Umarł król, niech żyje król

Wasza Eminencja, Wasze Ekscelencje, Czcigodni Księża Kanonicy i Prałaci!

Pokora i uległość tylko do wzmocnienia i utrwalenia niewoli prowadzi. Nie lubię bata. Jeśli mogą być jakieś wahania w wyborze środków, kiedy się chce pozostać w ramach legalności, to nie ma ich tam, gdzie celem jest ocalenie Polski. Pozwólcie więc, że zabiorę głos. Jechałem czerwonym tramwajem wolności aż do przystanku “Niepodległość”, ale tam wysiadłem. Nie posiadam wpływu na dzisiejsze wypadki. Za to wy możecie jechać do stacji końcowej, jeśli potraficie, lecz teraz przejdźmy na „Pan”, powiedzmy, “Proszę Księdza Kanonika”!… Jestem skory do żołnierki. Kocham żołnierkę i byłem tym, któremu los pozwolił widzieć milionów solidarność, czas gdy wielki papież Słowianin w Rzymie bawił, a olbrzymie państwa rzuciły na kartę miliony ludzi, miliardy pieniędzy, cały przepych nowoczesnej techniki, by Europę ratować; mur berliński padł, by frontalnie otworzyć Zachód; któremu los dał szczęście, a nie cierpienie, żem nie miał w imieniu Polski zginąć w tym tłumie, żem wzniósł ubogi, maleńki domek, kapliczkę żołnierza polskiego i nad nim postawił i wywiesił sztandar polski. Przez te lata byłem nie tylko „rozumny szałem”, lecz znałem drgnienia serc polskich, na nich się opierałem, serce brałem za instrument i mierzyłem siły na zamiar. I wołam o czyny: Jedynie czyn ma znaczenie. Najlepsze chęci pozostają bez skutku, o ile nie pociągają za sobą następstw praktycznych. Józef Piłsudski mówił: Chcemy obrócić tak daleko koło historii, aby Wielka Rzeczpospolita Polska, była największa potęgą(…)kulturalną na całym wschodzie. Tylko dzięki zaiste niepojętej, a tak wielkiej i niezbadanej litości boskiej, ludzie w tym kraju nie na czworakach chodzą, a na dwóch nogach, udając człowieka. Niepodległość ojczyzny jest dobrem bardzo kosztownym. Obcą jest nam wszelka nienawiść plemienna i narodowościowa. Polski Marszałek mawiał o Polsce, Kołtun Polska, trzeba ją grzebieniem zaczesać. Umiemy hołd oddać wszelkiej wielkiej myśli, w jakimkolwiek języku się zrodziła, umiemy uczcić wszelkiego poetę i myśliciela, jakikolwiek naród go wydał. Takiego Barszczaka, jak go przedstawiają moi współcześni, ja nie znam. Nieraz ze zdumieniem słucham, to co o mnie różni ludzie mówili. Są to najczęściej fałsze i brednie… A ja chciałbym, aby coś z prawdy o mnie przeniknęło do potomności. Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska. Przewielebny Księże Arcybiskupie! Prawa wielkości są inne, niż prawa małości! Kochałem mojego Biskupa, życzyłem zdrowia i wartości nowych. Wiele z moich tekstów napisałem wydaje się niezrozumiałych. Ale są już też i perełki. Zawsze chciałem oddać granitowym skałom ciszę i drzewom ich marzenie. Postawiłem także sobie inne zadanie. Muszę przetłumaczyć biblię, fragmenty raczej, na język polski na nowo, z różnych języków, w tłumaczeniu pełnym moich najwspanialszych odczuć, co do przesłania tej jedynej księgi! Byłby to jakby początek nowej Biblii Wujka! A niech ona idzie w trzecie tysiąclecie wiary naszych ojców. To kiedyś, jak Pan Bóg pomoże. Co teraz? A w tym miejscu chcę wspomnieć raz jeszcze Józefa Piłsudskiego. Kto nie szanuje i nie ceni przeszłości, ten nie jest godzien szacunku teraźniejszości, ani nie ma prawa do przyszłości (powiedział Polski Marszałek na pół roku przed cudem nad Wisłą). Nie chlubimy się zacnością naszych przodków, a pamiętamy i przypominamy, aby szlachectwo nasze ‘nie złotrzyło się’, bowiem jest wyzwaniem a nie godnością…Stojąc za tym wyzwaniem, broniąc naszych spraw zaraz powiem: Ja teraz nie należę do partii, ja należę do narodu . ‘Bezsilna wściekłość dusiła mnie nieraz, że w niczym zaszkodzić wrogom nie mogę, że muszę w milczeniu znosić deptanie mej godności i słuchać kłamliwych i pogardliwych słów o Polsce, Polakach i naszej historii/…/ Trzeba, aby to co było szaleństwem, stało się także rozumem polskim/…/ Powoływać się na Kościuszkę, posługiwać się jego imieniem, zachwycać się nim i solidaryzować się z jego ideałami może każdy bezkarnie, bez konsekwencji i kosztów. Bo Kościuszko nie żyje. Kto solidaryzuje się ze mną, musi płacić wysiłkiem, męką, trudem, ofiarą z wolności, z życia.’ W Polsce wszyscy krzyczą, iż posiadają większość. Ja wam powiem, prośmy o rozumność władzy, która na Tej, co Jasnej broni Częstochowy wspierać by się mogła. I jeszcze słowa polskiego Marszałka: ‘Myślałem już nieraz, że umierając przeklnę Polskę. Dziś wiem, że tego nie zrobię. Lecz gdy po śmierci stanę przed Bogiem, będę go prosił, aby nie przysyłał Polsce wielkich ludzi.’ – J.Piłsudski

Na dzień imienin Przewielebnego Księdza Arcybiskupa Dra Stanisława Nowaka, Częstochowa 15-09-2011r.

I have to survive that

Father Stanislaw Barszczak, Start from the love of God

Dear friends, we need a moment of silence and recollection, to enter a higher school of faith. The prophet Micah foretold the birthplace of the Savior of the world, Jesus the Messiah, the Son of God. “And thou Bethlehem Ephratah, which are the smallest with about one thousand cities in Judah, from you, it should exit this, which in Israel is the Lord, whose exit from the beginning, from the dawn ever happened. “(Micah 5:1) It’s true I’m ungrateful. I say quickly, even of a faith in God. Holy Father John Paul II said: “Faith-a communion with the mystery of God,” and believe-it means ‘to abandon oneself’ to the truth of the words of the living God. We have to be better than ourselves. When you entrust the living God, with humility of mind when we see at him, it penetrates us a kind of hidden, said Benedict XVI, the stream of divine life. How important it is to believe in the power of faith in the possibility to establish a close relationship with the living God! Let we care in this way with a conscious attention for the development of our faith, so that it truly pervades all our attitudes, thoughts, actions and intentions. Faith is present not only in the soul and religious experiences, but above all in thought and action, in daily work, in dealing with each other, in community life and the apostolate, because it makes our life is pervaded by the power of God himself. Faith can always bring us back to God, even when astray us a sin of ours, on my own. The Apostles in the Upper Room did not know what awaits them. They were afraid and worried about their future. But more about that later. Some of you here present have this inner call of the Holy Spirit and responded with all the enthusiasm of the heart. Orhan Pamuk in a speech at a banquet on the occasion of awarding him the Nobel Prize for Literature spoke about why he writes, namely that writing since childhood, to feel better, to relieve his anger, he is alone in the room, and finally I soon wanted to become a painter, even painted the images. Start in life is most important. We can always bury the talent for the growth of faith. I saw candidates for the priesthood here, but also my colleagues and venerable priests nuns. Experienced in a faith a consecrated life, unite closely to God, calls forth charisms and your service extremely fruitful. How much can be gained for you, reflecting on the way of Mary which she learned from Jesus! Before 28 years ago, Pope John Paul II from this place has said: “I watch, that is, do not silence conscience”. How to Mary in her solicitous, maternal love for Jesus, preserved her virginal love filled with wonder, so do you, as you genuflect at the time of the holy consecration, keep the ability to wonder and adoration. Know how to recognize the People of God entrusted to you the signs of the presence of Christ. Be mindful and attentive to the signs of holiness which God will show you among the faithful. Do not be afraid the duties and surprises in the future! Do not be afraid that you run out of words, that encounter rejection! The world and the Church need priests, holy priests! Dear representatives of the new movements in the Church! Living service of your communities is a sign of the active presence of the Holy Spirit! This is the faith of the Church and the richness of the fruits of the Holy Spirit gave birth to your mission. Beloved. We learn, once taught yet, small roles. J.W.F. Goethe said:  “Know thyself? If I knew myself, I’d run away.” “Age does not make us childish, as some say; it finds us true children.” And further: We do not have to visit a madhouse to find disordered minds; our planet is the mental institution of the universe”. “Let mental culture go on advancing, let the natural sciences progress in even greater extent and depth, and the human mind widen itself as much as it desires: beyond the elevation and moral culture of Christianity, as it shines forth in the Gospels, it will not go.” Gospel wisdom, from the works of great saints and in the saints and in their lives, you have to bring in a mature way, not childishly or aggressively, the world of culture and work in the world of media and politics, the world of family and social life. Mirror yourselves in the heart of Mary. Let are her students! Filled with the Holy Spirit the apostles went into all the world proclaiming the Gospel, one of them, John, the apostle of love, in a special way, “he took Mary into his home” (Jn 19:27). The deep relationship with Jesus and Mary did, he so effectively proclaimed that “God is love” (1 Jn 4,8.16). High standards cannot be confused with rigor in education. For where there is a climate of mutual trust, spiritual freedom and spontaneity, the formation of Christian and the priest is not possible. All that is human, Christian and priestly, requires freedom of heart. The Divine Office says: “By the sacrament of the priesthood of priests configured to Christ the Priest / … /. Even inhuman weakness can and should strive for excellence / … /. Consecrated to God a new way, at the time of adoption orders, the Council teaches, they become living instruments of Christ, the Eternal High Priest / … /. Every priest in his own way replace occurs the person of Christ himself, therefore, is endowed with a special grace, entrusted to serve the people and the whole People of God, he could easily pursue excellence of him who became for us the most important priest. ” (Decree of the Ministry and Life of Priests, chapter 3) And therefore, together with Fr. Jan Twardowski I’d say once more: “I’m going with other tram, run to the other street, I cannot stop wondering, the mystery of his soul / … / an enormous power of a sudden began in me.”  “I beseech you, by the mercies of God, calling for St. St. Paul. Peter Chrysologus, you gave your bodies a living sacrifice. ” And further instructs us: “Do not miss what God gave you his power and acknowledged. Clothe robe of sanctity, the belt clean, cover your head let it be Christ, the cross on the forehead, let him be your defense: your breasts may envelop the mysteries of divine knowledge, always light the sweet incense of prayer, grab the sword of the Spirit, make your heart an altar / … /. God looks for faith, not of death, wants to give, not bloodshed, can be appeased by obedience, not by killing the victim “(Sermon 108) How to celebrate Mass? Father Leon Grodzki says that his time in England, during the meeting, the actor was asked to something recited. He asked those present what they would like to hear. Then, the aged priest who was present asked if he could recite the 23rd Psalm The actor agreed, but set a condition to this spiritual man after the background to do the same. Flowed from the lips of the master words of the psalm with excellent intonation in the voice. When he finished the applause sounded hall. After a while the priest took his place and did the same thing. His voice trembled. Intonation can be out this and that fault, but the audience was rapt in silence and reverie, when with faith and trust were the words spoken: “The Lord is my shepherd, I shall not want, allows me to lie down in green pastures. He leads me beside still waters, where I can rest; restores my soul. He leads me in paths of righteousness for his name. Surely goodness and mercy shall follow me all the days of my life. ” It is impossible not to mention the words spoken by pope Benedict XVI on 25 May 2006 in Warsaw Cathedral. So much so they resonate with the teachings of the Council: “The greatness of Christ’s priesthood can frighten / … /. Believe in the power of their priesthood / … /. Christ wanted to use your lips and hands, your generosity and talent / … /. Christ needs priests who are mature, virile, able to practice spiritual fatherhood / … /. The faithful expect only one of the priests that were specialists encounter between man and God. ” Do not need to dust fall and kneel before such priesthood … “By virtue of the sacrament, you will get all what you are / … /. Christ took you under his special protection. You hidden in his hands and in his heart. Immerse yourself in His love and give him your “Hence, your hands can no longer serve selfish purposes, but should bear witness to the world the love of God. The departure of a priest is always lost± and humiliation: for himself, family, Bishop, colleagues and people whom he served. What is our, my responsibility? What guilty? Maybe we should give witness to a deeper faith and prayer? Maybe we should help him in this situation to find yourself. When the teenager runs away from home, you need to analyze not only his behavior but also the behavior of father and mother. If leaving the priesthood are repeated in a monastery or diocese, then under the sign asks Community climate is present and the reception and formation of candidates for the priesthood. Although the community is not everything, it goes by the retreating force, education, the subsequent elections. Being a priest in Poland is still attractive “function of society” supplied by one.  The priest does not have to worry about work or home. It is much better educated, more traveled than the average Pole. Same ordained give him great prestige: the faithful are generally to the enormous trust. These perks demand a careful discernment of vocation, of great concern for the selflessness and purity of heart and a seminarian looking at the motivations of educators and supervisors. The priesthood is not for “people of interest” who are looking for an easy life, but it is not for the lost and passive, who do not know what to do. You have to understand not only a former priest, but people who have a problem with it. The former priest is a fallen angel for the people, only because in our rectories, convents, then people would regard us more human. We must refute the myth that celibacy was the most common cause of resignation from the priesthood. A much more common reason is the bottomless loneliness. There is no eating custom in Poland in June to meet with people after the solemn celebration with tea and a piece of bread. Priests are united in the priesthood of the College of Bishops, as is the unity of the priest with the bishop? You have to engage the faithful, and returns Orders listed below. Benedict XVI said: Only the whole truth will cling to Christ who died and rose for our salvation … Fifty years ago almost now, even when there was communism in Poland, a prominent author, Jo. Literature is as old as speech. Grew out of this with human need, and it has not changed now, except that it has become even more necessary. ” And further said: “Socialism never took root in America because the poor see themselves not as an exploited proletariat, but as temporarily embarrassed millionaires. Our species is the only creative species, and has only one creative instrument, namely an individual human mind and spirit. There is no good contacts, whether in art, in music, in poetry, in mathematics, philosophy. Once miracle of creation took place, the group can build and expand, but only the group never invented anything. It is valuable based on the human mind alone. And now around the concept of cumulative force groups have declared war on the destruction of this valuable, namely the human mind. And by contempt, by famine, repression,  imposed course, direction, and stunning blows conditions, what ideas, here’s wandering mind run, tied with ropes, dull and under the influence of drugs. It is a sad suicidal course, which has of course our species. But I believe:  a free, exploring mind of individual man is the most valuable thing in the world. And then I fight: for freedom of mind to take any direction that he wants, indeterminate. And this is what I have to fight: any idea, religion or government which limits or destroys the man. This is what I am and what I do. Finally, I can understand why a system built on a pattern must try to destroy the free mind, for it is one thing, which can by inspection destroy such a system / … /. Since the glory (glory of man) can be killed, we are lost. “(cf: East of Eden), now say this: the priesthood was not promulgated by a pale and neutered social environmental information which are gathered in such large numbers in the squares and filled to the brim with less constantly the halls. Neither is not a toy in the hands of cloistered elect, frauds with low distress. The priesthood is as old as speech people. Grew the most from human needs and has become even more so needed. The priesthood established by the Lord Jesus, though deeper more and more, built on the pattern, constantly on guard became a free mind. Intelligent mind of God protects us for centuries. Fear corrupts, breaks, especially the fear of losing power. Hence, let us try to understand people, if you understand each other, it will be good to yourself. Muslims also have the right to prayer to God. They are, say, our brothers. Knowing a man well never leads to hate and nearly always leads to love. Christ says: “If ye love me …” Faith is a deep, personal relationship with Christ, relation based on love of Him who loved us first (cf. 1 Jn 4:11), until the total offering of himself. When we were yet sinners he chose us! (Romans 5:8). To love Christ is to say trust him even in times of trial, following him, also the way of cross, in the hope that soon will come the morning of the resurrection. Life takes on true meaning. Love for Christ expresses itself in the desire for life with the thoughts and sentiments of his heart. This is done by internal unite Facilities based on the grace of the sacraments, strengthened by continuous prayer, praise, thanksgiving and penance. John Paul II said: “Poland has become nowadays the Land of a particularly responsible witness” (Warsaw, June 2and 1979). Stand firm in your faith. May Mary, Queen of Polish, show you the way to her Son and accompany you on your way to happy, peace-filled future. Let it never be lacking in your hearts the love of Christ and His Church. God is love. Be and ye be witnesses to this truth. You will surely be, if you learn in the circle of Mary, Benedict XVI teaches. With her you will experience that God is love, and the loving God will provide the world with the richness and the variety of ways, the Holy Spirit will suggest. Mary stood in the temple of Jerusalem, she stood at Cana, and close to the cross of Jesus. She constantly says: “Do this whatever he tells you,” forever. Amen

       

 

 

              

             

             

Ksiądz na ambonie

Ks. Stanisław Barszczak, Miłość samego Boga

 (Kazanie na kapłański jubileusz, 25 lat)

Najdrożsi, potrzebujemy chwil ciszy i skupienia, by wejść do wyższej szkoły wiary. Prorok Micheasz przepowiadał o miejscu narodzin Zbawiciela świata, Mesjasza Jezusa, Syna Boga. „A ty Betlejem Efrata, które jesteś najmniejsze z około tysiąca miast w Judzie, z ciebie powinien mi wyjść ten, który w Izraelu jest Panem, którego wyjście od początku, od jutrzenki wieków stało się.”(Mi 5,1) To prawda jestem niewdzięczny. Mówię szybko, nawet o wierze w Boga. A powiedział Ojciec Święty Jan Paweł II: „Wiara bowiem- to obcowanie z tajemnicą Boga”, a uwierzyć- to znaczy ‘powierzyć siebie’ samej istotnej prawdzie słów Boga żywego. Mamy być lepsi od samego siebie. Gdy powierzamy się żywemu Bogu, gdy z pokorą umysłu uciekamy się do Niego, przenika nas wewnątrz jakby niewidoczny, powiedział Benedykt XVI, strumień życia Bożego. Jak ważne jest byśmy uwierzyli w moc wiary, w możliwość nawiązania dzięki niej bezpośredniej więzi z żywym Bogiem! I byśmy w sposób świadomy zadbali o rozwój naszej wiary, aby ona rzeczywiście przenikała wszystkie nasze postawy, myśli, działania i zamierzenia. Wiara jest obecna nie tylko w nastrojach i przeżyciach religijnych, ale przede wszystkim w myśleniu i w działaniu, w codziennej pracy, w zmaganiu się z sobą, w życiu wspólnotowym i w apostolstwie, ponieważ ona sprawia, że nasze życie jest przeniknięte mocą samego Boga. Wiara może zawsze doprowadzić nas na nowo do Boga, nawet, gdy wyrządza nam krzywdę nasz własny grzech. Apostołowie w wieczerniku nie wiedzieli, co ich czeka. Byli zalęknieni, obawiali się o swą przyszłość. Ale o tym potem. Niektórzy z was tu obecnych rozpoznali to wewnętrzne wezwanie Ducha Świętego i odpowiedzieli z całym zapałem serca. Orhan Pamuk w mowie podczas bankietu z okazji wręczenia mu literackiej Nagrody Nobla wspomniał o tym dlaczego pisze, mianowicie że pisze od dzieciństwa, by się czuć lepiej, by rozładować swój gniew, bo jest samotny w pokoju, wreszcie bo najwcześniej zapragnął zostać malarzem. Start w życie jest najważniejszy. Możemy przecież zakopać talent wzrostu wiary. Widziałem tutaj kandydatów do kapłaństwa, ale też moich kolegów księży i czcigodne siostry zakonne. Przeżywane w wierze, życie konsekrowane jednoczy ściśle z Bogiem, budzi charyzmaty i czyni waszą posługę nadzwyczajnie owocną. Jak wielką pomocą może być dla was refleksja nad tym, w jaki sposób Maryja uczyła się od Jezusa! Przed 28 laty Jan Paweł II powiedział z tego miejsca: „czuwam, to znaczy nie zagłuszam sumienia…” Jak Maryja w swej odpowiedzialnej, matczynej miłości do Jezusa zachowywała pełną zachwytu miłość dziewiczą, tak i wy, gdy przyklękacie w liturgicznym momencie przeistoczenia, zachowajcie zdolność do zachwytu i adoracji. Umiejcie rozpoznawać w Ludzie Bożym wam powierzonym znaki obecności Chrystusa. Bądźcie uważni i wrażliwi na te ślady świętości, które Bóg wam ukaże wśród wiernych. Nie obawiajcie się obowiązków i niespodzianek w przyszłości! Nie lękajcie się, że zabraknie wam słów, że spotkacie się z odrzuceniem! Świat i Kościół potrzebują kapłanów, świętych kapłanów! Drodzy przedstawiciele różnych nowych ruchów w Kościele! Żywotność waszych wspólnot jest znakiem czynnej obecności Ducha Świętego! To z wiary Kościoła i z bogactwa owoców Ducha Świętego zrodziła się wasza misja. Mądrość ewangeliczną, zaczerpniętą z dzieł wielkich świętych i sprawdzoną we własnym życiu, trzeba nieść w sposób dojrzały, nie dziecinny, i też nie agresywny, w świat kultury i pracy, w świat mediów i polityki, w świat życia rodzinnego i społecznego. Przeglądajcie się w sercu Maryi. Bądźcie jej uczniami! Gdy napełnieni Duchem Świętym apostołowie poszli na cały świat, głosząc Ewangelię, jeden z nich, Jan, apostoł miłości, w szczególny sposób „wziął Maryję do siebie”(J 19,27). Głęboka więź z Jezusem i z Maryją pozwoliła mu tak skutecznie głosić, że „Bóg jest miłością” (1 J 4,8.16). Wysokie wymagania nie mogą być mylone z rygoryzmem w wychowaniu. Tam bowiem, gdzie nie ma klimatu wzajemnego zaufania, duchowej wolności i spontaniczności, formacja chrześcijanina i księdza nie jest możliwa. Wszystko, co ludzkie, chrześcijańskie i kapłańskie, wymaga wolności serca. W modlitwie brewiarzowej  czytamy: „Przez sakrament kapłaństwa prezbiterzy upodabniają się do Chrystusa-Kapłana/…/.Nawet w słabości ludzkiej mogą i powinni dążyć do doskonałości/…/. Poświęceni Bogu nowym sposobem, w momencie przyjęcia święceń-uczy Sobór-stają się żywymi narzędziami Chrystusa, Wiecznego Kapłana/…/. Każdy kapłan na swój sposób zastępuje osobę samego Chrystusa, dlatego obdarzony jest szczególną łaską, aby służąc powierzonym sobie ludziom i całemu Ludowi Bożemu, mógł łatwiej dążyć do doskonałości Tego, który stał się dla nas Najważniejszym Kapłanem”. (Dekret o posłudze i życiu kapłanów, rozdz.3)I dlatego razem z ks. Janem Twardowskim powiem: ”Jadę z innymi tramwajem, biegnę z innymi ulicą, nadziwić się nie mogę, swej duszy tajemnicą/…/jakaś moc przeogromna z nagła poczęła się we mnie”. „Proszę was, przez miłosierdzie Boże-woła za św. Pawłem św. Piotr Chryzolog -abyście dali ciała wasze na ofiarę żywą”. I dalej poucza: Nie zaprzepaszczaj tego, co Bóg w swej potędze dał ci i przyznał. Przyoblecz szatę świętości o przepasz się pasem czystości; osłoną twej głowy niech będzie Chrystus, krzyż na czole niech będzie ci obroną: twoją pierś niech okrywają tajemnice Bożej wiedzy, zawsze zapalaj wonne kadzidło modlitwy, chwyć miecz Ducha; uczyń swe serce ołtarzem/…/. Bóg szuka wiary, a nie śmierci, pragnie oddania, a nie rozlewu krwi; daje się przebłagać przez posłuszeństwo, a nie przez zabicie ofiary!”(Kazanie 108) Jak sprawować Mszę Świętą? Ojciec Leon Grodzki podaje, że swego czasu w Anglii, w czasie zebrania, poproszono znanego aktora, aby coś zarecytował. Zapytał obecnych, co chcieliby usłyszeć. Wtedy, obecny tam sędziwy duchowny zapytał, czy mógłby zarecytować psalm 23. Aktor zgodził się, ale postawił warunek, aby ów duchowny uczynił po nim to samo. Z ust mistrza popłynęły słowa psalmu ze wspaniałą intonacją w głosie.l Gdy skończył sala zabrzmiała od oklasków. Po chwili zajął jego miejsce duchowny i uczynił to samo. Jego głos drżał. Intonacji można było to i owo zarzucić, ale widownia pogrążona była w ciszy i zadumie, gdy z wiarą i ufnością wypowiadane były słowa: „Pan jest moim pasterzem; nie brak mi niczego; pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć; orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię. Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia”. Nie sposób nie wspomnieć o słowach wypowiedzianych przez Benedykta XVI w dniu 25 maja 2006 roku w katedrze warszawskiej. Tak bardzo współbrzmią one z nauczaniem Soboru: „Wielkość Chrystusowego kapłaństwa może przerażać/…/.Wierzcie w moc własnego kapłaństwa/…/. Chrystus zapragnął się posłużyć waszymi ustami i rękami, waszą ofiarnością i talentem/…/. Chrystus potrzebuje kapłanów, którzy będą dojrzali, męscy, zdolni do praktykowania duchowego ojcostwa/…/. Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego, aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem”. Czy nie trzeba w proch upaść i klęknąć przed takim kapłaństwem…”Na mocy przyjętego sakramentu otrzymacie wszystko to, czym jesteście/…/. Chrystus wziął was w swoją szczególną opiekę. Jesteście ukryci w Jego dłoniach i w Jego sercu. Zanurzcie się w Jego miłość i oddajcie Mu waszą!” Stąd wasze ręce nie mogą już służyć egoizmowi, ale powinny nieść światu świadectwo o miłości samego Boga. Odejście księdza jest zawsze porażką i upokorzeniem: dla niego samego, rodziny, biskupa, kolegów i wiernych, którym służył. Jaka jest nasza, moja odpowiedzialność? W czym zawiniliśmy? Może powinniśmy dać głębsze świadectwo wiary i modlitwy? Może powinniśmy mu pomóc w tej sytuacji odnaleźć siebie. Kiedy nastolatek ucieka  z domu, trzeba analizować nie tylko jego zachowanie, ale także postępowanie ojca i matki. Jeżeli odejścia z kapłaństwa powtarzają się w jakimś zakonie czy diecezji, wówczas pod znakiem zapytania stoi klimat wspólnotowy oraz przyjmowanie i formacja kandydatów do kapłaństwa. Choć wspólnota to nie wszystko, za odchodzącym idzie jego życie, wychowanie, późniejsze wybory. Bycie księdzem jest w Polsce nadal atrakcyjną „funkcją społeczną”. Kapłan nie musi martwić się o pracę czy mieszkanie. Jest znacznie lepiej wykształcony, więcej niż przeciętny Polak podróżuje. Same święceni dają mu duży prestiż: wierni mają na ogół do niego ogromne zaufanie. Te profity społeczne domagają się uważnego rozeznania powołania, wielkiej troski o bezinteresowność i czystość serca kleryka oraz przyglądania się motywacjom wychowawców i przełożonych. Kapłaństwo nie jest dla „ludzi interesu”, którzy szukają łatwego życia, ale nie jest też dla zagubionych i biernych, którzy nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Trzeba zrozumieć nie tylko byłego księdza, ale i ludzi, którzy mają z nim problem. Były ksiądz jest dla ludzi upadłym aniołem, ale tylko dlatego, że podtrzymujemy mit księdza jako osoby wielce uduchowionej, niebiańskiej. Zbyt często mówimy o godności, wybraniu i namaszczeniu, a rzadko o potrzebie codziennej uczciwości, pracy nad sobą i służby. Gdybyśmy byli bliżej ludzi, gdybyśmy nie zamykali się w naszych plebaniach, klasztorach, wówczas ludzie traktowaliby nas bardziej po ludzku. Trzeba obalić mit, jakoby celibat był najczęstszą przyczyną rezygnacji z kapłaństwa. O wiele częstszym powodem jest bezdenna samotność. Nie ma jeszcze w Polsce zwyczaju, żeby spotkać się z ludźmi po uroczystej celebracji przy herbacie i kawałku chleba. Prezbiterzy są zjednoczeni w kapłaństwie z Kolegium Biskupów, jak jest jedność kapłana z biskupem? Trzeba zaangażowania wiernych i powołań kapłańskich. Benedykt XVI powiedział: Tylko cała prawda pozwoli przylgnąć do Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia… Przed pięćdziesięciu prawie już laty, jeszcze gdy w Polsce panował  komunizm, wybitny autor John Steinbeck powiedział: „Literatura nie została promulgowana przez blade i wykastrowane kapłaństwo, śpiewające swe litanie w pustych kościołach. Ani nie jest grą dla klauzurowego wybrańca, żebraków hochsztaplerów o niskiej kalorii rozpaczy. Literatura jest tak stara, jak mowa. Wyrosła dla tego z ludzkiej potrzeby, i to nie zmieniło się teraz,  za wyjątkiem że stała się jeszcze bardzie potrzebną”. I dalej mówił: „Socjalizm nigdy nie zakorzenił się w Ameryce, ponieważ biedni widzą się nie jako wykorzystany proletariat, lecz jako tymczasowo zakłopotani milionerzy. Nasz gatunek jest jedynym twórczym gatunkiem, i ma tylko jeden twórczy instrument, mianowicie indywidualny umysł i człowieczy duch. Nie ma dobrych kontaktów, czy to w sztuce, w muzyce, w poezji, w matematyce, filozofii. Raz cud stworzenia miał miejsce, grupa może się budować i rozszerzać się, ale jedynie grupa nigdy nie wymyśliła niczego. To co cenne opiera się na samotnym umyśle człowieka.  A teraz siły skumulowane wokół pojęcia grupy zadeklarowały  wojnę zagłady względem tego cennego, a mianowicie umysłu człowieka. I to przez lekceważenie, przez głód, represje, zniewolony kierunek, i oszałamiające ciosy uwarunkowań, tego co wolne, oto wędrujący umysł realizowany, przewiązany linami, otępiały i pod wpływem narkotyków. To jest smutny samobójcy kurs, który posiada oczywiście nasz gatunek. Ale ja wierzę: że wolny, badające umysł poszczególnego człowieka jest najcenniejszą rzeczą na całym świecie. I o to będę walczył: o wolność umysłu do podjęcia wszelkiego kierunku jaki zapragnie, niezdeterminowanego. A to jest z czym muszę walczyć: każdy pomysł, religia czy rząd, który ogranicza lub niszczy człowieka. To jest czym jestem i co robię. Wreszcie mogę zrozumieć dlaczego system zbudowany na jakiś idealny wzór (pattern) musi starać się zniszczyć wolny umysł, bo to jest jedna rzecz, która może w wyniku kontroli zniszczyć taki system/…/. Skoro chwała (gloria człowieka) może być zabita, jesteśmy zgubieni”.(Na wschód od Edenu) Powiedzmy teraz tak: kapłaństwo nie zostało promulgowane przez blade i wykastrowane społeczeństwo, gromadzące się tak licznie na placach i po brzegi wypełnionych pomniejszanych nieustannie salach. Ani nie jest zabawką w rękach klauzurowego elekta, hochsztaplerzy o niskim współczynniku rozpaczy. Kapłaństwo jest tak stare, jak mowa ludzi. Wyrosło najbardziej z ludzkiej potrzeby i stało się jeszcze więcej tak potrzebne. Kapłaństwo ustanowione przez Pana Jezusa, choć coraz głębiej budowane na wzór idealniejszy (pattern), nieprzerwanie stawało na straży wolnego umysłu. Inteligentny umysł Boga chroni nas od wieków. Strach korumpuje, psuje, szczególnie strach przed utratą władzy. Stąd postarajmy się zrozumieć ludzi, jeśli zrozumiecie siebie nazwajem, to będziecie dobrzy dla siebie. Muzułmanie także mają prawo modlitwy do Boga. Oni są, powiem, naszymi braćmi. Poznanie dobre człowieka nigdy nie prowadzi do nienawiści i prawie zawsze prowadzi do miłości. Chrystus mówi: „Jeśli mnie miłujecie…” Wiara polega na głębokiej, osobistej relacji z Chrystusem, relacji opartej na miłości Tego, który nas pierwszy umiłował (por. 1 J 4,11), aż do całkowitej ofiary z siebie. Gdy byliśmy jeszcze grzesznikami (Rz 5,8) Miłować Chrystusa, to znaczy ufać Mu również w godzinie próby, podążać za Nim także drogą krzyżową, w nadziei że niebawem nadejdzie poranek zmartwychwstania. Życie nabiera prawdziwego sensu. Miłość do Chrystusa wyraża się w pragnieniu życia zgodnego z myślami i uczuciami Jego serca. Realizuje się to przez wewnętrzne zjednoczenie, oparte na łasce sakramentów, umacniane przez nieustanną modlitwę, uwielbienie, dziękczynienie i pokutę. Jan Paweł II powiedział: „Polska stała się w naszych czasach Ziemią szczególnie odpowiedzialnego świadectwa” (Warszawa, 2 czerwca 1979). Trwajcie mocni w wierze. Niech Maryja, Królowa Polski, wskazuje wam drogę do swego Syna i towarzyszy wam na drodze do szczęśliwej i pełnej pokoju przyszłości. Niech nigdy nie zabraknie w waszych sercach miłości do Chrystusa i Jego Kościoła. Bóg jest miłością. Bądźcie i wy świadkami tej prawdy. Będziecie nimi skutecznie, jeśli będziecie się uczyć w szkole Maryi, uczy Benedykt XVI. Przy Niej doświadczycie, że Bóg jest miłością, i tego kochającego Boga będziecie przekazywać światu, w tak różnorodne i bogate sposoby, jakie Duch Święty wam podpowie. Maryja stała w świątyni jerozolimskiej, stała w Kanie, stał a pod krzyżem. Ona mówi nieustannie: „Zróbcie to wszystko, cokolwiek on wam powie”. Amen

 

 

 

Heiß draußen, kaltes Herz

Stanisław Barszczak, Wüste Leben

(Reflexionen auf der Leinwand Text von Jose Saramago)

Ich werde um über die zerbrechliche Natur des Lebens zu sagen, die wieder von den Amerikanern, die werden böse Angst entdecken. Dennoch glauben wir noch nicht dem Fernsehen-a Mitleid. Warum?- Noch eines Tages man kann die Erde zu zerstören, verschlingen. Jetzt wir Würde zählen, sagen wir, dass es von unschätzbarem Wert, aber nur für die Würde es irrelevant, dass jemand in kleine Zugeständnisse geht, weil am Ende der (gleich) Kraft verliert das gesamte Sens. Zum Ausdruck in Worten wir gehen, mit einem anderen Mann auch, aber nur manchmal finden wir es. Das menschliche Lexikon noch nicht mehr so wertvoll wie die Gemeinsamkeit, Sprache ist defekt, schon gar nicht informiert die ganze menschliche Erfahrung. Und jeder muss ‘beginnen’ ihr Leben, Männer, die wussten nicht Frauen, die Frauen die nie für Männer waren, aber hier kommt eines Tages ein Mann, der weiß, wie man dies zu lernen, was er nicht kennt. Alles im Leben, die authentische, realistisch ist, geschieht über Geschenk, und wenn dies der Fall ist. Was mehr ist, werden alle Themen, Muster, den Faden des Lebens, nicht das Ergebnis von etwas beladen und transzendent sein. Daher ist es vernuftig, der Papst auch an die Menschen geht. Wir erreichen andere Ufer, wo wir verstanden werden. Leider sind wir noch in der Wüste des Lebens. Wir sind in der Welt bereits ein wenig Glück, aber allzu häufig ist oberflächlich, siehst du Disneyland, Vergnügungsparks, Hollywood, es gibt z. B. eine neue Unterteilung von Nadwarcie mit Jurajską Galerie in Częstochowa, Polen. Aber eine Geschichte leider immer tiefer geht. Welcher Ort, wo wir uns treffen, wir, die Menschen des dritten Jahrtausends? Zusätzlich, wir leben in einem dunklen Zeitalter, wenn Freiheit reduziert wird, wenn es keinen Raum für Kritik ist, wenn wir Totalitarismus-Totalitarismus internationaler Unternehmen ist, Markt auch- ist gar nicht mehr benötigen Ideologie und religiöser Intoleranz, die sie erhöhen. Orwell ‘Jahr 1984’- ist schon da. Wir benötigen etwas umsonst. Wir sind gut dabei. Der Student denkt, wir sind Blinden,also setzte er sich und schrieb die ‘Blindheit’ an diejenigen erinnern, die es lesen können. Wir sind dumm, wenn wir das Leben zerstören, wenn die Würde jeden Tag durch die Macht unserer Welt geschmäht wurde. Allgemeine Lüge die Wahrheit in Plural tut, daß Mann nicht mehr Ehre jemand, wenn der Mann den Respekt für den Nächsten zu verlieren. Obwohl mein Großvater wirklich reich Eigentümer der Erde, nicht Analphabeten war, ein Züchter Schwein, sicherlich ich ein Mann wäre nicht von dem, die ich heute bin. Wenn mein Vater war der Papst, kein Professor an der Universität, und so weiter die hundert Prozent, es wäre ein Schriftsteller, und noch der Autor aus Polen. In diesem Zusammenhang wenn ich konnte wählen einen eigenen Hintergrund nun – auch im Winter, die Hitze Sommer, und auch wenn manchmal hungen war, ändern ich immer nicht im Leben. In gewisser Weise, die man sogar sagen könnte, dass der Buchstabe nach Buchstaben, wörtlich, Seite nach Seite, Buch nach Buch später in Mann implantiert wurden, so weit wurde wie ich bin, von Zeichen des Helden, die sie geschaffen, erfunden. Ich glaube, ohne sie gäbe es kein heute die Person sein sollte, die ich heute bin. Mein Leben ohne sie kann nicht warden, aber in immer mehr als eine ungenaue Skizze wäre, einen Versprechen auch, die wie viele andere nur Versprechen würde, die Existenz von jemandem, der vielleicht sein könnte, aber am Ende, er ist fehlgeschlagen, dem es nicht gelungen. Ein Maler farbt, Musiker macht Musik, Schriftsteller schreibt Romane. Aber ich glaube, alle wir Beeinflussen haben, nicht aufgrund der Tatsache, dass jemand ist ein Künstler, sondern weil wir Bürger hinein. Als Bürger alle haben wir eine Verpflichtung zu intervenieren und engagiert werden, aktualisiert Bürger Änderungen eine Realität. Ich kann nicht mich außerhalb jegliche Beteiligung der sozialen oder politischen Tagesordnung vorstellen. Ja, ich bin ein Schriftsteller, aber ich lebe in dieser Welt und meine Schrift existiert nicht auf einer separaten Ebene. Und wenn die Menschen wissen, wer ich bin und sie mein Buch lesen, sehr gut. Wenn ich etwas mehr zu sagen haben, verwendet es diese jeweils. Ich habe nicht für alle diese Herrlichkeit geschaffen worden, bin ich mir selbst überlassen. Daher Ich mag einen Mann zu schreiben, möchte ich zu schreiben, wie ein Mann, der immer sehr tiefe Spaten zu graben, als ob er aber stellte die Möglichkeit des Unmöglichen, unwahrscheinlich, Träume und Illusionen entstehen. Wir sind Blinden, weil wir gesehen haben, und doch schon können wir sehen, aber wir nicht gesehen. Noch sterben wir und nicht weinen über. Sie müssen etwas tun die Zeit zu nehmen, die sich zu laufen; etwas in uns das keinen Namen hat, aber es ist etwas, was wir sind. . Sie müssen etwas tun , die Zeit nahm seinen Gang in uns; etwas verfügt nicht über einen Namen, aber das ist etwas, das wir sind. Dennoch, ich brauche nicht einmal den Vornamen, ich bin eine Stimme. Eine schwierige Sache, es ist das Verständnis der Menschen, ihre gegenseitigen Einvernehmen, ihre Gegenseitigkeitsabkommen. Ich denke, wir sollten zufrieden sein, wir sollten froh sein über das, was einen Mann hat, nicht alles zu verlieren. Was für eine Welt, die Maschinen zum Mars senden kann und macht aber nichts, um die Tötung eines menschlichen Wesens zu stoppen?

Gorąco na dworze, zimno w sercu

Stanisław Barszczak, Pustynia życia

(rozważania na kanwie tekstów Jose Saramago)

Idę by opowiedzieć wam o złowieszczej kruchości życia, która jest znowu przedstawiana przez Amerykanów, ci ostatni odkryli wstrętny strach. Jeszcze nie wierzymy telewizji-a szkoda, dlaczego- bo wciąż jeszcze jednego dnia ziemia może się pochłonąć ostatecznie. Stawiamy teraz na godność, mówimy że jest bezcenna, ale właśnie dla godności nie ma znaczenia, że ktoś idzie na drobne ustępstwa, bo w końcu (samo)życie traci cały sens. Opieramy się na słowach, mówimy z drugim człowiekiem, ale tylko czasami znajdujemy go. Ludzki słownik nie jest jeszcze cenniejszy od pospolitości, za to zawodny, z pewnością nigdy nie poinformuje o całym doświadczeniu człowieka. A każdy musi ‘zacząć’ swe życie, mężczyźni którzy nie znali kobiet, kobiety które nigdy nie poznały mężczyzn, chyba że nadchodzi dzień Jednego, który wie, jak nauczyć tego jednego, czego nie wie. Wszystko w życiu, co jest autentyczne, realne, dzieje się na zasadzie daru, i nawet jeśli to jest przypadek. Co więcej, wszelkie schematy i wątki życia nie będą rezultatem czegoś obciążonego i transcendentnego. Stąd jest rozumne, żeby papież też szedł do ludzi. Możemy osiągnąć tamten brzeg, gdy będziemy się rozumieć. Niestety jesteśmy jeszcze na pustyni życia. Mamy na świecie już teraz odrobinę szczęścia, ale to wszystko najczęściej jest powierzchowne, jak choćby Disneyland, Wesołe Miasteczka, Hollywood, w Częstochowie na przykład nowa dzielnica Nadwarcie z Galerią Jurajską. A historia drąży niestety coraz głębiej. Gdzie jako ludzie mamy się spotkać, czy pośrodku? Nadto żyjemy w ciemnych czasach, gdy wolność się zmniejsza, gdy nie ma miejsca na krytykę, gdy mamy totalitaryzm – totalitaryzm międzynarodowych korporacji, rynku – nie ma już nawet potrzeby ideologii i nietolerancji religijnej, żeby one rosły. Orwella Rok 1984-ty jest już tutaj. I jest nam tak dobrze. Wymagamy czegoś nadaremno. I tak uczeń myśli, jesteśmy ślepi, on usiadł i napisał ślepota, by przypomnieć tym, którzy mogą go przeczytać, że odchodzimy od rozumu, kiedy upokarzamy życie, że godność ludzka jest znieważana na co dzień przez możnych naszego świata, że powszechne kłamstwo zastąpiło prawdy w liczbie mnogiej, że człowiek przestał szanować siebie, kiedy stracił szacunek należny jego bliźnim. Gdyby mój dziadek był rzeczywiście bogatym właścicielem ziemskim, nie zaś analfabetą, hodowcą świń, z pewnością nie byłbym człowiekiem, którym jestem dzisiaj. Gdyby mój ojciec był papieżem, a nie profesorem na uczelni, to i tak na sto procent nie byłbym pisarzem, i to jeszcze autorem z Polski. W związku z tym gdybym mógł wybrać własne tło teraz– to nawet przy mrozie zimowych lat, upale letnich kanikuł, i nawet gdyby czasami pokazał się głód, raj świętości– ja nie zmieniłbym rzeczy, takiej którą pozostawałaby zawsze ona. W pewnym sensie można nawet powiedzieć, że litera po literze, słowo po słowie, strona po stronie, książka po książce zostały kolejno wszczepione w człowieka, jakim jestem, przez charaktery, jakie stworzyłem. Wierzę, że bez nich nie byłbym dziś nie byłbym osobą, jaką jestem dzisiaj; bez nich może moje życie nie postąpiłoby w stawaniu się czym więcej jak niedokładny szkic, obietnicą, która podobnie jak wiele innych pozostałaby tylko obietnicą, istnieniem kogoś, kto być może mógłby być, ale któremu w końcu to się nie udało. Malarz maluje, muzyk sprawia muzykę, pisarz pisze powieści. Ale wierzę, że wszyscy mamy jakiś wpływ, nie ze względu na fakt, że ktoś jest artystą, ale dlatego, że jesteśmy obywatelami. Jako obywatele, wszyscy mamy obowiązek interweniować i stawać się zaangażowani, albowiem właśnie obywatel zmienia rzeczywistość. Nie mogę siebie sobie wyobrazić na zewnątrz poza jakimkolwiek zaangażowaniem społecznym lub politycznym. Tak, jestem pisarzem, ale żyję w tym świecie i moje pisanie nie istnieje na oddzielnym poziomie. A jeśli ludzie wiedzą kim jestem i czytają moje książki, nadzwyczajnie, dobrze; podobnie, jeśli mam coś więcej do powiedzenia, to korzysta z tego  każdy. Nie zostałem stworzony do całej tej chwały, jestem pozostawiony sobie. Stąd chcę pisać, jakby człowiek, on zawsze kopał bardzo głęboko, jakby przedstawiał możliwość niemożliwego, nieprawdopodobnego, sny i iluzje. Jesteśmy zaślepieni, bo zobaczyliśmy, a przecież możemy widzieć, ale nie widzimy. Wciąż umieramy i nie płaczemy, trzeba żeby czas wziął swój bieg, w nas coś nie ma imienia, ale to coś, to my jesteśmy. Otóż ja nawet nie potrzebuję imienia, jestem głosem…trudna rzecz-to właśnie rozumienie się ludzi, ich porozumienie wzajemne. Myślę, że powinno się być zadowolony tym, co ma jeden-żeby nie stracić wszystkiego. Co to za świat, który może wysłać maszyny na Marsa i jeszcze nie czyni nic, by zatrzymać zabijanie ludzkiego bytu?

Heimatgefühl

Stanisław Barszczak, Mein Heimatgefühl

(der 31. Jahrestag des polnischen Aufstandes im August und der Geburt der Solidarność)

Als ich klein war, kleidete ich sehr oft Mutter eine ArbeitsSchürze, stand ich an dem kleinen Tisch mit einem Glas Kelch, kletterte auf einen Hocker und hielte zu meiner Mutter die Predigt, feierte fast die gesamte Messe. Wir sprachen über lange nach dieser Momente unseres Lebens, also im Jahr der Solidarität, wie bleibten wir auf einem Posten, auf “Trockenmasse” an, in der Nähe der Kirche in unserer Stadt. Das war dann auch endlich eine Rolle, in der meine Mutter mich gerne gesehen hat. Sie hat sich immer darüber beklagt, dass ich im Kirche selten eine Soutane trage und immer nur so alte Klamotten anhabe. Denn wir hatten ja ein sehr, sehr enges Verhältnis zueinander. Meine Mutter ist Gott sei Dank erst in einem gesegneten Alter gestorben. -Hatten Sie deshalb ein so enges Verhältnis zu ihr, weil Ihre Mutter Sie unter komfortablen Situationen und Umständen alleine erzogen hat? Der Freund hat mich neulich gefragt. Ja, das ist richtig, beantwortete ich. -Ich nehme mal an, dass Ihre Mutter auch Ihre schärfste Kritikerin war.- Ja, sagte ich, das ist auch wahr. Sie war nie so, dass sie mich besonders gelobt hätte. Anderen gegenüber war sie sehr stolz, aber das hätte sie mir gegenüber nie so gezeigt. Mich hat sie eher immer ein bisschen kritisiert. Das ist etwas, das bei Mutter bis heute geblieben ist. Dieses sich standing mehr mit Kritik als mit Lob konfrontieren? Ich weiss es nicht. -Sie machen den Eindruck, als würden Sie immer noch so ein klein wenig an sich selbst zweifeln. Nun ja, ich war nie selbstzufrieden. Ich halte das aber für eine richtige Einstellung bei einem jeden Priester oder auch Bischof, wenn man das so sagen darf. Wenn man nie ganz zufrieden ist mit dem Erreichten, erwächst daraus immer wieder der Ansporn, es besser zu machen, es eines Tages noch ein bisschen besser zu können. So bleibt man dynamisch und entwickelt sich weiter. In dem Moment, in dem man zufrieden ist und sich sagt, “das war doch ganz toll, alles ist doch wunderbar”. Zu viel Grübeln und zu viel Zweifeln kann aber auch lähmend sein. Ich hab bestimmte Phasen im Leben. Und nun kann ich grübeln, aber ich grüble nicht bis zur Selbstzerstörung. Ich habe schon meine Zweifel, aber die sind nicht von des Priestertums, dass ich sagen würde, “ich kann das nicht, das wird eh nichts” usw. Ich fragte mich, ich war nachdenklich manchmal, ob ich in Gedanken diese Frage, das Problem genommen kann. Einer unserer Professoren sagte uns, dass das Priestertum ist auch handeln. Es gibt sicherlich immer den Punkt, an dem ich mich frage: “Kann ich das? Soll ich diese Rolle übernehmen?” Ich sage mir da schon auch sehr oft: “Das kann ich nicht spielen bzw. das sollte ich nicht spielen, weil ich an diese ‘Ecke’ irgendwie nicht herankomme.” Das kommt also schon auch vor. An sich verändere ich mich ja gerne und suche die Ecken auf, die ich in mir noch nicht so gut kenne. Aber es gibt dann eben auch den Punkt, an dem ich sage: “Das ist nichts für mich.” Solche Rollen sage ich dann ab. Ich muss gehorchen sein, müssen ich die Autorität meines Bischofs unterwerfen, sagte ich mir.- Aber Sie lassen sich auch überzeugen, wenn das etwas ganz Neues ist, das zunächst einmal Ihrem Bild von sich selbst nicht entspricht? Nun ja, es gibt sicherlich viele Menschen, die ich dabei frage. Das sind meistens Frauen, das sind Freundinnen, die für mich immer schon meine besten Ratgeberinnen waren – außer meiner Mutter natürlich. Frauen gehen viel mehr auf einen ein und hören einem zu, sagte in einem Interview ein berühmter Schauspieler Mario Adorf. Männer sind meistens mit sich selbst beschäftigt, mit ihrer eigenen Karriere, mit ihren eigenen Problemen. Deswegen suche ich, wenn ich Rat brauche, diesen Rat gerne bei Frauen…Das werde ich oft gefragt. Zuerst einmal war es ja so, und das kann ich eben auch nicht jedem empfehlen, dass 19 Jahre meines Pristertums, bis Mom starb, waren wir nicht von einigen Eide, gerade erst kennengelernt bestmöglich. Meine Mutter lebte nie in einem Haus, das wir in 1995 kauften. Wir sehr respektierten. Uns hat diese lange Wartezeit sicher gut getan, in der wir uns nicht sicher waren oder in der mal der eine wollte und der andere nicht und umgekehrt. Man denkt ja manchmal: “Ach, die Leute kennen dich gar nicht…. Das heißt, wir genossen schon auch mit meiner Mutter privates Leben. Ja, ich genieße es schon sehr, nicht so bekannt zu sein, denn das ist doch ein bisschen bequemer. Der Freund sagte einmal zu mir, trotzdem ist das doch seltsam: -Sie haben eine relativ harte Kindheit hinter sich. Aber diese Kindheit war zwar durch die Beziehung zwischen Ihnen und Ihrer Mutter auch sehr schön, aber sie war auch hart, weil Sie sich “haben durchboxen müssen”. Ihre Mutter hat “geboxt” und Sie haben auch im übertragenen wie im wirklichen Sinne „geboxt”…. Was ist denn Heimat für Sie? Sie leben ja auch oft wochenlang im Hotel oder wandern quasi von einem Hotel ins andere. Haben Sie so etwas wie einen Heimatbegriff? Sie haben vorhin dieses Kinderlied angesprochen: Spielen da Kindheitserinnerungen bei Ihrem Heimatgefühl eine Rolle? Ich sagte ihm: man muss mit so einem Leben leben können, man darf nicht darunter leiden. Deswegen sage ich immer: Ich bin in jedem Hotelzimmer zu Hause. Ich kann mich dort einrichten, ich stelle dort manchmal meinen Computer auf und habe auch immer einen ganzen Haufen Bücher mit dabei. Aber das ist natürlich kein Heimatgefühl. Das eigentliche Gefühl, nun wirklich zu Hause zu sein, stellt sich bei mir doch eher in Rom ein. Mein Heimatgefühl jedoch – wenn ich hier mal diese Unterschiede machen darf – bezieht sich eher auf die Kindheit, bezieht sich darauf, wo ich herkomme, wo ich aufgewachsen bin. Herr Mario Adorf sagte: “Das ist die Eifel, das ist der dortige Dialekt und das sind eben all diese Dinge, aus denen wir letztlich ein Leben lang schöpfen”. Ich sage: Heimat ist, wo meine Mutter betrunken oder nüchtern ist. Sie hat noch nicht genug, nie den Ruhm ihres Sohnes. Eine Autobiographie unter dem Titel: “Da geht ein Mensch”, ist doch immer der Blick auf sich selbst, der nie objektiv sein kann: Da neigt man ganz sicher dazu, sich selbst schöner, besser, gescheiter usw. darzustellen und gewisse dunkle Stellen auszumerzen. Meine Biographie lieber von jemand anderem schreiben lassen würde, von jemandem, der mich besser beurteilen kann als ich mich selbst. -Was können wir Ihnen denn zum Ende dieses Gesprächs wünschen, fragte mich ein Freund. Das Einzige, das zählt, sagte ich. Wenn man älter wird, merkt man, dass die Zeit knapp wird. Das ist das eine und damit hängt aber auch unmittelbar das andere zusammen: die Gesundheit.

portret matki

Matce-  Na dziewięćdziesiąte pierwsze imieniny

“Co byś zrobił, gdybym umarła? Jeślibyś zmarła, chciałbym umrzeć także. Więc możesz być ze mną? Tak. Mógłbym. Dobra”. “Każdy moment w twoim życiu jest zwrotny i każdy wybór. Gdzieś poczyniłeś wybór. Wszystko potem było jego kontynuacją. Rachunkowość była skrupulatna. Dzieło nabrało kształtu. Żadnej linii nie można już zmienić. Nie miałem wiary w twoją zdolność by postawić monetę na twoją licytację. Jak można tak było? Ścieżka osoby przez świat rzadko zmienia się, a jeszcze rzadziej realizuje się gwałtownie. A kształt twojej ścieżki był widoczny od początku.” “Zło mówię mieszka w nas wszystkich. Pozostaje w jednostce, w życiu prywatnym, w rodzinie, a następnie objawia się przez dzieci, które cierpią najbardziej. I wtedy, gdy warunki są odpowiednie, w różnych krainach, w różnym czasie, jakieś straszne okrucieństwo, złośliwość przeciwko życiu wybucha, i każdy jest zaskoczony głębokością nienawiści w sobie samym. Następnie to opada i jest jakby w pogotowiu. I to coś w naszych jest sercach.” Na złą chwilę masz całe moje serce. Bo ty zawsze przy mnie.

Matko droga! Chcę być tutaj, by przywoływać, odtwarzać dokładnie właśnie twoją pamięć, pamięć która przebiła się poprzez znak, niekłamanego obrotu na trzecie już tysiąclecie. Nigdy nie wątpiłem w sens twej drogi życia, zawsze widziałaś ogień we mnie.  “Trzeba podtrzymać, rozniecić ogień.” Nie wiem jak. “No, właśnie” Czy jest ogień prawdziwy? Ogień? “Tak właśnie”. Gdzie on jest? Nie wiem gdzie on jest. “No, właśnie. On jest w tobie. Był zawsze tam. Mogę patrzeć na niego.” Gdy wróciłem do ognia, ukląkłem i wygładzałem twe włosy, jak spałaś, i powiedziałem, że Bóg chciał stworzył świat właśnie tak a nie inaczej. Cokolwiek istnieje, powiedziałem, cokolwiek w tworzeniu istnieje bez mojej wiedzy, to istnieje bez mojego przyzwolenia.” Ten twój świat matko otaczam teraz ostatnią a wieczną pamięcią o tobie, pamięcią która nigdy nie zgaśnie w moich oczach. Jak wierzę, nigdy nie przestanę tworzyć tej jedynej pamięci.

Ich sage, was ich bin, 2

Stanisław Barszczak, Heute Europäer eigenen Porträt 

Sprach Deutschland: im Herbst 2009 sind es 20 Jahre, dass die Mauer geöffnet wurde: “Du, hast du schon gehört? Die Mauer soll auf sein!” Diese Mauer, die im August 1961 gebaut worden war, hat ja Ihr Leben ganz zentral beeinflusst. Man muss dazu sagen, dass ich in Westberlin auf das Gymnasium gegangen bin, weil ich in Ostberlin das Abitur nicht machen durfte: Ich war nicht bei den Jungen Pionieren und nicht in der FDJ gewesen, war nur konfirmiert worden, d. h. ich hatte keine Jugendweihe. Dazu kam, dass mein Vater zwar bei uns in Ostberlin lebte, aber in Westberlin als Zimmermann arbeitete, sodass ich in Ostberlin keine Chance hatte, Abitur zu machen. … Was kannst du jetzt machen, damit du wenigstens ab und zu zufrieden und glücklich sein kannst?” Unter den beruflichen Möglichkeiten, die sich mir dann boten, blieb das Theologiestudium letztlich übrig. Ich muss noch dazu sagen, dass das eine kirchliche Fachschule gewesen ist: Ich hatte ja kein Abitur,konnte daher an keine Universität gehen. Aber das hätte ich als Bausoldat sowieso nicht gedurft. Das heißt, die theologische Ausbildung, die ich dann in Anspruch nehmen konnte, war eine theologische Fachschulausbildung: ohne akademische Ambitionen und ausschließlich bezogen aufs Gemeindepfarramt. Ich hatte die Hoffnung, dass das erstens der richtige Beruf für mich ist, weil ich dabei viel mit Menschen zusammen bin – und das bin ich bis heute sehr gerne. Zweitens wünschte ich mir, dass mir dieser Beruf eine Freiheit und Selbstständigkeit geben würde, die ich in irgendeinem anderen Beruf in einem DDR-Betrieb nicht gehabt hätte. Genau das hat sich dann zum Glück auch ewahrheitet. Nein, das war ein Zufall. Eines Tages kam zu uns in die Samaritergemeinde ein junger Mann mit langen Haaren, einer “Kutte”, so einer Art Weste, und in zerfetzten Jeans. Er klingelte, stellte sich vor und erzählte mir dann, dass er genauso wie ich Bausoldat gewesen sei und nun Bluesmusik mache und dass er mir gerne die Kirche voll mit Leuten machen würde. Man könnte dabei eine Kollekte machen, aber er würde dieses Geld nicht haben wollen, d. h. man könnte dieses Geld für einen guten Zweck verwenden. Das hat natürlich meine Neugierde ein wenig angestachelt, denn welcher Pfarrer möchte nicht, dass seine Kirche voll ist? Er sagte, er würde die Kirche deshalb füllen können, weil er Musik darin machen würde. Aber das ging in der DDR nicht, für Konzerte war die Konzert- und Gastspieldirektion zuständig. Ich sagte ihm also, dass er sich deswegen an diese Stelle wenden solle. Wenn er sich jedoch vorstellen könnte, dass man aus seiner Musik und biblischen Texten irgendeine Form von Gottesdienst zusammenstellen könnte, dann wäre das für mich völlig in Ordnung. Nun, Gottesdienste durften wir ja doch feiern. Die beiden großen Kirchen in der DDR und auch die evangelischen Freikirchen waren die Einzigen, die laut Veranstaltungsverordnung der DDR ihre gottesdienstlichen Veranstaltungen nicht anmelden mussten, die sich ihre Veranstaltungen nicht genehmigen lassen mussten. Alle anderen Veranstaltungen oder gar Demonstrationen durften im Grunde genommen nur von politischen Parteien oder politischen Massenorganisationen, die aber gleichgeschaltet waren, beantragt und durchgeführt werden. Die einzige Ausnahme waren die Gottesdienste. Als wir beide uns dann tatsächlich auf einen Gottesdienst geeinigt hatten, lief das zunächst auch völlig problemlos, bis es unglaublich viele Menschen wurden, Menschen, die alle so aussahen wie Günter Holwas. Damit erregten sie natürlich bei den staatlichen Stellen den tiefen Verdacht, dass in diesem Gottesdienst etwas ganz, ganz Schlimmes passieren müsse.

Das Gefühl das Glücks

Dr. Heiner Geißler Bundesminister a.D., ehemaliger Generalsekretär der CDU sagte: man hat da sehr wohl ein Glücksgefühl, wenn man eine schwierige Tour gemacht hat und dabei Freude, aber schon auch Anstrengung hatte. Ich habe Bergtouren gemacht, bei denen es auch mal haarscharf an gefährlichen Situationen vorbeiging. Meine Söhne und ich haben allerdings immer darauf geachtet, die Grenzen nicht auszureizen. Wir haben stattdessen immer dafür gesorgt, dass wir noch eine Reserve haben, damit man sich nicht retten lassen muss. Ich habe mich auch noch nie retten lassen müssen im Gebirge. Wenn man so eine Tour jedenfalls bestanden hat, dann kann man doch Glücksgefühle empfinden. Aber das ist natürlich nicht das einzige Glück, das man im Leben erfahren kann. Ich habe damals jedenfalls gelernt, dass man ohne Öffentlichkeitsarbeit nichts erreichen kann. Das war mir eine heilsame Lehre: Ich habe das Verhältnis zu Presse und zu den Journalisten nie mehr vernachlässigt. Denn das alles war ja auch unbedingt notwendig für das Funktionieren der Demokratie. Das habe ich damals gelernt. Und ich habe auch gelernt, dass man kämpfen muss. Die Politik ist nun einmal kein “Gesangverein Concordia”, ist noch nicht einmal eine Sportveranstaltung, sondern es geht um das Schicksal von Millionen von Menschen: Da muss gestritten werden! Die Vorstellung von Friede, Freude, Eierkuchen in der Politik ist übrigens ein typisch deutscher Irrtum. Man erlebt doch immer wieder, auch in der jetzigen Zeit, dass in der d  eutschen Publizistik, dass also gerade Journalisten sagen: “Wenn die in der Politik nicht so viel streiten würden, dann würde es uns allen besser gehen!” Das ist eine sehr merkwürdige Einstellung und sie stimmt auch nicht, was die Leute betrifft: Die Leute wollen nur keinen Streit über Personen, über Posten. Aber wenn sich eine politische Partei müht, den richtigen Weg zu finden, die Probleme erkennt und dann auch wirklich an Lösungen arbeitet, dann wird das von den Menschen sehr wohl honoriert. Es gibt ja diesen Spruch: Männer machen Geschichte. – Komischerweise heißt es nicht, Frauen machen Geschichte, obwohl man das aufgrund der Menschheitsgeschichte ja sehr wohl auch sagen kann. – Männer aber machen ja nur insoweit Geschichte, als sie sich mit einer Idee verbinden. In Wirklichkeit ist es nämlich so, dass Ideen Geschichte machen und die Welt verändern. Natürlich brauchen Ideen eine Verkörperung, brauchen Ideen Menschen, die sie weitertragen und versuchen, sie durchzusetzen. Aber alle großen Gestalten in der Weltgeschichte wären nichts gewesen, wenn sie nicht eine Idee gehabt hätten. Diese Idee war das Entscheidende, denn sie war es, die die Menschen faszinierte. Als ich Generalsekretär war, konnte ich nicht sagen: “So, jetzt führen mal andere die Auseinandersetzung!” Nein, das musste ich als Generalsekretär natürlich selbst machen. Und es ging damals in den 80er Jahren, als es um die NATO ging, ja auch wirklich um eine existenzielle Auseinandersetzung mit der Friedensbewegung. Wenn die CDU damals nicht standgehalten hätte mit ihrer NATO-Politik, wenn sie nicht am Nachrüstungsbeschluss festgehalten hätte, dann hätte das einen schweren Schaden für Deutschland und für ganz Europa bedeutet, denn die NATO wäre dann praktisch nicht mehr zu halten gewesen. Das waren in dieser Phase des Kalten Kriegs also schon existenzielle Auseinandersetzungen. Ich habe mich in dieser Zeit halt für die Partei entsprechend gewehrt. Das war anlässlich des 8. Mai 1985, dem 40. Jahrestag der Kapitulation, der Niederlage, wie auch immer man diesen Tag bezeichnen will. Richard von Weizsäcker hat damals von der “Befreiung vom Nationalsozialismus” gesprochen. Willy Brandt hatte damals alle Oberbürgermeister der Städte, die von den Nazis im Zweiten Weltkrieg zerstört worden waren, also von Odessa bis Marseille, nach Nürnberg eingeladen. Diese ganze Zusammenkunft in Nürnberg stand unter der Überschrift “Nie wieder Krieg von deutschem Boden”. Das ist ein absolut richtiger Satz, den ich auch voll unterstrichen habe. Aber das war ja nur die eine Hälfte eines Satzes, den der ganze Satz hieß: “Nie wieder Diktatur auf deutschem Boden, nie wieder darf von deutschem Boden ein Krieg ausgehen.” Diese eine Hälfte des Satzes hatte Willy Brandt weggelassen in seiner Rede. Ich habe als Generalsekretär daraufhin gefragt, warum die da in Nürnberg bei dieser Veranstaltung diese Hälfte des Satzes weglassen. Ich habe daraufhin selbst die Antwort gegeben, dass sie dann z. B. den Oberbürgermeister von Dresden oder Leipzig oder Ostberlin nicht hätten einladen können, denn dort herrschte ja sehr wohl Diktatur auf deutschem Boden. Daraufhin hat Brandt dann gemeint, ich sei der größte Hetzer seit Goebbels, was eine absolut unproportionierte und absolut disqualifizierende Äußerung darstellt. Das waren damals sehr schwere Zeiten: Europa war gespalten, Deutschland war gespalten, Berlin war eingekesselt und wir hier in Deutschland standen an der Nahtstelle zu einer mächtigen Diktatur, an der Nahtstelle zum mächtigsten Imperium der Erde neben den Vereinigten Staaten. Wir haben heute natürlich auch ähnliche Auseinandersetzungen, das ist schon wahr, aber damals war die Bedrohung doch unmittelbarer, die ja auch bis in die Innenpolitik hineinreichte. Infolgedessen war die Debatte z. T. intensiver und heftiger als heute. Ich war eigentlich immer ein Anhänger der Koalition zwischen der Union und der FDP. Aber ich habe auch schon in den 80er Jahren als Generalsekretär gesagt: “Wir dürfen nicht alles übernehmen, was die Liberalen sagen!” Denn letztlich ist das nun einmal eine Klientelpartei, eine Partei, die auf dem Wirtschaftsliberalismus aufbaut, und das kann ja niemals die Philosophie der CDU sein. Ich habe also im Hinblick auf die Koalition mit der FDP eher die Einstellung, wie sie in diesem Spruch ausgedrückt wird: Wenn man seinen Hund liebt, dann muss man ja nicht auch seine Flöhe lieben. In den 80er Jahren hatten wir es allerdings in den Koalitionen auch mit anderen Leuten in der FDP zu tun… Die soziale Marktwirtschaft kannte daher auch keine Ausgrenzung, sondern “Wohlstand für alle” lautete die Parole. Ich denke, aber genauso ist es heute gekommen, weil dieses Wirtschaftssystem, weil diese Wirtschaftsordnung der sozialen Marktwirtschaft durch den globalen Kapitalismus abgeschafft worden ist. Der Kapitalismus verändert natürlich die Welt vollkommen und damit auch die Menschen, die in dieser Welt leben. Ich habe gesagt: “Diese jungen Leute muss man unterstützen!” Natürlich gibt es dort auch radikale Leute, linksradikale Leute, deren Ziele ich nicht für richtig halte. Es gibt dort z. B. auch Leute, die gegen die NATO sind. Aber das ist nun einmal keine politische Partei, sondern ein Netzwerk. Ich bin ja auch Mitglied der katholischen Kirche: Auch in der katholischen Kirche gibt es Radikalinskis. Es gibt leider viel mehr Menschen, die kapitulieren, als Menschen, die scheitern. Es kapitulieren einfach zu viele Menschen, obwohl sie das gar nicht müssten, weil sie sich ja auch durchsetzen könnten, wenn sie genügend Mut hätten. Dazu brauchen sie aber auch ein richtiges Konzept, denn darauf kommt es an: Man braucht immer eine Idee. Und diese Idee muss eben auch geprüft werden an ganz bestimmten wenigen ethischen Kriterien. Ein solches Kriterium besteht z. B. in der absoluten Anerkennung der menschlichen Würde in jeder politischen Entscheidung und gültig für alle Menschen, unabhängig davon, welche Herkunft sie haben, ob sie arm oder reich, alt oder jung, Mann oder Frau sind. Im Grunde genommen müsste die Menschheit einen Aufstand machen, alleine wegen dieser unglaublichen Verletzung der Menschenwürde gegenüber drei Milliarden Menschen auf dieser Erde… Herr Geißler wollte ja eigentlich im Jesuitenorden bleiben und haben einmal erzählt, es gab da drei Gelübde, die Keuschheit, die Armut und den Gehorsam, von denen Sie aber zwei nicht erfüllen konnten. Er war auch froh, dass ich diese Entscheidung getroffen habe. Er sagte: wenn man erkennt, dass man ohne eine Frau nicht leben kann, dann darf man nicht Ordenspriester werden und muss die entsprechenden Konsequenzen ziehen. Ich habe diesen Einschnitt damals wirklich zuerst einmal verkraften müssen: Wenn man als junger Mensch merkt oder erfährt, dass man ein Ideal, das man sich selbst vorgenommen hat, nicht erreichen kann, dass man sozusagen scheitert, dann ist das nicht so leicht. Das war ja eine Aufgabe, mit der ich mein ganzes Leben verbinden wollte. Ja, das war eine ganz schwere Entscheidung, mit der ich zuerst einmal fertig werden musste. Ich habe das dadurch geschafft, dass ich mich darauf konzentriert habe, die Ideen, die ich hatte, auf einem anderen Wege zu realisieren. Ich kann mich für meine Zeit in St. Blasien nicht daran erinnern, dass so etwas auch nur irgendwie gerüchtemäßig eine Rolle gespielt hätte. Von den Lehrern und Patres, die ich in St. Blasien und auch später im Orden hatte, habe ich so etwas nie gehört, geschweige denn persönlich so etwas erfahren. Mir haben damals die Jesuiten auch geholfen dabei, diese Entscheidung zu fällen. Der Orden muss die Menschen auch prüfen, ob sie in der Lage sind, dieses doch sehr große Ideal, diese doch fast übermenschliche Aufgabe erfüllen zu können. Denn das geht letztlich völlig gegen die menschliche Natur, wie man ganz klar sagen muss. Was natürlich überhaupt nicht geht, ist, dass man eine solche Aufgabe selbst Menschen auferlegt, die gar keine Ordensleute werden wollen, also den normalen sogenannten Weltpriestern. Das Zölibat ist der größte Unfug, den die katholische Kirche nun schon 1000 Jahre lang erfunden hat und über Hunderttausende, ja Millionen von Männern gestülpt hat, die mit diesem Problem hinten und vorne nicht fertig geworden sind. Wenn man mit der eigenen Sexualität nicht fertig wird, dann weicht man eben oft aus in pädophile Möglichkeiten; weil man sich an die Frauen eben doch nicht so herantraut, denkt man möglicherweise, dass man das mit Kindern eher machen könnte usw. Das ist jedenfalls eine ganz ungute Geschichte. Der Zölibat muss erstens wirklich beseitigt werden, denn er hat mit der Bibel überhaupt nichts zu tun, denn die waren alle verheiratet. Wahrscheinlich war sogar Jesus verheiratet, ohne dass ich dieses Thema hier aufgreifen möchte. Zweitens müssen endlich auch Frauen Priesterinnen werden dürfen. Wir erleben ja in der evangelischen Kirche, welche Befreiung es für eine Kirche sein kann, wenn man eine Bischöfin, wenn man Pfarrerinnen hat. Das muss jetzt auch in der katholischen Kirche endlich kommen. Was ist denn dabei für Sie der eigentliche persönliche Gewinn? Herr Geißler erwiderte: Das Erlebnis der Freiheit und das Erlebnis, einen wunderbaren Sport ausüben zu können. Das ist ja eine unglaubliche körperliche und geistige Anstrengung, das ist wirklich Hochleistungssport. Das Bergsteigen und die Musik haben dazu geführt, dass es zwischen mir und meinen Söhnen nie zu einer Entfremdung gekommen ist. Stattdessen waren wir im Prinzipiellen immer ein Herz und eine Seele. Sag noch einmal klar: ist es nicht in jedem Orden so, in dem man zölibatär leben muss, dass letzten Endes vielleicht doch Menschen zurückbleiben, die mit ihrer Sexualität nicht so zurechtkommen und wegen dieser Sexualität eben nicht den Orden verlassen.(finis coronat opus)

Ich sage, was ich bin, 1

Stanisław Barszczak, Ich liebte immer die biblische Joseph

Es ist ein wunderschönes Kapitel der Bibel (Gen.37-50), es ist fast das emotionalste, eine richtige, literarische Geschichte mit einem Mann, der Tränen vergießen darf, der seine Emotionen zeigen darf. Ich liebte immer die biblische Joseph. Joseph seine Kindheit verbrachte in Kanaan, dann kam er nach Ägypten. Es ist eine Menge geschehen. Los geht es mit seinem Vater Jakob. Joseph ist eine meiner Lieblingsgestalten unter den vielen Lieblingen, die ich im Alten, aber auch im Neuen Testament habe. Doch in dieser Geschichte sind so viele psychologische Probleme enthalten, die uns heute noch berühren sollten. Fangen wir mit den Erziehungsfragen an. Ich stele fest, dass in der Kindheit Josephs, bis hin zu seinem Erwachsenenalter, alle vorstellbaren Probleme auftauchen: Liebe, Hass, Neid, Erfolg und Eifersucht – alles ist da, alles! Wir beobachten heute bei den Opfern des Holocausts, dass das, was der Vater erlebt hat, bei der Erziehung der Kinder durchschlägt. Hier sind es die Erlebnisse Jakobs, die zu dem führen, was man heute modern ein Second Generation Problem nennt, also ein Problem der zweiten Generation. Jakob selbst ist doch in gewisser Hinsicht ein Schwächling gewesen, man könnte ihn auch im Vergleich zu seinem großen, harten Bruder Esau als Spätzünder bezeichnen. Und bei aller Achtung für Jakob muss man doch feststellen, dass es um die Kindererziehung im Hause Jakob schlecht bestellt ist. Dass er es zulässt, dass sich Joseph schon als Kind, als Junge derart aufspielt …Jakob bevorzugt doch den Joseph und freut sich, dass er im hohen Alter noch einmal Kinder bekommen hat. Aber Jakob Joseph bevorzugt, das kann ich verstehen. Es gibt die schöne Geschichte von dem bunten Rock, den Joseph dann bekommt. Seine Brüder ärgern sich darüber sehr und sagen: “Wieso bekommt denn der das? Wir sind doch zuerst da gewesen!” Ehrlich gesagt finde ich, dass die Brüder aus ziemlich grobem Holz geschnitzt sind. Sie waren halt Hirten und Cowboys. Aber Jakob unterstützt ihn. Er hebt Joseph hervor und kauft ihm dieses schöne Gewand. Natürlich gibt es solche Erziehungsprobleme auch heute noch. Die zwölf Brüder, von denen sich die zwölf Stämme herleiten, stammen von vier verschiedenen Frauen ab. Von denen ist eine die große Geliebte, die Rahel. Danach kommt die zweite, die Laban seinem Schwiegersohn Jakob seinerzeit untergeschoben hat, die Lea. Und dann gibt es noch zwei Mägde, die Silpa und die Bilha, die Laban seinen beiden Töchtern mitgegeben hat….In der Bibel spielen die Träume eine große Rolle. Sie sind Visionen. Ich würde sagen, dass Joseph hier ein Vorläufer dafür ist, auch später in Ägypten. Joseph ist imstande, so etwas zu träumen, die anderen Brüder sind dazu nicht in der Lage. Aber die ganze Josephs-Geschichte baut sich in einzelnen Kernszenen auf. Die nächste Kernszene spielt sich auf den Weideflächen ab. Was ist dort passiert? Meines Erachtens macht der Jakob hier wieder einen Fehler. Er will mit aller Macht Frieden erzwingen und schickte den kleinen 16- oder 17-jährigen Joseph, den Spätzünder, den begabten Lyriker; er kann sich ausdrücken, alleine zu den Hirten, die irgendwo in Dotan unterwegs sind. Ich lege das so aus, dass der Jakob Frieden stiften wollte. Joseph stellt sich aber mit seiner Aura wieder so an. Die Brüder sehen Joseph kommen und beschließen, es diesem Träumer einmal zu zeigen, und schmieden einen ziemlich bösen Plan. Ja, einen sehr bösen Plan! Wir haben hier aber auch bei Ruben und Juda sehr interessante Gedanken über das Gute. Sie können sich dann aber nicht durchsetzen. Zunächst sind sie sich einig, dass sie Jakob um die Ecke bringen wollen. Die Brüder verkaufen ihn an die Kaufleute, die vorbeikommen, und freuen sich über die 20 Silberlinge. Dann Joseph hält durch und kommt sehr schnell in den Umkreis des Pharao, das heißt zu seinem Leibwächter. Aber das dauert ein paar Jahre. Zuerst wird er auf dem Markt verkauft. Es wird gesagt, dass er sehr gut aussieht. Als Käufer hatte man wahrscheinlich gerne gut aussehende Sklaven. An einer anderen Stelle kommt dann wieder die berühmte Geschichte mit Potifars Gattin. Joseph erhält also im Haushalt von Potifar eine sehr herausgehobene Stellung. Dann passiert eine wunderbare Geschichte mit der Frau des Potifar. Erzählen Sie doch kurz diese Geschichte! Es kommt ein Feiertag, an dem das ganze Haus leer ist. Sie wird Joseph gegenüber wieder ganz konkret. Er enttäuscht sie aber wiederum. Daraufhin dreht sie die Sache um. Joseph rennt davon. Jetzt verkehrt sie die Sache um 180 Grad. Potifar gibt ihr natürlich Recht, denn er muss sein Gesicht wahren, und Joseph wird eingesperrt. Aber auch im Gefängnis ist Jahwe mit ihm. Es geht ihm dort sofort oder doch zumindest ziemlich schnell gut. Schon wieder erhält er eine bevorzugte Stellung. Wie kann so etwas in einem Gefängnis geschehen? Die Träume sind sehr faszinierend. Ich glaube, jeder Psychologe in unseren Tagen hätte seine Freude daran. Der Mundschenk hat in seinem Traum einen Weinstock mit drei Ranken. Die Summe der Geschichte ist, dass Joseph dem Mundschenk deutet, dass er aus den Trauben der Ranken mit bloßen Händen den Wein herauspressen könne. Es würde ein exquisite Wein, an dem der Pharao seine Freude hätte. Das besagt, dass der Mundschenk wieder Anerkennung fände und davonkomme, dass er wieder in Amt und Würden eingesetzt würde. Die drei Traubenranken stehen für drei Tage. Die Bibel ist voller Zahlenmystik. Joseph hofft, dass der Mundschenk, wenn er wieder zu Ehren gekommen ist, ihm aus dem Gefängnis hilft. Dieser kehrt aber an den Hof des Pharao zurück und vergisst die Geschichte. Es muss ein neuer Traum kommen, um die Geschichte voranzutreiben und dem Joseph seine Chance einzuräumen. Was ist am Hofe des Pharao passiert? Unser Joseph modert im Gefängnis vor sich hin. Dann kommen die Träume des Pharao. Er träumt das natürlich aus der Fülle der Macht heraus. Er ist ein verwöhnter Mann und ist Desaster nicht gewohnt. Heute würden wir das Umweltkatastrophen nennen. Wir bekommen erzählt, dass ganz Ägypten vom Nil lebt und keinerlei Alternative dazu hat. Wenn hier etwas geschieht, dann ist Feierabend. Und nun passiert genau das. Der Pharao träumt, dass sieben wundervoll fette Kühe aus dem Nil heraussteigen und wie nur was gedeihen. Dann kommen sieben furchterregend magere Dinger und diese mageren Kühe verschlucken wie nichts diese fetten Kühe. Das ist ein Riesendrama und es erschreckt ihn. Der Traum wiederholt sich mit sieben fetten Ähren und sieben mageren Ähren. Die Zahl Sieben ist schon seit Abraham sehr deutungsträchtig. Seine ganzen Wahrsager und Sterndeuter können die Träume aber nicht interpretieren. Der Pharao ist dadurch beunruhigt. Da erinnert sich der Mundschenk: “Traum? Traum! Mein Gott, da habe ich doch einmal so einen Spezialisten kennengelernt.” Joseph wird sofort hergeholt und deutet in null Komma nichts die Träume. Und wie interpretiert er die Träume? Das Land Ägypten erlebt eine segensreiche Phase voller Fülle, aber die Ägypter sollten aufpassen, denn nach diesen sieben Jahren der Fülle kommt eine furchtbare, noch nie da gewesene Hungersnot. Die auch wieder sieben Jahre dauern wird. Die Fülle der sieben Jahre soll nicht sofort aufgegessen und verprasst werden, sondern ein Teil davon soll in Speichern aufgehoben werden und die Menschen darauf eingeschworen werden. Dann werden auch die sieben mageren Jahre zu überstehen sein. Joseph regt beim Pharao dann noch an, dass er doch einen Mann ernennen möge, der sich ab sofort darum kümmert. Pharao wird von seinem Traum wirklich umgetrieben und die Deutung von Joseph hat ihn wirklich überzeugt, sodass er sofort den Sieben-Jahres-Plan von Joseph in Kraft setzt. Joseph hat das Problem genial gelöst. Er hat in den fetten Jahren das Getreide eingesammelt und es dann in der Zeit der Hungersnot an die Ägypter verkauft. Er hat es nicht einfach verteilt. Eigentlich ist er auch ein genialer Landreformer. Er hilft dem Pharao, die Zentralgewalt zu stärken, denn die anderen sind immer ärmer geworden. Zuerst mussten sie das Getreide für Geld kaufen, dann mussten sie dafür ihr Vieh eintauschen und schließlich mussten sie auch noch ihr Land hergeben. Der Ruhm Ägyptens verbreitet sich in der ganzen Umgebung. Die anderen Völker hören, dass es dort noch etwas zu holen gibt, und setzen sich nun in Bewegung. Diese Kunde gelangt auch zu Jakob, also nach Kanaan. Mich berührt, dass Joseph im Grunde sehr jung stirbt. Sein Leben scheint doch sehr anstrengend gewesen zu sein. Jakob schickt dann seine ganze Schar von Kindern los, allerdings mit einer Ausnahme. Die Brüder kommen nach Ägypten, treten vor Joseph und sagen: “Wir haben Geld mitgebracht. Verkauf uns Getreide!” Sie erkennen ihn nicht, aber er erkennt seine Brüder. Und in der Tat stellt sich hier die Frage, wieSie schon sagten, warum er nicht sofort gesagt hat: “Endlich seid ihr da! Lasst uns Frieden machen!” Denn Joseph ist ein friedlich gesinnter Mensch. Er prüft sie und behandelt sie doch herablassend? Ich sehe das nicht als Herablassung. Ich sehe es als Ergriffenheit. Die Erinnerung an seine Vergangenheit steigt in ihm hoch: das Elend im Brunnen, in den sie ihn geworfen haben, das entsetzliche erlassensein, der Verkauf und das Verschlepptwerden durch die halbe Welt, das Nicht Wissen, wohin. Das hat er alles seinen Brüdern zu verdanken. Trotzdem tut er ihnen nichts Böses. Joseph hat sicher schwer gelitten. Im Grunde erfüllen sich seine beiden Träume. Seine Brüder werfen sich vor ihn nieder, so wie sich die Ähren vor ihm verneigt haben, und dann die elf Sterne und Sonne und Mond. Hier machen wir einen größeren Sprung. Die Brüder kommen nach Hause und erzählen von ihren aufregenden Erlebnissen: “Der Joseph lebt noch!” Jakob sagt: “Gut, jetzt kann ich in Ruhe sterben! Dass ich das noch erlebe!” Und nicht nur das: Joseph ist auch noch ein supermächtiger Mann. Es droht nun nicht, dass sie verhungern. Denn die Hungersnot dauert ganze sieben Jahre! Sie erzählen, dass alle zusammen mit Kindern und Kindeskindern, Ammen und Nebenfrauen und so weiter eingeladen sind, nach Ägypten zu kommen. Es ist eine aufregende und schöne Szene und sie ziehen dann auch nach Ägypten. Ende der 1980er Jahre haben österreichische Archäologen wohl den Palast des Joseph entdeckt und unter anderem auch das Grab. Man kann daher sagen, dass man damit einen deutlichen Beweis hat, dass er tatsächlich eine historische Figur gewesen ist. Dieser Palast war sicher nicht so groß wie der des Pharao, man kann es sich vielleicht wie eine toskanische Landvilla vorstellen. Dort gab es auch Wohnungen für die beiden Söhne des Joseph…Wir sind am Ende unserer Geschichte. Joseph würde noch viele Texte füllen. Es war schön, ich mich hier zu haben und mit Ihnen darüber reden zu können. Ihnen, liebe Leser, verdanke ich ganz herzlich für Ihr Interesse.( eine Zusammenfassung der mündlichen Übertragung von die Theologin Ruth Lapide)

Wir sind immer älter

Stanisław Barszczak, Ersten Kontakt mit der Natur,

Was hat Sie in früher Jugend geprägt? Auf mich hatte die Natur einen sehr starken Einfluss. Ich war von klein auf sehr naturverbunden. Ich habe dort viele Zusammenhänge der Natur kennengelernt und mich dort auch ausleben können. Ich habe meine Freizeit nicht in irgendwelchen Jugendclubs verbracht, sondern in der freien Natur, auch in Vereinen wie der Landjugend, in der Dorfgemeinschaft beim Fußballspielen und Unternehmungen mit einem engeren Freundeskreis. Ich bin dort einigermaßen wohlbehütet aufgewachsen, fernab von Alkohol,Drogen und sonstigen Verführungen, die in einer Großstadt auf einen einprasseln. Ich habe dort ein verantwortungsbewusstes Weltbild kennengelernt, mit Nachbarschaftshilfe – in der Landwirtschaft ist das ja üblich, wenn Ernte einzubringen ist, wenn ein Tier geboren wird. Ja, das würde ich durchaus so sagen. Nach dem Abschluss des Seminars ging ich in der Pfarrei. Ich habe schon immer nach Verantwortung gestrebt, nicht um der “Macker” zu sein oder um im Mittelpunkt zu stehen. Für mich war es ganz selbstverständlich, an vorderster Front Verantwortung zu übernehmen. Ich habe mich dort voll eingebracht. Ich habe immer versucht, eine Gruppe zu organisieren, zu koordinieren. Aber wenn ich war in der Schule,  wenn alle plötzlich Tennis gespielt haben, weil Bjorn Borg Wimbledon gewonnen hat, dann habe ich das nicht getan. Wenn alle in den Fußballverein gestrebt sind, um nur die Weltmeisterschaft im Fußball im Jahr 1974, die ich in Niechorze an der Ostsee gesehen habe, dann haben Sie das nicht getan. Dann lernte ich auch Kołobrzeg. Ich bin jemand, der lieber gegen den Strich bürstet, als mit den Wölfen zu heulen. Mein Vater, ich sah ihn einmal in meinem Leben, er hat Agrarwissenschaften an der Fachhochschule in Krakau studiert und ich habe gesagt: “Es war recht logisch, dass ich Bauer wurde.” Nach dem Abitur ich habe auch einmal das Bedürfnis, einen ganz anderen Beruf zu ergreifen. Für mich ist die Landwirtschaft von klein auf mein Umfeld gewesen. Aber ich bin trotzdem nicht der Bauer gewesen, der mit glühenden Augen den neuen Traktor angestarrt hat. Noch vor einem Jahr, das vor kurzem, ich tief im Wald, das einst von meinem Vater gehörte ging. (50 Hektar) Das war mein Erstes dieser Kontakt mit der Natur, dieses Erleben von Naturabläufen,das in der heutigen modernen Zeit immer mehr abhandenkommt. Bauer zu sein bedeutete für mich eher, dass man sein eigener Herr ist, dass man sich selbst entscheiden kann, dass man nicht fremdbestimmt ist, dass man unabhängig ist, auch in wirtschaftlicher Hinsicht, dass man nicht ein abhängig Beschäftigter ist, der den Mund nicht aufmachen darf, weil er sonst beim Chef vorgeladen wird, und dergleichen mehr. Das wäre mir immer zuwider gewesen. Gleichwohl war ich überzeugt, dass ich mich für meine Gesellschaft einbringen will. Aber ich habe auch Neigungen zur Muße. Es muss ja nicht gleich Müßiggang sein, Muße kann auch sehr schöpferisch sein. Ich habe in meiner Jugend sogar Bilder gemalt, vor allem naturalistische Bilder. Ich habe durchaus ein gewisses Faible für schöne Dinge, aber nicht für überschnörkelte Dinge. Herr Hubert Aiwanger einmal sagte: Es geht mir nicht darum, dass man eine schöne Wohnung hat und nichts zu essen oder ein schönes Auto, das bei der Bank gegenfinanziert ist. Was man hat, sollte sachlich und vernünftig bezahlt sein. Erst dann setze ich eines oben darauf. Ich habe durchaus Muße für Kunst. Aber es kommt darauf an, was man als Kunst definiert. Ich glaube, dass da auch sehr vieles der Mode, dem Zeittrend unterworfen ist. Dann sind wir wieder bei dem Punkt, an dem wir vorher waren. Vorgegebene Modetrends sind mir zuwider. Also schaue ich mir das auch nicht an und kaufe mir auch keine CDs von zeitgenössischer Musikgruppen, bedauere ich ein wenig. Insofern: Kunst ist ein breiter Begriff. Für schöne Dinge des Lebens habe ich durchaus eine Andockstelle, aber ich verliere mich nicht in irgendwelche Träumereien. Ich lese sehr viel, natürlich eher Sachbücher als irgendwelche geistig verlorenen Romane. Musik, muss ich sagen, läuft vielleicht irgendwo im Hintergrund auf einer eranstaltung, aber ich bin nicht der, der sich auf das Bett legt und stundenlang irgendwelche CDs anhört. Dazu war ich eigentlich nie geboren, das stimmt. Aber ich bin überzeugt, dass unser Potenzial bisher noch nicht ausgeschöpft ist. Wenn wir keine Fehler machen, können wir nächstes Mal sogar noch stärker werden. Wenn ich heute wetten müsste, würde ich sagen, dass wir eher stärker als schwächer werden, unabhängig von den jetzigen Umfragen, die vor einem halben Jahr oder wenigen Monaten auf sechs Prozent lauteten. Man kann zwar hier nicht sagen, “Das interessiert mich nicht”, man darf sich hier aber auch nicht aus der Ruhe bringen lassen. Man muss das zum Anlass nehmen, sich wieder neu zu analysieren und zu fragen. Man kann den Kosmos verstehen, aber nie das Ego; der selbst ist entfernter als jedes mögliches star. Der Kosmos ist über das kleinste Loch, in dem ein Mann seinen Kopf ausblenden kann. Große Dinge sind nicht diejenigen erreicht, die Trends und Moden und populäre Meinung nachgeben. Wenn Moderation ist ein Fehler, Mäßigung eine Störung ist, dann Gleichgültigkeit ist ein Verbrechen. Ich wähle jetzt eine Wallfahrt nach Berlin, werde ich da sein zum dritten Mal, ein Treffen mit dem Papst und nicht nur. Bereits höre ich die Fragen. Zieht Berlin, die neue deutsche Metropole, Sie in besonderer Weise an? Wie haben Sie die Stadt im Verhältnis zur unmittelbaren Nachwendezeit erlebt? Im Alltag hat sich nicht viel geändert. Was sich geändert hat, sind Steine. Und die interessieren mich nicht. Aber es kommen jetzt mehr Leute aus anderen Ländern. So ist es internationaler und bunter geworden. Es verspricht eine interessante Reise warden. Ich würde Ihnen diese Reise in den Zustand zum frühestmöglichen Zeitpunkt in der Zukunft zu beschreiben. ( Wird es eine weitere)