dla żeglujących i lekarzem dla chorych. Bądź wszystkim dla wszystkich. Ty, który znasz każdą osobę, jej pragnienia, rodzinę i jej potrzeby. Uwolnij, Panie, tę wyspę i każde miasto, i wioskę od głodu, od wszelkich plag, trzęsienia ziemi, powodzi, pożarów, miecza, najazdu obcych wrogów i od wojny domowej. Amen.

the spiritual journey of humanity

The Everlasting Man, by G.K. Chesterton…In this book he tries to illustrate the spiritual journey of humanity. And here is a collection of quotes from this book. „Nobody understands the nature of the Church, or the ringing note of the creed descending from antiquity, who does not realise that the whole world once very nearly died of broadmindedness and the brotherhood of all religions… The riddles of God are more satisfying than the solutions of man…One of the chief uses of religion is that it makes us remember our coming from darkness, the simple fact that we are created.”Man is a very strange being… everlasting man, Gilbert Chesterton says. „Man is the microcosm; man is the measure of all things; man is the image of God… Though a man cannot make statues without rejecting stone… But one of the strange marks of the strength of Christianity is that, since it came, no pagan in our civilisation has been able to be really human… Here Christ was indeed human; but more human than a human being was then likely to be. Every true artist does feel, consciously or unconsciously, that he is touching transcendental truths; that his images are shadows of things seen through the veil…The simplest truth about man is that he is a very strange being; almost in the sense of being a stranger on the earth…A dead thing can go with the stream, but only a living thing can go against it… Pessimism is not in being tired of evil but in being tired of good. Despair does not lie in being weary of suffering, but in being weary of joy… For a man who does not believe in a miracle, a slow miracle would be just as incredible as a swift one.” In cave of Betlehem for the first time is united religion and philosophy, Gilbert Chestertob says. “There is pain in the world, therefore, God does not exist” makes as much sense as saying, “I feel hungry, therefore, food does not exist…” Jesus didn’t come into the world to take away our pain; he came into the world to unite himself to our suffering. God has revealed to us why there is pain and suffering in the world—pain and suffering is a result of our actions against each other, and our in-actions against each other (what we have failed to do). Pain is the result of our fallen and sinful human nature. God allows suffering and pain to exist so we can see how horrible it is in the hope we will not want to spend eternity with it in Hell. Death is not supposed to be viewed as a tragedy in life, but a passage into everlasting life with Christ where we will be free from all pain and suffering if we choose to live according to His authority, and not our own… „ “There are two ways of getting home; and one of them is to stay there… Christendom has had a series of revolutions and in each one of them Christianity has died. Christianity has died many times and risen again; for it had a God who knew the way out of the grave… He cannot sleep in his own skin; he cannot trust his own instincts. He is at once a creator moving miraculous hands and fingers and a kind of cripple. He is wrapped in artificial bandages called clothes; he is propped on artificial crutches called furniture. His mind has the same doubtful liberties and the same wild limitations. Alone among the animals, he is shaken with the beautiful madness called laughter; as if he had caught sight of some secret in the very shape of the universe hidden from the universe itself. Alone among the animals he feels the need of averting his thought from the root realities of his own bodily being; of hiding them as in the presence of some higher possibility which creates the mystery of shame… As for the general view that the Church was discredited by the War—they might as well say that the Ark was discredited by the Flood. When the world goes wrong, it proves rather that the Church is right. The Church is justified, not because her children do not sin, but because they do,” Gilbert Chesterton says. “Man does not necessarily begin with despotism because he is barbarous, but very often finds his way to despotism because he is civilised. He finds it because he is experienced; or, what is often much the same thing, because he is exhausted… Statements are made so plainly and positively that men have hardly the moral courage to pause upon them and find that they are without support…” Betlehem, he says “The place that the shepherds found was not an academy or an abstract republic, it was not a place of myths allegorised or dissected or explained or explained away. It was a place of dreams come true… There are two ways of getting home; and one of them is to stay there. The other is to walk round the whole world till we come back to the same place …and I tried to trace such a journey in a story I once wrote…Divinity is great enough to be divine; it is great enough to call itself divine. But as humanity grows greater, it grows less and less likely to do so. God is God, as the Moslems say; but a great man knows he is not God, and the greater he is the better he knows it. That is the paradox; everything that is merely approaching to that point is merely receding from it… Plato in some sense anticipated the Catholic realism, as attacked by the heretical nominalism, by insisting on the equally fundamental fact that ideas are realities; that ideas exist just as men exist. Plato however seemed sometimes almost to fancy that ideas exist as men do not exist; or that the men need hardly be considered where they conflict with the ideas… Men are moved most by their religion; especially when it is irreligion. Man is not merely an evolution but rather a revolution… For our law has in it a turn of humour or touch of fancy which Nero and Herod never happened to think of; that of actually punishing homeless people for not sleeping at home… If the world becomes pagan and perishes, the last man left alive would do well to quote the Iliad and die… We are Christians and Catholics not because we worship a key, but because we have passed a door; and felt the wind that is the trumpet of liberty blow over the land of the living… And the greatest of the poets, when he defined the poet, did not say that he gave us the universe or the absolute or the infinite; but, in his own larger language, a local habitation and a name… What the gods are supposed to be, what the priests are commissioned to say, is not a sensational secret like what those running messengers of the Gospel had to say. Nobody else except those messengers has any Gospel; nobody else has any good news; for the simple reason that nobody else has any news.” I agree with many these sentences. So, one of the luckiest things that can happen to you in life is, I think, to have a happy priesthood… Somebody said: „There is nothing more thrilling in this world, I think, than having a child that is yours, and yet is mysteriously a stranger.” So it was in my case.

przyjąć miłosierdzie

Stanisław Barszczak— W boskim bukłaku…

Przed oczami mam obraz z Bazyliki świętego Piotra w Rzymie. Umycie nóg w Wielki Czwartek 2016 przez papieża Franciszka. „W tym znaku jest coś skandalicznego,”zauważył papież. To prawda… sam Bóg wcielony pochyla się z pokorą i czułością do moich stóp, aby mnie grzesznemu, służyć, aby mnie zbawić. To jest istota skandalu, który miał miejsce w Wieczerniku prawie dwa tysiące lat temu. Pozwólcie sobie umyć nogi… Dzisiaj z Piotrem z Wieczernika Chrystus wskazuje, że pierwszym sensem gestu Jezusa nie jest etyczne wezwanie do czynienia dobra innym. Na pierwszym miejscu jest to, aby pozwolić sobie umyć nogi. Pozwolić Bogu, by mnie kochał, przyjąć miłosierdzie Boga. W geście mycia nóg “widoczna jest całość posługi Jezusa w życiu i śmierci,” zauważył papież emeryt Benedykt. Sługa Boży niesie nasze brzemię. Chodzi o naśladowanie miłości Jezusa. Na poziomie serca wszyscy jesteśmy do siebie podobni. Jezus bez wierzchniej szaty przypomina nam, że nieważny jest ubiór, ale serce. W ten sposób kościół akcentuje sprawę elimanacji ubioru, tak ważnego przez wieki, odsłania czy też otwiera nas na przyszłe wieki. Bo ostatecznie będziemy sądzeni według serca, co kościół skrzętnie podkreśla.

Niestety zdarzały się chwile w moim kościele pełne niepokoju. „Dawaliśmy swoją moralną zgodę na krzywdę i dawaliśmy swoją moralną zgodę na zbrodnię. I z tego będziemy się musieli tłumaczyć, ” zauważył Jan Kott (Lawina i kamienie).  O tych chwilach pisał laureat Nagrody Nobla Imre Kertesz: “Czyżby nie zdawał Pan sobie sprawy z tego, że kościół katolicki przez 40 lat wspólpracował z władzami komunistycznymi i oddał w ręce policji tych księży, którzy traktowali poważnie swoje powołanie i stan kapłański? Kościół nie był gotów. A tym samym nie był też gotowy na uratowanie samego siebie, na uratowanie chrześcijaństwa. Czym jest dziś chrześcijaństwo? Pustą upolitycznioną formułą. Jeśli spojrzymy szerzej: wyniszczoną kulturą europejską. Nie łudźmy się: oficjalne, zinstytucjonalizowane kościelne formuły dotyczące wiary są wewnętrznie puste i dotyczy to każdej wiary, każdego kościoła, każdej grupy wyznawców.”(Ostatnia gospoda. Zapiski, 2016)

Dzisiaj nie mamy myśleć w tych samych kategoriach, w jakich myślały społeczeństwa dwadzieścia pięć lat temu. W zdrowych demokracjach nowoczesne wyzwania diagnozują różne zespoły, które opierają się spornym lobby.Ale jeśli brakuje pracy poznawczej w ugrupowaniach politycznych, to korzenie gniją… należy podejmować strategie pozytywnych działań. A świat z ocieplonym klimatem stanie się jeszcze bardziej ludzki. Anna Achmatowa otwierała przed nami przestrzeń przetrwania na ludzkiej ziemi: “Wszystkich niepogrzebanych składałam do grobu. Ja wszystkich opłakałam- a kto mnie opłacze?(1958)/…/ z twarzą jak Petersburg zimą wypowiada słowa bielsze ni śnieg. “Nie pod cudze skrzydła i niebiosy. W złej godzinie ja się nie schroniłam, lecz narodu mego dzieląc losy, tam gdzie on na swoje nieszczęście byłam.”(1961) “Każde drzewo jest drzewem krzyżowym. Każdy kłos- ciałem Pańskiej Wieczerzy. Aż modlitwy przeczystej słowem, ból męczeńskich ran się uśmierzy.” ”Magdalena z krzykiem włosy rwała, uczeń trwał jak skamieniały w mroku. Lecz na Matkę, co w milczeniu stała, nikt się nie ośmielił podnieść wzroku.” Z poezją otwieramy się wciąż na wiarę zapisaną w biblii: “Ty zapisałeś moje życie tułacze; przechowałeś ty łzy moje w swoim bukłaku.”(ps. 56,9)

Te i inne myśli nurtują moje serce. A podejmuję je podczas zamierzonej kolejnej, jeszcze nie spełnionej podróży do Kalifornii. A byłem tam przed laty. I co zapamiętałem… Gdy dotarliśmy do Los Angeles, nad Oceanem Spokojnym zachodziło „mętnoczerwone” słońce, a zza wzgórz podnosił się niewiarygodnie wielki księżyc. I oto jakbym się znalazł jak na planie filmu/../ Jakieś pięćdziesiąt mil na wschód od Los Angeles wjeżdżam autokarem do pustynnej Kalifornii i do płynącego z głośnika hard rocka zaczyna się wplątywać pouczający głos ewangelickiego kaznodziei z fal miejscowego chrześcijańskiego radia. Pastor wyjaśnia Chrystusową przypowieść o talentach, naprędce wyjaśnia sens przypowieści i na koniec przypomina, że spodziewa się zobaczyć nas wszystkich jutro rano w kościele. Kto będzie w pracy, ten może kupić jutrzejszą mszę na kasecie audio za dwadzieścia dziewięć dolarów dziewięćdziesiąt dziewięć centów lub na płycie CD za trzydzieści dziewięć dziewięćdziesiąt dziewięć… Z Bogiem! Zaczynają się reklamy. Wyłączam radio. Pół godziny drogi od każdego bardziej ucywilizowanego i kosmopolitycznego miasta w tym państwie, w pewnym oddaleniu od drapaczy chmur, czai się inna Ameryka, w której jeszcze poruszają się cienie pielgrzymów.

Innym razem znalazłem się w redakcji „The Jerusalem Post” – mojej ostatniej nadziei – czekam około półtorej godziny, obserwując wchodzących i wychodzących ludzi. W którymś momencie sięgam po porzuconą niedzielną gazetę i biorę się do przeglądania ogłoszeń o pracy. W rubryce ‘fotografia’ jest raptem pięć ogłoszeń, z czego jedno dotyczy zatrudnienia szkolnego fotografa… Nagle słyszę znany mi głos Redaktora Naczelnego, z którym przeprowadziłem kilka bardzo obiecujących rozmów mailowych, będąc jeszcze w bezpiecznie odległej Polsce. Pan Steven ściska mi rękę odrobinę dłużej, niż jest to przyjęte. Patrzy mi w oczy wzrokiem, w którym nie wyczuwam niczego nawet odrobinę przypominającego sympatii! Ani też wrogości. Po prostu czysta obojętność. Jesteśmy na korytarzu. Opowiadam, od jak dawna pracuję nad takimi i takimi rzeczami. Znaleźliśmy się w jego biurze,informuję go o tym, że mam własną stronę w internecie. Pan Steven zrobił mi zdjęcie na tle otwartego okna redakcji, za oknem bogatsza dzielnica Jerozolimy. Nagle odzywa się komórka Steve’a, odbiera, macha mi na pożegnanie, odwraca się i rusza w głąb korytarza, Patrzę, jak odchodzi między jasnoszarymi ścianami korytarza. Chciałbym być teraz naiwny. Chciałbym umieć wierzyć ludziom. Nawet ludziom o miękkich dłoniach, w marynarkach od Armaniego, z fałszywym brytyjskim akcentem, o pustym błękitnym spojrzeniu. Teraz więc Jerozolima jak poprzednio Kalifornia pochłaniała wszystko, co zbierałem przez całe lata – sprzęt, plany, marzenia, pomysły. Ta nowa Kalifornia studziła mój entuzjazm, wysysała energię i w ciągu niewielu miesięcy ogołociłaby mnie niemal do nicości, gdyby nie Jezusowa misja, która stąd wypływa. Ziemska Kalifornia, rozumiałem to coraz bardziej, nie potrzebowała mnie i moich zdjęć. Pozostał mi Jezus, wewnętrznie przylgnięcie do niego i do jego misji.

 

Owocobranie

Mam ciebie, byś troszczył się o mnie—
Obudziłem się na ziemi niczyjej. Ale i tak chciałem ją mieć na własność. Piękna ziemia śląska, obfita w węgiel kamienny i rudy. A w słońcu była jeszcze piękniejsza. Teraz mogłem ją jeszcze raz ujrzeć. Ta ziemia od innej droższa, więc odwiedzam ją w mych podróżach, często także w snach. “Azotany i fosforany to nie ziemia, tak jak nie jest ziemią najdłuższe nawet włókno bawełny. A węgiel, sól, woda czy wapno to nie człowiek. Człowiek jest tym wszystkim, ale i czymś ponad to, a ziemia jest czymś więcej niż jej chemiczne składniki.” “Podstawowa zasada naszych czasów mówi, że człowiek sam nie poradzi sobie z tym cholernym światem.” “Książki – to na nic się nie zda. Człowiek musi mieć kogoś… kogoś bliskiego. Wszystko jedno kogo, byle to był ktoś bliski.” “Człowiek najprawdopodobniej rodzi się z długiem, którego nigdy nie może spłacić, niezależnie od tego, jak bardzo się stara, bo dług ten ciągle rośnie. Człowiek zawsze zawdzięcza coś innym. Jeśli zignoruje ten dług, to powoli zatruwa sobie duszę. Jeśli zaczyna go spłacać, to w rezultacie powoduje tylko zwiększenie zadłużenia. Ale to, co potrafi dać, jest miara jego człowieczeństwa.” “Na czym właściwie polega niezadowolenie? Jest ciepło, a mimo to trzęsie cię. Jesteś najedzony, a mimo to głód ci doskwiera. Jesteś kochany, a mimo to szukasz nowych wrażeń. A wszystko to wynika z prostego faktu, że istnieje czas, ten cholerny Czas. Koniec życia nie wydaje się taki odległy, widzisz go wyraźnie niczym linię namalowaną na mecie. Bez przerwy zadajesz sobie pytania: „Czy wszystko już zrobiłem?”, „Czy wystarczająco kochałem?”, „Czy zjadłem to, co było do zjedzenia?”. Wszystko to mówi o … przekleństwie człowieka, a może też stanowi jego nieprzemijającą chwałę. „Jakie znaczenie miało moje dotychczasowe życie i co jeszcze może ono znaczyć w czasie, który mi pozostał?”. Dochodzimy tu do zatrutego przewrotnością sedna pytania: „Czy zapisałem się w Wielkiej Księdze Losu? Co jestem wart?”. I nie jest to próżność ani ambicja.” “W zbiorowym marszu, w tłumie, w rozgrywce piłkarskiej i na wojnie kontury wydarzeń stają się mgliste i niewyraźne; zdarzenia rzeczywiste zdają się nierzeczywistymi, mgła przesłania umysł. Napięcie i podniecenie, znużenie, ruch – to wszystko zapada w jakieś wielkie widziadło senne, tak że gdy jest już po wszystkim, niełatwo przypomnieć sobie, jak to było, kiedy zabijało się człowieka czy kazało mu się iść na śmierć.” “Człowiek bowiem, w przeciwieństwie do wszystkiego, co organiczne i nieorganiczne we wszechświecie, wyrasta ponad własne dzieło, wznosi się w górę po szczeblach swych koncepcji, góruje nad własnymi osiągnięciami. Oto, co można powiedzieć o człowieku: gdy zmieniają się i bankrutują teorie, gdy powstają i rozpadają się szkoły, systemy filozoficzne i ciemne zaułki myśli narodowej, religijnej, gospodarczej, wtedy człowiek dąży naprzód potykając się, cierpiąc, często błądząc. Zrobiwszy krok naprzód, może cofnąć się w tył, ale tylko o pół kroku – nigdy o cały.” “Jeżeli potrzebuje aż miliona akrów, żeby czuć się bogaty, to chyba dlatego, że czuje się wewnętrznie strasznie ubogi. A jeżeli jest ubogi duchowo, to nawet milion akrów nie da mu poczucia bogactwa. I może właśnie dlatego jest zawiedziony, że cokolwiek by zrobił, nie jest w stanie poczuć się bogatszym.” “Ku czemu idziemy? A mnie się zdaje, że do niczego nie idziemy. Zawsze tylko jesteśmy w drodze.” “Ludzie uciekają od grożących im okropności i oto dziwne przydarzają im się rzeczy – niekiedy gorzkie i okrutne, a niekiedy tak piękne, że rozpalają niegasnącą wiarę w człowieku.”
“Mam ciebie, byś troszczył się o mnie, a ty masz mnie, bym troszczył się o ciebie..”
Widziałem przyjście Pana, płaszcz chwały go owiewał, a z takiej szedł winnicy, co rodzi szczęście i owoc.(cytaty zaczerpnąłem z tekstów Johna Steinbecka, stanisław Barszczak)

Mistrz kontrowersji

Rudiger Safranski (ur. 1945), szwajcarski pisarz i filozof, w ksiązce „Nietzsche. Biografia myśli „przedstawia najbardziej kontrowersyjną postać europejskiej myśli filozoficznej przełomu XIX i XX wieku. Autor śledzi proces myślenia Nietzschego i jego ścisły związek z codziennym życiem. „Schopenhauer. Dzikie czasy filozofii”, kolejna książka Rüdigera Safranskiego łączy zalety klasycznej biografii i oryginalnego wprowadzenia w myśl Schopenhauera, jej narodziny i rozwój. Autor kreśli w niej portret człowieka i filozofa pełnego sprzeciwu. Ten płodny niemiecki autor filozoficznych i literackich biografii i monografii podejmuje w innej pracy pt. „Zło. Dramat wolności” śmiały zamiar opisania zła jako neodłącznego atrybutu wolności. W tym obszernym historyczno-filozoficznym eseju autor szkicuje węzłowe momenty pojmowania zła – od pradawnych mitów poprzez między innymi starożytnych, Augustyna czy idealizm niemiecki po Hitlera i egzystencjalizm. Doświadczenie zła nie daje się bezpośrednio uchwycić, jest proteuszowe, rozmywa się w pozamoralne kategorie jak interes, służba idei czy inne wytłumaczenia czynów uchodzących za złe. Wytłumaczenie – z definicji niewytłumaczalnego – czystego zła nie jest zamiarem Rudigera Safranskiego. Zamierza on się „przedrzeć” przez gąszcz rozmaitych doświadczeń i możliwie z bliska je oświetlić. Nie pisze jednak historii naturalnej zła, a związawszy zło z wolnością jako jej konsekwencję, nadaje mu głębszy, spekulatywny sens. W kazdej chwili wybierać muszę. Wybrałem przed laty Boga, ale czy dobrze zrobiłem, powstaje retoryczne pytanie. Wpierw jeszcze o Bogu, bo to jemu słuzę. W Bibliotece siedzieli ksiądz Montanelli i Artur:
„-Ojcze, wiesz dobrze, że ci ufam! Istnieją jednak rzeczy, o których mówić nie można z nikim. Ja…miałem wrażenie, że nikt mi pomóc nie zdoła…ani nawet ty, ani matka; muszę otrzymać odpowiedź wprost od Boga. Widzisz przecie, że chodzi tu o całe moje życie, o duszę. Montanelli odwrócił się i wlepił oczy w osłonięte cieniem gałęzie magnolii. Zmierzch wieczorny był już teraz tak gęsty, że twarz księdza miała wyraz upiorny, niby oblicze czarnego ducha wśród czarniejszych jeszcze gałęzi.
 
– A potem? – spytał powoli.
 
– A potem…ona umarła. Wiesz, że ostatnie trzy noce czuwałem przy niej…Urwał i zamilkł na chwilę, lecz Montanelli siedział bez ruchu, nie przerywając milczenia.
 
– Przez całe dwa dni przed pogrzebem – począł znów Artur głosem znacznie cichszym – nie mogłem myśleć o niczym. A potem…po pogrzebie zachorowałem. Pamiętasz, ojcze, że nie mogłem pójść do spowiedzi.
 
– Tak, pamiętam. – Otóż w nocy wstałem i poszedłem do pokoju matki. Był zupełnie pusty i tylko wielki krucyfiks stał w alkowie. Przyszło mi na myśl, że może teraz Bóg mi pomoże. Ukląkłem i czekałem…całą noc. A rano, gdy oprzytomniałem…Ojcze, to się na nic nie zda…ja tego wytłumaczyć nie potrafię. Nie potrafię ci powiedzieć, co widziałem…sam dobrze nie wiem. Ale to wiem, że Bóg mi odpowiedział i nie śmiem być mu nieposłuszny. Chwilę siedzieli w mroku milcząc. Następnie Montanelli odwrócił się i położył rękę na ramieniu Artura. (…)”
(zob. Ethel Lilian Voynich, Szerszeń) Po tym przykładzie raz jeszcze powracam do Rudigera Safranskiego i jego mysli: „Tajemnicze jest to, do czego ma się dystans(…) Tylko ten, kto potrafi nad sobą panować, uczy się szacunku wobec samego siebie (…) Trzeba uzyskać władzę nad swoim własnym życiem.” Niech te kilka zdań jednak nie skończą dyskusji nad obecnym chrześcijańskim losem człowieczym.

 

W cieniu Częstochowy Olsztyńska legedna

Stanisław Barszczak— tego dnia śni mi się Polska dumna i piękna jak nigdy—

W tym tygodniu powróciłem do „Siódmego krzyża.” Akcja tej powieści Anny Seghers toczy się w Niemczech jesienią roku 1936. Główny bohater, Georg Heisler, wraz z sześcioma innymi więźniami ucieka z obozu koncentracyjnego Westhofen. Komendant obozu przysięga, że w ciągu tygodnia zbiegowie zostaną złapani, postawieni pod krzyżami z drewna i poddani torturom. Mijają dnie, pod sześcioma krzyżami tkwią odnalezieni więźniowie, lecz siódmy krzyż, ten przeznaczony dla Georga, wciąż stoi pusty…To dramatyczna, bardzo dobrze skomponowana, a zarazem pięknie napisana powieść o przeżyciach mężczyzny, który ucieka przed pościgiem i szuka pomocy u dawnych znajomych i u przygodnie spotkanych ludzi. A oto przewodnie mysli tej pięknej ksiązki.”Są rzeczy na świecie, które można zmienić. I takie których zmienić nie można. (…) Ty nie umiesz nic znieść. A teraz są takie rzeczy, które musi się wytrzymać. One i tak miną. – Każdy robi tak, jak go matka nauczyła. – W każdej chwili gotów jest umrzeć tak, jak wprawdzie nie zawsze żył ale zawsze pragnął żyć: odważnie i spokojnie. – Każdy człowiek, przed którym wyłania się groźba nieszczęścia, sięga do żelaznych rezerw, które w nim tkwią. Dla jednego tą żelazną rezerwą może być jego idea, dla drugiego wiara, trzeci myśli wyłącznie o swej rodzinie. Niektórzy nie mają nic. Nie mają żadnej żelaznej rezerwy i jest w nich pustka. Zewnętrzne życie ze wszystkimi swymi okropnościami może wedrzeć się do ich wnętrza i wypełnić je po brzegi. – Jeśli człowiek skazany jest na czekanie, na prawdziwe czekanie, które ma zdecydować o życiu lub śmierci, o którym nie wie się z góry, jaki obrót weźmie i jak długo potrwa, godziny czy dnie, wówczas człowiek ucieka się do najdziwniejszych środków, aby zwalczyć czas. Stara się chwytać minuty i zabijać je, wznosi przeciw czasowi rodzaj tamy, ciągle usiłuje zatykać szpary w tej tamie, nawet wtedy, gdy czas przewala się już nad nią. – Jeśli człowiek słabnie z bicia i choruje z bezsenności, wtedy traci bystrość umysłu. Wówczas najprzebieglejszy staje się otępiały i głupi.” Chciałbym w mym życiu ukazać nasze konflikty wewnętrzne: choć teraz nie pragniemy mówić o walce sumienia z lękiem, wahaniu: pomóc – nie pomóc? Niektórzy pomogliby, ale boją się… tortur dzisiaj, kary… Przykładem takiego zastraszonego człowieka jest stary tapeciarz, który martwi się, że Georg Heisler zapuka do jego drzwi:”- Żeby tylko nie przyszedł. Jeśli przyjdzie, jesteśmy tak czy owak zgubieni. – Dlaczego tak czy owak, ojcze? – Że też ty tego nie pojmujesz. Wyobraź sobie, przychodzi, daję mu znak, ostrzeżenie, co się stanie wtedy ze mną, z nami? A teraz wyobraź sobie, przychodzi, widzę, jak nadchodzi, ale nie daję mu żadnego znaku. Nie jest przecież moim synem, jest mi obcy, gorzej niż obcy. Więc nie daję mu żadnego znaku i wtedy łapią go. Czy tak można?” Takie i inne refleksje towarzyszą mojemu obecnemu zyciu, szczególnie kiedy spaceruję lub podróżuję rowerem po Olsztyńskim rynku… „Kiedy po raz pierwszy prowadziła mnie po Kazimierzu moja duża piękna przyjaciółka, nie rozglądałam się po widokach, pochłonięta dziwnością samej drogi. Dziwność polegała na tym, że – skoro tylko opuściłyśmy Rynek – drogi właściwie już wcale nie było. Szło się bez niczyjego sprzeciwu podwórkami, między ścianą a ścianą, po kładkach, śmietnikach, tu przez strumień, ówdzie pod ruchomą żerdzią płota, bruzdą, polem, sadem, cudzą zagrodą. Przyjaciółka odsuwała dzieci, kozy, unosiła w górę lub przydeptywała druty kolczaste, czarowała psy. Ludzie wyglądali zza niziutkich okien, odprostowywali grzbiety i patrzyli obojętnie, jak idziemy pośrodku ich życia, “pisała o Sandomierzu Maria Kuncewiczowa. Dla mnie Olsztyn, to Kazimierz Marii Kuncewiczowej, miasteczko sportowców i artystów… „Miasteczko czarowne, bo się poczęło z miłości. Z miłości króla do ubogiej Żydóweczki, Estery. Miasteczko magiczne, bo każdy, kto w nim choć trochę pomieszka, zaczyna czuć w sobie królewską żądzę tworzenia. – Ach, malować! ach, pisać! ach, kochać… – wzdychają młodzi i starzy, patrząc w nocy na ruiny zamku prześwietlone księżycem.” „Księżyc, wydźwignąwszy się z brzeziny, był z początku ciężki i gorący, rozjarzył pół nieba, w twarze ział czerwonym blaskiem(…) Przestaliśmy troszczyć się oń, zagapieni w księżycowy pożar.”

helle Karte polnische Geschichte für immer

Stanisław Barszczak—Polen ist stolz Einsiedler Mönch heiliger Paul heute—

Wie kurz das Leben ist, merken die meisten Menschen erst, wenn es zu spät ist. Was bleibt? Worauf es wirklich ankommt. Es geht hier nicht um berühmte Tote, um Politiker, Sänger, Nobelpreisträger, deren Nachrufe überall in den Medien zu lesen sind. Es geht um Nachrufe auf normale Menschen, die mit 98 oder schon mit 18 gestorben sind, die Bombenhagel oder nicht einmal den Mauerfall erlebt haben, die in Moskau, Danzig oder Anatolien geboren wurden. Nachrufe-Schreiber: Das ist ein Job, der zum Nachdenken über Leben und Tod anregt, ein Job, der den Autor selbst verändern kann. Vor 21 Jahren habe ich mit den Nachrufen angefangen. Darin reflektiere ich als der studierte Philosoph auf leicht lesbare Weise über das, was uns im Leben wichtig sein sollte, ich flaniere durch mein eigenes Denken, webt Ausschnitte aus Nachrufen ein und stelle ich dem Leser viele Fragen: Mit wem möchten Sie die letzte Stunde Ihres Lebens verbringen? Welche Erinnerungen sollen Ihre Liebsten von Ihnen bewahren? Wen haben Sie heute glücklich gemacht? Denn was ein Nachrufe-Autor täglich erfährt, das verdrängen die meisten anderen Menschen: „Wie kurz das Leben ist, fällt den meisten erst viel zu spät auf“, schreibt Gregor Eisenhauer. Und manchem fällt auch erst nach dem Tod eines Familienmitglieds oder Ehemanns auf, wie wenig sie eigentlich über ihn wissen. Jeder Autor gibt seinem Text einen eigenen Ton. „Da ist eine eigene literarische Gattung entstanden“, findet Eisenhauer. „Das größte Tabu ist der Alkoholismus“, hat Tatjana Wulfert festgestellt. Ich werde über all die Sinn- und Lebensfragen sprechen, die aus der häufigen Konfrontation mit dem Tod und der Trauer erwachsen. Ich wachse in der Nähe von Tschenstochau, der Charme dieses Ortes trage immer in meinem Herzen als Pole und Katholik. In Czestochowa steigt Jasna Góra (deutsch: Klarenberg oder Heller Berg, lateinisch: Clarus Mons) der ist einer der bedeutendsten Wallfahrtsorte der römisch-katholischen Kirche inmitten der Stadt Częstochowa (Tschenstochau) in der Woiwodschaft Schlesien. Hier befindet sich im Paulinerkloster mit der wundertätigen Ikone der Schwarzen Madonna von Tschenstochau (der sogenannten Königin Polens) das größte Marienheiligtum Mitteleuropas, das zugleich das wertvollste Nationalheiligtum der Polen. Paulus von Theben (geborene angeblich 228; und gestorbene angeblich 341) ist ein christlicher Heiliger und nach der Legende erster ägyptischer Einsiedler und Wüstenvater, daher auch Heiliger Paulus der erste Einsiedler genannt. Sein Festtag ist der 10. (katholisch) bzw. der 15. Januar (orthodox). Er ist Schutzheiliger der Korb- und Mattenflechter. In der Kloster lebt eine Gemeinschaft von rund 70 Mönchen – von Menschen unterschiedlichen Alters, verschiedener Herkunft und mit je eigenen Begabungen. Die Aufgaben und Dienste, die die Mönche für Kloster und Welt wahrnehmen, dienen nach der Weisung des heiligen Benedikt dem einen Ziel: „dass in allem Gott verherrlicht werde.“ Aber vor allem erkennen sie die Herrschaft seines Gründers. Der katholische Gedenktag des Heiligen ist der 10. Januar. Manche Anhänger der Bauernregeln glauben folgende Wetterregeln:”Ist der Paulustag gelinde, gibt’s im Frühjahr raue Winde. An Paulus Einsiedel Sonnenschein, bringt viel Korn und wenig Wein.” Biographen informieren: Paulus wurde angeblich im Jahr 228 als Sohn wohlhabender christlicher Eltern in Ägypten geboren und ging nach dem Tod der Eltern und Erbstreitigkeiten mit seinem Bruder während der Christenverfolgungen unter Decius (249/50) als erster christlicher Einsiedler und Anachoret in die ägyptische Wüste. Dort lebte er jahrzehntelang alleine, von einer Quelle, einer Palme und einem Raben, der ihm täglich ein halbes Brot brachte, versorgt. Als er 113 Jahre alt war, wurde er kurz vor seinem Tod von dem damals 90-jährigen Antonius (Antonius der Große, 251–356) aufgesucht, dem in einer Vision die Existenz dieses benachbarten älteren Einsiedlers offenbart wurde, der ihm auf dem Weg in die Wüste vorausging. Nach dem Tod des Paulus habe Antonius mit Hilfe zweier Löwen ein Grab für den heiligen Paulus ausgehoben. Leben von heiligen Paul der Einsiedler und der Jasna Gora in Czestochowa, das letzte Stück der polnischen Geschichte für immer ist.

movies that I recommend to you

 

Letters from Colonel Marlowe—

‘The Horse Soldiers’ is a 1959 drama film set in Mississippi during the American Civil War.
The film was loosely based on Harold Sinclair’s 1956 novel of the same name. So, in April 1863, Colonel Benjamin Grierson led 1700 Illinois and Iowa soldiers from LaGrange, Tennessee to Baton Rouge, Louisiana, through several hundred miles of enemy territory, destroying Confederate railroad and supply lines between Newton’s Station and Vicksburg, Mississippi. The mission was part of the Union Army’s successful Vicksburg campaign to gain control over boat traffic on the Mississippi River, culminating in the Battle of Vicksburg. Grierson’s destruction of Confederate-controlled rail links and supplies played an important role in disrupting Confederate General John C. Pemberton’s strategies and troop deployments. Union General William Tecumseh Sherman reportedly described Grierson’s daring mission as “the most brilliant of the war”.
A Union cavalry brigade led by Colonel John Marlowe (John Wayne)—a railroad engineer in civilian life—is sent on a raid behind Confederate lines to destroy a railroad and supply depot at Newton Station. Major Henry Kendall (William Holden), a regimental surgeon who is torn between duty and the horror of war, is constantly at odds with Marlowe.
While the unit rests at Greenbriar Plantation, Miss Hannah Hunter (Constance Towers), the plantation’s mistress, and her slave, Lukey (Althea Gibson) eavesdrop on a staff meeting as Marlowe discusses his battle strategy. To protect the secrecy of the mission, Marlowe is forced to take the two women with him. Initially hostile to her Yankee captor, Miss Hunter gradually warms to him. In addition to Kendall and Miss Hunter, Marlowe also must contend with Col. Phil Secord (Willis Bouchey), who continually second-guesses Marlowe’s orders and command decisions.
Several battles ensue, including a fire fight during which Lukey is killed, and a skirmish with boy cadets from a local military school (based on the actual Battle of New Market). After destroying the crucial supply line, and with Confederate forces in pursuit, the brigade reaches a bridge that must be stormed in order to access the Union lines. Marlowe’s men rig it with explosive charges, and Marlowe bids Hannah farewell. Kendall chooses to remain behind with some badly wounded men- knowing he will be captured with them- rather than leave them, defenseless, to the mercy of the Confederates. Marlowe, though wounded, lights the fuse and leads his troops across the bridge before it is destroyed, halting the Confederate advance. Their mission accomplished, he and his brigade continue on toward Baton Rouge.

And here are some quotes from this story: “They’ll catch up to you and cut you to pieces, you nameless, fatherless scum. I just wish I could be there to see it.”
Colonel John Marlowe: If it happens, Miss Hunter, you will be. —
Major Kendall: Look here, colonel, I didn’t ask to be assigned to this mission—
Col. John Marlowe: You’ve read the whole book, haven’t you? —
Col. John Marlowe: Kirby, you tangle with me, I’ll have your hide.
Sgt. Maj. Kirby: You’re welcome to that too sir, if it’s in the line of duty. —
Now come off it Colonel, even you were born.—
Col. John Marlowe: How many men does it take to look after one lone female?
Union Soldier: We was respectful, real respectful, Colonel.
Soldier: You told us it was all right as long as we could see the top of her head.—
Gen. Ulysses S. Grant: Have you thought about how you’re going to get back?
Col. John Marlowe: Have you, sir?
Gen. Ulysses S. Grant: Well, I guess I asked for that. I just hate to think of you spending the rest of the war in Andersonville; it’s a hell-hole. —
Dunker, Yankee Soldier Amputee: Hey, lookee here, the sun, it comes up in th’ east every time, don’t it? Cpl. Wilkie: It do in Missouri.
Dunker, Yankee Soldier Amputee: Well, then if that’s th’ east, we ain’t headed north, we’re goin’ south. —” End quotations. To meet another time, my pleasure.

Another movie I recommend, you say bad, based on quotations from movie “Pearl Harbor.”(2001) Pearl Harbor is a classic tale of romance set during a war that complicates everything. It all starts when childhood friends Rafe and Danny become Army Air Corps pilots and meet Evelyn, a Navy nurse. Rafe falls head over heels and next thing you know Evelyn and Rafe are hooking up. Then Rafe volunteers to go fight in Britain and Evelyn and Danny get transferred to Pearl Harbor. While Rafe is off fighting everything gets completely whack and next thing you know everybody is in the middle of an air raid we now know as “Pearl Harbor.”
“(…) Admiral Yamamoto: I fear all we have done is to awaken a sleeping giant. —
Everybody knows about Pearl Harbor. The thing that really fascinated me is that through this tragedy there was this amazing American heroism.
Michael Bay—
Pearl Harbor was the defining event in my life. It shaped who I am, and all of my hang-ups and my drives, I think, stem from that. David Suzuki—
After the bombing of Pearl Harbor, December 7, 1941, the United States would enter, in a formal way, what had been up to that date strictly a European conflict. Marcus Garvey’s prophecy about the European scramble to maintain dominance over the whole world was now a reality. John Henrik Clarke—
The parallels between 9/11 and Pearl Harbor are striking. In each instance there were warning signs before the attack, and in each instance our government failed to connect the dots. Diane Watson—

The lesson of Pearl Harbor ought never to be forgotten, and of course the motto that came from that, 69 years ago, the war which my dad fought, was ‘Remember Pearl Harbor, never again.’ We need to keep that to mind.—
I think history is continuous. It doesn’t begin or end on Pearl Harbor Day or the day Lyndon Johnson withdraws from the presidency or on 9/11. You have to learn from the past but not be imprisoned by it. You need to take counsel of history but never be imprisoned by it. Richard Holbrooke—

My father pulled into Pearl Harbor four days after the bombing, and he said, everything was still burning. He said they never told the public how bad it was. It was really bad. John Lasseter—
Today, war of necessity is used by critics of military action to describe unavoidable response to an attack like that on Pearl Harbor that led to our prompt, official declaration of war, while they characterize as unwise wars of choice the wars in Korea, Vietnam and the current war in Iraq.” William Safire—

End quotations, to see with my reader another time, my pleasure. (essay by Stanislaw Barszczak)