Wschód słońca

Stanisław Barszczak—-Wchód słońca—-
Pamiętam lata gimnazjalne, moje życie wówczas było raczej nieszczęśliwe. Przygody książkowe zgładziły ówczesną gościnność świata, ale to moje ukryte życie dawało moc ku wejściu w realne życie. Pamiętam, lato w szkole tego roku było słoneczne, grałem w piłkę z kolegami, gdy mnie odwiedził mój ksiądz Proboszcz. Następnie po sobotnio-niedzielnej rewizycie musiałem się rozstać z mamą, by pojechać do szkoły. Pamiętam jeszcze gdy szedłem na stację i przechodziłem obok blokowego okna, to musiałem ujrzeć mamę w oknie, choćby na chwilę, która stała za oknem. Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, ale wciąż noszę ze sobą ten obraz, choć nigdy nie odczułem wówczas, że ona jest młoda, blisko mnie, jak siostra, której nigdy nie było obok mnie. Skoro była młoda, to dlaczego nie była żywą, jak mi się dzisiaj zdaje, ani silną, za to była tak bardzo piękna. Po wielu latach pamiętam znowu, to był koniec niedzielnego popołudnia, siedzieliśmy w pełnym słońcu na balkonie naszej posesji, światło słońca pozłociło różnymi odcieniami jeszcze bardziej jej jasne włosy; linia profilu, wysokie czoło, mały nosek, kontur ust ukształtowały jedyne oblicze. Nie tyle naskórek, ile duże uszy, przydawały jej twarzy jedynego uroku. Wpatrywałem się w nią, kochałem jej twarz. Bardzo dawno, nie pamiętam jak dawno, zapragnąłem być z nią w każdej chwili jej życia. Lecz wszystko gubiło się w ruchu morza krzyku i ulicznego hałasu. Jedyne słońce otaczało mnie wówczas, jak ojciec dzieci, mama nosiła jedyny znak słońca na jej pięknej twarzy. Mama była bardzo piękna. I myślę dlatego przed laty wyjechałem hen, na pustynię. Ponieważ, uważałem, to jest ostatnia wolna kraina, jedyny kojec duszy. Tutaj jesteśmy poza życiem czy nawet śmiercią, jakby już ponad wszystkimi innymi szczytami ziemskiego zaistnienia, wojnami i odwetami. Na pustyni od wieków nie było żadnych imion, żadnych słów, mogłem więc posiąść wolność otwartych przestrzeni moich ócz, moja skóra stała się jak metal. Wiedziałem dobrze, że pustynia chciała ode mnie niczego. W ten sposób, to tutaj zacząłem inne życie. Wyszedłem na szczyt Synaju w Egipcie, tam widziałem najpiękniejszy wschód słońca, skąd widać Eilat w Izraelu. Następnie zbliżyłem się do bram wiecznego miasta Jeruzalem, gdzie jest Golgota. Odtąd pragnę, by moje oczy były zawsze koloru nieba. Nadto pragnę, by ta opowieść, odwieczna pieśń o naszym pielgrzymowaniu, a którą tutaj znajdziecie, rodem z Jean-Marie Le Clézio, wpisała się jakoś w początek historii trzeciego tysiąclecia. Chcę także uratować mój świat beduinów, obraz pustyni i podziękować wszystkim, których poznałem na mej drodze, za ich świadectwo życia, tym którym winienem wdzięczność.

Ukazali się jakby ze snu u szczytu wydmy, w połowie zakryci przez chmurę piasku unoszącego się pod ich stopami. Powoli, zrobili sobie drogę w dół do doliny po niemal niewidocznym szlaku. Na czele karawany byli ludzie, zawinięci w wełniane peleryny, ich twarze zamaskowane przez niebieski welon. Dwa lub trzy dromadery szły z nimi, a następnie kozy i owce, które popychali młodzi chłopcy. Kobiety szły z tyłu. Mężczyźni szli ociężali pod dużymi pelerynami, byli ogorzali od ciągłego wystawania na słońcu. Szli cicho w piasku, powoli, nie oglądając, gdzie jadą. Wiatr wiał nieubłaganie, mimo to doskwierało gorąco w dzień, zimno w nocy. Piasek wirował między nogami wielbłądów, uderzał z mocą w twarze kobiet, które zaciągnęły niebieski welony w dół na oczy. Dzieci biegały, inne krzyczały, zwinięte w niebieskiej tkaniny na grzbiecie matek. Wielbłądy wydawały jakieś przedziwne dźwięki i kichały. Nikt nie wiedział, gdzie karawana idzie. Słońce jeszcze wysoko w niebie, dźwięki i zapachy poniosły się na wietrze. Słodycz sączyła się powoli na twarzach podróżnych. Niebieskie tatuaże na czołach kobiet wyglądały jak błyszczące małe chrząszcze. Ich czarne oczy, jak krople stopionego metalu, ledwo widziały ogromny pas piasku, wyszukały znaki szlaku koło wydm. Nie było nic innego na ziemi, nic, nikogo. Urodzili się na pustyni, nie umieli podążać inną drogą. Oni nic nie mówili. Niczego nie chcieli. Wiatr dmuchał nad nimi, przez nich, jak gdyby nikogo nie było na wydmach. Wędrowali od samego rana bez przerwy, pragnienie i zmęczenie wisiały nad nimi. Ich popękane wargi i języki były twarde i skórzaste. Głód gryzł ich wnętrza. Porwał wiatr nad nimi, przez nich, jak gdyby nikogo nie było na wydmach. Byli spaceru od samego rana bez przerwy, pragnienia i zmęczenia wisiała nad nimi jak prowadzić masy. Ich popękane wargi i języki były twarde i skórzaste. Głód gryzł ich wnętrza. Szli po pustyni już długo, przy palącym słońcu w dzień, w środku puste niebo, przy zimnie nocą , a nad nimi gwiazdy. Powoli schodzili w dół zbocza w kierunku doliny, zygzakiem po sypkim piasku, który usuwał się spod ich stóp. Mężczyźni decydowali, gdzie nogi mogły stąpać bez patrzenia dokoła. To tak, jakby szli niewidzialnymi szlakami, prowadzącymi ich, aż po drugi kraniec samotności, nocy. Jeden z nich trzymał broń, której lufa skierowana była do góry, jak maszt. Jego bracia szli obok niego, owinięci w swe płaszcze, pochylając się nieco do przodu pod ciężarem ich ładunku. Pod płaszczami, ich niebieskie ubranie było w strzępach, rozdarte przez ciernie, nanoszone przez piasek. Za zmęczonym stadem Konrad, syn człowieka z karabinem szedł przed jego matką i siostrą. Jego twarz była ciemna, spalona słońcem, ale jego oczy błyszczały, a jasne jego spojrzenie było niemal nadprzyrodzone. Byli tam mężczyźni i kobiety z piasku, wiatru, światła, nocy. Pojawili się jak ze snu na szczycie wydmy, jakby narodzili się z bezchmurnego nieba, niosąc surowość miejsca w swoich kończynach. Dał się im we znaki głód, pragnienie ujawniło się krwawieniem warg, cisza słońca lśniącego wokół, noce zimne, poświata Drogi Mlecznej, księżyc, towarzyszyły im niczym olbrzymie cienie o zachodzie słońca, także fale piasku z pierwszego tłoczenia, na których ich mało zwarte stopy znaczyły ślady, aż po niedostępny horyzont. Bardziej niż cokolwiek, ich wzrok świecił tak jasno w ich białych oczach. Stado szaro-brązowych kóz i owiec wyprzedzało dzieci. Zwierzęta przesuwały się do przodu, nie wiedząc, gdzie ich kopyta miały pokryć zagłębienia w ziemi. Piasek kręcił się między ich nogami, przylepiał się do ich brudnych okryć.

Geschichte 80

Meldungen Ziel—-Ich bin da…Aber Ich würde hier gerne eine kleine Zäsur machen. Ich habe in unserem Haus eine sehr große Geborgenheit gespürt. Beide Eltern waren berufstätig, aber ich hatte auch Tante und Onkel, die aus der Nachbarschaft von Schlesien stammten und bei denen ich als kleines Kind sehr oft gewesen bin. Das war wirklich eine ganz starke Geborgenheit. Ich erinnere mich sehr positiv an meine Kindheit. Ein ganz entscheidendes Element in meiner Kindheit war sicherlich, dass meine Eltern obwohl in der Ferne zwar klare Regeln vorgegeben haben, ich aber nie geschlagen wurde. Mir wurde auch nie etwas verboten, ohne das Warum erklärt zu bekommen. Es wurde also diskutiert und mir wurden die Dinge erklärt. Und dann wurde auf meine Fähigkeit zur Einsicht gesetzt, die dann auch bis weit in die Pubertät hinein weitgehend vorhanden war. Für mich war das wirklich prägend in der Kindheit. Und ich muss sagen, es ist in Ząbkowice einfach auch schön: Ich habe diese Stadt und diese Gegend immer genossen. Nordöstlichen Schlesien ist also meine Heimat, dort fühle ich mich wohl. Ich genieße es allerdings auch, in Krakau zu sein: Ich verbringe heutzutage ein Drittel meiner Lebenszeit in der Stadt, das natürlich ganz anderes bietet als Ząbkowice. Aber ich könnte vermutlich niemals dauerhaft ausschließlich in einer Großstadt leben. Denn daheim bei mir ist es einfach zu schön…Wenn es um die “Tarifverhandlungen” mit dem Vater über die Höhe des Taschengelds geht, dann hat man es schwerer: Das musste ich alles zuerst
einmal durchkämpfen. Aber auch das hat mich für mein weiteres Leben geprägt. Bei uns kam noch etwas anderes hinzu, was entscheidend und prägend gewesen ist: Meine Mutter ist „sehr früh gestorben”. Da sie ohne Zweifel ein Engel auf Erden war, werde ich immer mit ihr so zu sprechen. Ich wollte meiner Mutter keinen Ärger machen. Kurz danach, und damit in einem sehr jungen Alter, wurde ich selbst sehr gestresst, „beladen und zuckerkrank”. Ich begann zu wichten von den Realitäten des Lebens, ich laufte von der Realität weg. Mit Bezug auf „den frühen Tod meiner Mutter” habe ich über meine eigene Krankheit einmal gesagt: “Ich wusste, ich muss das Leben nutzen. Eigentlich war die Erkrankung so gesehen eher ein positives Erlebnis.” Als ich damals krank geworden bin, ist für mich in den ersten ein, zwei Tagen zuerst einmal eine Welt zusammengebrochen. Man denkt, das Leben wäre nun vorbei. Ich habe dann aber im Krankenhaus, in dem ich gelegen bin, gesehen, wie viele Menschen mit wirklich dramatischen Schicksalen dort liegen. Meine Organismus Last, „ zuckerkrank”, heute ja wunderbar zu behandeln: Kein Mensch merkt mehr, dass ich „Diabetiker” bin. Ich bin durch diese Sache auch überhaupt nicht mehr belastet, außer dass ich fünf, sechs Mal am Tag den Zuckerwert messe und eine Insulinpumpe
mit mir herumtrage. Und ich muss mich halt an bestimmte Regeln halten beim Essen. Das ist aber keine Belastung im Vergleich zu den Erkrankungen, die viele, viele Menschen haben. Letztlich war es so, dass auch das mit ein Grund dafür war, nicht egoistisch zu werden und zu sagen:
“Ich muss jetzt mit aller Macht mein Leben nutzen, denn wer weiß, was morgen ist” – obwohl das ein Stück weit natürlich schon stimmt und auch so ist. Denn ich empfinde Religioner, die so tun, als
wären sie sozusagen nur funktionierende Maschinen, die Tag und Nacht ausschließlich fürs Gemeinwohl arbeiten, schon auch ein bisschen furchtbar. Ich finde, man muss schon auch selbst ein bisschen Spaß am Leben ausstrahlen, damit man glaubhaft vermitteln kann, dass man anderen Menschen Spaß bereiten bzw. ein angenehmes Leben ermöglichen möchte. Das heißt, es bringt einfach nichts, mit verbiesterter Miene in der Gegend herumzusitzen und darüber zu klagen, wie schlecht die Welt ist…Ich bin am 03. Januar 1961 in der Nord-Schlesien Stadt Tarnowskie Góry geboren. Groß geworden und aufgewachsen bin ich etwas 50 Kilometer davon entfernt in Ząbkowice. Wie bin ich aufgewachsen? Wie habe ich meine frühe Kindheit erlebt? Was habe ich geprägt? Zuvor meine Mutter in der Arbeit der Unternehmen zu Hause meines Vaters Gut unterstützt, war sie Hausangestellte, arbeitete sie auf dem Land, in dem Gebiet, fütterte die Kühe mit meinem Vater, der Professor an der Landwirtschaftlichen Universität in Krakau wurde. Als ich mit meiner Mutter lebte, hörte ich nur ein wenig von dieser Legende, die von meinem Vater umgeben, war er “Panoczek auf den Stumpf”. Als Dozentin an der Universität, oft verließ seine Wohnung in der Stadt, mit dem Auto unterwegs von Krakau nach Barwałd und zurück. Ich bewundere meinen Vater deswegen bis heute, wie er das alles hinbekommen hat. Natürlich haben wir auch Hilfe von außen bekommen, aber es war wirklich nicht einfach. Ich habe mich dann schon bemüht, ihm als Sohn nicht noch zusätzlichen Ärger zu machen. Ich war ein guter Schüler. Ich habe natürlich mitbekommen, dass er politisch engagiert ist, aber es war nicht so, dass wir zu Hause in irgendeiner Form besonders intensiv über Religion gesprochen hätten. Ich war dann also tatsächlich so brav, wie ich aussehe. Wenn man mal wieder so richtig in diesem Hamsterrad drin ist, dann
vergisst man so manche guten Grundsätze und Vorsätze. Das heißt, man muss sich immer wieder darum bemühen, sich auf sich selbst zu besinnen. Wenn man permanent eine 80-Stunden-Woche hat, wenn man zwei Jahre lang fast nur Gebetkampf gemacht hat, dann merkt man, dass man damit bis an eine Grenze gegangen ist und dass man sich klugerweise wieder darauf besinnen sollte, dass es im Leben auch noch etwas anderes gibt. Das heißt, man muss sich einfach auch mal ein paar Tage Zeit für sich selbst nehmen können. Für mich war es ein bisschen anders, als Sie es
dargestellt haben. Wie ich schon sagte, ich war ein guter Schüler. Ich habe vergessen, welche Note genau ich hatte im Abitur, aber ich hatte „das drittbeste” Abitur an unserer Schule. Heute
sind die Jugendlichen ja noch viel besser in der Schule, weil die Fixierung auf die Noten unheimlich zugenommen hat. Für mich selbst waren die Noten aber nie das Ausschlaggebende. Ich habe nach meiner Banklehre Jura studiert und bin dann dieses Studium ein Stück weit anders angegangen als üblich: Ich habe mich in meinem Studium sehr viel um das gekümmert, was mir interessant erschien, und nicht vorrangig um das, was ich für die Prüfung gebraucht habe. Ich habe mir das zwar trotzdem, so weit ich das gebraucht habe, angeeignet, aber in der Hauptsache ging es mir im
Studium schon darum, mich mit Sachen auseinanderzusetzen, die ich spannend fand. Ich habe daher in meinem Studium versucht, mir – immer auch im Zusammenhang mit Jura – darüber hinaus sehr viel Wissen in Philosophie, in Geschichte anzueignen. Das empfand ich als viel wichtiger und auch sehr viel spannender…Bei mir war es so, dass ich noch kurz vor dem Abitur nicht genau wusste, was ich machen soll. Soll ich studieren oder soll ich eine Lehre machen? Da war ich dann sehr konservativ in meiner Entscheidung, denn ich habe mir gesagt: Eine gute Ausbildung kann nie schaden, danach kann ich immer noch studieren, wenn ich will. Es hat mir dann wirklich richtig. Jetzt bin ich ein Priester und Glaubensgenossen. Spaß gemacht, mich auf diesem Gebiet auch mit den rechtlichen Fragen zu beschäftigen. Das Kreuz für mich ist ein wichtiges Symbol für das Christentum und dies ist auch für mich, und kein sinnentleerter Wandschmuck sei. Ich bin ein Teamspieler, ich glaube, dass man nur dann Erfolg haben kann, wenn man nicht wie ein König voranschreitet und sagt: “Ich bin der Chef und deswegen wird das so und so gemacht!” Ich finde, man muss stattdessen sehr gut zuhören, man muss viel Diskussion zulassen und się auch aktiv suchen. Man muss sich auch selbst fortentwickeln. Und trotzdem muss man meiner Meinung nach und aufgrund der Erfahrungen, die ich gemacht habe, an bestimmten Punkten auch sagen können: Das ist meine Überzeugung und ich glaube, wir müssen in diese Richtung gehen. Die Zeit ist gerast und wir sind bereits wieder fast am Ende unserer Sendezeit. Ich will noch einmal auf mich selbst persönlich zurückkommen. Als einen meiner Lieblingszitate habe ich einmal den Satz von Karl Marx genannt: “Die Philosophen haben die Welt nur verschieden interpretiert, es kommt aber
darauf an, sie zu verändern.” Wenn ich ein einziges Ziel nennen müsste, zu dem hin ich die Welt verändern wollte, welches wäre das? Es gibt schlechte amerikanische Filme, in denen es ständig um den Weltfrieden geht. Ich glaube, es ist ganz schwierig, auf Ihre Frage eine klare Antwort zu geben. Auch wenn das jetzt etwas abstrakt klingen mag, aber für mich ist es von zentraler Bedeutung, dass man Freiheit und Gerechtigkeit zu starker Geltung in der Realität verhilft, und zwar für viele Menschen, nicht nur für einige wenige. Das ist ein schönes Schlusswort. Ich darf mich ganz herzlich unser Gespräch mit drei Kurzbeschreibungen über mich beenden. Eine Brief-Magazin schrieb über mich: “Er ist fleißig, höflich und intelligent. Er ist der junge Held der Altlinken.” Eine Wochenzeitung notierte über mich: Er ist “einer, der die Gerechtigkeit liebt und das Rechnen, der das moralische Pathos eines Karl Wojtyla verbindet mit dem trockenen Sachverstand eines Joseph Tischner, in beidem ein Unbedingter.” Eine Tageszeitung schrieb über mich: “Stanisław Barszczak ist bekennender Schlesier. Eine Kombination, die in der Schöpfungsgeschichte eigentlich nicht vorgesehen war.” In jedem Fall ich basiere über die Lieferung von meiner Kirche “soft power” , dh die Fähigkeit christlichen Ziele ohne die christliche Volkspartei Medien Expansion zu erreichen oder zu kämpfen Amerikaner die Lufthoheit über die “Äther” zur Unterstützung des Journalismus ist nicht so sehr wie gerufen. Ziel Nachrichten für die moderne Welt, das ist meine Hauptaufgabe.
Und wer bin ich, es noch offen zu legen, und nur Sie als meine Leser das werden sehen.(Geschichte Lizenz des Autors von Stanisław Barszczak)

Vision von der Welt

Stanislaw Barszczak—- Die Zusammenarbeit zwischen Menschen —-Heute machen wir einen kleinen Teil, fühlen uns als Menschen dankbar für die Nähe. Nach der Taufe gibt es nichts Böses, haben wir ein Gefühl des Leidens. Wir sehen ein besserer Mensch im Schatten des Lebens, wie St. Pio in der großen Schatten ihrer riesigen Glauben. Wir sind eine Gruppe von Christen, nicht eine notwendige Folge des gesellschaftlichen Glücks. Viele der Korruption, gibt es auch eine persönliche Faulheit, kann von den Behörden auf freien Steuern werden für alle gesammelt … Wir müssen nur die Gruppe als ein Gegengewicht zu den Ende derartiger Glück der Menschheit, die mehr Verantwortung für die Achtung der Menschen und ihr tägliches Leiden zu zeigen. Deshalb lassen Sie uns umsehen, so was ist unsere Vision der Welt? Zum Beispiel geht von sechzig Prozent des venezolanischen Haushalts für soziale Fragen in letzter Zeit, wie in anderen Ländern unserer Welt. Ein weiteres Problem ist die Kausalität dieses Ergebnis, ob es der Wille Gottes ist, oder einige der Mafia. Außerdem möchte ich fragen, ob das Geld tatsächlich geht in die Hände der Armen, oder besser gesagt, nehmen sie an reiche Leute. Ich werde sagen, etwas mehr. Die Welt ist ein notwendiges Mittel zur Reinigung des Volkes. Obwohl in unseren Tagen ist die Radikalisierung eines Zweifels, überqueren den berühmten Cartesianischen Cogito, die Phänomenologie des Lebens; wir auf eine parlamentarische Konsens abhängen, sind verschiedene Einrichtungen geschaffen, ein internationales Forum zur Diskussion. Wir setzen auf eine ganz neue Archimedischen Punkt. Auf diese Weise wollen wir die sich gegen die Flut der”Black Swan” unserer Zeit zu schützen. Derzeit jenseits aller, nicht auf Cogito, Subjektivierung und mehr zu stoppen, während im Westen gefragt sind, welche Art von Konservatismus kann für eine bessere Zukunft gerettet werden. Ich persönlich möchte mehr Freiheiten bei der Ausübung des allgemeinen Nutzen, nicht nur zur Schau, wie ihre Umsetzung in das Leben des gemeinen Mannes. Heute leider kommt kein Mensch auf die Früchte seiner Arbeit. Früher er in das Dickicht von Vorschriften und Verschiedenen Labyrinthe des täglichen Lebens getötet. Es ist weithin nach persönlicher Leistung für jemand anderen gutgeschrieben. Aber ein Mann muss ernten die Früchte ihrer Arbeit. Es scheint, dass die beste Lösung wäre nur ein Labor, wo alle Flaschen in eine optimale Leistung umgewandelt werden, in denen ein reicher Mann für die menschliche Freiheit in ihrer tiefsten Wahrheit würde dazu neigen werden

visione del mondo

Stanislao Barszczak—-Educazione al lavoro—-Oggi stiamo facendo una piccola parte, sentiamo di essere grati per la vicinanza dell’uomo. Dopo il battesimo non c’è male, abbiamo un senso di sofferenza. Noi vediamo una persona migliore tra le ombre della vita, come San Pio nella grande ombra della sua fede gigante. Siamo un gruppo di cristiani, non una conseguenza necessaria della felicità sociale. Un sacco di corruzione, vi è anche una pigrizia personale, possono essere raccolti dalle autorità per le tasse gratuito per chiunque … Abbiamo bisogno di mostrare solo il gruppo come un contrappeso alla fine di tale felicità del genere umano, che è più responsabile per il rispetto per gli esseri umani e le loro sofferenze quotidiane. Quindi, diamo un’occhiata in giro, quindi che cosa è la nostra visione del mondo? Per esempio, il sessanta per cento del bilancio del Venezuela va su tematiche sociali recentemente, come in altri paesi del nostro tempo. Un altro problema è la causalità di questo risultato, se è la volontà di Dio, o di alcune delle mafia. Vorrei anche chiedere se i soldi vanno effettivamente nelle mani dei poveri, o meglio, li prende ai ricchi. Dirò qualcosa di più. Il mondo è un mezzo necessario per la pulizia della gente. Anche se ai nostri giorni è la radicalizzazione di un dubbio, attraversare il famoso Cogito cartesiano, la fenomenologia della vita, dipendono da un consenso parlamentare, diversi organismi sono creati, un forum internazionale per la discussione. Ci affidiamo a uno completamente nuovo Archimede punto. In questo modo si vogliono proteggersi contro l’ondata di “Black Swan” della nostra epoca. Attualmente, oltre tutti, non si fermano su Cogito, tutto soggettivazione, mentre gli occidentali chiedono che tipo di conservatorismo può essere salvato per un futuro migliore. Personalmente, voglio più libertà nell’esercizio di prestazioni universali, non solo per mostrare, come la sua attuazione all’interno della vita dell’uomo comune. Oggi, purtroppo, nessun uomo viene al frutto del proprio lavoro. Ucciso in precedenza nella selva di regolamenti e varienie labirinti della vita quotidiana. E ‘ampiamente accreditato al successo personale per qualcun altro. Ma l’uomo deve raccogliere i frutti del suo lavoro. Sembra che la soluzione migliore sarebbe l’atteggiamento, l’unico laboratorio in cui tutti i piatti sono stati creati che ha combinato il miglior sconto possibile per il loro contenuto, in cui l’uomo si voltò alla ricchezza della libertà umana nella sua verità più profonda.

vision du monde

Stanislas Barszczak—-Education à la cooperation—- Aujourd’hui, nous faisons une petite partie, nous sentons être reconnaissants pour la proximité de l’homme. Après le baptême il n’ya pas de mal (mâle), nous avons un sens de la souffrance. Nous voyons une meilleure personne dans l’ombre de la vie, tels que saint Pio dans la grande ombre de sa foi géant. Nous sommes un groupe de chrétiens, et non pas une conséquence nécessaire du bonheur social. A beaucoup de corruption sur, il ya aussi une paresse personnelle, peuvent être collectées par les autorités aux taxes sur le gratuit pour tous ceux … Nous devons montrer que le groupe comme un contrepoids à la fin d’un tel bonheur de l’humanité, qui est plus responsable pour le respect des êtres humains et leurs souffrances quotidiennes. Par conséquent, nous allons regarder autour, alors quelle est notre vision du monde? Par exemple, soixante pour cent du budget du Venezuela va récents sur les questions sociales, comme dans d’autres pays de notre temps. Un autre problème est la causalité de ce résultat, que ce soit la volonté de Dieu, ou une partie de la mafia. Je tiens également à se demander si l’argent va effectivement entre les mains des pauvres, ou plutôt, les prendre aux riches. Je vais dire quelque chose de plus. Le monde est un moyen nécessaire pour le nettoyage de la population. Bien que de nos jours est la radicalisation d’un doute, traversons le fameux Cogito cartésien, la phénoménologie de la vie, ainsi par exemple nous dépendons d’un consensus parlementaire, différents organes sont créés, un forum international de discussion. Nous nous appuyons sur une toute nouvelle point d’Archimède. De cette façon, nous voulons pour se protéger contre les inondations de “Black Swan” de notre ère. Actuellement, au-delà tout, ne vous arrêtez pas sur Cogito, tout subjectivation, tandis que les Occidentaux se demandent ce genre de conservatisme peuvent être sauvegardées pour un avenir meilleur. Personnellement, je veux plus de libertés dans l’exercice de prestations universelles, non seulement pour montrer, comme sa mise en œuvre à l’intérieur de la vie de l’homme commun. Aujourd’hui, malheureusement, aucun homme ne vient au fruit de son travail. Tué plus tôt dans le maquis de la réglementation et des labyrinths divers de la vie quotidienne. Il est largement crédité à la réalisation personnelle pour quelqu’un d’autre. Mais l’homme doit récolter les fruits de son travail. Il semble que la meilleure solution serait l’attitude, le seul laboratoire où tous les plats ont été créés qui combine la réduction optimale de leur contenu, où l’homme se tourne vers les richesses de la liberté de l’homme dans sa vérité la plus profonde.

the vision of the world

Stanislaw Barszczak—-Education to cooperation—-
Today we are making a small part, feel ourselves to be thankful for the proximity of man. After the baptism there is no evil (male), we have a sense of suffering. We see a better person in the shadows of life, such as St. Pio in the great shadow of its giant faith. We are a group of Christians, not a necessary outgrowth of social happiness. There are a lot of out corruption, there is also a personal laziness, can be collected by the authorities to free taxes for anyone … We need to show only the group as a counterweight to the end of such happiness of mankind, which is more responsible for the respect for human beings and their daily suffering. Therefore, let’s look around, so what is our vision of the world? For example, sixty per cent of Venezuela’s budget goes on social issues lately, similarly in other countries of our time. Another problem is the causality of this outcome, whether it is the will of God, or some of the mafia. I would also like to ask whether the money actually goes into the hands of the poor, or rather, take them to rich people. I will say something more. The world is a necessary means of cleansing the people. Although in our days is the radicalization of a doubt, cross the famous Cartesian Cogito, the phenomenology of life, so we depend on a parliamentary consensus, different bodies are created, an international forum for discussion. We rely on an entirely new archimedes’ point of a knowledge now. In this way we want to protect themselves against the flood of “Black Swan” of our era. Currently, transcending all, we do not stop on Cogito, of a subjectification everything, while Westerners are asking what kind of conservatism can be saved for a better future. Personally, I want more freedoms in the exercise of universal benefits, not just for show, but as its implementation inside the life of common man. Today, unfortunately, no man comes to the fruits of his labor, while he was killed earlier in the thicket of regulations and various mazes of daily life. It is widely credited to personal achievement for someone else. New world of transcendence. But man must reap the fruits of his labor. It seems that the best solution would be the attitude, the only laboratory where all the dishes were created that combined the best possible discount to their content, where the man turned to the wealth of human freedom in its deepest truth.

Wychowanie do współpracy

Dzisiaj czynimy małą część, poczuwamy się, by być wdzięcznymi za bliskość człowieka. Po chrzcie świętym nie istnieje zło (male), mamy już sens cierpienia. Widzimy lepiej osobę w cieniu życia, na przykład Świętego Ojca Pio w wielkim cieniu jego olbrzymiej wiary. Jesteśmy grupą chrześcijan, a nie konieczną namiastką społecznego szczęścia. A dużo obecnie korupcji, pojawia się lenistwo również osobiste, ściągane są przez urzędy państwowe wolne podatki na rzecz nikogo… Trzeba by pokazać jedyną grupę jako przeciwwagę do końcowego takiego szczęścia ludzkości, która jest więcej odpowiedzialna za uszanowanie człowieka i jego cierpienie codzienne. W związku z tym popatrzmy wokół, na to jaka jest nasza wizja świata? Na przykład 60 % budżetu Wenezueli idzie ostatnio na sprawy socjalne, podobnie w innych krajach naszej epoki. Oddzielnym problemem jest przyczynowość takiego obrotu sprawy, czy to jest wola Boga, czy jakiejś mafii. Chciałbym także zapytać czy rzeczywiście pieniądze idą w ręce biedaków, czy raczej przejmują je ludzie bogaci. Ja powiem coś więcej. Świat jest koniecznym środkiem oczyszczenia ludzi. Choć następuje w naszych dniach radykalizacja wątpienia, przekraczamy słynne kartezjańskie Cogito, fenomenologię życia, zależymy od consensusu parlamentarnego, są tworzone różne gremia, forum dyskusji międzynarodowej. Opieramy się na zupełnie teraz nowym archimedesowym miejscu poznania. Tą drogą chcemy chronić się przed zalewem „Czarnych Łabędzi” naszego epoki. Obecnie wszystko transcendujemy, nie zatrzymujemy się na Cogito, subiektywizacji wszystkiego, natomiast ludzie zachodu zapytują, jaki rodzaj konserwatyzmu może być uratowany dla lepszej przyszłości. Osobiście chcę więcej wolności człowieka w wykonywaniu powszechnych świadczeń, nie tyle na pokaz, ile jej realizacji do wewnątrz w życiu szarego człowieka. Dzisiaj niestety człowiek nie dochodzi do owoców swej pracy. Ginie wcześniej w gąszczu przepisów i niezdrożnych labiryntów codziennego życia. Powszechnie przelewa się osobiste osiągnięcia na kogoś innego. Człowiek jednak powinien zbierać owoce swej pracy. Wydaje się, że optymalnym rozwiązaniem byłaby postawa, gdzie w jedynym laboratorium wszystkim naczyniom połączonym stworzono by optymalne możliwości upustu ich zawartości, gdzie bogactwo człowieka zamieniono by na wolność człowieka w jego najgłębszej prawdzie.

o niepewności życia, 2

Nie uczymy się spontanicznie o tym, że nie wiemy, że coś nie wiemy. Problem tkwi w strukturze naszego umysłu: nie uczymy się zasad, tylko fakty i tylko fakty. Mamy w pogardzie streszczenie, i to z pasją. Dlaczego? Należy tutaj stanąć na głowie i pokazać jak to nie ma zastosowania do naszego nowoczesnego środowiska, skomplikowanego i coraz bardziej się powtarzającego. Ale jest głębsze pytanie: Czym są powodowane nasze umysły, żeby coś przewidzieć? Wydaje się, że mamy złe podręczne instrukcji obsługi. Nasze umysły nie wydają się myśleć i zagłębiać się, gdyby były takimi, to to byłoby łatwiejsze dla nas dzisiaj, ale wtedy nie byłoby nas tutaj dzisiaj i nie będę już tu o tym rozmawiać- mój introspektywny przodek chciałby być zjedzonym przez tygrysa, gdy on nie myślał, ale szybciej reagujący kuzyn zdążył się ukryć. Rozważmy, że myślenie jest czasochłonne i zazwyczaj to duża strata energii, że nasi poprzednicy spędzili ponad sto milionów lat, jako niemyślące ssaki i że w naszej historii, podczas której używaliśmy naszego mózgu, użyliśmy go na sprawy zbyt marginalne. Udowodniono, że mamy znacznie mniej myślimy, jak o tym sądzimy, że tak czynimy -z wyjątkiem, oczywiście, kiedy myślimy o tym. Powtarzając się tutaj oznacza, że świat w którym żyjemy, ma coraz większą liczbą pętli sprzężenia zwrotnego, która powoduje, że wydarzenia są przyczyną większości zdarzeń (powiedzmy, ludzie kupują książki, bo inni ludzie je kupili), niczym operując śnieżkami i arbitralne i nieprzewidywalne na całej planecie- zwycięzca przejmuje wszystko skutki. Żyjemy w środowisku, w którym przepływ informacji jest zbyt szybki, który przyspiesza różne epidemie. Podobnie, wydarzenia mogą się zdarzyć, ponieważ suponowano, że nie miały się wydarzyć. (Nasze intuicje uczynione są dla środowiska o prostszych przyczynach i skutkach i powoli zmieniana jest wszelka informacja.) Ten rodzaj losowości nie zwyciężył podczas plejstocenu. Jest to nowy rodzaj niewdzięczności. Jest to bardzo zasmucające myśleć o tych ludziach, którzy byli źle traktowani przez historię. Byli poeci przeklęci, jak Edgar Allan Poe czy Arthur Rimbaud, wzgardzoni przez społeczeństwo, a potem oddawano im cześć, i karmiono nimi dzieci w wieku szkolnym. (Istnieją nawet szkoły noszące imię wielkich wyrzutków społecznych). Niestety, to uznanie przyszło trochę za późno, by poeta uzyskał sławę, lub by złagodził jego romantyczny tryb życia na ziemi. Ale są jeszcze bardziej źle traktowani bohaterzy, bardzo smutne kategorie tych, o których nie wiemy, że byli bohaterami, a którzy pomagali nam uniknąć katastrofy. Oni nie pozostawili żadnych śladów i nawet nie wiedzieli, że wnieśli jaki wkład w dobro powszechne. Pamiętamy męczenników, którzy zginęli za sprawę, której nie znaliśmy, nigdy oni nie uczynili mniejszego wkładu w naszą kulturę, choć oni też przyczynili się do tego, że nie byliśmy tego świadomi, dokładnie ponieważ oni byli szczęściarzami. Nasza niewdzięczność wobec pogardzanych poetów zanika zupełnie wobec tego innego typu niewdzięczności. To jest znacznie bardziej błędny rodzaj niewdzięczności: poczucie niespożytkowania (w imieniu)po stronie cichego bohatera. Zilustruję to w następującym eksperymeńcie . Załóżmy, że ustawodawca z odwagą, oddziaływaniem, intelektem, wizją i wytrwałością podejmuje się uchwalić ustawę, która wchodzi w życie powszechne i odnośnie zatrudnienia w dniu 10 Września 2001 Roku. Osoba, która tam wmontowała zamki we drzwiach nie posiada większego pomnika na publicznych skwerach, tak bardzo, jak to szybkie przypomnienie jego wkładu do jego nekrologu. “Joe Smith, który pomógł uniknąć katastrofy z 11 września, zmarł na skutek komplikacji z powodu choroby wątroby.” Chciałbym uczestniczyć w jego pogrzebie, ale czytelniku, ja nie mogę go znaleźć. Choć rozpoznanie jego mogło być bardzo okazałe. Uwierzcie mi, że nawet ci, którzy rzeczywiście krzyczą, że nie wierzą w to rozpoznanie, oddzielają pracę od owoców pracy, zatem dostają od jakiegoś kopa choćby przez odzywający się hormon serotoniny. Zobacz, jak cichy bohater jest nagrodzony, nawet jego system hormonalny będzie konspirował, by nie ofiarować żadnej nagrody. Rozważmy teraz ponownie wydarzenia z 11 września 2001 roku. W ich następstwie, kto otrzymał rozpoznanie, dostał uznanie? Ci, których widziałeś w mediach, w telewizji dokonujący bohaterskich czynów, i ci, których widziałeś, a którzy sprawiali wrażenie, że wykonywali bohaterskie czyny. Ta ostatnia kategoria obejmuje kogoś takiego jak nowojorską giełdę i jej Przewodniczącego Richarda Grasso, który wówczas “uratował giełdę” i otrzymał ogromne premie za ówczesny jego wkład do tej sytuacji(równowartość kilku tysięcy średniego wynagrodzenia). Wszystko, co musiał zrobić, to być tam, dzwonić otwarcie do telewizji- która, jak zobaczymy, była nośnikiem niesprawiedliwości i jedną z głównych przyczyn ślepoty Czarnego Łabędzia. Kto dostanie nagrodę, centralny bankier, który pozwala uniknąć recesji czy ten, który ‘poprawia’ błędy jego poprzedników i znajduje się tam w tym jakimś ożywieniu gospodarczym? Kto godzien bardziej, polityk, który unika wojny, czy ten, który zaczyna nową (i ma szczęście, żeby ją wygrać)? Samo odwrócenie logiki odnośnie wartości, którą widzieliśmy wcześniej w porównaniu z tą wartością, której nie znamy. Wszyscy wiedzą, że trzeba więcej profilaktyki jak leczenia, ale niewiele nagrodzonych czynów prewencji, zapobiegawczych złu. Mamy chwalić tych, którzy wprowadzili ich nazwiska do podręczników do historii, za cenę tych autorów-współpracowników, o których nasze książki przemilczają. My, ludzie, nie jesteśmy powierzchowną rasą (co może być uleczalne do pewnego stopnia), ale w związku z tym jesteśmy bardzo niesprawiedliwi. Życie jest bardzo nietypowe. Moje pismo jest esejem o niepewności, dla mnie rzadkie wydarzenie równa się niepewności. Może to wydawać się ostre oświadczenie, oto podejmujemy się badać przede wszystkim rzadkie i ekstremalne zjawiska w celu, aby dowiedzieć się coś bardzo popularnego, ale chcę wyrazić się tutaj jasno. Istnieją dwa sposoby podejścia do zjawisk. Po pierwsze, aby wykluczyć nadzwyczajne i skupić się na “normalne”. Ekspert pomija “ryzyka” i badania zwykłych spraw. Drugie podejście, trzeba rozważyć, że w celu zrozumienia zjawiska, trzeba najpierw zastanowić się nad skrajnościami, zwłaszcza jeśli, jak Czarny Łabędź, niosą ze sobą niezwykły efekt kumulacji. Nie zabiegam jakoś szczególnie o ‘zwykłość’ życia. Jeśli chcesz dowiedzieć się o przyjaciela temperamencie, etyce i jego osobistej elegancji, trzeba spojrzeć na niego w ramach testów poważnych okoliczności, nie pod stałym blaskiem rosy życia codziennego. Czy można ocenić zagrożenie karne, jakie kryminalista ustanawia, przez zbadanie tylko tego, co robi on w zwykły dzień? Czy możemy zrozumieć zdrowie, nie biorąc pod uwagę dzikich chorób i epidemii? Rzeczywiście normalność, zwykłość jest często bez znaczenia. Prawie wszystko, co w życiu społecznym dzieje się, jest produkowane przez rzadkie ale konsekwentne wstrząsy i skoki, ale z kolei niemal wszystko co badamy odnośnie życia społecznego, skupia się na tzw. “normalności”, “normalnym”, idącym ku jakieś nicości. Dlaczego? Ponieważ ‘krzywa’ ignoruje duże odchylenia, nie może sobie z nimi radzić, ale daje nam pewność, że mamy oswoić niepewność. Jej pseudonimem w tym eseju jest wielkie intelektualne oszustwo… Wspomnijmy tutaj żydowskie powstanie w pierwszym wieku naszej ery, u większości Żydów gniew spowodowany był przez Rzymian i ich nacisk na umieszczenie posągu Kaliguli w świątyni Jerozolimy w zamian za umieszczenie posągu boga żydowskiego Jahwe w rzymskich świątyń. Rzymianie nie wiedzieli, że to, co Żydzi (i późniejsi wschodni monoteiści) nazywają bogiem było abstrakcyjne, wszechstronne, że to nie ma nic wspólnego z antropomorfizacją bóstwa. Rzymianie mieli na myśli jedynie człowieka, gdy powiadali ‘deus’. To co tutaj najważniejsze, Żydowskiego Boga nie dawało się przypisać do jakiejś symbolicznej reprezentacji. Podobnie wielu ludzi mogłoby to stwierdzenie zamienić i przydać mu etykietę “nieznany”, “prawdopodobny” lub “niepewny”.Co ja nazywam tutaj platonizacją naszego pomysłu odnosi się do filozofa Platona, z jego tendencją do naszego zatrzymywania się na czystej i dobrze określonej “Formie”, na takich trójkątach czy takich pojęciach społecznych, jak utopia (społeczności zbudowane według planu tego, co “ma sens” ) czy nawet narodowości. Właśnie takimi pomysłami i ich ostrymi konstrukcjami zajmuję się w tym eseju. Platonizacja jest to to, co każe myśleć, że rozumiemy więcej, jak jest w istocie. Ale to nie zdarza się wszędzie. Nie mówię, że formy platońskie nie istnieją. Modele i konstrukcje nie zawsze są złe, są złe tylko w określonych miejscach. Trudność polega na tym, że a) nie wiesz, gdzie to się dzieje wcześniej (po fakcie), oraz b) błędy mogą prowadzić do poważnych konsekwencji. Modele te są pomocne jak leki, które potencjalnie, które prowadzą wyrywkowo, ale do bardzo poważnych skutków ubocznych. Platońska klapka jest wybuchową granicą, w której mentalność platońska wchodzi w kontakt z ‘musem’ rzeczywistości, w której różnica między tym, co wiesz i co myślisz, że znasz, jest niebezpiecznie szerokie. To tu Czarny Łabędź jest produkowany. Jest to esej wyrażania podstawowych idei, nie jest ani formą recyklingu ani przepakowania myśli innych ludzi. Esej jest rodzajem impulsywnej medytacji, a nie sprawozdawczości nauki. Przepraszam, jeśli mogę pominąć kilka oczywistych tematów w tym eseju z osobistego przekonania, zwłaszcza to co jest zbyt nudne dla mnie, także aby napisać o tym, co może być zbyt nudne dla czytelnika. Dyskusja jest tania. Ktoś, kto miał za dużo zajęć w szkole z filozofii (a to może nie wystarczyć), teraz może mieć obiekcje, że widzenie Czarnego Łabędzia nie podważa teorii, że wszystkie łabędzie są białe ponieważ taki czarny ptak nie jest technicznie łabędziem od bieli, nie stanowi to istotnej właściwości łabędzia. W rzeczywistości ci, którzy czytają zbyt wiele Wittgensteina (i pisma- komentarze na temat Wittgensteina) mogą być pod wrażeniem, że w naszym świecie problemy językowe są ważne. Mogą one być z pewnością ważne dla realizacji znaczenia w działach filozofii, sprawa ma się inaczej z praktykami i decydentami w świecie rzeczywistym, udającymi się na sielankowy weekend poza miejsce zamieszkania. Otóż “Niepewność dźwięku” dla wszystkich ich własności, odwołania tych subtelności, nie mają poważnych konsekwencji-reperkusji od poniedziałku do piątku, w przeciwieństwie do naszych bardziej istotnych (a zaniedbanych) spraw życia. Ludzie, którzy nie mają możliwości, w obliczu wielu prawdziwych sytuacji podejmowania decyzji w warunkach niepewności, nie zdają sobie sprawy, co jest ważne, a co nie, nawet ci, którzy są uczeni o niepewności. To, co nazywam praktykami niepewności, to może być piractwem, spekulacją towarem, profesjonalnym hazardem, pracą w niektórych gałęziach mafii, lub po prostu seryjną przedsiębiorczością. Tak oto z kolei przeciwko “sterylnemu sceptycyzmowi,” możemy znów nic zrobić, w obliczu niezmiernie teoretycznych problemów językowych, które we współczesnej filozofii w dużej mierze są nieistotne, i zdać się na szyderczo zwaną “opinię publiczną.” Niezależnie od braków w starym systemie, to co najmniej sprawdzone, to niektóre standardowe znaczenia. Filozofowie wykryli niezgodność w tym eseju i poprosili mnie, aby uzasadnić zastosowanie precyzyjne metafory Czarnego Łabędzia, by opisać nieznane, abstrakcyjne i nieprecyzyjne niepewne-białe kruki, różowe słonie, by odparować niejako zarzuty mieszkańców odległej planety. Rzeczywiście metafora jakby złapała mnie na gorącym uczynku. Istnieje sprzeczność, ten esej jest już historią, dlatego zamierzam ująć tutaj mój problem mówiąc o historiach i winietach, aby zilustrować naszą łatwowierność co do historii i naszych preferencji dla niebezpiecznych ujęć narracji. Musisz historia wypierać historii. Metafory i historie są znacznie silniejsze (niestety) od pomysłów, są także łatwiejsze do zapamiętania i bardziej zabawne do odczytania. Jeśli mam się udać po to, co ja nazywam dyscypliną narracji, to moim najlepszym narzędziem jest narracja. Pomysły przychodzą i odchodzą, historie pozostają. Bestią w tym tekście jest nie tylko krzywa- dzwonek i samo oszukiwanie statystyk, czy nawet platonizujący uczony, który potrzebuje teorii, aby oszukać samego siebie. Za to dążymy do jedynego “skupienia się” na tym, co ma sens dla nas. Życie na Ziemi, dziś wymaga dużo więcej wyobraźni, od tej do jakiej zostaliśmy stworzeni. Brakuje nam wyobraźni i uchwycenie jej u innych. Pomysł Czarnego Łabędzia jest oparty na strukturze przypadkowości w rzeczywistości empirycznej. Podsumowując, to co tuta powiedziałem: w tym eseju trzymam się mocno faktu i w tym kierunku przedstawiam mój wniosek o obronie przed wieloma naszymi nawykami myślowymi, że nasz świat jest zdominowany przez skrajne, nieznane, a bardzo mało prawdopodobne (mało prawdopodobne, według naszej obecnej wiedzy ), że wszystek czas spędzamy zaangażowani w małe dialogi, koncentrując się na tym, co jedynie znane i powtarzalne. Oznacza to konieczność stosowania ekstremów jako punktu wyjścia, a nie traktowanie tego jako wyjątek skrywany pod dywanem. Odważniejsi (nieco nawet irytujący) twierdzą, że mimo naszych postępów i wzrostu wiedzy, a może właśnie taki postęp i rozwój, w przyszłości będzie coraz mniej przewidywalny, zarówno co do natury ludzkiej jak i społecznej, “nauka” wydaje się mieć na celu jakiejś spiskowanie w tym celu, by zakryć nasz własny pomysł odnośnie spraw wszechświata. (za Nassim Nicholas Taleb)

o niepewności życia, 1

Czarne łabędzie
Przed odkryciem Australii, ludzie w starym świecie byli przekonani, że wszystkie łabędzie są białe, to była niepodważalna wiara jak gdyby zupełnie potwierdzona przez dowody empiryczne. Obserwacja pierwszych czarnych łabędzi mogła być zaskoczeniem dla niektórych ornitologów (i innych zaskoczonych ubarwieniem ptaków), ale to nie pierwszy raz, jak sens historii gubi się w zakłamaniu. Pokazuje to poważne ograniczenia odnośnie naszego uczenia się z obserwacji lub doświadczenia i z kruchości naszej wiedzy. Jedna obserwacja może unieważnić ogólne oświadczenie pochodzące od tysiącleci potwierdzającej obserwacji tysięcy białych łabędzi. Wszystko czego potrzebujesz to jedno , mianowicie jeden(i powiedziałbym bardzo brzydki) czarny ptak. Przesuwam się o jeden krok poza to-logiczne pytanie filozoficzne do empirycznej rzeczywistości, ku temu, co pasjonowała mnie obsesyjnie od dzieciństwa. To, co nazywamy tutaj czarnym łabędziem (i reasumujemy), to wydarzenie składające się z trzech następujących atrybutów. Po pierwsze, jest to oderwany wynik, ponieważ leży poza sferą regularnych oczekiwań, ponieważ nic w przeszłości nie może przekonująco wskazać na jego możliwość. Po drugie, to prowadzi do ekstremalnych skutków. Po trzecie, pomimo jego oderwanego statusu, ludzka natura wynajduje różne wyjaśnienia dla jego występowania post factum, w ten sposób by go wytłumaczyć i żeby był przewidywalny. Zatrzymuję się tutaj i podsumowuję to, co powiedziałem: rzadkość, ekstremalny wpływ, wreszcie nie spodziewana przewidywalność. Niewielka liczba czarnych łabędzi może wyjaśnić niemal wszystko w naszym świecie, od sukcesu idei i religii, z dynamiką wydarzeń historycznych, do elementów naszego życia osobistego, których mottem mogłoby być zdanie: nigdy nie lekceważmy nawet najmniejszych ról naszego życia. I o tym chcę tutaj mówić…
Odkąd opuściliśmy Plejstocen, około dziesięć tysiącleci temu, oddziaływanie tych Czarnych łabędzi nieustannie wzrastała. Zaczęło się pewne przyspieszenie podczas rewolucji przemysłowej, gdy świat zaczął się coraz bardziej komplikować, w porównaniu ze zwykłymi zdarzeniami, ich studiowanie, dyskusja nad i ubieganie się o ich przewidzenie w oparciu o lektury gazet, wzrastało coraz bardziej niekonsekwentnie. Wystarczy wyobrazić sobie, jak mało zrozumienie świata, w przeddzień wydarzeń z 1914 roku, mogło pomóc w domyśleniu się, co się stało później. (Nie zakrywaj się posługując się wyjaśnieniami wciskanymi do mózgu przez nudnego nauczyciela liceum). Jak to jest z wystąpieniem Hitlera czy kolejną wojną? Czy nagłym upadku bloku radzieckiego? Czy w przypadku wzrostu fundamentalizmu islamskiego? Albo w kwestii rozprzestrzeniania się Internetu? Czy upadku rynku z 1987 r. (a tym bardziej nieoczekiwanego jego odrodzenia się)? Epidemie, mody, idee, pojawienie się gatunków sztuki i szkoły. Wszystkie poniższe czarne łabędzie dynamiki. Dosłownie, prawie wszystko, co wokół nabiera znaczenia można zakwalifikować. Ta kombinacja niskiej przewidywalności i rozległe skutki sprawiają, że czarny łabędź jest wielką grą, ale to jeszcze nie główny problem tego eseju. Dodaj do tego zjawiska fakt, że czarne łabędzie często działają tak, jakby nie istniały! Nie mam na myśli ciebie, z racji na fakt, że jestem twoim kuzynem, i mnie, ale prawie wszystkie “nauki społeczne”, które od ponad wieku, działały w fałszywej wierze, że ich narzędzi nie można dokładnie zmierzyć. W kwestii aplikacji tych niepewnych” nauk do rzeczywistych problemów, to pojawiły się śmieszne rezultaty. Byłem uprzywilejowany w zobaczeniu tego w finansach i ekonomii. Sprawdźcie swoje notesy w kwestii zdefiniowania tego ryzyka, następnie, żeby ta praca dostarczyła Państwu środek, który wyklucza możliwość czarnego łabędzia, który ma wyższą wartość prognostyczną przy ocenie łącznego ryzyka jak astrologia ( zobaczmy, jak one ubierają się w intelektualne oszustwo w matematyce). Ten problem ma charakter endemiczny w warstwie społecznej.
Centralną ideą tego eseju jest nasza ślepota w kwestii szacunku do przypadkowości, szczególnie do ogromnych dewiacji: Dlaczego, naukowcy i nie naukowcy, ludzie z pierwszych stron gazet, czy szarzy ludzie, pragną widzieć grosze bardziej, jak dolary? Dlaczego skupiamy się na najdrobniejszych szczegółach, a nie na mocno znaczących dużych imprezach, pomimo oczywistych dowodów na ich ogromny wpływ? A jeśli się państwo idą za moim argumentem, dlaczego czytanie gazety faktycznie dyskredytuje naszą wiedzę o świecie?
Łatwo zobaczyć, że życie jest skumulowanym efektem kilku znaczących wstrząsów. Nie jest zatem tak trudnym zajęciem identyfikowanie roli Czarnych Łabędzi, z waszego fotela (lub barowego stołka). Przejdźcie państwo przez następujące ćwiczenie. Spójrzcie w swoje własne istnienie. Policzcie znaczące wydarzenia, przemiany technologiczne i wynalazki, które miały miejsce w naszym środowisku od momentu narodzin i porównajcie je z tym, czego spodziewaliście się przed i po ich nadejściu. Ile z nich pojawiło się zgodnie z harmonogramem? Spójrz na swoje życie osobiste, do wyboru zawodu, powiedzmy, lub spotkanie partnera, swojego wygnania z kraju pochodzenia, zdrady wobec ciebie, twoje nagłe wzbogacenie lub zubożenie. Jak często te rzeczy występują zgodnie z planem?
Rozprzestrzenianie się telefonów komórkowych z kamerami dało mi dużą kolekcję zdjęć czarnych łabędzi wysłanych mi przez podróżujących czytelników. Rozważcie państwo, że wiele Czarnych Łabędzi , ich przyczyna i obniżenie znaczenia mogło być spowodowane faktem ich nieoczekiwanego zaistnienia. Pomyślcie o ataku terrorystycznym z 11 września 2001 r.; gdyby ryzyko było racjonalnie możliwe w dniu 10 września, to bynajmniej by się nie wydarzyło. Jeśli taka możliwość brana byłaby pod uwagę, to myśliwce, które krążyły nad niebem nad bliźniaczymi wieżami, te samoloty musiałyby mieć zablokowane drzwi kuloodporne, i atak nie miałby miejsca, czasu. Coś innego mogło mieć miejsce. Co? Nie wiem. Czy to nie dziwne, że zdarzenie dzieje się właśnie a nie inaczej, i że to nie było założone, że się w ogóle wydarzy? Jakie mamy obrony przeciwko temu? Cokolwiek możemy wiedzieć (że Nowy Jork jest łatwym celem terrorystów, na przykład) może stać się nieskuteczne, jeśli twój wróg wie, że ty to wiesz. Może to być dwuznaczne zdanie sobie sprawy, że w takich grach strategicznych, to co wiesz, to może być naprawdę nieistotne. To dotyczy wszystkich przedsiębiorstw. Pomyśl o “przepisie tajnym” przy dokonywaniu zabójstwa w działalności restauracyjnej. Gdyby to było przewidywalne i oczywiste, zatem że to ktoś obok mógłby już wpaść na ten pomysł, to coś byłoby czymś standardowym. Kolejne zabójstwo w branży restauracyjnej, wówczas trzeba by wziąć pod uwagę, że nie jest łatwo myśleć o nim przy obecnej ilości restauratorów. To musi być dalekie od oczekiwań. Bardziej nieoczekiwany sukces takiego przedsięwzięcia, mniejsza liczba konkurentów, i bardzie szczęśliwy przedsiębiorca, który realizuje taką ideę. To samo odnosi się do przemysłu obuwniczego i przedsiębiorstw księgarskich lub wszelkiego rodzaju przedsiębiorczości. To samo odnosi się do teorii naukowych, nikt nie ma interesu w słuchaniu błahostki. Ocena ludzkiego przedsięwzięcia jest na ogół odwrotnie proporcjonalna do tego, co ma być.
Rozważmy tsunami na Pacyfiku grudnia 2004 roku. Gdyby to było oczekiwane, to to nie spowodowałoby szkody, ponieważ tereny dotknięte kataklizmem byłyby mniej zaludnione, system wczesnego ostrzegania wprowadzono by w życie. To co wiesz nie może realnie cię ranić. Niezdolność do przewidzenia odstających skrajności powoduje niezdolność przewidywania biegu historii, pozwalającym na udział tych wydarzeń w dynamice zdarzeń.
Ale my działamy tak, jak jesteśmy w stanie przewidzieć te wydarzenia historyczne, lub nawet jak są one ‘ubrane’, jak gdybyśmy byli w stanie zmienić bieg historii. Produkujemy trzydzieści lat prognozy deficytów społecznych, bezpieczeństwa i ceny ropy naftowej, nie zdając sobie sprawy z tego, że nie możemy nawet przewidzieć następnego lata; nasze łączne błędy wiadomości o wydarzeniach politycznych i gospodarczych są tak potworne, że za każdym razem gdy patrzę na empiryczny rekord, to muszę się uszczypnąć, aby sprawdzić, czy nie śnię. Co jest zaskakujące, nie wielkość naszych błędów prognozy, ale nasz brak uświadomienia sobie tego. Jest to tym bardziej niepokojące, gdy angażujemy się w krwawych konfliktach: wojny są zupełnie nieprzewidywalne (a my nie wiemy tego). Dzięki temu niezrozumieniu przyczynowych łańcuchów między polityką i działaniami, możemy łatwo wywołać Czarne Łabędzie dzięki agresywnej ignorancji, jak grające dziecko z chemicznymi zestawami-reakcjami.
Nasza niezdolność do przewidzenia w środowiskach poddanych Czarnemu Łabędziowi tego, w połączeniu z ogólnym brakiem świadomości tego stanu rzeczy oznacza, że niektóre grupy zawodowe, choć oni wierzą, że są ekspertami, a takimi w rzeczywistości nie są, w oparciu o ich empiryczny rekord, oni nie wiedzą więcej o ich przedmiocie, jak wszyscy, ale są oni lepsi w narracji lub, co gorsza, na wypalaniu was z skomplikowanymi modelami matematycznymi. Są oni równie podobnie bardziej skłonni nosić krawat.
Czarne Łabędzie są nieprzewidywalni, musimy dostosować się do ich istnienia (a nie naiwnie starać się przewidzieć je). Jest tak wiele, które rzeczy możemy zrobić, jeśli skupimy się na wiedzy o tym, co wiemy, lub co nie wiemy. Wśród wielu korzyści, możecie państwo ustawić się w celu kolekcjonowania nieoczekiwanych Czarnych Łabędzi przez maksymalizację sytuacji, w których się na nie wystawiacie.
Kolejna przeszkoda człowieka związana jest z nadmiernym skupieniem się na tym, co znamy: mamy tendencję, aby dowiedzieć się dokładnie, a nie ogólne. Co ludzie nauczyli się z epizodu 11 września 2001? Czy dowiedzieli się, że niektóre zdarzenia, ze względu na ich dynamikę, stoją w dużej mierze poza sferą przewidywalnego? Nie. Czy nauczyły się wbudowania wady konwencjonalnej mądrości? Nie. Co oni sobie przedstawili? Nauczyli się szczegółowych zasad w celu uniknięcia islamskich obrońców terorystów i wysokich budynków. Wielu zachowują w pamięci to, co jest to dla nas ważne, aby być praktyczni i podjąć konkretne kroki, a nie “teorie” na temat wiedzy. Historia linii Maginota pokazuje, jak jesteśmy uwarunkowani w kwestii bycia osobnikami szczególnymi. Francuzi, po Wielkiej Wojnie, zbudowali mur wzdłuż trasy poprzedniej inwazji niemieckiej, aby zapobiec reinwazji-Hitler po prostu (prawie) bez wysiłku przeszedł wokół niego. Francuzi byli doskonałymi studentami historii, ale po prostu nauczyli się z dokładnością zbyt wiele. Byli zbyt praktyczni i niezwykle skoncentrowani na własnym bezpieczeństwie.

The only memory

Stanislaw Barszczak—-The only memory—-
There is still a lot of truths inaccessible ordinary people. Even in the most recent codes of human rights is not fully express the truth about man and his freedom. From the eighteenth century man as a “reservoir of ideas” is fulfilled, not even for real data especially, the person as an individual, it will be a reservoir for the future of human freedom. But let’s stop only on the issues of fear and memories of our childhood. Fear, however only the content and effect of your thoughts-in fact they are scared. Little boy paralyzed by fear of “black people”, which lies under the bed and take him right away. But it is enough to lit the light and the father of the child explained that the danger exists only in his imagination, and fear vanishes. But he would not have been higher if scary “black people” really existed. But boy triggers a truth: what you fear does not exist. Most human fear is unfounded, it’s just the shadows cast by a sick mind. S. Freud at work, “Psychopathology of everyday life” (1901) have relied on his earlier trial, which might demonstrate the tendentious nature of our reminder. Well, many people in the earliest childhood memories are preserved in the memory of the facts is often indifferent and child, while important, full of meaning and affective experience of that time did not leave the memory of most adults no trace. It is well known that our memory would deprive choose between the experiences. But we should also know the child mental choices are similar rules, which we at the age of intellectual maturity. What’s more neutral memories of childhood owe their existence to the process of displacement, as Freud writes, “they replace in the reproduction of other truly important (and forgotten) the feeling of” I, Freud writes: “Because they are not preserved due to its own content, but through the associated union of that content with another, muffled, content, therefore, is justified given them by me the name “memories masking” (Deckerrinerungen). Some scientists refer to our memories of the sixth month of life. It seems that no matter that we treat children’s amnesia, forgetting to survive the first years of life. Freud writes: “We forget, for which the high efficiency of intellectual and emotional as the complex emotions the child is capable of four years, and we should rather wonder that the memory of the subsequent years are so few of them are generally preserved-especially since we have some data to assume that forgotten children themselves experience in the development of an individual not gone without a trace, but it had a decisive influence on his later life. “By the way, say, too, that Freud’s view, the children also causes amnesia neurotic symptoms. Well, we did not know the conditions of this to remind yourself to survive. Children’s memories preserved once we seem to be easy, it is again difficult to understand, and even surprising. Some of the paintings are like fake memoirs, incomplete, or shifted in time and space. Blamed for these mistakes usual fickleness of memory. But powerful forces of the later period of life also affect the ability of remembering childhood experiences. The best way to remind yourself of these memories would be, as already said Freud, dreams-“dream they all predominantly in visual images.” A Visual learners, for example, adults do not see myself in the memories already from past years. Usually each of us has a guardian angel prayer, which ended more than once daily, our children’s prayers. Angels are invisible spirits that have been with us from earliest childhood. But I want to demonstrate here with Freud, that the so-called. earliest memories of life there is no authentic memory trace, but only have the later development, which reflected the influences of later years, a variety of psychic forces. Memories of children receive thus masking the importance of memories, but also present an interesting analogy to the myth, childhood memories of nations. Freud cited a few examples of masking memories. Male strongly inhibited in their love life has kept a picture of his fifth year of life. He sits in a chair in the garden with my aunt, who teaches him the letters. The difference between the mines makes it difficult, so ask her aunt said to him, after which they distinguish. My aunt points out that the ‘m’ has a whole piece, ie, the third line, more than ‘n’. On the other hand as if he wanted to know the difference between minutes, so then tried to get to know the difference between a boy and a girl. He found that the difference is the same, that the boy is also just about the entire piece more than a girl, and while this knowledge aroused in him the memory of that child’s curiosity. Already early childhood reflects the rights and duties of a complete human being. You do not need to help your child “by force” by way of the fullness of life. And provide him with only basic survival sanitaria, to be with him “in his home.” As regards the so-called. memories of “masking”, they are manifested in one form or another in later life as a man. I’m taking voice here as a priest, or a biography of the only witness to our lives. I want to paraphrase out another example of Freud. When I started in adult life to pay attention to the remnants of memories from my own childhood, came to my mind a scene which I could refer to the completed age of eight. I see myself, as I stand before the three-piece mirror (a friend can become before the cabinet) and look at the inherent beauty of the body. I was prepared for anything, but this scene was not interrupted by anyone. Brought the analysis led me to a completely unexpected perspective of that image. I missed my mother, like today, I think, I suspected that it is somehow “open” in the winged mirror. I remember from my early childhood, a different picture knocker to my apartment once a boy. I’m older than a friend, but I remember him visiting me in early childhood, and when I was thirteen years I ended up staying with him. Justifies the scene today, a mother’s living presence in my life that she had been separated me maternal love from the infinite power of his father, who her with me left to its fate. I also remember a different picture, the sudden invasion of mom and her friends to the apartment after returning from a retreat at a nearby church, I tucked under the quilt, casement windows open wide. I could fall from six feet out the window and kill himself. Today I call a new justification for this, in turn, scenes, memories of earliest childhood. The disappearance of the mother of my life, any further departure after her death in 2005. At all costs do not ever want to let that happen. When my mother will soon run out, I have much suspected, that time he made a bad mistake, that she moved to a happy eternity, but for me. I also want to say that I never stopped to pray with his mother, talking with her, as I said, prayers and prayers to the guardian angel. I must just say that something was terribly ambitious and always wanted to go forward. I chose teaching, the priesthood, writing, but never of course you have not stopped dreaming. I chose the priesthood, then indeed very consciously, because I thought that I could have almost the best opportunity of my life. In school, no object was not my forte, not from lack of talent, but because I am a student in High School I did not take certain items so crazy, but I liked to go back to them every time. Moreover, I learned from different textbooks, which are then used to read without thinking. When I went to the theology of my aunt once asked me: “if these studies are actually appropriate for me?” I have to say clearly: I have a broken son. My aunt said: “Dear child, if you truly were considering that, so do this! Because you have to live with it, as you are studying. I would not rewrite anything here.”Thus was created in me a great motivation to study is successfully completed. And then the trail began to climb. Grew up in a family, it has always been a symbol of the mother, in a family where the child remained in the relationship over the full expression of love. My dad, so then it was terrible, he was an adjunct-professor at the University where I was born. I was born in the year to bring the Berlin wall, the first human flight in space. The first three years of my life-it was always the time of separation from the mother when I was in an orphanage. And so, especially in these times of scarcity, however, was always next to my mother, would come from the briefcase of fresh provisions, then I never felt hungry. My mother was always with me, supported me, then through the long forty years of life. Even after 1995, in the thirties of my life, as I wrote about it once when I lived in our home again ‘the mother’. Then also in the house nothing was missing, her mother always brought fresh bread and butter. Also in the garden was getting incredibly much coal were dumped into the cell, was building a garage floors, I plant trees and shrubs, had sore, and I laid the apples. We were together, her mother was always warmly received, celebrated Mass with her in my chapel. We were close together. This great confidence, which then in those early years as a child, then as a priest I received, this trust is a trust in the world, I never really left-to this day. Then I went for the first time abroad. Austria was the first step to foreign countries. But home, um, the home of bears in his heart, this feeling does not pass at all. My real home is in other words still in Silesia at Tarnowskie Góry. My second home is probably France. America fell in love and I learned to judge a country of great opportunities, unlimited possibilities. This is a fantastic country, with all its hardships and adversity. In other words, the U.S. has always been very vigorous, vital democracy. This is naturally a country-oriented Christianity. In fact, it is part of the West. I told you earlier that I started working in the church, because I am convinced that we live in a world mentally oriented. And yet I was good at languages, philosophy, humanities. The key to my success, as is shown by some, were primarily social gaffes. Today I’m very pleased. I already had the joy of daily contacts with a group of friends. It’d be beautiful. Some of us may have had and rocky road. But man does not cease to learn. The priesthood must complete personality show though. You cannot play any role and do warn, though this was. No, it has to be authentic. Once out of the question the risk that they actually show, it never is the contact in this way, with creativity as such, and which must necessarily be found, if you want to have success. We went through so many battles, the difficulties in this area are smaller, we are becoming more operationally in relations with our neighbors. Moreover, do not presume that the world itself comes to a consensus. No, it happens often strongly held disputes. In my opinion, complete democracy should be based on common agreement, often coarse debate. This should include not predictable compromises. Therefore, the person should have been more critical, then I have to say today, on my own, the next steps in the spiritual space of the third millennium of Christianity. Before me, after all spiritual roads were initiated. I went with the current generation of several periods of development of modern Christian society. It was a wild time at which valued only the order of daily duties, I dabbled with them strongly. Then I learned a lot of senseless things. In any case, in the daily discussions finally learned a lot crazy. I started to open up the space until recently, unknown to me. Or another owned a mad time of suspicion and distrust on my priestly identity, where “my place of residence” remained somehow invisibly shaken. But the friend was born here, I was very fortunate for me to be there that I found him there. Now the internal wounds heal, we have many times with a friend House on one wavelength and we could actually have some business to discuss each other. I do not believe the crisis is of course the responsibilities which the government must take, and taking into account the mass media. Cultural impulses are initiatives in other words initiatives of individuals. World became so complicated that we need transparency, free mass media. Always been interested in politics, otherwise would stay away from home, my residence. But I put in my life for personal effort, luck, work. We are delighted with the silhouette of St. Francis of Assisi. On one day, dismounted and shared with the poor all that he had. And before his own father, a wealthy merchant, is completely exposed, thereby confirming that already belongs to another world. You could say that Francis is fully exposed before the people. Cross of Christ, he is not so much for profit as a loss. We have everything to lose for Christ. Thus, experience “mystical night”, is to learn to “lose” in life. This is a new identity, and now Francis has no clothes, but slow. We have to drop down to nakedness (sin spogliarsi alla nudita). Because if I did not have that carnal knowledge of a church, if I had got no heritage of my life before I was born, who’d be? Heritage, which may be implemented by the “complete taste” of modest church-life that it had surrounded me in early childhood, not only by the child’s memory, extremely precise due to all the feelings, smells, tastes, impressions of rest or some empty experience, feeling of continuance . I write this, I understand it now. In turn, all progress Francis about his relationship with the church, consisted of heroic obedience to this “organization”, just totally. Who am I before God, we take these new criteria for the Christian with God, waiting for God’s mercy, his grace, not so much to collect contributions, which make the sacrifice of life for others. Human nature it can be opened to the last truth of life. Then it may be revealed on our own something as in the life of St. Francis, the brotherhood of all of us, so we may finally choose the sky irrevocably, the only space, the last liberty.