ARE YOU READY

Stanisław Barszczak, Gabriela, cytadela i cedry

Musi być coś szlachetnego, odważnego i ekscytującego, co mógłbym zrobić w tym roku, czyż nie? A mamy rok 2016, Światowych Dni Młodych w ojczyźnie. Marzy mi się rok jedynych wzruszeń, żeby niektórzy mówili: “Wszyscy zapewne pamiętają owo przedziwne, niewytłumaczone i niewytłumaczalne zjawisko, które miało miejsce w 2016 roku. Nieprawdopodobne plotki krążyły wśród mieszkańców miast portowych i niepokoiły umysły szerokiej publiczności, wstrząsając szczególnie silnie wyobraźnią ludzi bezpośrednio związanych z morzem. Do najwyższego stopnia zainteresowali się tą sprawą europejscy i amerykańscy kupcy, armatorzy, kapitanowie statków, szyprowie, następnie oficerowie marynarki wojennej wszystkich bander świata, wreszcie rządy wielu państw położonych na obu kontynentach.  Od pewnego czasu, mianowicie, statki zaczęły spotykać na pełnym morzu ‘coś ogromnego’, jakiś długi, wrzecionowaty, niekiedy fosforyzujący przedmiot, bez porównania większy i szybciej się poruszający niż wieloryb.” Niech to będzie złoty okręt, czy coś w tym stylu. Przyjmij mnie Boże w tym roku. Chciałbym coś takiego jedynego przeżyć. Tworzyć siły, a rozwiązanie samo przyjdzie. Nie jesteśmy wieczni, i nie możemy znieść tego, aby sprawy nasze i czyny utraciły nagle w naszych oczach wszelki sens. Wtedy bowiem obnaża się pustka, która nas otacza…”Ale ja chcę, żeby miłość trwała. Bo miłość jest tylko tam, gdzie wybór jest nieodwołalny, gdyż konieczne są postawione granice, aby człowiek się stawał. Inne szczęście daje zasadzka, polowanie czy pojmanie, a inne miłość(…) Przymuszam cię, żebyś w sobie zbudował dom. Kiedy dom będzie gotowy, przyjdzie zamieszkać w nim ten, kto w twoim sercu położy płomienną pieczęć(…) Jedyny most pomiędzy tobą i bliźnim biegnie drogą Boga.”(Antoine de Saint- Exypery) Więc idę do studni, a tam spotykam ich obu. Właśnie w tym roku o tej porze to rozkwitła idylla między Mulatką Gabrielą a Arabem Nacibem. “Najmniejszy ptaszek nie spocznie na najwspanialszym drzewie tak, by nie poruszył najdelikatniejszych strun jego życia, owych niewidzialnych nici stanowiących rdzeń życia. Tak i umysł ludzki bywa równie czuły na najlżejsze słowo.”(A. de Saint-Exypery) Zamierzyłem opisać ich razem.”Cytadelo, ja ciebie stworzę w swoim sercu. Cytadelo! Zbudowałem ciebie jak statek. Dałem mu mocne wiązania i maszty, wyposażyłem w osprzęt potrzebny i wypuściłem w przestrzenie czasu, który wytwarza przyjazne wiatry podróżne. Wiem, że nad tobą wiszą liczne zagrożenia i ciągle cię nęka groźne morze. [Ale trwaj.] Odkryłem, że człowiek podobny jest do cytadeli. Burzy mury, aby osiągnąć wolność, ale od tego momentu staje się bezbronną twierdzą, wydaną gwiazdom.” (A. de Saint-Exypery) Praw­dzi­wa miłość zaczy­na się tam, gdzie nicze­go już w za­mian nie oczekuje. “A żyć możesz tyl­ko dzięki te­mu, za co mógłbyś umrzeć.” Mądrymi oczami spojrzałem na Mulatkę Gabrielę z Arabem Nacibem. Piękna i pełna słońca jest ich wioska teraz, w tym roku upalne lato. Ona “wierzyła, iż miłość przyjść musi nagle, wśród wielkich wybuchów i błyskawic, niby huragan, który spada na życie, wzburza je do gruntu, porywa wolę jak liście drzew i pociąga całe serce w otchłań.”(Gustave Flaubert) Nie zważała na nic, nie dbała o opinię, planowała ucieczkę z Nacibem, ale on przeraził się siły uczucia, jakim go darzyła. Dla niego był to tylko przelotny flirt, jeden z wielu, więc porzucił ją, gdy zaczęła być zbyt zaborcza.”Ach! On odjechał! A razem znikł z nim jedyny urok jej życia, jedyna możliwa nadzieja radości. Dlaczego nie złapała tego szczęścia, kiedy jej się samo narzucało? Czemu nie przytrzymała go obiema rękami, choćby na klęczkach, gdy zaczęło uciekać? Rzucała na siebie przekleństwa (…), odczuwała nieprzeparte pragnienie jego warg. Brała ją chęć pobiec za nim, rzucić się w jego objęcia, powiedzieć mu: «- To ja – jestem twoja!» Lecz już wcześniej przerażały ją komplikacje związane z tak szalonym krokiem, a żądze jej, potęgowane żalem, stawały się tym bardziej gwałtowne.”(Gustave Flaubert) “Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś(…)Naj­ważniej­sze jest, by gdzieś is­tniało to, czym się żyło: i zwycza­je, i święta rodzin­ne. I dom pełen wspom­nień. Naj­ważniej­sze jest, by żyć dla powrotu(…)Pus­ty­nię upiększa to, że gdzieś w so­bie kry­je studnię.”(A. de Saint-Exypery) Wioska czci Matkę Bożą Szkaplerzną. Dajcie mi modlące się matki, a uratuję świat, powiedział Augustyn z Hippony. “Kościół śpiewa, ponieważ samo słowo nie wystarcza do modlitwy.” “Być człowiekiem, to czuć, kładąc swoją cegłę, że bie­rze się udział w bu­dowa­niu świata.” Wioska odwiecznie strzeże zwyczajów modlitwy i powszechnej pieśni. Zbiór, żniwa tym razem zapowiadały się wyjątkowe, nawet miały przewyższyć wszystkie poprzednie. Oznaczało to jeszcze większe bogactwo, wzmożony dobrobyt, obfitość pieniędzy. “W perspektywie – możność kształcenia synów w najdroższych zakładach naukowych wielkich miast, wznoszenie nowych rezydencji dla rodzin na świeżo powstałych ulicach, sprowadzanie luksusowych mebli(…), fortepianów dla ozdoby salonów, powstawanie dobrze zaopatrzonych magazynów, rozwój handlu, obfitość trunków w kabaretach i kobiet przybywających na statkach, gry hazardowe w barach i hotelach, jednym słowem – postęp, owa osławiona cywilizacja.”(Jorge Amado) Z wdzięczności za pogodę wyniesiono Najświętszą Panienkę przybraną kwiatami i zielem, Michała Archanioła, pogromcę smoka. Nadto bogato haftowany złotem feretron świętego Jerzego nieśli na dumnych ramionach co znaczniejsi obywatele, najwięksi farmerzy, w czerwonych togach konfraterni.”Tłum idący ulicą za feretronami łączył się w modłach z księżmi. Ojciec Bazyli, w uroczystych szatach, z pobożnie złożonymi dłońmi, z pokornym wyrazem twarzy, intonował modlitwy donośnym głosem. Do tej ważnej funkcji wybrano go z powodu wybitnych cnót, jakimi się odznaczał; niemałą rolę jednak odegrał tu również fakt, że święty ten mąż, jako właściciel ziemi i plantacji, był bezpośrednio zainteresowany (złotą) interwencją niebios. Modlił się więc ze zdwojoną żarliwością. Liczne stare panny zgromadzone wokół obrazu świętej Marii Magdaleny, który w wilię procesji został wyprowadzony z kościoła świętego Sebastiana, by mógł towarzyszyć feretronowi świętego patrona w jego wędrówce po mieście, wpadały w ekstazę na widok egzaltacji księdza, zazwyczaj dobrodusznego, szybkiego w mowie i ruchach, który odprawiał mszę w mgnieniu oka, a przy spowiedzi z roztargnieniem wysłuchiwał ich długich, wyczerpujących zwierzeń(…) Silny i nie całkiem bezinteresowny głos księdza wznosił się w górę gorącą modlitwą razem z jazgotliwym wołaniem starych panien, jednobrzmiącym chórem pułkowników, ich żon, córek i synów, kupców, eksporterów, robotników, którzy przybyli z interioru na tę uroczystość, tragarzy, marynarzy, kobiet lekkich obyczajów, urzędników handlowych, zawodowych graczy i przeróżnych hultajów, chłopców ze szkół katechizacji i dziewcząt z Sodalicji Mariańskiej(…)”Tak więc od czterystu lat mniej więcej święty Jerzy na koniu śledzi z księżyca burzliwe losy miasta(…) widział, jak powstawały młyny cukrowe(…)Widział, jak przez całe stulecia ziemia ta wegetowała bez żadnej przyszłości(…). W jego oczach kraj rozrastał się gwałtownie, powstawały osiedla i miasteczka, fale postępu przyniosły miastu…. biskupa w darze, zakładano nowe ośrodki municypalne(…)zbudowano szkołę prowadzoną przez zakonnice, statki wyładowywały wciąż nowych ludzi – jednym słowem, święty patron widział tyle, że nic już, zda się, nie mogło wywrzeć na nim wrażenia. A jednak wzruszyła go nieoczekiwana i głęboka pobożność pułkowników, ludzi szorstkich, mało skłonnych tak do modlitw, jak i do poszanowania zasad moralności, oraz złożona mu szaleńcza obietnica ojca Bazylego Cerqueiry, z natury namiętnego i ognistego(…). Kiedy procesja przeszła plac świętego Sebastiana, zatrzymując się przed Białym Kościółkiem(…) Arab Nacib wyszedł przed swój opustoszały bar, by lepiej przyjrzeć się temu widowisku(…).”(Jorge Amado) Lazurowe niebo zwiastowało, iż zbiory będą zapewnione. “Miały to być największe, wyjątkowe zbiory przy cenach stale rosnących w tym roku bogatym w wydarzenia polityczne i społeczne, roku przez wielu uważanym za decydujący w życiu tego regionu, kiedy to tyle rzeczy zmieniało się (we wsi). Dla jednych rok ten był znamiennym z powodu sprawy portowej tamy, dla innych z powodu walki politycznej pomiędzy Mundinhem Falcao… a Ramirem Bastosem. Niektórzy wspominali go jako rok sensacyjnego sądu nad pułkownikiem Jesuino Mendonça, jeszcze inni – jako rok, w którym pierwszy statek szwedzki zawinął do portu…”(Jorge Amado) “Słowo oznacza coś dla człowieka, który już zna góry.” Mogą cię nazwać małym człowiekiem… “Bóg sprawia, że rodzisz się, rośniesz, że wypełniają cię kolejno pragnienia, żale, radości i cierpienia, wściekłość i przebaczenie – a potem bierze cię do siebie z powrotem. Nie jesteś jednakże ani uczniem, ani małżonkiem, ani dzieckiem, ani starcem. Jesteś tym, który szuka swojej pełni. Rok 2016 był rokiem kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych Donalda Trumpa i Hillary Clinton. Ale rok ów zakwitł w ojczyźnie mojej kwiatami młodzieży z całego świata, byli mulatki, murzyni i biali, którzy spotkali się w Polsce pod przewodnictwem papieża Franciszka.”Zawsze można zburzyć kościół i wziąć z niego kamienie do budowy innego kościoła, który jednakże nie będzie ani prawdziwszy ani bardziej fałszywy, ani bardziej bogobojny. I nikt nie dowie się niczego od tej kupy milczących kamieni. Dlatego chcę, aby statek miał jak najmocniejszy szkielet, by można było ratować ludzi z pokolenia na pokolenie.” Buduję w kościele statek z wielkich cedrów! Moje cedry wyrastają wokół swych ziarenek i rozkwitają w swoich przestrzeniach. “Ratuję [na swój statek] tylko tych, co lubią to co mają i tych, których można nasycić(…) Ratuję tylko TĄ, co kocha nie po prostu wiosnę, lecz symetrię kwiatka stanowiącego jej wcielenie, co kocha nie po prostu miłość, lecz niepowtarzalność osoby, którą zawładnęła miłość.”(A. de Saint-Exypery) Modlitwa nie polega na tym, żeby dużo myśleć, ale na tym, żeby bardzo kochać, mawiała św. Teresa. Modlitwa jest zawsze właściwą odpowiedzią, nawet jeśli nie zawsze jest odpowiedzią pełną… Ale tego wreszcie okresu 2016 roku nikt nie kojarzył w swoich wspomnieniach z rokiem miłości Naciba i Gabrieli, “a jeśli nawet wspominano perypetie tego romansu, nie zdawano sobie sprawy, do jakiego stopnia dzieje tej szaleńczej namiętności, bardziej niż jakiekolwiek inne wydarzenie, skupiały na sobie uwagę całego miasta, którego fizjonomia zmieniała się wówczas szybko dzięki zawrotnemu postępowi i nowym zdobyczom cywilizacji.”(Jorge Amado) “Tyl­ko człowiek, który kochał, umiera jak człowiek.”Proszę Bo­ga, nie­chaj oca­li niejedną miłość od zep­su­cia.

 

Krapanj i Kaszuby

Bo to nieprawda, żebyśmy absolutnie nie wiedzieli, co jest dobro…

Pewnego razu wybrałem się w podróż do Chorwacji. Odwiedziłęm Krapanj. Nigdy tej podróży nie zapomnę, szczególnie nauk rekolekcyjnych z “Ośmiu Błogosławieństw.” Błogosławieni… Krapanj jest to chorwacka wyspa, leżąca na Morzu Adriatyckim. Jest jedną z najmniejszych zamieszkałych wysp Chorwacji. Jej powierzchnia wynosi 35,61 ha a długość linii brzegowej 3 620 m. Jednocześnie ma największą gęstość zaludnienia. Jest najmniejszą spośród zamieszkałych wysp archipelagu šibenickiego, do którego należą też między innymi Wyspa Kaprije czy Wyspa Prvic. Krapanj należy do wodnego regionu Šibenika. Jest najniżej położoną i najmniej zasiedloną wyspą na Adriatyku. Jej najwyższy punkt ma wysokość 1,25 m nad poziomem morza. Gąbki morskie i czerwone rafy koralowe pokrywają jej skaliste obszary. Wyspa jest znana głównie z gąbek morskich, cenionych ze względu na swoje walory i piękno, a także z możliwości do nurkowania. Plaże na wyspie są kamieniste i odpowiednie do zabawy dzieci, dlatego polecamy to miejsce szczególnie rodzinom z dziećmi i tym, którzy lubią aktywny wypoczynek. Ale również zachęcamy do rekolekcji w tutejszym klasztorze, który jest najbardziej rozpoznawanym zabytkiem na wyspie, posiadającym bardzo cenne zbiory, chronione przez państwo. Najcenniejszymi z nich są: obraz Ostatniej Wieczerzy z XVI wieku oraz renesansowy obraz malarstwa bizantyjskiego, przedstawiający Madonnę na tronie. Klasztor posiada również specjalne muzeum – zbiory gąbek, korali, amfor i antycznych naczyń. Miasteczko ma siedem sklepów spożywczych i kilka serwisów samochodowych. Jak to ma miejsce we wszystkich miastach Dalmacji, tak i w Krapanj w sezonie letnim obchodzi się różne uroczystości, z których najbardziej popularne jest „Święto Krapanj” (święto Matki Boskiej Anielskiej, które odbywa się tradycyjnie od wielu dziesięcioleci). Możesz skosztować kulinarnych specjałów tego regionu w restauracjach „Spongiola”, „Kapelica”, „Krapanj” i „Ronilac”. Niektóre kawiarnie oferują różne rozrywki, jednakże osoby szukające zabawy do samego rana powinny wybrać się do klubów nocnych w Vodice, Primošten i Šibeniku. Na wyspie mżna przenocować ponadto w dwóch hotelach.„Ach, o jakiejś chwili ogarnąć spojrzeniem las i morze, chłonąć tę wspaniałość natury i czekać: a jasność się stanie,” pisał R.M. Rilke. I to stało się moją radością w Chorwacji, sięgałem dalekich przestrzeni, wielkich marzeń człowieczych. A Stefan żeromski notował: “Kiedy mogę przyczynić się, żeby w człowieku dobro się objawiło, no to przyczyniam się. Mam chyba, do diaska, po temu prawo! Nie sprzeciwiam się dobru. Dobru – słyszysz? Bo to nieprawda, żebyśmy absolutnie nie wiedzieli, co jest dobro. My wiemy, że jest dobro. Wiemy, że stoi ono wyżej niż piękno.” Tam w Krapanj dobro miesza się z pięknem. Więc “ani chwili tracić darmo nie wolno!/…/ Ludzkość musi przejrzeć – musi! Głupota średniowieczna wiecznie trwać nie może – to nie podobna!” pisał żeromski. Zauważmy szczęście jednostki dzisiaj. “Kiedy wszystko opiera się na jednej mierze, kościół po prostu wygląda porządnie. Proporcja to serce piękna./…/ Prawda jest po mojej stronie. – Zgoda. Ale prawda i fałsz nie liczą się na tym świecie, tylko na tamtym.”(Ken Follet, Uciekinier). Osobiście nie zamierzam robić interesów ze zwykłymi grzesznikami, którzy grzeszą dla własnej korzyści, a w końcu mówią prawdę i dotrzymują obietnic. I nie zmieniają zdania. Nie straciłem zapału, zajmuję pokój w centrum miasta, na Ostatnim Groszu w Częstochowie, aby Państwu o tym pisać… Przypomina mi się powiedzenie: każdy ma swoje miejsce ulubione w dzieciństwie. To jest ojczyzna duszy. “Mury, które budujesz dla własnej ochrony, stają się twoim więzieniem,” stwierdził Ken Follet (Klucz do Rebeki). Pobudowałem więzienie-twierdzę, która bynajmniej nie jest zimna, a przyciąga radosnym słońcem. “Nigdy nie będzie się miało szansy zostać szczęściarzem, jeżeli nie podejmie się ryzyka.” Zamierzyłem teraz opisywać Państwu miejsca na ziemi, które są pięknem, dla którego człowiek chce jeszcze żyć. Moja opowieść mogłaby zacząć się tak: właściwa akcja rozgrywa się w malowniczej wiosce rybackiej Grzybowo, gdzie znajduje się wspaniały dom lady Kamilli Tyszkiewiczowej – inteligentnej, schorowanej staruszki, która przyjmuje u siebie gości niczym królowa swych poddanych. Jednak tym razem wizyta krewnych i przyjaciół będzie pełna napięcia…Innym razem moja opowieść przesuwwałbym na wschód. Rosja to dla wielu wciąż nieodkryty ląd, intrygujący, lecz obcy nam w swojej kulturze, mentalności, wielości narodów i religii. Na początek opowiedziałbym Państwu o wielkości, historii i tajemnicach metra w Moskwie. Ale za mnie już to zrobił Maciej Jastrzębski w książce “Matrioszka Rosja i Jastrząb”. Autor przywołuje jesień w Moskwie, która przychodzi szybko. “W połowie października drzewa już prawie nie mają liści. Nim zdążą pożółknąć, brązowieją. Czerwień, tak pięknie zdobiąca polskie parki, w rosyjskiej stolicy jest nieobecna. Listopadowe dżdżyste dni przynoszą pierwszy zapach zimy i pierwsze płatki śniegu. Szybko zapadający zmierzch i chłód wyganiają spacerowiczów z moskiewskich deptaków. Na Arbacie pozostają tylko najwytrwalsi sprzedawcy obrazów i antykwariusze/…/ (na moim Arbacie- sentymentalnie podpowiem Państwu- który odwiedziłem w czasie podróży do Moskwy, podkr. autora tekstu). Borys Anatolijewicz nie rozstawia o tej porze roku sztalug. Nie maluje i nie handluje. Wybiera raczej długie spacery tunelami moskiewskiego metra. ‘Na głowę nie pada. Jest ciepło, a każda stacja to taka maleńka perełka socrealistycznej sztuki’ – przekonuje znajomych, którzy nie bardzo mają ochotę na podziemne eskapady. Wujek Borka ma rację, bo moskiewska kolejka podziemna uznawana jest, obok tokijskiej i seulskiej, za jedną z trzech największych na świecie. Dwanaście linii tworzy sieć o długości prawie 310 km. Pociągi zatrzymują się na 186 stacjach, z których 44 uznane zostały za obiekty dziedzictwa narodowego. Władze rosyjskiej stolicy zapowiadają, że do 2020 r. wybudują jeszcze 66 nowych przystanków, dodając 142 km torów. Moskiewskie metro skrywa wiele tajemnic i stało się inspiracją dla autorów powieści sensacyjnych. Pierwsze pomysły budowy podziemnej linii kolejowej pojawiły się w 1875 r. Ówczesne władze miasta chciały połączyć Dworzec Kurski z rejonem Marina Roszcza. Tunel miał przebiegać pod placami Łubiańskim i Trubnym. Jednak projekt porzucono, obawiając się trudności technicznych. Wujek Borka ma swoją teorię na ten temat… Dopiero latem 1931 r. władze Moskwy uznały, że bez metra nie rozwiążą problemów komunikacyjnych. Dwa lata później rozpoczęto budowę linii łączących stacje: Sokolniki, Komsomolskaja, Bibliotieka im. Lenina i Park Kultury. Kilka miesięcy później ruszyła budowa stacji: Aleksandrowskij Sad, Ochotnyj Riad, Smolenskaja i Dzierżyńskiego. Ta ostatnia obecnie nazywa się Łubianka. Oficjalnie moskiewskie metro otwarto 15 maja 1935 r. Do 1941 r., kiedy to Niemcy napadli na Związek Radziecki, ukończono budowę jeszcze kilku przystanków podziemnej kolejki. Łączyły one niemal wszystkie najważniejsze miejsca w centrum radzieckiej stolicy. W czasie wojny tunele wykorzystywano jako schrony. Gdy w październiku 1941 r. hitlerowska armia zbliżała się do Moskwy, wydano rozkaz wysadzenia podziemnych korytarzy. 16 października zamknięto wszystkie stacje i wstrzymano ruch pociągów. Na szczęście alarm odwołano i metro ocalało. Był to jedyny dzień w całej historii metra, w którym kolejka nie woziła ludzi. Po II wojnie światowej władze Moskwy nie skąpiły pieniędzy na budowę kolejnych linii. W latach 50. XX w. wybudowano wszystkie stacje linii Kolcewaja. Później pajęczyna podziemnych korytarzy zaczęła obejmować coraz dalsze rejony miasta. Prace szły już znacznie wolniej, ale co kilkanaście miesięcy dodawano nowe odcinki torów. 30 sierpnia 2012 r. prezydent Rosji Władimir Putin osobiście otworzył stację Nowokosino i zapowiedział, że nie jest to ostatnie słowo w historii moskiewskiego metra. Wycieczka podziemnymi korytarzami to chyba najtańszy sposób zwiedzania Moskwy. Za jedyne 28 rubli można cały dzień krążyć od stacji do stacji, podziwiając dzieła mistrzów wielbiących komunizm. “Można też znaleźć tu żonę” – dodaje z pełną powagą Borys Anatolijewicz/…/” Kontynuuje swoją opowieść Pan Jastrzębski:”W 1977 r., zaraz po przyjeździe z Kazania, Borka nie miał jeszcze służbowego samochodu. Do pracy musiał więc dojeżdżać metrem…’To było na początku grudnia. Moskwę zasypał śnieg’ – wspomina Borys. Zobaczył wtedy drobną dziewczynę o długich czarnych włosach zjeżdżającą ruchomymi schodami. Im była bliżej, tym mocniej biło Borkowe serce. Włosy dziewczyny były oblepione płatkami śniegu. Śnieżynki spadały na jej długie rzęsy i razem z tuszem spływały po policzkach.’Pamiętam, że czytała książkę. Nie zwracała uwagi na to, że wygląda jak małe straszydełko’ – śmieje się Borys, wspominając tamten dzień. Sam nie wie, dlaczego podszedł do dziewczyny i podał jej wielką kraciastą chustkę do nosa. Ona wytarła mokre policzki, podziękowała i pozwoliła zaprosić się do kina. Tak Borys Anatolijewicz poznał swoją przyszłą żonę, Larysę. Była nauczycielką biologii w jednej z moskiewskich szkół. Urodziła Borce syna Ludwika i córeczkę Tamarę. Po ucieczce Borki na Zachód utrzymywała z nim telefoniczny i listowny kontakt. Na początku przychodzili do niej “smutni panowie” i namawiali, aby ściągnęła męża do Rosji. Zawsze odpowiadała, że ‘boi się o jego życie i nie zrobi tego’. Wreszcie dali jej spokój. Nadal pracowała w szkole. Nie awansowała, nie dostawała podwyżek i czekała z nadzieją, że kiedyś jej ukochany wróci. No i wrócił. Za pieniądze zaoszczędzone w Londynie Borys Anatolijewicz kupił dom pod Moskwą. Larysa zajęła się ogrodem, on malowaniem i sprzedażą dzieł sztuki, a dzieci poszły na studia. ‘Wszystko zaczęło się na stacji Biełorusskaja’ -powtarza wujek Borka. Biełorusskaja to miejsce, w którym zaczyna się i kończy podróż linią Kolcewaja. Wagoniki jeżdżą wokół centrum Moskwy, łącząc pozostałe nitki metra w wielką pajęczą sieć. Kolcewaja została wybudowana we wczesnych latach 50. XX w. i dlatego odzwierciedla dominujący w radzieckiej architekturze trend ‘stalinowski empire’. Monumentalizm i przepych zostały wrzucone do jednego worka z wiejską tradycją. Dwanaście stacji, każda poświęcona jednemu tematowi, związanemu z uczuciami wielkiego narodu radzieckiego. Dla przykładu: stacja Park Kultury symbolizuje aktywny wypoczynek ludu pracującego, a Oktiabrskaja zwycięstwo Wielkiej Rewolucji Październikowej. Pawieleckaja sławi rzekę Wołgę – karmicielkę, natomiast witraże i rzeźby na stacji Nowosłobodskaja odnoszą się do kulturalnych osiągnięć radzieckich artystów. Borys Anatolijewicz słyszał kiedyś, że to polskie szkło. Mieli je zrabować Niemcy w czasie II wojny światowej, ale ich transport przejęła Armia Czerwona. Stacje Biełorusskaja i Kijewskaja przypominają o przyjaźni z bratnimi narodami: białoruskim i ukraińskim. Początkowo na każdej stacji moskiewskiego metra można było znaleźć elementy architektury sławiące wielkość Józefa Stalina. W latach 60. XX w. usunięto je. Jednak wciąż w moskiewskiej kolejce obecne są motywy odnoszące się do rewolucji bolszewickiej, wielkiej wojny ojczyźnianej czy podboju kosmosu./…/Najgłębiej położoną stacją moskiewskiego metra jest Park Pobiedy, czyli Park Zwycięstwa. Perony znajdują się 84 m pod poziomem ulic. Najpłycej, bo zaledwie 5 m pod ziemią, jest stacja Pieczatniki. Najdłuższy peron (282 m) ma stacja Worobiowy Gory. Podziemnymi korytarzami jeździ osiem pociągów mających swoje nazwy. To m.in.: Krasnaja Strieła (Czerwona Strzała), 175 Let Żeleznym Dorogam Rossii (175 Lat Rosyjskich Kolei) i Rietropojezd (Pociąg Retro). Są również składy z ciekawymi projektami. W pociągu ‘Czytająca Moskwa’ na ścianach wagoników rozmieszczone są fragmenty książek najznamienitszych pisarzy świata. Podobnie jest w wagonikach noszących wspólną nazwę ‘Poezija w Mietro'(Poezja w Metrze). Inna ciekawostka: gdy oddalamy się podziemną kolejką od centrum Moskwy, słyszymy komunikaty wypowiadane żeńskim głosem, ale gdy zmierzamy w kierunku centrum, stacje zapowiada głos męski. Wujek Borka ma wszystkie te informacje w małym palcu. Jednak najbardziej lubi opowiadać o tajemnicach podziemnej kolejki, a tych jest niemało. Wrota czasu, przejścia w inny wymiar, spacerujące duchy – to tylko niektóre historie. Są jeszcze opowieści o wielkich zwierzętach czy robalach grasujących w ciemnych tunelach i o ukrytych skarbach. Każdą z tych historyjek potwierdzają świadkowie niezwykłych wydarzeń. W maju 1999 r. pasażerowie jadący linią Arbatsko-Pokrowskaja na wysokości stacji Izmajłowskaja widzieli przez okna toczącą się bitwę. Obok pociągu galopowali rewolucjoniści i białogwardziści. Wybuchały szrapnele, a krew lała się strumieniami. Na linii Kolcewaja raz w miesiącu o północy pojawia się pociąg widmo. Trzeba pamiętać, aby do niego nie wsiadać, bo podróż może trwać wieczność. Podobno siedzą w nim więźniowie, których wykorzystywano do budowy metra. Tych, którzy padali z wycieńczenia, strażnicy zamurowywali w ścianach tuneli. Na stacji Krasnyje Worota ma się znajdować wejście do piekła. Borys Anatolijewicz wspomina również opowieści o duchach spacerujących po peronach. Jest wśród nich dróżnik, który nawet po śmierci nie może rozstać się ze swoim miejscem pracy. Jest zakonnik o białej twarzy, który pokazuje się wtedy, gdy na miasto ma spaść jakieś nieszczęście. Świadkowie widzieli go w 2000 r., gdy w przejściu podziemnym na placu Puszkina bomba zabiła 13 osób i raniła 118. Miał też pokazać się w 2002 r., tuż przed zamachem terrorystycznym w teatrze na Dubrowce. Jednak najpopularniejsze są historie z pogranicza prawdy i fikcji. Od dawna grupki zapaleńców poszukują tajemnych przejść do tak zwanego Metra 2. Chodzi o linie podziemnej kolejki służące do ewakuacji najważniejszych urzędów państwowych. Wujek Borka jest przekonany, że takowe rzeczywiście istnieją. Dokładnie nie pamięta, ale wydaje mu się, że dostrzegł ich schemat w tajnych dokumentach odnalezionych na Kremlu. Może to właśnie dlatego stracił posadę szefa prac konserwatorskich i musiał uciekać z radzieckiej Rosji? Jednym z badaczy tej tajemnicy jest przyjaciel Borki -Andriej Nowosilcow. Na co dzień szanowany fizyk moskiewskiego uniwersytetu, w wolnych chwilach penetrator podziemnych korytarzy i katakumb. Według niego pierwsze linie Metra 2 wybudowano w latach 60. XX w. Później sukcesywnie je przedłużano i rozbudowywano. ‘Najkrócej mówiąc: zaczynają się na Kremlu. Biegną w pobliżu siedzib sztabu generalnego, Federalnej Służby Bezpieczeństwa, dawnej KGB, i kończą się niedaleko rządowego lotniska Wnukowo 2′ – streszcza rezultaty poszukiwań Andrieja wujek Borka.’Piękna na górze i tajemnicza pod ziemią, taka jest ta nasza Moskwa’- kończy swoją opowieść Borys Anatolijewicz. Wsiada na stacji Biełorusskaja do pociągu. Jedzie przez stacje Majakowskaja i Twierskaja do Teatralnej. Chce przed zachodem słońca zatrzasnąć drzwi samochodu zaparkowanego obok placu Czerwonego i wreszcie dotrzeć do domu otoczonego smukłymi świerkami.” Tutaj kończymy tę długą a mądrą opowieść. Spojrzeliśmy poza polski horyzont. A mnie się zdaje, że oto jakby syn “wypowiadał teraz matce umarłej te ciche, woniejące jak fiołki słowa, na nic nikomu nie przydatne, swojskie i obce, których dawniej nie rozumiał i nie cenił. Posyłał jej do zimnej głębi grobu wiadomość tamtymi słowy, iż wiosna przyszła znowu – iż ptaszek złotopióry, wiwilga boża-wola, którego tak lubili pokazywać sobie za dni szczęśliwych, upłynionych, którego śpiewu słuchać lubili w poranki wiosny, zjawił się skądsiś znowu i wśród gałęzi samotnego cedru niezrozumiałą mową swoją ogłasza niebiosom, morzu i ziemi szczęście powrotu przedwiośnia.” To fragment z stefana żeromskiego, który pisał o polskim przedwiośniu także: “Nie będzie już przenigdy Prusak niemczył Kaszuby!/…/Nadszedł już piękny miesiąc maj… Wiosenna zieloność okryła rany poszarpanej ziemi. Pióra, liście, szypułki, pokrętne badyle i wielorakie odmiany barw osłoniły rany ziemi i zalecały się oczom ludzkim. Podobnie jak wsysały w siebie wilgoć i zgniliznę, tak sami barwami, kształtem i nieskończoną potęgą swego rozrostu chciały wessać w siebie cierpienie dusz, zniszczyć pamięć o tym, co już padło i umarło. Na dobro nowego życia rosło i bujało wszystko – na stratę śmierci. Słowik śpiewał nocami nad wodą, w sąsiedztwie wzgórka, pod którym Hubert Obromski znalazł schronienie.”(Wierna rzeka) A mnie się zdaje, że wciąż trzeba nawet po przywołaniu moim Krapanj i metra Moskwy, widzieć polską a piękną ziemię, i rozrywać te jakby rany polskie, żeby się nie zabliźniły błoną podłości (Sułkowski, akt III).

 

Maryja wcielona Mądrość

Piszę to w błogosławionym stanie oczekiwania na Papieża Franciszka…

Co mógłbym zaproponować młodym i tym, którzy chcą wzrastać w świętości. Św. Ludwik Grignon de Montfort (ur. 31 styczeń 1673), wielki patron naszych trudnych czasów, mówił o konieczności naszego uświęcenia przez Maryję. Ale aby się uświęcić, należy praktykować cnoty. Cnoty to środki osiągnięcia zbawienia, konieczne dla wszystkich, którzy chcą się zbawić i dojść do doskonałości. Więc Św. Ludwik pisał: „Aby znaleźć łaskę Bożą, trzeba znaleźć Maryję.”(św. Ludwik Grignon de Montfort, Tajemnica Maryi,s.19) Maryja znalazła tę łaskę i jest Matką łaski…posiada wolę Bożą, powiedziałbym, w stu procentach. Aby praktykować cnoty, niezbędna jest łaska Boża. Jedynie Maryja jest Skarbniczką wszystkich łask. Święty pisał: „Duch Święty, zaślubiwszy Maryję, utworzył w Niej, przez Nią i z Niej to Arcydzieło, jakim jest Jezus Chrystus-Słowo Wcielone. Nie odtrąciwszy Jej nigdy, nie przestaje dalej tworzyć w Niej i przez Nią, w sposób tajemniczy, lecz rzeczywisty, swoich wybranych.”(św. Ludwik Grignon de Montfort, Tajemnica Maryi, Niepokalanów 2004, s.21)…Osobiście powiedziałbym tutaj, nie jestem jeszcze gotów, aby przyjąć Maryję do mojego domu, a tym domem jest moja ziemska ojczyzna. Ale ponieważ święci stworzyli mi wielką propozycję, zaprosili, wezwali… do rzeczy głębokiej, trudnej, do rzeczy nieodzownej, że mam nie tylko oddać się Maryi na wyłączną własność, w bezgraniczną niewolę, ale i tez przyjąć najpiękniej jak tylko potrafię Następcę Chrystusa, i to na polskiej ziemi, papieża Franciszka- to w mym akcie oddania, zaufania znajduję miejsce dla każdego, osobiście zaś zobowiązuję się, aby wypełnić moim życiem w tym czasie zamierzenia Maryi wobec nas. A więc także gdzie będę w tych dniach, pragnę łączyć się z Papieżem i młodzieżą świata zebraną w Częstochowie i Krakowie. By w ten sposób wreszcie otworzyć się w pełni na prawdziwe nabożeństwo do Matki Boga. Święty Augustyn przekazał nam naukę, że w tym życiu wszyscy wybrani są zamknięci w łonie Maryi i ujrzą dzień wtedy, gdy ta Dobra Matka zrodzi ich do życia wiecznego. Maryja jest „żywą Formą” Boga. A na czym polega święta niewola miłości do Maryi? Wedle świętego Ludwika nabożeństwo to polega na oddaniu się całkowitym jako niewolnik miłości Maryi, a przez Nią Jezusowi.”Oddajemy Maryi do dyspozycji całą wartość zadośćczyniącą i błagalną naszych dobrych uczynków. W ten sposób po ofiarowaniu się, choćby bez żadnego ślubowania, nie jesteśmy już panami tego wszystkiego dobra, jakie spełniamy.”(św. Ludwik Grignon de Montfort, Tajemnica Maryi, Niepokalanów 2004, s.31)…

 

 

strong institutions

Shared responsibility of modern Europeans…
“Life’s under no obligation to give us what we expect.,” Margaret Mitchell said. Global Refugee Crisis Deepens by the Day, Joshua Pringle a journalist and novelist living in Los Angeles she writes about it. Let’s just Syria, for example. Syria’s pre-war population was 22.6 million people, and more than half of those people have been displaced- more than 7 million internally displaced, more than 4.6 million in other countries. Russia’s bombing campaign in Syria will ensure that the situation gets worse before it gets better. Additionally, people from Afghanistan, Iraq, Iran, Somalia, South Sudan, Eritrea and elsewhere have been forced to flee the brutality of insurgent groups or the repression of their governments.

According to Unicef, women and children make up 60 percent of those on the move… In the midst of an unprecedented crisis, developing countries are shouldering most of the burden. Of the world’s refugees, 86 percent are in developing countries. Of Syria’s refugees, 95 percent are currently in only five countries: Turkey, Lebanon, Jordan, Iraq and Egypt. In Lebanon, one out of every five people is a Syrian refugee. Meanwhile, European countries have responded by lining their borders with razor wire. As Amnesty International writes, “E.U. governments are already spending billions on fences, high-tech surveillance and border guards.”

“The people are coming for a reason. They’re coming because they really feel as if they don’t have any other choice. The vast majority of people who are on the move are not doing it because they’re coming to look for jobs. They’re doing it to save their lives and to save the lives of their children.”

In the midst of an unprecedented crisis, developing countries are shouldering most of the burden. Of the world’s refugees, 86 percent are in developing countries. Of Syria’s refugees, 95 percent are currently in only five countries: Turkey, Lebanon, Jordan, Iraq and Egypt. In Lebanon, one out of every five people is a Syrian refugee. Meanwhile, European countries have responded by lining their borders with razor wire. As Amnesty International writes, “E.U. governments are already spending billions on fences, high-tech surveillance and border guards.”

The European Union was created in a spirit of open borders and solidarity. Now, put to the test, states are tightening borders and pointing fingers. Recent summits have failed to forge a viable, united plan of action. The €3 billion pledged to Turkey, which is hosting more than 3 million refugees, has not come through. And from Sweden to the Balkans, governments are pushing to seal the Greek-Macedonian border—as if Greece and its decimated economy can handle the 2,000 asylum seekers arriving on its shores daily, on top of the 800,000 who arrived last year. German Chancellor Angela Merkel is the only head of state talking in terms of welcoming refugees instead of keeping them away, and because of that she is fighting members of her own party while also seeing her popularity plummet.

The first two things that students of international relations learn is that the international system is one of anarchy, and that states act out of self-interest. We are seeing both principles on full display.

In some cases, borders are being closed for certain nationalities, also Pakistan or South Sudan or Somalia refugees. That’s happening increasingly. It’s happening now at the border between Greece and Macedonia. That led to a real buildup at Greece’s northern border. Prevalent in all this is a lack of empathy. In Hungary, refugees are being detained like criminals. Denmark passed a law that allows officials to confiscate assets over €1,340 from refugees, and to delay family reunification for three years. In the German town of Bautzen, people cheered when a refugee shelter went up in flames after a suspected arson attack. There were about 1,000 attacks on refugee shelters in Germany last year. Humanitarian agencies are working hard on the ground, often with limited aid and under circumstances that require improvisation.

The U.N. Refugee Convention obligates states to offer protection to refugees. It also establishes the principle of shared responsibility, whereby the international community must work together so as not to force a few countries to carry the weight of a crisis alone. Expecting Greece and Turkey to keep the crisis out of sight and out of mind is neither moral nor realistic.The United States has not taken in nearly its share of refugees, either. “America has given refuge to scarcely 2,000 Syrians.
“A big country would take in Muslim refugees and say to the terrorists in Islamic State: You won’t scare us into not doing what’s right. A big country would stand by Europe and its Middle Eastern allies and help them to cope,” Michael Ignatieff writes in the Boston Globe.

Fear of terrorism is part of the reason the international community is not stepping up to the plate. In the wake of the Paris attacks in November, Serbia, Macedonia, Croatia and Slovenia announced that they would turn back migrants.

It’s also important to remember that extremism grows out of extreme conditions. Hatred springs from alienation. The people who have been driven from their homes are not terrorists. They are normal people in a desperate situation. If we help them, we’ve made allies for life. If we treat them like they’re less than human, some of them could go another way.

Some people fear refugees from conflict zones because they see them as a threat to their world. But there is only one world- not mine and yours and theirs. If we can avoid getting caught up in geography, perhaps we can let go of fear and inch toward empathy, Joshua Pringle said that. Thus the growing crisis of democracy in Europe and the crisis of representation. Do not we already have authority. A need strong institutions defending ordinary inhabitant of the earth.(translated by Father Stanislaw Barszczak)

Czyściec i Msza święta z kwadransem dla zmarłych

KSIĄDZ z dwóch światów… Wielu świętych miało wielkie nabożeństwo za dusze czyśćcowe. Takim nabożeństwem wyróżniał się Święty Ojciec Pio z Pietrelciny: Dusze zawsze miały uprzywilejowane miejsce w jego życiu duchowym. Przypomniał sobie stale wobec własnego umysłu, nie tylko w swoich codziennych modlitwach, ale przede wszystkim w Najświętszej Ofierze Mszy. Pewnego dnia, rozmawiając z niektórymi zakonnikami, którzy go pytali, właśnie o znaczenie modlitwy za te dusze, Ojciec Pio powiedział: “Na tę górę (czyli w San Giovanni Rotondo, i ja tam się wspinałem, podkr. autora tekstu) wchodzą więcej dusze cierpiące, jak mężczyźni i kobiety żywi, aby asystować moim Mszom i szukać mojej modlitwy.”

Czyściec to było coś, co Ojciec Pio rozpoznawał dobrze i kiedy mówił o cierpieniach dusz nie rozmawiał o tym ze słyszenia albo po przeczytaniu o tym w książkach, ale czynił zawsze odniesienie do swojego osobistego doświadczenia.

“Ojcze, co myślisz o płomieniach czyśćca?”. A on odpowiedział: “Jeśli Pan pozwoliłby duszy przechodzić przez ten ogień do najbardziej piekącego na tej ziemi, to byłoby jak z przejściem od “goracej wody-wrzątku do zimnej, świeżej wody.”

Innym razem był też zapytany: “Ojcze, ona również cierpi męki piekielne?”. A on odpowiedział: “Tak, oczywiście”. I jeszcze: “bóle czyśćcowe?”. On odpowiedział: “Wierz mi, te też. Oczywiście, dusze w czyśćcu, nie cierpią bardziej niż ja. I jestem pewny, że nie jestem w błędzie.” Ale wierz mi, z bliźnim nie brakuje miłości.

Gdy zapytano go: “Ojcze, w jaki sposób mogę cierpieć czyściec na ziemi, dzięki czemu można następnie przejść bezpośrednio do Nieba?”. Ojciec odpowiedział: “Przyjmując wszystko z rąk Boga, oferując wszystko z miłości i wdzięczności. Dopiero wtedy możemy przejść od łoża śmierci do raju.”(oprac. ks. Stanisław Barszczak)

 

Mamy Tatry

Szczyt Giewontu — Kardynał Gianfranco Ravasi (ur. 1942) – włoski duchowny katolicki, biblista, specjalista od języka hebrajskiego, wysoki urzędnik Kurii Rzymskiej, napisał:”Szczyt góry zmusza do podniesienia wzroku. Jest jakby palcem wskazującym na niebo, odsyła do zenitu, a więc do światła, do niedostępności, do transcendencji w stosunku do horyzontu w jakim poruszamy się na co dzień. Góra wraz ze swym szczytem niemal przeszywającym niebo, odwzorowuje wyprostowaną postawę człowieka, który podniósł się z nicości ziemi. Jest pewnego rodzaju symbolem zwycięstwa na siłą ciążenia.” W tym kontekście zachęcam, zebyśmy odwiedzili nasze rodzime Tatry. Szczyt Giewontu zmusza do podniesienia wzroku inaczej i spojrzenia na nasze ziemskie zwycięstwa jako na jak najbardziej ziszczone marzenia . Zarazem mamy w tej górze wczarowany symbol ojczysty. Bo owszem walczymy jak lwy o godność Człowieczą i chwałę Polaka. Spójrzmy jeszcze raz na ten szczyt wiszący nad Zakopanem. Przedstawia on jedyny obraz. Oto śpiący rycerz, który przed tysiącami laty legł na tej górze, nie wstaje; symbolizuje on po ludzku ostatnią przegraną, która się nie liczy, ale zarazem jednak nadzwyczajną wierność ludzkiej prawdzie i ziszczenie jedynych marzeń o łasce ludzkiej wspólnoty na wieki. Nasz Szczyt Giewontu to nie miniatury o ulotnych zjawiskach w pewnym wielkim orientalnym mieście. Wspomnę tutaj Eliasa Canettiego krąży po arabskich i żydowskich dzielnicach miasta, oddycha jego osobliwymi zapachami, obserwuje targujących się sprzedawców na bazarach i sprzedawczynie pachnącego chleba, wsłuchuje się w slumsach w głosy niewidomych, żebrzących czy pozbawionych języka kalek, zdumiewa się na widok twarzy biednych Żydów w mellah, staje się świadkiem najbardziej intymnych sytuacji, spostrzega różnorodne złośliwości, nędzę i prostytucję, a tropi tę jedną tylko tęsknotę – za lepszym życiem. W jego prozaicznych tekstach o nader powściągliwej subiektywności rygorystyczny obserwator nasłuchuje głosów, które już spoza rzeczywistości umieją objawić rzeczy ostateczne (za François Bondy). Kto dziś mówi kochajcie się, wie, że niewiele czasu zostało na miłość. I właśnie Eucharystia rodzi się z miłości. A przed nami stół słowa Bożego i stół Eucharystii. Słowo Boże, osiągające punkt kulminacyjny w życiu Jezusa, poucza nas nie tyle o tym, co się mówi, ile o tym, czym się jest, nie tyle o tym, co ma się na ustach, ile o tym, co ma się w sercu. Chrystus JEST słońcem. “Działanie Ducha Świętego w zmartwychwstaniu Chrystusa jest źródłem radości i nadziei dla nas, ponieważ mówi o tym, co stanie się kiedyś z nami.”Wykorzystajmy sakramenty na zjednoczenie z Chrystusem. “Spowiedź jest momentem, w którym jest najwyraźniej potwierdzona godność pojedynczego wierzącego. Tutaj jest on jedyny i wyłączny; Kościół istnieje w tym momencie tylko dla niego lub dla niej.” “Pierwszym naszym krokiem na drodze wyjścia z grzechu jest uznanie grzechu, uznanie go w jego strasznej powadze, przebudzenie się ze snu, w który wprowadziły nas ‘wyziewy’ świata.” Niech nas prowadzą cnoty chrześcijańskie. Ta ostatnia- dla wielu religii to źródło wzrostu moralnego, a dla moralistów rzeczywistość leżąca u początku wszelkiej „dobrej przyjemności” – w każdej epoce wzbudzała zainteresowanie etyki, sztuki. Jako chrześcijanie tę rzeczywistość opromieniamy łaską. Choćbyśmy padli na drodze życia, to Kościół, który powstał z przebitego boku Chrystusowego stanowi idealną rękojmię naszego wiecznego zbawienia.(oprac. ks. stanisław Barszczak)

spowiedz rewolucjonisty

Z dobrem, które na nas czeka!
Jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy go miłują…Ci Ludzie, którzy zabierają Jezusowi szaty, nie mają twarzy… Brexit na Wyspach Brytyjskich, wyjście z Unii Europejskiej, to jest kryzys demokracji. Inni ludzie za mnie podejmują decyzje, za moje zycie. Birmingham jest w szoku. A Europa musi wiedzieć, ze ju nie mozna kroczyć na dotychczasowych zasadach i opierać się na niedopuszczalnym prawie. “To nie do wiary z jak przymkniętymi oczyma, przytępionymi uszami i senną myślą idziemy przez zycie,” powiedział Józef Korzeniowski. Mawiał Conrad, ze kobiety nie zadają się z męczyznami. Ale my mamy dobrą passę. Kocham ojczyznę, więc odwiedzam miasta i wioski. Choć z kazdym miastem prowadzę jeszcze zabawę aksamitną i nie ma wzajemności. To buduję miasto w yciu wewnętrznym, chrześcijańskie Jeruzalem. Jest faktem, moje serce nauczyło się za młodu ufać, kochać i pokładać w zyciu nadzieję. Więc uprawiam poczciwą pracę. A zycie nasze ma dwa dzieciństwa, ale nie ma dwóch wiosen, mawiał Conrad. W sukurs przychodzi nam święty Ojciec Pio, który napisał do córek duchowych śliczne listy. Z krzyza się nie schodzi. “Proszę cię, abyś się nie martwiła z tego powodu, że cierpię, bo nadal będę cierpiał, ponieważ cierpienie -choćby było nie wiem jak wielkie -porównane z dobrem, które na nas czeka, okazuje się czymś przyjemnym dla duszy.” (Epist. 111, s. 402). “Starasz się troskliwie, moja dobra córko, o znalezienie największego dobra. Ale tak naprawdę to ono jest w tobie i trzyma cię rozciągniętą na obnażonym krzyżu(…) Miej radosny pokój w sumieniu, wiedząc, że służysz nieskończenie dobremu Bogu. On tylko z powodu swej miłości zniża się do swego stworzenia, aby je podnieść wzwyż i przemienić w siebie, w jego Stwórcę(…) Tymi słowami mędrzec wysławił dzielną niewiastę: Wyciąga ręce po kądziel, jej palce chwytają wrzeciono (Prz 31, 19). Chętnie powiem wam coś na temat tych słów. Waszą kądzielą są wasze pragnienia i dlatego każdego dnia starajcie się uprząść chociaż trochę. Nitka po nitce realizujcie skutecznie swe plany, a nie zaczynajcie ciągle od początku. Uważajcie następnie, abyście się nie spieszyły, ponieważ w takim przypadku poplątałybyście wszystko i wrzeciono by się zatrzymało. Idźcie więc ciągle do przodu, a chociaż pójdziecie powoli, to odbędziecie jednak wielką podróż.”(Epist. III, s. 564). “Jeżeli jesteśmy spokojni i cierpliwi, odnajdziemy nie tylko nas samych, ale tak że naszą duszę, a z nią -Boga.” (AdFP, s. 549)… A pokój jest tylko owocem zwycięstwa! “Nie zamęczaj się tym, co rodzi zmartwienia, niepokoje i zgryzoty. Potrzeba tylko jednego: wznieść ducha i kochać Pana Boga.”(CE, s. 10). “Z prostotą kroczcie drogą Pana i nie zadręczajcie waszego ducha. Trzeba, abyście znienawidziły wasze wady, ale czyńcie to z umiarkowaną nienawiścią, a nie gniewnie i nerwowo. (…) Z braku cierpliwości, moje dobre córki, wasze niedoskonałości zamiast zanikać, rozrastają się coraz bardziej, gdyż niepokój i zatroskanie o pozbycie się ich, powoduje ich umocnienie.” (Epist. 111, s. 579). Tak więc… “Wystrzegaj się trwogi i niepokoju, ponieważ nic bardziej od nich nie przeszkadza na drodze doskonałości. Córko moja! Zanurz delikatnie, a nie na siłę, swe serce w ranach naszego Pana. Ufaj bardzo Jego miłosierdziu i dobroci. On nigdy cię nie opuści. (por. napis w kaplicy na Przeprośnej Górce koło Częstochowy) Nie przestawaj jednak mocno obejmować Jego świętego krzyża.” (Epist. 111, s.707)”Nie niepokój się, kiedy nie możesz odprawiać modlitwy myślnej, przyjmować Komunii świętej i oddawać się wszystkim twoim praktykom pobożności. Staraj się w międzyczasie różnorako uzupełniać zjednoczenie z naszym Panem przez pełne miłości pragnienia, modlitewne akty strzeliste, duchowe Komunie święte.”(Epist. 111, s. 424).”Idźmy więc ciągle naprzód choćby powolnym krokiem(…)Odrzuć raz na zawsze wahania i smutki! Ciesz się w spokoju słodkimi cierpieniami Umiłowanego.”(Epist. 111, s. 436). “Niech twoje nauczanie będzie ustawicznym spalaniem siebie samej; niech twoje pojawienie się gdziekolwiek będzie zawsze tak taktowne i delikatne, jakby było uśmiechem Boga.” (PM, s. 165). Osobiście z świętym Ojcem Pio chciałbym największe ciosy zadać nieprzyjacielowi, bo w tym jest juz trochę walki, trochę miłości. Chciałbym do mojego imienia przyłączyć zasługę. A wszedłem w głód nie tyle chleba, co rozumienia słów Pana.(za prorokiem Amosem) Nie miałem zamiaru utopić się finansowo, poza tym odnajduję siebie w pracy twórczej, tj w podrózach po Polsce. Choc moze wieczór nadejść.Ale…”Zapał dla osiągnięcia wiecznego pokoju jest dobrym zapałem -świętym zapałem. Trzeba go jednak ograniczyć całkowitym poddaniem się woli Boga: lepiej jest pełnić wolę Bożą na ziemi niż radować się niebem. “Cierpieć i nie umierać” -takie było motto św. Teresy z Avila. Przyjemny jest czyściec,” zauwazył święty Ojciec Pio. jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy go miłują.

the spiritual journey of humanity

The Everlasting Man, by G.K. Chesterton…In this book he tries to illustrate the spiritual journey of humanity. And here is a collection of quotes from this book. „Nobody understands the nature of the Church, or the ringing note of the creed descending from antiquity, who does not realise that the whole world once very nearly died of broadmindedness and the brotherhood of all religions… The riddles of God are more satisfying than the solutions of man…One of the chief uses of religion is that it makes us remember our coming from darkness, the simple fact that we are created.”Man is a very strange being… everlasting man, Gilbert Chesterton says. „Man is the microcosm; man is the measure of all things; man is the image of God… Though a man cannot make statues without rejecting stone… But one of the strange marks of the strength of Christianity is that, since it came, no pagan in our civilisation has been able to be really human… Here Christ was indeed human; but more human than a human being was then likely to be. Every true artist does feel, consciously or unconsciously, that he is touching transcendental truths; that his images are shadows of things seen through the veil…The simplest truth about man is that he is a very strange being; almost in the sense of being a stranger on the earth…A dead thing can go with the stream, but only a living thing can go against it… Pessimism is not in being tired of evil but in being tired of good. Despair does not lie in being weary of suffering, but in being weary of joy… For a man who does not believe in a miracle, a slow miracle would be just as incredible as a swift one.” In cave of Betlehem for the first time is united religion and philosophy, Gilbert Chestertob says. “There is pain in the world, therefore, God does not exist” makes as much sense as saying, “I feel hungry, therefore, food does not exist…” Jesus didn’t come into the world to take away our pain; he came into the world to unite himself to our suffering. God has revealed to us why there is pain and suffering in the world—pain and suffering is a result of our actions against each other, and our in-actions against each other (what we have failed to do). Pain is the result of our fallen and sinful human nature. God allows suffering and pain to exist so we can see how horrible it is in the hope we will not want to spend eternity with it in Hell. Death is not supposed to be viewed as a tragedy in life, but a passage into everlasting life with Christ where we will be free from all pain and suffering if we choose to live according to His authority, and not our own… „ “There are two ways of getting home; and one of them is to stay there… Christendom has had a series of revolutions and in each one of them Christianity has died. Christianity has died many times and risen again; for it had a God who knew the way out of the grave… He cannot sleep in his own skin; he cannot trust his own instincts. He is at once a creator moving miraculous hands and fingers and a kind of cripple. He is wrapped in artificial bandages called clothes; he is propped on artificial crutches called furniture. His mind has the same doubtful liberties and the same wild limitations. Alone among the animals, he is shaken with the beautiful madness called laughter; as if he had caught sight of some secret in the very shape of the universe hidden from the universe itself. Alone among the animals he feels the need of averting his thought from the root realities of his own bodily being; of hiding them as in the presence of some higher possibility which creates the mystery of shame… As for the general view that the Church was discredited by the War—they might as well say that the Ark was discredited by the Flood. When the world goes wrong, it proves rather that the Church is right. The Church is justified, not because her children do not sin, but because they do,” Gilbert Chesterton says. “Man does not necessarily begin with despotism because he is barbarous, but very often finds his way to despotism because he is civilised. He finds it because he is experienced; or, what is often much the same thing, because he is exhausted… Statements are made so plainly and positively that men have hardly the moral courage to pause upon them and find that they are without support…” Betlehem, he says “The place that the shepherds found was not an academy or an abstract republic, it was not a place of myths allegorised or dissected or explained or explained away. It was a place of dreams come true… There are two ways of getting home; and one of them is to stay there. The other is to walk round the whole world till we come back to the same place …and I tried to trace such a journey in a story I once wrote…Divinity is great enough to be divine; it is great enough to call itself divine. But as humanity grows greater, it grows less and less likely to do so. God is God, as the Moslems say; but a great man knows he is not God, and the greater he is the better he knows it. That is the paradox; everything that is merely approaching to that point is merely receding from it… Plato in some sense anticipated the Catholic realism, as attacked by the heretical nominalism, by insisting on the equally fundamental fact that ideas are realities; that ideas exist just as men exist. Plato however seemed sometimes almost to fancy that ideas exist as men do not exist; or that the men need hardly be considered where they conflict with the ideas… Men are moved most by their religion; especially when it is irreligion. Man is not merely an evolution but rather a revolution… For our law has in it a turn of humour or touch of fancy which Nero and Herod never happened to think of; that of actually punishing homeless people for not sleeping at home… If the world becomes pagan and perishes, the last man left alive would do well to quote the Iliad and die… We are Christians and Catholics not because we worship a key, but because we have passed a door; and felt the wind that is the trumpet of liberty blow over the land of the living… And the greatest of the poets, when he defined the poet, did not say that he gave us the universe or the absolute or the infinite; but, in his own larger language, a local habitation and a name… What the gods are supposed to be, what the priests are commissioned to say, is not a sensational secret like what those running messengers of the Gospel had to say. Nobody else except those messengers has any Gospel; nobody else has any good news; for the simple reason that nobody else has any news.” I agree with many these sentences. So, one of the luckiest things that can happen to you in life is, I think, to have a happy priesthood… Somebody said: „There is nothing more thrilling in this world, I think, than having a child that is yours, and yet is mysteriously a stranger.” So it was in my case.

przyjąć miłosierdzie

Stanisław Barszczak— W boskim bukłaku…

Przed oczami mam obraz z Bazyliki świętego Piotra w Rzymie. Umycie nóg w Wielki Czwartek 2016 przez papieża Franciszka. „W tym znaku jest coś skandalicznego,”zauważył papież. To prawda… sam Bóg wcielony pochyla się z pokorą i czułością do moich stóp, aby mnie grzesznemu, służyć, aby mnie zbawić. To jest istota skandalu, który miał miejsce w Wieczerniku prawie dwa tysiące lat temu. Pozwólcie sobie umyć nogi… Dzisiaj z Piotrem z Wieczernika Chrystus wskazuje, że pierwszym sensem gestu Jezusa nie jest etyczne wezwanie do czynienia dobra innym. Na pierwszym miejscu jest to, aby pozwolić sobie umyć nogi. Pozwolić Bogu, by mnie kochał, przyjąć miłosierdzie Boga. W geście mycia nóg “widoczna jest całość posługi Jezusa w życiu i śmierci,” zauważył papież emeryt Benedykt. Sługa Boży niesie nasze brzemię. Chodzi o naśladowanie miłości Jezusa. Na poziomie serca wszyscy jesteśmy do siebie podobni. Jezus bez wierzchniej szaty przypomina nam, że nieważny jest ubiór, ale serce. W ten sposób kościół akcentuje sprawę elimanacji ubioru, tak ważnego przez wieki, odsłania czy też otwiera nas na przyszłe wieki. Bo ostatecznie będziemy sądzeni według serca, co kościół skrzętnie podkreśla.

Niestety zdarzały się chwile w moim kościele pełne niepokoju. „Dawaliśmy swoją moralną zgodę na krzywdę i dawaliśmy swoją moralną zgodę na zbrodnię. I z tego będziemy się musieli tłumaczyć, ” zauważył Jan Kott (Lawina i kamienie).  O tych chwilach pisał laureat Nagrody Nobla Imre Kertesz: “Czyżby nie zdawał Pan sobie sprawy z tego, że kościół katolicki przez 40 lat wspólpracował z władzami komunistycznymi i oddał w ręce policji tych księży, którzy traktowali poważnie swoje powołanie i stan kapłański? Kościół nie był gotów. A tym samym nie był też gotowy na uratowanie samego siebie, na uratowanie chrześcijaństwa. Czym jest dziś chrześcijaństwo? Pustą upolitycznioną formułą. Jeśli spojrzymy szerzej: wyniszczoną kulturą europejską. Nie łudźmy się: oficjalne, zinstytucjonalizowane kościelne formuły dotyczące wiary są wewnętrznie puste i dotyczy to każdej wiary, każdego kościoła, każdej grupy wyznawców.”(Ostatnia gospoda. Zapiski, 2016)

Dzisiaj nie mamy myśleć w tych samych kategoriach, w jakich myślały społeczeństwa dwadzieścia pięć lat temu. W zdrowych demokracjach nowoczesne wyzwania diagnozują różne zespoły, które opierają się spornym lobby.Ale jeśli brakuje pracy poznawczej w ugrupowaniach politycznych, to korzenie gniją… należy podejmować strategie pozytywnych działań. A świat z ocieplonym klimatem stanie się jeszcze bardziej ludzki. Anna Achmatowa otwierała przed nami przestrzeń przetrwania na ludzkiej ziemi: “Wszystkich niepogrzebanych składałam do grobu. Ja wszystkich opłakałam- a kto mnie opłacze?(1958)/…/ z twarzą jak Petersburg zimą wypowiada słowa bielsze ni śnieg. “Nie pod cudze skrzydła i niebiosy. W złej godzinie ja się nie schroniłam, lecz narodu mego dzieląc losy, tam gdzie on na swoje nieszczęście byłam.”(1961) “Każde drzewo jest drzewem krzyżowym. Każdy kłos- ciałem Pańskiej Wieczerzy. Aż modlitwy przeczystej słowem, ból męczeńskich ran się uśmierzy.” ”Magdalena z krzykiem włosy rwała, uczeń trwał jak skamieniały w mroku. Lecz na Matkę, co w milczeniu stała, nikt się nie ośmielił podnieść wzroku.” Z poezją otwieramy się wciąż na wiarę zapisaną w biblii: “Ty zapisałeś moje życie tułacze; przechowałeś ty łzy moje w swoim bukłaku.”(ps. 56,9)

Te i inne myśli nurtują moje serce. A podejmuję je podczas zamierzonej kolejnej, jeszcze nie spełnionej podróży do Kalifornii. A byłem tam przed laty. I co zapamiętałem… Gdy dotarliśmy do Los Angeles, nad Oceanem Spokojnym zachodziło „mętnoczerwone” słońce, a zza wzgórz podnosił się niewiarygodnie wielki księżyc. I oto jakbym się znalazł jak na planie filmu/../ Jakieś pięćdziesiąt mil na wschód od Los Angeles wjeżdżam autokarem do pustynnej Kalifornii i do płynącego z głośnika hard rocka zaczyna się wplątywać pouczający głos ewangelickiego kaznodziei z fal miejscowego chrześcijańskiego radia. Pastor wyjaśnia Chrystusową przypowieść o talentach, naprędce wyjaśnia sens przypowieści i na koniec przypomina, że spodziewa się zobaczyć nas wszystkich jutro rano w kościele. Kto będzie w pracy, ten może kupić jutrzejszą mszę na kasecie audio za dwadzieścia dziewięć dolarów dziewięćdziesiąt dziewięć centów lub na płycie CD za trzydzieści dziewięć dziewięćdziesiąt dziewięć… Z Bogiem! Zaczynają się reklamy. Wyłączam radio. Pół godziny drogi od każdego bardziej ucywilizowanego i kosmopolitycznego miasta w tym państwie, w pewnym oddaleniu od drapaczy chmur, czai się inna Ameryka, w której jeszcze poruszają się cienie pielgrzymów.

Innym razem znalazłem się w redakcji „The Jerusalem Post” – mojej ostatniej nadziei – czekam około półtorej godziny, obserwując wchodzących i wychodzących ludzi. W którymś momencie sięgam po porzuconą niedzielną gazetę i biorę się do przeglądania ogłoszeń o pracy. W rubryce ‘fotografia’ jest raptem pięć ogłoszeń, z czego jedno dotyczy zatrudnienia szkolnego fotografa… Nagle słyszę znany mi głos Redaktora Naczelnego, z którym przeprowadziłem kilka bardzo obiecujących rozmów mailowych, będąc jeszcze w bezpiecznie odległej Polsce. Pan Steven ściska mi rękę odrobinę dłużej, niż jest to przyjęte. Patrzy mi w oczy wzrokiem, w którym nie wyczuwam niczego nawet odrobinę przypominającego sympatii! Ani też wrogości. Po prostu czysta obojętność. Jesteśmy na korytarzu. Opowiadam, od jak dawna pracuję nad takimi i takimi rzeczami. Znaleźliśmy się w jego biurze,informuję go o tym, że mam własną stronę w internecie. Pan Steven zrobił mi zdjęcie na tle otwartego okna redakcji, za oknem bogatsza dzielnica Jerozolimy. Nagle odzywa się komórka Steve’a, odbiera, macha mi na pożegnanie, odwraca się i rusza w głąb korytarza, Patrzę, jak odchodzi między jasnoszarymi ścianami korytarza. Chciałbym być teraz naiwny. Chciałbym umieć wierzyć ludziom. Nawet ludziom o miękkich dłoniach, w marynarkach od Armaniego, z fałszywym brytyjskim akcentem, o pustym błękitnym spojrzeniu. Teraz więc Jerozolima jak poprzednio Kalifornia pochłaniała wszystko, co zbierałem przez całe lata – sprzęt, plany, marzenia, pomysły. Ta nowa Kalifornia studziła mój entuzjazm, wysysała energię i w ciągu niewielu miesięcy ogołociłaby mnie niemal do nicości, gdyby nie Jezusowa misja, która stąd wypływa. Ziemska Kalifornia, rozumiałem to coraz bardziej, nie potrzebowała mnie i moich zdjęć. Pozostał mi Jezus, wewnętrznie przylgnięcie do niego i do jego misji.

 

Owocobranie

Mam ciebie, byś troszczył się o mnie—
Obudziłem się na ziemi niczyjej. Ale i tak chciałem ją mieć na własność. Piękna ziemia śląska, obfita w węgiel kamienny i rudy. A w słońcu była jeszcze piękniejsza. Teraz mogłem ją jeszcze raz ujrzeć. Ta ziemia od innej droższa, więc odwiedzam ją w mych podróżach, często także w snach. “Azotany i fosforany to nie ziemia, tak jak nie jest ziemią najdłuższe nawet włókno bawełny. A węgiel, sól, woda czy wapno to nie człowiek. Człowiek jest tym wszystkim, ale i czymś ponad to, a ziemia jest czymś więcej niż jej chemiczne składniki.” “Podstawowa zasada naszych czasów mówi, że człowiek sam nie poradzi sobie z tym cholernym światem.” “Książki – to na nic się nie zda. Człowiek musi mieć kogoś… kogoś bliskiego. Wszystko jedno kogo, byle to był ktoś bliski.” “Człowiek najprawdopodobniej rodzi się z długiem, którego nigdy nie może spłacić, niezależnie od tego, jak bardzo się stara, bo dług ten ciągle rośnie. Człowiek zawsze zawdzięcza coś innym. Jeśli zignoruje ten dług, to powoli zatruwa sobie duszę. Jeśli zaczyna go spłacać, to w rezultacie powoduje tylko zwiększenie zadłużenia. Ale to, co potrafi dać, jest miara jego człowieczeństwa.” “Na czym właściwie polega niezadowolenie? Jest ciepło, a mimo to trzęsie cię. Jesteś najedzony, a mimo to głód ci doskwiera. Jesteś kochany, a mimo to szukasz nowych wrażeń. A wszystko to wynika z prostego faktu, że istnieje czas, ten cholerny Czas. Koniec życia nie wydaje się taki odległy, widzisz go wyraźnie niczym linię namalowaną na mecie. Bez przerwy zadajesz sobie pytania: „Czy wszystko już zrobiłem?”, „Czy wystarczająco kochałem?”, „Czy zjadłem to, co było do zjedzenia?”. Wszystko to mówi o … przekleństwie człowieka, a może też stanowi jego nieprzemijającą chwałę. „Jakie znaczenie miało moje dotychczasowe życie i co jeszcze może ono znaczyć w czasie, który mi pozostał?”. Dochodzimy tu do zatrutego przewrotnością sedna pytania: „Czy zapisałem się w Wielkiej Księdze Losu? Co jestem wart?”. I nie jest to próżność ani ambicja.” “W zbiorowym marszu, w tłumie, w rozgrywce piłkarskiej i na wojnie kontury wydarzeń stają się mgliste i niewyraźne; zdarzenia rzeczywiste zdają się nierzeczywistymi, mgła przesłania umysł. Napięcie i podniecenie, znużenie, ruch – to wszystko zapada w jakieś wielkie widziadło senne, tak że gdy jest już po wszystkim, niełatwo przypomnieć sobie, jak to było, kiedy zabijało się człowieka czy kazało mu się iść na śmierć.” “Człowiek bowiem, w przeciwieństwie do wszystkiego, co organiczne i nieorganiczne we wszechświecie, wyrasta ponad własne dzieło, wznosi się w górę po szczeblach swych koncepcji, góruje nad własnymi osiągnięciami. Oto, co można powiedzieć o człowieku: gdy zmieniają się i bankrutują teorie, gdy powstają i rozpadają się szkoły, systemy filozoficzne i ciemne zaułki myśli narodowej, religijnej, gospodarczej, wtedy człowiek dąży naprzód potykając się, cierpiąc, często błądząc. Zrobiwszy krok naprzód, może cofnąć się w tył, ale tylko o pół kroku – nigdy o cały.” “Jeżeli potrzebuje aż miliona akrów, żeby czuć się bogaty, to chyba dlatego, że czuje się wewnętrznie strasznie ubogi. A jeżeli jest ubogi duchowo, to nawet milion akrów nie da mu poczucia bogactwa. I może właśnie dlatego jest zawiedziony, że cokolwiek by zrobił, nie jest w stanie poczuć się bogatszym.” “Ku czemu idziemy? A mnie się zdaje, że do niczego nie idziemy. Zawsze tylko jesteśmy w drodze.” “Ludzie uciekają od grożących im okropności i oto dziwne przydarzają im się rzeczy – niekiedy gorzkie i okrutne, a niekiedy tak piękne, że rozpalają niegasnącą wiarę w człowieku.”
“Mam ciebie, byś troszczył się o mnie, a ty masz mnie, bym troszczył się o ciebie..”
Widziałem przyjście Pana, płaszcz chwały go owiewał, a z takiej szedł winnicy, co rodzi szczęście i owoc.(cytaty zaczerpnąłem z tekstów Johna Steinbecka, stanisław Barszczak)