Na nowy rok

Stanisław Barszczak, Jedyny wywiad: Polski kapłan o nierównościach globalizacji, korupcji, eksploatacji Afryki, o pisaniu tekstów

Zacząłem pisać gdy byłem jeszcze bardzo zniewolony przez wszędobylskie siły. Dzisiaj nie zmieniłem umysłu. Chciałbym opisać moją Mszę świętą ze stanowiska kapłana, czas na polskiej ziemi pomiędzy godziną 7.00 a 8.00 rano, kiedy odprawia się nabożeństwa. Ale jeśli nie wierzy się człowiekowi, jeśli on nie jest akceptowanym, odsuwany na margines wydarzeń… i kto przytakuje na taką anonimową odpowiedź emocji, ten automatycznie popełnia grzechy. Następnie sytuacja rozszerza się na społeczeństwo. Znów mamy arystokratyczne społeczeństwo, jak z czasów Hitlera, znów rodzi się rasizm, budzi się chochoł marnotrawstwa, styl rządzenia z przeszłości. Skończyła się zimna wojna, teraz przenosi się punkt ciężkości na nierówności globalizacji, na nie do finansowaną moc przedsiębiorstw wielonarodowych i usług krajowych, na przebieranie w ochronie interesów korporacyjnych. Są rzeczy, które są wykonywane w imię akcjonariusza, mnie, tak straszne rzeczy, które są wykonywane, ośmielę się powiedzieć, w imię Boga. Mamy na przykład użycie, eksploatację nieświadomych Kenijczyków w firmie farmaceutycznej dla testów narkotykowych, które jest niebezpieczne, czasami śmiertelne. Trzeba by tutaj omówić również rolę współczesnych polityków w wojnie w Iraku, politykę USA wobec Iranu i międzynarodowe pranie brudnych pieniędzy. Wydarcie, wymuszenie pieniędzy, nielegalne pieniądze, korupcja jest zaraźliwa, to jest bardzo niedemokratyczne. Weźmy na przykład sytuację w Kongo. W 1960 r. Kongo uzyskało niepodległość pod nazwą Kongo-Brazzaville, a jego prezydentem został Fulbert Youlou. Okres stabilizacyjny z przyłączeniem do ONZ trwał do 15 sierpnia 1963 roku, kiedy zamach stanu przemienił państwo w jednopartyjną dyktaturę marksistowsko-leninowską. Próba odejścia od systemu nakazowo-rozdzielczego miała miejsce po puczu majora Mariena Ngouabiego. Po jego zamordowaniu w 1977 roku władzę objął wojskowy Denis Sassou-Nguesso, który oficjalnie w 1979 roku doprowadził do systemu jednopartyjnego i przywrócił politykę socjalistyczną. Podczas zimnej wojny Kongo utrzymywało przyjazne stosunki dyplomatyczne z krajami komunistycznymi przy zachowaniu więzi z Francją. Ten stan rzeczy załamał się w wyniku upadku ZSRR i załamania eksportu. Wtedy w 1992 roku Nguesso utracił władzę. Szanse na budowę demokratycznego rządu upadły wraz z wybuchem wojny domowej w 1997 roku i powrotem do władzy Nguesso, który rządzi Kongiem do dziś. Kraj rolniczo-przemysłowy o bogatych złożach surowców naturalnych. W rolnictwie zatrudnionych jest 59% ludności, chociaż wytwarza ono zaledwie 10% PKB (dla porównania przemysł 59% PKB). Uprawa palmy oleistej, kakaowca, kawy, orzeszków ziemnych, manioku, ryżu, kukurydzy i roślin cytrusowych. Znaczące wydobycie i eksport ropy naftowej, który przynosi najwięcej dochodów. Inne surowce naturalne to diamenty, sole potasowe i rudy żelaza. Znaczący przemysł drzewny. (informacje z internetu) Ale kraj umiera, tam miliony ludzi umarło. Tragedia Konga, Kongo jest ‘przeklęte’, zniszczone środowisko. Dzisiaj znów Świat niewierzący czynimy, rozszerza się indoktrynacja społeczna, jesteśmy otoczeni przez różne siły, nie tyle nuklearne, jak Państwo Iran, lecz zaraźliwe przeważnie. Świat jest jak olbrzymi tłum, rozentuzjazmowany na stadionie. Jest bardzo łatwo pobłądzić w gąszczu bezmyślnych przepisów i zarządzeń. Nie umiemy znaleźć wspólnego sensu napotkanych sytuacji, nie orientujemy się nawet jaki kierunek ten proces osiągnął. Możemy mówić o korporacjach, szczególnie w krajach afrykańskich, Kenia, Uganda. Teraz jest humanitarna potrzeba, mamy pytać o wiarę człowieka. Istotna sytuacja to jest kwestia kogoś religijnej wiary. Czy wiesz co zrobiłeś? Pytacie mnie, jaki piszę kolejne teksty? Dobrze. Czynię porządek w chaosie informacji, które otrzymuję, i wychodzę z rodzajem rezolucji ku moim czytelnikom. Jakkolwiek niewiele jeszcze przedstawiłem bohaterów w moich książkach, z których czułbym się dumny, to jednak piszę nieustannie, poprawiam, lubię rozrywkę i idę za nią. Dla niektórych tekstów brałem samolot po wielekroć. Dla innych trudziłem się czasem długo, zanim coś powstało. Przychodzi do zaangażowania woli, następnie objawia się skonsolidowana nieco wyobraźniowa ucieczka od codzienności. Zaangażowanie-ucieczka. I tak dalej. Chciałbyć przejść od małej do dużej prawdy!

Refleksja na koniec roku

Stanisław Barszczak, Kochani uczestnicy sylwestrowej nocy! Jest piękny czas świąt Bożego Narodzenia. W tych dniach wielu z nas czyta i słyszy historię Bożego Narodzenia. W tej historii o dziecięciu w żłobie są bogate treści, które przyciągają nie tylko religię, ale odnoszą się do wszystkich ludzi dobrej woli: “Nie lękajcie się!” i “Pokój na ziemi!” Tęsknimy za pokojem – szczególnie, ponieważ w rzeczywistości jest tak dużo niepokoju, tyle wojny. Podróże zagraniczne przysuwają przed oczy pielgrzyma świadomy obraz tego, jak bezcenny jest pokój, który panuje w Europie. Czy naszą polityczną wolą jest pragnienie utrzymania tego, co jest ekonomicznie i kulturowo tak różne? W porównaniu z innymi krajami Polska opanowała ten kryzys. Żeby zażegnać podziały między biedą i bogactwem potrzebujemy nie tyle polityków, co zaangażowanych członków kościoła. Potrzebujemy zakrętu, przełomu, krzyku prawdy, aby znaleźć nową siłę. Sylwester, ostatnia szansa odchodzącego roku, to jest święto wdzięczności za mijający mimo wszystko jeszcze jeden rok bujnej cywilizacji świata . Święta Bożego Narodzenia dla chrześcijan to obietnica Boga, że my ludzie tak bardzo podniesieni jesteśmy w jego miłości. Ale także dla muzułmanów, Żydów i ludzi innych wyznań i ateistów, jest to święto przerwy, święto krewnych, festiwalu, który ich łączy. Ale kto żadnego wsparcia nie doświadcza i żadnego daru, ten nie może uróść, ani kwitnąć. W języku polityki nazywa się to solidarność. Ale to ma być polska solidarność! Co mam czynić? Powiem tutaj, co ja zawdzięczam kościołowi: Że wprowadził mnie w przestrzenie, w które nigdy nie uderzyłoby moje własne doświadczenie życie, lepsze przeżycie doświadczyć, opozycję świata trafniej poznać, odpowiedzialności własnego doświadczenia spróbować, wykształcenie świata lepiej rozumieć i przenieść ponad własne największe możliwości. W sąsiedztwie kościoła przebiegało zawsze moje życie, już od dzieciństwa, kiedy ‘nosiło mnie przez mur’, by w zakrystii ubrać księdza, niekiedy przekazać smutne wieści o śmierci papieża. Ksiądz mnie porwał do kapłaństwa, uznał we mnie geniusza pracy. A potem już na plebanii poznałem proboszcza, słodycz życia wiarą. Ale to mama pokazała mi kościół zanim umarła. Nie tak dawno niebiański święty Mikołaj w domu księży najlepiej rozpoznał mnie pośród niesnasek kapłańskiej codzienności. A teraz jestem obywatelem świata, z hindusem oglądam plantacje ryżu w Azji, z mężczyzną z Czarnego lądu prowadzę nieustanną korespondencję. Mówię z ewangelii do naszej Polonii rozsianej po całym świecie. Zamieszkuję dom normalnej rodziny w moich latach trzydziestych. Znalazłem wreszcie schronienie w Domu Archidiecezjalnym wśród ‘wesołej braci’ jego współpracowników. Jestem przyjacielem niewiasty z Nowej Zelandii w moich latach czterdziestych. Jestem wędrowcem po szosach Kalifornii, Chicago w latach pięćdziesiątych. I to Kościół wprowadził mnie w przeróżne dziedziny życia ludzi. To jest szczęście moje, mowa kościoła, o kościele, własną świadomość lepiej kształtować, mówić i działać w kościele, odczytywać radykalność kościoła, ‘pokłócić się’ w kościele. Miłość wszystko rozumie, zawsze wierzy. Pragnienie bycia świętymi. Umiłowani, to jest moja refleksja na koniec roku, czynić przeproszenie, szczery dialog, czynić zrozumienie lepsze wiary, pokazać nasz dzień za dniem, niepowtarzalny brzask jutra. Chrześcijaninie, masz być zaangażowanym piewcą pokoju, wyczuwać wcześniej i lepiej nastrój kolędy o dzieciątku, podejmować z ufnością i odwagą zadania w kościele. Wesprzyj się na świętej rodzinie z Nazaretu. Pasterze przybywający do Betlejem, ‘zdumiewali się’ scenerią żłóbka. I my słaniamy się przed grotą w Betlejem. Ludzie kochają kościół! Bo Maryja zachowywała, rozważała wszystko w swym sercu. Maryja figura kościoła, matka każdego człowieka ochrzczonego! Gwiazda z Bożonarodzeniowej historii prowadziła ludzi z daleka do bardzo specjalnego celu – do ukochanego! Życzę wszystkim w naszym kraju takiej gwiazdy. Gwiazdy, która każdego do bliźniego, także nas wzajemnie do siebie prowadzi. Z tym życzeniem ślę: Błogosławionych Bożych Narodzin, Szczęśliwego nowego roku! Módlmy się więc i tego wieczoru, wśród toastów i tańców, byśmy byli rodziną normalną, na obraz rodziny świętej, Maryi i Józefa. Niech się tak stanie.

Ad multos annos

Stanisław barszczak, Wirklich eine sehr schöne Abtei!
Halleluja. Halleluja. Das Wort ist Fleisch geworden und hat unter uns gewohnt. Allen, die ihn aufnahmen, gab er Macht, Kinder Gottes zu werden. Halleluja. Jesus ist das Wort Gottes, durch ihn ist Gott hörbar und sichtbar geworden. Ewig spricht der Vater in ihm sein Wesen aus; durch ihn hat er alles ins Dasein gerufen, und mit ihm durchwaltet er alles. Dieses Wort „ist Fleisch geworden“, um bei uns zu wohnen. Gott hat die Menschheit wieder angenommen, ja er hat sie in sich selbst hineingenommen. Ob wir das Wort Gottes, d. h. Christus, aufnehmen oder abweisen, daran entscheidet sich unser Leben. Licht oder Finsternis: es gibt keine dritte Wahl. (Gen 1,1-5; 1 Joh 1,1-4) Heute war ich im Kloster Jasna Góra, Tschenstochau (Polen), wo das berühmte Bild der Mutter Gottes. Die polnische Perle kümmern des vierzehnten Jahrhunderts sich die Mönche des Ordens des Heiligen Paulus, der wie ein Einsiedler lebte. Er starb in 342 Jahr. Sehr geehrte Mönche! Herzlichen Dank für die Wunderbare Messe die ich bei Euch erleben durfte. Habe sehr vieles mitnehmen und besser verstehen können. Euch alles Liebe und viel Sonne im Herzen. Morgen Ende 2012. Schnell wieder von Gottes gegeben Zeit vergangen. „Letzte Stunde ist nicht deshalb, weil heute der letzte Tag des Kalenderjahres ist. Wie das Jahr hat die Geschichte der Welt und der Menschheit einen Anfang und ein Ende. Die Geschichte verläuft nicht in ewigen Kreisen, sondern geht auf ein Ziel zu. Die frühe Christenheit hat dieses Ziel, das Ende und die Vollendung der Welt, mit der Wiederkunft Christi gleichgesetzt und in greifbarer Nähe gesehen. Sie hat sich in ihrer Zeitvorstellung geirrt, aber die entscheidende Tatsache bleibt doch: wir stehen in der Endzeit, wir stehen vor dem Ende und sind in die Entscheidung gestellt. Jetzt schon vollzieht sich die Scheidung. „Antichrist“ nennt Johannes jeden, der leugnet, dass Jesus der Christus, der Messias ist. Die Christen aber haben vom „Heiligen“, d. h. von Christus selbst die Salbung empfangen: den Geist und die Erkenntnis der Wahrheit (Joh 16,13). „Wahrheit“ ist die Hei1 schaffende Wirklichkeit Gottes, die in Jesus offenbar geworden ist.“ Außerdem wissen Sie, dass der Zustand der Klöster sind bereits im Internet beschrieben. Mönche servieren heiß, und laden Sie ein, mit Ihnen in den Angelegenheiten, den Sorgen und Nöten von Kirche und Welt zu beten. Die monatlichen Gebetsanliegen des Hl. Vaters Benedikt XVI., die ihre klösterlichen Gemeinschaft sowie die persönlichen Anliegen von Besuchern dieser Homepage sind Ihrem Gebet anempfohlen. Wir bitten, dass Menschen auf der Suche nach neuer Heimat überall auf der Welt besonders von den christlichen Gemeinden mit wohlwollen und echter Nächstenliebe empfangen werden.“Wir bitten: Christus offenbare sich allen Menschen mit dem Licht, das von Betlehem ausgeht und auf dem Antlitz seiner Kirche leuchtet.“ In den Klöstern ist Das Buch der Dankbarkeit, in dem wir lesen können: eine mutter in sorge: (Deutschland) Bitte beten sie für mich und meine familie die in großen schwierigkeiten steckt. große sorgen, ängste und verzweiflung lassen mir keine ruhe mehr. möge der gütige gott sich unser erbarmen. Danke. Sonia. Am 03.10.2012 Frau Susanna schrieb: Lieber Bruder, ich habe gerade Ihr Buch
fertiggelesen, und war absolut begeistert, ich wollte schon immer wissen, was junge Leute bewegt in ein Kloster zu gehen. Sie haben das sehr ehrlich geschrieben, man merkt aber auch, dass Sie von Gott getragen sind. Ich bin 5 Jahre älter als Sie und habe eine Familie mit 3 Töchtern. Ich wünsche Ihnen auch weiterhin Gottes Segen… Er hatte der Freiheit eine Gasse zu bahnen, da dies ja sonst heute weit und breit kein Philosoph mehr zu tun bereit ist. Am 30-12-2012 Eine andere Frau schrieb: Wir gehen morgen Sonntag, den 30-12-2012 wieder nach Czestochowa zur hl. Messe. (Meine Mutter Charlotte und ich): Es gefällt uns immer sehr gut, die Kirch und der Ort “Clara Montana” haben etwas so Besinnliches, Schönes an sich. Richtig zum Entschleunigen in dieser Fluchtwelt! Schöne Zeit Euch allen!
Jemand anderes schrieb: Liebe Grüsse! Immer wieder bin ich begeistert von der ausdrucksstarken Beuroner Kunstschule und was sie für eine Atmosphäre in der Klosterkirche geschaffen hat. Es läd zum Verweilen ein und inzwischen, seit meiner ersten “Entdeckung”, ist das Kloster von Jasna Gora einer meiner Lieblingsorte geworden. Ich glaube es geht vielen so. Aber was ich mich zuweilen frage, als jemand der nicht von direkt vor Ort ist…wo ist zum Beispiel “die Kapelle des Vaters Kordetzki” im Kloster?? Könnte man da einen Lageplan herausbringen oder auf die Webseite stellen, damit man alle Veranstaltungsorte schnell findet? Kinderchor schrieb: Hallo P. Sebastian, vielen lieben Dank, dass wir den Gottesdienst gestern Morgen musikalisch mitgestalten durften. Es hat uns allen sehr viel Spaß gemacht und es war ein Erlebnis für unsere Kids. Vielen lieben Dank auch an die Brüder für die Kirchenführung. Die Kids, wie auch die Erwachsenen, waren begeistert. Liebe Grüße, Kinderchor…Hallo P. Sebastian, vielen lieben Dank, dass wir den Gottesdienst gestern Morgen musikalisch mitgestalten durften. Es hat uns allen sehr viel Spaß gemacht und es war ein Erlebnis für unsere Kids. Vielen lieben Dank auch an die Brüder für die Kirchenführung. Die Kids, wie auch die Erwachsenen, waren begeistert. Liebe Grüße, Kinderchor… Pfarrer Raimund schrieb: Liebe Mönche von Częstochowa, Am vergangenen Mittwoch waren Sie zu Besuch in unserer Stadtkirche. Lassen Sie mich auf diesem Wege nochmals ausdrücklich Danke sagen, für diesen Besuch, für Ihr Interesse und vor allem für die freundliche und herzliche Begegnung. Ich denke, daran sollten wir anknüpfen.Gerne infomieren wir Sie auch weiterhin über das Geschehen in und rund um unsere Stadtkirche. Mit geschwisterlichen Grüßen, Pfarrer… Christine, Alexander und Maja: Hallo, wir waren heute Nachmittag zur Kindersegnung in Czestochowa. Diese war, wie auch die Elternsegnung, wunderbar. Dafür möchten wir uns recht herzlich bedanken. Wir kommen gerne wieder! Schade dass es sowas in dieser Form nicht schon zu meiner Zeit gab, weiter so: Viele lieben Grüsse aus Olsztyn… Dr. Eva: Lieber Vater Johannes, Ihr Buch hat mir sehr gut gefallen. Die Zusammenhänge von Kloster und Soldat sind mir zum ersten Mal aufgegangen, fand das aber dann auch im Buch von mein Sohn wieder. Ein Kapitel bei ihm heißt: “Befehl ist Befehl”. Gerade in Polen ist das ja nicht einfach. Gottes Segen für Sie und Ihre Gemeinschaft…Uwe schrieb: Es gibt nichts größeres als den menschlichen Geist, denn nur er ist in der Lage sich auf Wege zu machen, die sich dem Menschen ,in seiner begrenzten Realität, ansonsten verschließen. Uwe… Wir bitten um Hilfe, Führung und Erlösung in unseren Angelegenheiten. Vergelt’s Gott für Ihr Gebet. Sehr geehrte Mönche! Müssen Sie sich vorstellen, dass ich 13 Jahre lang mit meinem Freund eine literarische Bergwanderung gemacht habe. Und er sprach: “In meiner Jugend hatte ich ab und zu den Traum, dass ich eines Tages ein Büro haben werde… Später habe ich dann davon geträumt, dass Marilyn Monroe meine Sekretärin wird, mich täglich verwöhnt und ich mit einem Alfa Romeo durch die Gegend fahre. Dabei würde ich dann Brigitte Bardot treffen, die mit einer Reifenpanne am Straßenrand steht. Spätestens zwei Jahre danach würde ich dann den Nobelpreis für Physik erhalten. Aber alle diese Träume haben sich leider nicht erfüllt.” Fürbitten. “Am Ende des alten Jahres beten wir voll Vertrauen zu Christus, dem Herrn über Zeit und Ewigkeit: Für die ganze Kirche: dass sie Zeugnis gebe von der Herrlichkeit des Sohnes Gottes. – Lasset zum Herrn uns beten: Herr, erbarme dich. Christus, erbarme dich. Für die Menschen, die ihn nicht kennen: dass er sie erleuchte. – Lasset zum Herrn uns beten: Herr, erbarme dich. Für unsere Familien: dass die Liebe, das Band der Einheit. in ihnen wachse. – Lasset zum Herrn uns beten: Herr, erbarme dich. Für alle Einsamen: dass die Gnade Gottes sie tröste. – Lasset zum Herrn uns beten: Herr, erbarme dich. Allmächtiger, ewiger Gott, du bist Anfang und Ziel unseres Lebens. Erhöre uns durch Christus, unseren Herrn. Amen.” Gott hat seinen einzigen Sohn in die Welt gesandt, damit wir durch ihn leben. Barmherziger Gott, in jeder Not bist du unsere Hilfe. (Du hast uns im vergangenen Jahr auf unseren Wegen geleitet.) Bleibe bei uns mit deinem Schutz. Gib uns, was wir für dieses vergängliche Leben brauchen, und führe uns zur ewigen Vollendung bei dir. Darum bitten wir durch Christus, unseren Herrn… Wir sind dazu verdammt, zu suchen, das ist ein ziemlich hoffnungslos.Du musst besser fühlen von früher, besser auf Sünde schließen, Ändern. Das Evangelium sagt nichts über den aufrichtigen Dialog, Kontrol und Herrschaft. Wir haben das Haus in die Hände Gottes zu verlassen. Immer glauben, Liebe, die alle verstehen. Wenn Sie sehen, dass den Sohn Jesus, Er schaut auf uns. Wir tun das Schweigen, Stille, Heiligen zu sein. Dies is eine Reflexion. Das Ende des Jahres. Tun Dialog, Verständnis besser Entschuldigung… Egoismus sollten sterben. Unterstütze uns die Heiligen Familie. Wir müssen nach dem Vorbild der Heilige Familie sein, eine ganz normale Familie sein. Wir müssen in das Bild von Maria und Josef. Amen

Jezus rodzi się przez nas

Stanisław Barszczak, O niewiedzy,

Stosunkowo nie tak dawno na rynku księgarskim przedstawiano książeczkę pt. ‘O uciekaniu’(E. Levinas, O uciekaniu. Przełożyła Agata Czarnacka, Warszawa 2007), w której znalazł się wczesny tekst Emmanuela Levinasa pod tym samym tytułem. Jest tutaj mowa o ograniczeniu bycia. Co może znaczyć to stwierdzenie dla nas dzisiaj? A oto kilka rzuconych haseł z tej książeczki. Niedostatki kondycji ludzkiej nigdy nie były postrzegane inaczej, aniżeli jako pewnego rodzaju ograniczenie bycia, bez czego samo znaczenie pojęcia ‘byt skończony’ nie dałoby się kiedykolwiek pomyśleć. Przekraczanie tego ograniczenia, komunia z nieskończonym bytem miałaby stanowić jedyny obiekt jej troski…(tamże, s. 9) Tymczasem wrażliwość nowoczesna zmaga się z problemami, które-być może po raz pierwszy w naszej historii-zakładają porzucenie owego zainteresowania tym przekraczaniem (tamże)
Albowiem pojęcie granicy nie daje się zastosować do istnienia tego, co jest, a jedynie do jego natury; tak jakby wrażliwość teraźniejsza dostrzegała w byciu jakąś głębszą ułomność…Zarazem objawienie bycia jest jednocześnie doświadczeniem buntu, myśliciel nazywa je uciekaniem, które nie jest poszukiwaniem cudu, zdolnego rozerwać gnuśność naszej mieszczańskiej egzystencji. Nie polega na wyzwalaniu się z jarzma upokarzających zależności. To jest poszukiwanie wyjścia, wręcz poza śmierć. Podstawowa dla tego motywu jest potrzeba ekscendencji (excendence). W potrzebie uciekania bycie nie wydaje się już przeszkodą, którą swobodna myśl musi pokonać, ani sztywną strukturą, która groźbą rutyny zmusza nas do wysiłku oryginalności, ale jawi nam się jako więzienie, z którego trzeba się wydostać.(s.13) Uciekanie powinno jawić się nam jako wewnętrzna struktura tego faktu samostanowienia się. (s.16) Brak (w byciu na zewnątrz i wewnątrz) jednak nie byłby zdolny wpływać na „istnienie istniejącego”. Chodzi jednak, by odkryć czystość faktu bycia- ów fakt bycia od razu zapowiada uciekanie.(s.17) Złe samopoczucie nie jest stanem całkowicie biernym i zamykającym się na sobie samym. To także chęć wyjścia, której nie towarzyszy wiedza, dokąd pójść… Wstyd zależy od samego bycia naszego bytu, od jego niezdolności do zerwania z samym sobą. Bycie, jak je rozumie Levinas, jest u swych podstaw ciężarem dla siebie samego. W mdłościach, które są wszak niemożnością bycia tym, czym się jest, jednocześnie jest się do samego siebie przykutym, zamkniętym w duszącym kręgu. (s. 30) Mdłości przez swą nieusuwalność, ustanawiają się zarazem- jak stwierdzi Levinas- nie tylko jako coś absolutnego, ale jako sam akt samostanowienia, afirmacji bycia, niosą swój punkt ciężkości. Na przedstawione sytuacje życiowe Levinas odpowiada tezą, która charakteryzuje bierność naszą m.in. jako niewiedzę… bezobecność świadomości; złe samopoczucie- jako rodzaj martwego balastu w głębi naszego bycia, ciężaru, od którego żadne zaspokojenie nie może nas uwolnić; a w tym kontekście potrzebę opisuje myśliciel, najpierw jako rodzaj niedostatku inny niż ten, na który kiedykolwiek odpowiedzieć mogłoby zaspokojenie. Ale potrzeba wyraża raczej obecność naszego bycia aniżeli niedostatek (s. 21) Jakkolwiek obecność tutaj nie zwycięża, a właśnie pełnia bycia, do której nas przywołuje. Levinas uważa, że jakoby fakt świadomy staje się poznany tylko na mocy tego, że zaistniał, to jednak jego natura nie jest tożsama z jego obecnością. Czyste istnienie bycia, to doświadczenie jego niemocy(s.33), jednocześnie dialektyczna niemożliwość pojęciowego ujęcia początku bycia(s.34). Chodzi o wystarczalność bądź niewystarczalność bycia(s.35)… Zatem sam Levinas stawia problem tutaj: czy zaspokojenie potrzeby dokładnie odpowiada na niepokój złego samopoczucia. Przyjemność pojawia się, narastając, nigdy nie objawiając się w całości… W erze niedostatku obecności wartości Levinas wstaje z grobu i zachęca nas do wierności odwiecznej obecności naszego bycia, do ruchu, który nie kieruje się w stronę żadnego celu, ponieważ nie ma kresu. W tym kontekście potrzeba człowiecza nie jest nostalgią za byciem, ale wyzwoleniem od niego. To brzydkie słowo wyzwolenie, to jest raczej wierność jakiejś obecności. Albowiem zaspokajanie potrzeby, której towarzyszy jakieś wydarzenie afektywne, ujawnia zresztą prawdziwe znaczenie potrzeby.
W fakcie rozpoczynania egzystencji nie chodzi jednak o jakąś szczególną fatalność, która oczywiście zakłada jakąś egzystencję uprzednią.(s.34)Levinas napisał: „Wieczność to tylko podkreślenie, radykalizacja fatalności bytu przykutego do samego siebie.” Myśliciel tym samym obwieszcza przeciw Parmenidesowi, że ‘niebyt jest’. Jakkolwiek Bóg istnieje, bynajmniej należy na nowo zdefiniować kategorie bytu, Stwórcy, ciężar bycia, które nie potrafią zdać sprawy z wydarzenia, rozbijającego istnienie w samym jego spełnianiu się działań i myśli, jakie nie powinny przesłaniać nam oryginalnego charakteru uciekania.(39) Na kłopoty ‘nie Bednarski’, lecz struktury samego bycia człowieka, do których dostęp ma nasze sumienie, którego nosicielem jest niedoskonały byt skończony obdarzony jednak cudowną cechą bierności, szczęśliwej niewiedzy.

Inaczej niż być

Stanisław Barszczak, Po spotkaniu imieninowym (przed Opłatkiem),
Dzisiaj macie tutaj myślę radości moc… Pozwólcie, że powiem kilka słów tutaj. Zamierzam płynąć tak długo, dokąd zaszedłem. Chciałbym wyrazić to co jest zapisane w kościach, o czym teraz piszę, co robi mi dobrze…. Bóg zawsze bierze inicjatywę, zachowuje inicjatywę. Bóg nigdy się nie cofa, będzie coraz większy. Ale też nie działa w samotności. I właśnie to od ludzi musi przyjść zbawienie Boże. To w klanie najmniejszym, szczepie Dawida urodzi się ów, który nazwany będzie Emmanuel. Ale Pan musi dać nam znak! O, to miejsce jest odpowiednie dla woli zbawienia człowieka, miejsce dla matki pod sercem z dzieckiem, dla starca z laską. To jest charakterystyczne dla Ludu Wybranego, chodziło nie tyle zatem o niepozostawanie bez nadziei Mesjańskiej (podobno nadzieja jest bez końca), i bez odwzajemnianej medytacji przeszłości, czy też w sensie uobecniania sytuacji Ludu Wybranego w momencie teraźniejszym(bo to stale miało miejsce), ale o bycie w tym samym czasie znakiem przyjścia Emmanuela. Lud Wybrany miał być stale znakiem Mesjasza, który miał przyjść. Portret Mesjasza, który musi się urodzić schodzi się z Słowem Przedwiecznym. Moc Słowa rozciąga się po krańce ziemi. Izraelici modlili się: to Bóg sprawi, żebyśmy wrócili (do Jerozolimy), bo jego łaska jest większa od naszej słabości. To, co uczynił, wykonał raz dla wszystkich. Wielka jest jego czułość i olbrzymia miłość dla nas. Jak Lud wybrany już jesteśmy po czasie porzucenia czy odrzucenia, jesteśmy jak uczniowie uświęceni dzięki ofierze jaką Jezus-Chrystus uczynił z swego ciała, raz za wszystkich. Ta tajemnica wcielenia odkupieńczego jest tylko jedna, jest to tajemnica Syna Boga, który jest Synem człowieczym… Mam przed oczami przypowieść Jezusa zapisaną u Mateusza (20,01-16) o robotnikach w winnicy. Wczesnym rankiem gospodarz rozdzielił pracę pośród zebranych robotników. Ale po jakimś czasie przyszli do pracy inni robotnicy, o godz. trzeciej, szóstej, dziewiątej. Ostatni zgłosili się robotnicy jedenastej godziny. Ale i oni otrzymali po denarze, rządca wypłacił poczawszy od ostatnich aż do pierwszych. Zaskakuje nas tłumaczenie się właściciela, który zachował się sprawiedliwie w obliczu robotników : czy to źle, że ja jestem dobry. Jakkolwiek nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Zatem jeśliś robotnik: weź co twoje i odejdź… Jakie myśli nurtują nasze serca po lekturze tej przypowieści? Ja tu żebrzę miłosierdzia w klanie Dawida. Bo od ludzi musi przyjść zbawienie Boże, bo wy macie stale być znakiem Mesjasza… A przed nami obraz wybranej przypowieści. Więc choć czas mój minął, i umówiłem się o denara, jednak chciałbym « odkryć w pełni » oblicze Boże. Nikt ich nie najął, nie mieliby za co żyć, ani utrzymać rodziny, gospodarz winnicy okazał się dla nich wybawcą, a oni byli nawet gotowi pracować za « niższą cenę ». Z nimi jednak właściciel nie zdążył się umówić odnośnie konkretnej zapłaty. Jest to zapowiedź sądu ostatecznego. Specyficzna pedagogia Boga. Pracownik pierwszej godziny. Niezasłużony dar dla najmniej pracujących. Dobro, troskliwy chlebodawca. Komentatorzy ewangelii napisali : « Odkąd Jezus pokonał śmierć, żaden optymizm nie jest w kościele przesadą. » Ja jednak przestrzegałbym przed optymistycznym wydźwiękim Jezusowej przypowieści. « Lekarz pracę doktorską z choroby czyni. » A my chrześcijanie dużo możemy się jeszcze uczyć od niechrześcijan. Dzisiaj mamy święto patrona naszego Księdza Dyrektora, świętego Dariusza. Oczywiście niech święty Patron przymnaża łask, zdrowia i potrzebnego błogosławieństwa Boga w każdym następnym dniu jego życia, niech cieszy się obecnością Rodziców. Darku, musisz być sobą, bo jeśli będziesz kimś innym, to akurat zbawią tego innego, a nie ciebie. Obecnie chrześcijaństwu grozi parodia religii. Nie jesteśmy ‚dogmatykami‘. Ktoś jednak powiedział: „Chrześcijaństwo głosi niewolę i poddanie się. Jego duch jest tyranią tylko, nazbyt korzystną, tanią i przychylną, jeśli nie był opłacony nowym zyskiem i wygraną. Prawdziwi chrześcijanie są tworzeni z niewolników.” „Religia, najwyższa próżność.” „Nie wierzę, że ja bredzę, czy też obłażę w skórę. Cała historia kościoła jest gmatwaniną błędów i przemocy.” „Religia jest tchórzostwem przed losem. Nic więcej.” „Moralność istnieje. Niemoralne jest Chrześcijaństwo.“ „Katolicyzm niemiecki jest to tego stopnia brudny, że tylko głupi obstawałby przy jego metodach.” ”Cały świat leży w uprzedzeniach, jakoby wiara byłaby czymś wyższym, a niewiara niższym. Te straszne bzdury muszą być rozdzielone.” „Bez Boga nędza jest wielka, ale z Bogiem jest jeszcze większa.” „W każdej wsi istnieje pochodnia, nauczyciel, i ktoś kto wygasza światło, mianowicie Proboszcz.“ „Porażką Chrystusa było nie ukrzyżowanie, lecz Watykan.“ Otóż „Teologia stała się profesjonalną, na usługi wiary zinstytucjonalizowano nadużycie rozumu teraz.” Głupi ma jeszcze więcej pomysłów od mędrca, który to wymyślił. Jako chrześcijanie brniemy w przyzwoitość, jesteśmy zdolniejsi do zła niż ktokolwiek. I oto „także bogowie umierają, kiedy nikt już w nich nie wierzy“. Chrześcijaństwo utożsamia się dzisiaj po większej części z świętym Pawłem. Idź za tym głosem kościoła, wyśpiewuj chwałę Boga, skały. „Tylko Bóg może nas uratować“. Byłem w Chicago, to jakbym sprzeniewierzył się Levinasowi, bo postawiłem na ontologię, a przecież Levinas powiedział, że nakaz idący od innego jest nieontologiczny. utaj istotna jest odpowiedzialność etyczna i bez granicy przed bliźnim, którego oblicze przydaje nam akcesu do nieskończoności od wewnątrz nawet skończoności… konfiguracja, która podporządkowuje całe spotkanie zapośredniczone(uniwersalne, sąądownicze, kategoryczne, polityczne), spotkaniu osobowemu bezpośredniemu pomiędzy mną i bliźnim, moi i autrui, poprzez które jesteśmy wzięci niejako w zakład, jako zakładnicy. Oto moje życie zaczyna się etyką, zobaczyłem innego człowieka. Według Levinasa Wrażliwość nie jest etyką. To dlatego powinniśmy wyjaśniać « smutek bezinteresowności », odkryć w sobie też podmiot, który jest od wewnątrz radosny, pełen zadowolenia, także z insomnii, braku snu. Ale nasz kontakt z światem musi nie ustawać. Wiesz o tym, że chciałoby się dzisiaj obejść śmierć (outre mort), a moim zdaniem należałoby zachować ostatnią pasywność człowieka, jego godność do końca, jego ‘transpasywności’, jego ‘transmożliwości’. Metafizyka Levinasa, którą się zajmuję kwestią przyjęcia pasywności, zapomnienia się… Podmiot ma być świadomy (conscious). Problem u Levinasa- relacja podmiotu do materialności. W naszej epoce coraz większy musi być Bóg. W związku z naszą zdolnością do błędów (willingness of mistakes), podejrzenia (suspect, suspicion), rozwijania powikłanych historii, dynamiką zdarzeń. Negatywność w świecie żąda zaistnienia absolutności… Ktoś powiedział nawet, że równie dobrze, jak istnieje wielość wydarzeń w świecie obiektywnym, tak istnieje pluralność absolutu, wartości. Człowiek jest bytem złożonym (compose), nie jest bytem czystym, jak i absolut… istnieje ipsissimus! Chodzi o transcendowanie teraźniejszości, dawanie bytu… To jest absolutna relacja!? Zadanie teraz dla nas: żeby być absolutnie ‘inny’(other)! Inaczej niż być! Widzisz, ja też widziałem, i teraz owocem mej służby kiedyś przed laty jest pokój w Domu, któremu przewodzisz. Widziałem też już obojętniejszych, którzy stracili wiarę, choć przecież wiara jeszcze po zniknięciu nie przestaje działać… Więc masz jeszcze skok w ciemno, z ostatniej pielgrzymki do Chicago chciałbym wspomnieć tutaj gitarzystę Picassa, który przygrywa sobie w ciemni, w jakimś zacienionym pomieszczeniu, miejscu. Darku przyjmij koniec. Gdybym zamilknął, wiara byłaby doświadczana. Przyjmij więc jedną minutę pewności… Uwierz, że warto żyć! Ty wiara, ja nadzieja, a Ksiądz Arcybiskup, to jakby „furtka dla możliwości”. Mamy punkt styczny z księdzem Arcybiskupem, ewolucja wartości, idei. Wierz i nie przestawaj marzyć. Dziś zwątpienia twojego czas we wszystkie prawdy, którym uprzednio się wierzyło, stań się prosty, najmniejszy. Masz modlitwę naszą dzisiaj, nasz lazaret, uczyń skrzydła! Idź za pragnącym, który naśladuje innego wybierającego… przydaj świadectwa prawdom oczywistym. Przyjmij twoją słabość wiary dzisiaj, to że jest za mało prywatna… Wierz jednak, musisz być sobą, bo jeśli będziesz kimś innym, to akurat zbawią tego innego, a nie ciebie. Bądź szczęściem, które nie ucieka- to my. Żebyś miał koniec i granicę, które warto zawsze czcić, żebyś dotknął Boga dla serca. Z napięcia między interiorycznością i exteriorycznolścią, to jest miejsce wzięcia pod uwagę subiektywności… Pragnę czegoś lub kogoś ponieważ imituję innego pragnącego. Chodzi już nie nie tyle o spotkanie ‘ty’- z kimś ‘suffering’ (cierpiącym), gotowym na przyjęcie wyzwań świata, ale o pójście za innym pragnącym! W stronę potwierdzania ‘to ów, ten mój bliźni’! W stronę zbratania z ostatnim człowiekiem, w stronę ‘ipsissimus’! Mamy czynić sny! « Przyjrzyj się więc dobroci i surowości Bożej. Surowość okazuje się wobec tych, co upadli, a dobroć Boża wobec ciebie, jesli tylko wytrwasz w kręgu tej dobroci, w przeciwnym razie i ty będziesz wycięty. » Na końcu tych rozważań jeszcze krótkie świąteczne życzenia dla nas. Dwa metry świecącej choinki, Cukierków trzy skrzynki, przed oknem bałwana, sylwestra do rana, śniegu po pachy, gwiazdy błyszczącej, pysznej kolacji i sylwestrowej libacji. Gwiazdora trzeźwego, wspaniałych wrażeń i spełnienia marzeń. Śniegu po nerki, wesołej pasterki, prezentów moc, po szyję, pysznego bigosu, gwiazdki z kosmosu i udanego wskoku do 2013 roku. Mniej życia w biegu, tyle radości, co ryba ma ości, sto choinek w lesie, przyjemności w dotyku, słodkości w przełyku, szelestu w kieszeni i słońca promieni, opłatka białego z rodziną łamanego. Idą święta, widać gości, wydłub z karpia wszystkie ości, powyjadaj z barszczu uszy, a gdy cię za bardzo suszy, siądź wygodnie z flachą wina i obejrzyj dziś Kevina. I wszystkim wam tutaj zebranym powiem tak, nasz ogród jest piękny, nie musicie wierzyć, że tam jeszcze wróżki mieszkają. Ale jednocześnie życzę na progu Świąt, by wam wszystko pasowało, by kłopotów nie było dużo, a mało, byście zawsze byli zdrowi, by problemy były z głowy, by się wiodło znakomicie, by wesołe bylo życie… Przez okres adwentu prorocy napominali nas do nawrócenia… więc raz jeszcze zawołajmy za św. Janem Chrzcicielem, z prorokami, z autorami psałterza: „Boże, Ty który prowadzisz twój Lud, zabłyśnij!” I prowadź nas mądrze ku ostatnim przeznaczeniom człowieczym, podług twej woli zbawienia nas. A ta, która była u zarania życia Boga, Czarna Madonna, matka Boga-człowieka, niech teraz wstawia się również za nami. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Stranger in Stavanger (III)

Stanislaw Barszczak, Let me look into a human eye,

I had a grandmother, it’s because I’m spoiled, because I was often left alone, with a lack of understanding of responsibilities, misapprehension, I accepted more miscellaneous issues smoothly, with any conviction, that as an adult I can also continue to claim and exorbitant requests at the external world. Years ago I also lived privately in the home of the mother, whom I had had a wide attitude with. Mom loved the sea of grace. She hears the ocean protesting against separation, but she hears the sea protesting against union. She follows therefore her physical destination when she protests against the two situations, both equally unnatural separation from life and union people without conscience. ‘We were the first that ever burst into that silent sea,’ Samuel Taylor Coleridge said already. ‘My only great qualification for being put at the head of the navy is that I am wholly at sea,’ lord ‘George Gordon Baron. Mom lived in this House. There lived a wife at Podwyszynski ‘s Well, and a wealthy wife was she; she had three stout and stalwart sons, and sent them o’er the sea. Me too the mother gave for the sea. Though, for me the House was also too expensive. I am paid too much at that time, the taxes are to high. Worst still, he said, I am just a little to comfortable. But I were with no interest in improving pay or conditions, happy only when causing trouble. I was not home owner in the exact sense of the word. I set before myself a huge task, I wanted to achieve too much in that life. Missed friends. I did try to find out by getting in touch with some senior members of the village, but it was impossible to reach them. In fairness, they have fewer places to keep their phones. This situation is not sticking up for women. At one point it tipped the scales on often unhealthy relationship with the naked body (male body is revolting), and furiously tutling at the next people, ‘nasty foreigners’. You can’t blame a kicked dog begging its owner not to abandon it. But should the rest of the town or country care? This does raise a couple of issues, that I would like to show you here. The port of Stavanger in our Norway is a much better fit. In May eager readers were rewarded with a peek inside mother’s wardrobe to see her full collection of books. It was a book about the sea, not only Norwegian sea, but also about the oceans and the adventures at sea. Once day then I said to the mother, I am going to walk in the wide world, Mom! The breeze is on the sea, though the sea hates a coward! The sea is the universal sewer. The river is within us, the sea is all about us. We are as near to heaven by sea as by land! Now I am the monarch of the sea, with lack of sleep and too much understanding I grow a little crazy, I think, like all men at sea, who live too close to each other and too close thereby to all that is monstrous under the sun and moon. ‘Far away from where I am now there is a little gap in the hills, and beyond it the sea; and ’tis there I do be looking the whole day long, for it’s the nearest thing to yourself that I can see.’ One day I walked without purpose through the streets of Chicago around. Immediately I loved these skyscrapers of the world. And I ask myself: ’Canst thou by searching find out God? canst thou find out the Almighty unto perfection? It is as high as heaven; what canst thou do? deeper than hell; what canst thou know? The measure there of is longer than the earth, and broader than the sea.’ So is this great and wide sea, where in are things creeping innumerable, both small and great beasts. There go the ships: there is that leviathan, whom thou hast made to play therein.’ Whither shall I go from thy spirit? or whither shall I flee from thy presence? If I ascend up into heaven, thou art there: if I make my bed in hell, behold, thou art there. If I take the wings of the morning, and dwell in the uttermost parts of the sea; Even there shall thy hand lead me, and thy right hand shall hold me. If I say, Surely the darkness shall cover me; even the night shall be light about me. Yea, the darkness hides not from thee; but the night shines as the day: the darkness and the light are both alike to thee. And I saw as it were a sea of glass mingled with fire. And I saw a new heaven and a new earth: for the first heaven and the first earth were passed away; and there was no more sea. And I John saw the holy city, new Jerusalem, coming down from God out of heaven, prepared as a bride adorned for her husband. The sun was shining on the sea, Shining with all his might: He did his very best to make The billows smooth and bright And this was odd, because it was The middle of the night. ‘We only know the last sad squires ride slowly towards the sea, And a new people takes the land: and still it is not we ,‘ Gilbert Keith Chesterton said. I wish that every man has in life while the last, reached the happiness without end. ‘We make this wide encircling movement in the Mediterranean, having for its primary object the recovery of the command of that vital sea, but also having for its object the exposure of the under-belly of the Axis, especially Italy, to heavy attack,’ Lord Randolph Henry Spencer Churchill said. So, The voice of the sea speaks to the soul. The touch of the sea is sensuous, enfolding the body in its soft, close embrace. Beneath is spread like a green sea the waveless plain of Lombardy, bounded by the vaporous air, islanded by cities fair; underneath day’s azure eyes, ocean’s nursling, Venice lies, a peopled labyrinth of walls, destined halls, Percy Bysshe Shelley has spoken. And I saw a new heaven and a new earth: for the first heaven and the first earth were passed away; and there was no more sea. And I John saw the holy city, new Jerusalem, coming down from God out of heaven, prepared as a bride adorned for her husband.(the book of Revelation) ’Let me look into a human eye; it is better than to gaze into sea or sky; better than to gaze upon God, Herman Melville said. (Captain Ahab. Moby Dick, ch.132.) Then I saw rain falling and the rainbow drawn on San Francisco. Hearkening I heard again in my precipitous city beaten bells church the keen sea wind. And here afar, intent on my own race and place, I thought. New places you will not find, you will not find another sea The city will follow you, someone said to me. The faster who more has water, I said to myself. Free man! You shall always cherish the sea. Everywhere the sea is a teacher of truth. I am not sure that the best thing I find in sailing is not this salt of reality. This is a novel about a native layouts in sailing after the seas of the world, in search of adventure, a living … The sailors came from the fishing to the port of Stavanger back with the singing of the Norwegian ‘songs ‘ on their lips. Hundreds of women of ours had run funny to the port, to sort the imported fishes, but also to greet their returning countrymen homes on Christmas time from the Americas. (to be continued)

Stranger in Stavanger (II)

Stanislaw Barszczak, From Stavanger herringtrade to oilbusiness,

Next to the port of Stavanger with obtaining by Norway in 1907, the independence of many new buildings has been built. Stavanger Museum is a museum of natural and cultural history established in 1877 already, located in the Norwegian city Stavanger. The museum’s collections consist of several departments: the department of zoology, the department for cultural history (which also includes custodianship of the royal residence Ledaal). Stavanger Museum was first located in a small wooden house in Gamle Stavanger. The museum got its own building, Muségata 3, in 1893, designed by architect Hartvig Sverdrup Eckhoff. The building was extended in 1930, and again in 1964. A major restoration and technical upgrade was performed in 1995. Ledaal, the summer house of the Kielland family built by Gabriel Schanche Kielland, was bought by Stavanger Museum in 1936, and opened as a royal residence in 1949. Stavanger Museum of Natural History was formerly the Department of Zoology at the Stavanger Museum. The department of zoology was central to the establishing of the museum in 1877, assigned the task of collecting local fauna, and also “exotic” mammals and birds donated by sailors and travellers. From 1918 the museum specialized in ornithological research. A branch of the Museum is the Stavanger Maritime Museum was founded in 1926 on the initiative of enthusiasts from the Stavanger Ship Owners Association, Stavanger Seamen’s Association, and Stavanger Museum. The aim was to increase the general interest for shipping and other maritime activities. The Maritime Museum was to collect and preserve objects, files, and other material documenting the city’s shipping history and its importance for the economic and cultural life in the district. A further goal was to arrange this material for research, and to make it available for the public. The foundation was financed through funds from the Norwegian coal export profits, as well as from Kloster’s legacy and the Norwegian Ship Owners Association. Stavanger Maritime Museum is responsible within the boundaries of Rogaland. This responsibility is pursuant to the Cultural Heritage Act. The Maritime Museum exhibitions relate the maritime history of city and the district throughout the last 2000 years – from the time Stavanger was a narrow and muddy little town right through to its current status of being a highly technological oil capital. There is an emphasis on Stavanger’s shipping history, but also glimpses into the handicraft history, commerce activities, and the general history of the city. The exhibitions on the two first floors of the warehouses are chronologically arranged around four topics: Stavanger as the herring town, 1808-1870; Stavanger as a port, 1850 to the present; The Stavanger fleet on the seven seas; Stavanger as the shipbuilding town. This worthwhile museum covers 200 years of Stavanger’s maritime history spread over two warehouses dating from around 1800. There’s also a large collection of model boats, sailing vessels, a noisy wind-up foghorn, a reconstruction of a late-19th-century sailmaker’s workshop, a shipowner’s office and an excellent general store, as well as the merchant’s living quarters. The museum also owns two historic sailing vessels, the 1848 ‘Anna of Sand’ and the 1896 ‘Wyvern’, both on display. Depicts the development of shipping, commerce and shipbuilding over the last 200 years. Sail loft, shipping company office, general store and merchant’s apartment. Permanent exhibitions From herringtrade to oilbusiness: The maritime history of Stavanger is also the story about the city’s growth. As I mentioned Stavanger Maritime Museum has two sailing ships, both of chich are in use. The sloop Anna af Sand is a typical representative of the many freight vessels that sailed the fjords and coast from the eighteenth century to the present. The Colin Archer yacht Wyvern is an excellent example of Norwegian yachting traditions. The sloop Anna af Sand is one of Europe’s oldest ships and a unique representative of Norwegian coastal culture. She was launched in Hardanger in 1848 and was given the name Haabet (Hope). Ten years later she came to Ryfylke. It was exactly this type of vessel that was used for transport of goods up and down the fjords and coastline at that time. The sloop was also used for transport and lodgings during the herring fishing period. Many of the sloops sailed the Baltic Sea carrying salted herring. After almost 50 years service she was put on shore in 1896. The hull was worn out and had to be reconstructed, and the rigging had to be replaced. At that time, the sloop belonged to Torger Bjørnsen Marvik. Upon completion of the reconstruction work, he gave the sloop his wife’s name, Anna. Just before the turn of the century she was sold to Sand. Since then she has gone under the name Anna af Sand. In 1909 Wyvern was sold to Kiel. Her name was altered to Tatjana and she sailed under the German flag until after World War I, when she returned to Norway. In 1924 she was purchased by the well-known newspaper editor Rolf Tommesen of Tidens Tegn. He christened the ship Havfruen III (the Mermaid III) and kept her for 10 years. In 1934 the proud ship was sold to Great Britain. Under the English flag, Havfruen III earned a legendary reputation thanks to the couple Anne and Terrence Carr, who lived onboard and sailed for 27 years from the year 1947. They crossed the Atlantic 12 times, and sailed around the world during the 1950s. Newspapers and magazines paid careful attention to the ship and its sailing routes, and she was featured in both books and films. In 1978 Wyvern was found in poor condition at a mooring buoy in Ibiza. She was purchased by a group of oil related companies in the Stavanger area, and the buyers financed a comprehensive restoration to put her back into her original splendor. The hull was restored in Dåfjord at Stord, the interior work in Stavanger, and the new rigging was made in Risør. On August 21, 1984 Wyvern was presented to the Stavanger Maritime Museum as a gift. His Royal Highness, Crown Prince Harald, performed the presentation. Since then she has represented the museum, the city and the country in both near and distant waters. Wyvern is sailed by a crew of volunteers, and has crossed the North Sea several times. In 1997 she took part in the Cutty Sark Tall Ships’ Race from Aberdeen to Trondheim, Stavanger, and Gothenburgh.

Nedre Strandgt. 17 and 19 are the only original general retail houses in Stavanger that are perfectly preserved. The four buildings were constructed during the period 1770-1840. On the Vågen side the seafront warehouses stand wall-to-wall with their gables facing the sea. Until the beginning of the 20th century small ships could dock right at the seafront warehouse walls to load and unload their goods. Since then quays and streets have been built, separating the houses from the sea. The main buildings with the general store, offices and apartments face the streets at the back. The well and the terraced gardens so typical of this area are on the other side of the street. Nedre Strandgt. 17 and 19 belong to the municipality of Stavanger. The property was comprehensively restored and modernized at the beginning of the 1980s and the Maritime Museum opened its exhibitions in these premises in May 1985. After the opening, the municipality was awarded the sought-after “Europe Nostra” diploma for exemplary rehabilitation and conversion of the buildings. The old seafront warehouse had doors opening onto Vågen. Windows offering an open view to the busy traffic of our own day have now replaced these. Standing by these windows, you can be a part of the environment of the past while contemplating life in the modern harbor right outside the house. In this way the history of shipping can be made to come alive in its right milieu. Don’t miss Canning Museum; housed in an old cannery, it’s one of Stavanger’s most appealing museums. The Norwegian Canning Museum was established in 1975, and is located in a preserved cannery in Gamle Stavanger, Øvre Strandgate 88 and 90. The oldest parts of the building are from 1841; canning production here lasted from 1916 to mid 1950s. The exhibitions show machinery, tools, photographs, labels and commercials from the canning industry. Before oil there were sardines and Stavanger was once home to more than half of Norway’s canning factories; by 1922 the city’s canneries provided 50% of the town’s employment. Here you’ll get the lowdown on canning brisling and fish balls and the exhibits take you through the whole 12-stage process from salting, through to threading, smoking, decapitating and packing. There are no labels but there’s a handy brochure available at the entrance and guides are always on hand to answer your questions or crank up some of the old machines. Upstairs, there’s a fascinating display of historical sardine-can labels (more than 40,000 designs were used and they became collectors’ items). An adjoining building houses a café and restored workers’ cottages furnished in 1920s and 1960s style. On the first Sunday of every month (and Tuesday and Thursday from mid-June to mid-August), the fires are lit and you can sample smoked sardines straight from the ovens. The Canning Museum is located in the premises of the former canning factory in Øvre Strandgate 88, which is a part of the city known as ‘Gamle Stavanger’ (Old Stavanger). In this authentic factory environment, the production of canned brisling and fish balls can still be seen. From the 1890s to approximately 1960, the canning industry was Stavanger’s most significant trade. The exhibition provides insight into the environment and the working conditions of the canning factories. The complete process, from the arrival of the fresh fish until the cans leave the factory, can be seen in detail. The machinery is still in good technical condition, and on every first Sunday of the month, as well as Tuesdays and Thursdays during the summer season, the smoking ovens are lit. On these days visitors can taste freshly smoked brisling right from the oven.

Our story it end up in Stavanger, near the historical buildings of the old Stavanger. Therefore, this implementation seems to me very useful. For our history I would like to mention about local heroes and the Norwegian first passenger ships. One of the first shipping men to realize the practical advantages of steam packets over sailing vessels was Samuel Cunard, a leading merchant and ship owner of Halifax. For several years Samuel Cunard had been operating a fleet of ships carrying on the mail service between Boston, Newfoundland and Bermuda. For a long time he had entertained the thought of developing a line of steamers to cross the ocean. At that time the mails between England and America, carried by more or less obsolete government sailing vessels, were irregular and uncertain. Mr. Cunard formulated a plan in 1830 to substitute a regular steamship mail service between the continents, but capital was not obtainable and the project was delayed. In 1838, the British government, convinced of the feasibility of steamship service by the voyage between Bristol and New York of the paddle steamer Great Western, invited bids for a speedier and more regular steam carrier system for ocean mails. Here was Samuel Cunard’s opportunity to develop his dream under the auspices of the British government. Merchants of Halifax did not look with approval on his scheme, so Mr. Cunard sailed for England to raise the necessary capital. Letters of introduction led to a meeting with Mr. George Burns of Glasgow, and Mr. David MacIver of Liverpool, two of the ablest shipping men in England, both engaged in the coasting trade between England, Ireland and Scotland. These three maritime pioneers soon perfected their plans, raised the required funds, and Mr. Cunard submitted his tender to the Commissioner of the Admiralty. His offer was better than one made by the owners of the Great Western, and was accepted. It called for the conveyance of the mails once a fortnight between Liverpool, Halifax and Boston. The original intention to maintain this service with three steamships was altered to provide four steamships, fixed sailing dates, and certain other provisions calculated to insure regularity. The line started operations in 1840 and was first known as the British and North American Royal Mail Steam Packet Company. The pioneer vessels of the Cunard fleet have passed into the history of the British Mercantile Marine. They were the Britannia, Acadia, Caledonia and Columbia. The Britannia of 1840 was 1,154 tons gross. The Scotia, 3,871 tons, the finest paddle steamer that ever crossed the ocean, was built in 1862. The Scotia remained the largest vessel of the fleet until 1874 when she was eclipsed by the Bothnia, of 4,556 tons, which was followed in 1875 by her sister ship, the first Scythia. The largest Cunarder in commission in 1880 was the Gallia, of 4,808 tons, four times the tonnage of the Britannia… The Enigheden of Stavanger was mastered by Jens Pedersen. Mate was Hans Friis. In 1837 she sailed from Egersund to Stavanger and departed from there on July 1st. She was carrying 91 passengers, and arrived at New York on Sept. 14th The Luraas-party: in 1839 40 people from Tinn sailed from Drammen on May 12th on the boat “Enigheden” bound for Gothenburg. From there 37 of them got on board the American ship “Clarissa Andrews” for Boston. They left on June 1st and arrived July 20th. The last 3 passengers sailed on another American ship, also for Boston, together with some people from Stavanger. This party which was led by John Nielsen Luraas, settled in Muskego, as the first Norwegian people there… In 1850 Collins Line came into being. The outstanding feature of their scheme was to provide larger and faster vessels and so drive the Cunard flag from the Atlantic, or at least put it in second place. The challenge to a speed contest by the Collins Line was ignored. Instead, the Cunard Line went on with a steady building program, and looked well to the safety and comfort of their passengers, with the result that, though beaten in the time of their voyages, the Line steadily gained recognition as the steamship company which offered travelers the maximum of comfort and the minimum of risk. The Cunard Line was one of the first British transatlantic companies to establish a network of passenger agents to deal with the conveyance of emigrants from the Scandinavian countries. The general agent in Norway was located in Christiania (now Oslo). In towns like Stavanger, Bergen and Trondheim there were head agents, controlling a network of sub agents which operated in the surrounding areas. The Cunard Line never had direct sailings between the Scandinavian countries and North American ports. Their transatlantic ships departed from Liverpool to Boston and New York (and Canada). Scandinavian emigrants traveling with the Cunard Line thus had to travel via Britain. For many years the most common route was by the Wilson Line steamers to Hull and from Hull by train to Liverpool. In Liverpool they would some times have to stay for a couple of days. There were several hotels and boarding houses that was operated by the different transatlantic companies in Liverpool. The Cunard Line entered upon the second stage of its career in 1880, when a prospectus was issued stating that “the growing wants of the Company‘s transatlantic trade demanded the acquisition of additional steamships of great size and power, involving a cost for construction which might best be met by a large public company. Two years previous the Company had been registered under the Limited Liability Acts. The name of the company was then changed to The Cunard Steam Ship Company Limited. In the eighties, with the addition to the fleet of the Servia, Aurania, Umbria and Etruria, the sure foundations of steady advancement were laid. The nineties saw it further increased by the Campania and Lucania, record breakers of 13,000 tons and twenty-two knots speed. Other notable vessels built for the Line were the Ivernia, Saxonia and Carpathia, the Caronia and Carmania, “the pretty sisters,” launched in 1905. Cunard Line – advertisement poster – 3rd class – advertising service to Canada and the United States. To Canada – Quebec and Montreal in summer, Halifax in Winter. Ships. Andania, Antonia, Ascania, Athenia, Ausonia, Aurania, Alaunia and Letitia, all of 14,000 tons, built 1922-25. To the U.S.A. – New York and Boston. Ships: Aquitania 47,00 tons, Berengaria 52,000 tons, Mauretania 31,000 tons, the fastest ships i the World. Carinthia, Franconia, Laconia, Samaria and Scythia, all of 20,000 tons built 1922-25. Interior pictures from a 3rd class 2-berth cabin, 3rd class ladies saloon, 3rd class 4-berth cabin, 3rd class dining saloon, 3rd class smoking saloon and a 3rd class bath room. (see: Text in Norwegian, issued by general agent Olaf H. Solem, Trondhjem). Then in 1906 came the first of the giant express steamers, the Lusitania and her sister Mauretania. At the time of their launching they enjoyed the dual distinction of being the largest and fastest vessels which naval architects had produced. How they justified the expectations of their owners and builders, and how Europe and America awaited with interest the notification of each day’s run, is now a matter of history. They were succeeded, however, by a still larger vessel, the Aqiuitania, all ships which has become legends in the history of the transatlantic passenger trade.

There is a Christmas 1925 year. Na nabrzeżu blisko Nedre Strandgt. 17 and 19 stoją w porcie dwa Kutters, po jednym Galeas, Skonnertskip, wielka Enigheden Brigg, jeszcze jakiś Cunard Line oraz kilka open boats. Many of the sloops sailed the Baltic Sea carrying salted herring. Najbliżej zacumowała, podpłynęła S/S Mauretania, wielki passenger ship, z emigrantami płynącymi from Boston to Stavanger.(news of Stavanger are through the internet… to be continued)

The Chicago Carpet

Stanislaw Barszczak, At Dawn Tomorrow (on the subject of creativity),

Where the telescope ends, the microscope begins. Which of the two has the grander view? ‘If we are to teach real peace in this world and if we are to carry on a real war against war, we shall have to begin with the children,’ Mahatma Ghandi said. Let’s look on our photos with many years, from childhood, We were thick, on last this, we obtain toy, we held it soundly, as we’ve got very happy. Writing is as if underground writing, secret, there is a kind of writing for drawer for a future child we have in. For this time, I live in among every religious symbol, and every human thought, I must choose and put on literature one thought. Before us abundance of fears, video games, scepticism of mother also. Loving is half of believing. I have been learning the world fluently to step still from young Mahatma Ghandi, who has said: “I will not let anyone walk through my mind with their dirty feet”. I have not dirty feet happily. Unfortunately I dress anybody’s shoes only already. So, before three years I have reached India and I have gotten Bombay, and a certain day as a priest I timidly entered a seminar library concealing under modern house. A library implies an act of faith, I suppose. People do not lack strength; they lack will, anybody has said. We are the children of our own deeds.. I went once day to a bookstore and asked the saleswoman, “Where’s the self-help section? “She said if she told me, it would defeat the purpose”. It is from books that wise people derive consolation in the troubles of life. I walked next similar for library. The library is the temple of learning, and learning has liberated more people than all the wars in history. “”A library is not a luxury but one of the necessities of life.” So, England has two books, the Bible and Shakespeare. England made Shakespeare,but the Bible made England, somebody has said. He loved books; books are cold but safe friends. ”The book which the reader now holds in his hands, from one end to the other, as a whole and in its details, whatever gaps, exceptions, or weaknesses it may contain, treats of the advance from evil to good, from injustice to justice, from falsity to truth, from darkness to daylight, from blind appetite to conscience, from decay to life, from bestiality to duty, from Hell to Heaven, from limbo to God. Matter itself is the starting-point, and the point of arrival is the soul. Hydra at the beginning, an angel at the end,” V. Hugo said. He never went out without a book under his arm, and he often came back with two. It is from books that wise people derive consolation in the troubles of life. It is placed in old library The Culture Centre Chicago now. During my journey I could walk to the city center chicago of each day. On certain day I have gotten the Culture Centre Chicago, which is placed in crossroad of the la Salle Road and Michigan Avenue, nearly Art Institute of Chicago, famous from the modern paintings. Drawn by its beauty and the fabulous free public events, hundreds of thousands of visitors come to the Chicago Cultural Center every year, making it one of the most visited attractions in Chicago. The stunning landmark building is home to two magnificent stained-glass domes, as well as free music, dance and theater events, films, lectures, art exhibitions and family events. The Beaux Arts style was influenced by the buildings of the 1893 World’s Columbian Exposition. The building’s interior features rooms modeled on the Doge’s Palace in Venice, the Palazzo Vecchio in Florence, and the Acropolis in Athens. Its lush ornamentation includes two stained-glass domes, rare marbles inlaid with sparkling mosaics, and intricate, coffered ceilings. Completed in 1897 as Chicago’s first central public library, the building was designed to impress and to prove that Chicago had grown into a sophisticated metropolis. The country’s top architects and craftsmen used the most sumptuous materials, such as rare imported marbles, polished brass, fine hardwoods, and mosaics of Favrile glass, mother-of-pearl and colored stone, to create an architectural showplace. Located on the south side of the building, the world’s largest stained glass Tiffany dome- 38 feet in diameter with some 30,000 pieces of glass ― was restored to its original splendor in 2008. On the north side of the building is a 40-foot-diameter dome with some 50,000 pieces of glass in an intricate Renaissance pattern, designed by Healy and Millet. In 1991, the building was established as the Chicago Cultural Center by the Chicago Department of Cultural Affairs, the nation’s first and most comprehensive free municipal cultural venue. Every year, the Chicago Cultural Center presents hundreds of free international, national, regional and local artists, musicians and performers, providing a showcase where the public can enjoy and learn about the arts. First Floor: Choose Chicago Visitor Information Center, Renaissance Court (Chicago Department of Family and Support Services), Randolph MusicCafé, Studio Theater, Dance Studio, Michigan Avenue Galleries, Landmark Chicago Gallery, Project Onward Studio and Gallery, CCC Information Desks, Public Washrooms, Pedway Access Elevator. Second Floor: Claudia Cassidy Theater; Grand Army of the Republic (GAR) Rotunda, Hall, and Annex; Healy Millet Dome, Chicago Rooms Gallery, Public Washrooms, After School Matters (Offices). Third Floor (Washington Street Side), Preston Bradley Hall, Tiffany Dome, Department of Cultural Affairs and Special Events (offices). Third Floor (Randolph Street Side): Building Management and Rental Office. Fourth Floor: Sidney R. Yates Gallery, Exhibit Hall, Yates Annex, Department of Cultural Affairs and Special Events (offices), Fourth Floor Conference Room, Pedway (Randolph Street Side), Poetry Center (offices), Pedway West Meeting Room. Fifth Floor (Washington Street Side): Chicago Children’s Choir (offices), Department of Cultural Affairs and Special Events (offices), Millennium Park Room, 5th Floor Garland Meeting Room, 5th Floor Washington Meeting Room. The Chicago Cultural Center is open seven day a week, except Holidays. The Choose Chicago Visitor Information Center is located on the Randolph St. side of the building. Wireless is available to the public, in the public locations of the Cultural Center. The network is named “Wiz.” Coverage/accessibility may be different in various locations inside the building, and speed is dependent on the number of users at any given time. A good place to try access is in the Randolph Cafe on the first floor, north side of the building. (Those informations of the Culture Centre Chicago they are by internet). To love beauty is to see light. In the evening it looks Chicago very beautiful, when in windows of high-rise buildings, scrapers of clouds, it is alight. Then phone saved me before last luck only. Sometimes we are on the side of religion as opposed to religions, and we are among those who believe in the wretched inadequacy of sermons and the sublimity of prayer.. Such time has come this Wight. I met in the street a very poor young man who was in love. His hat was old, his coat worn, his cloak was out at the elbows, the water passed through his shoes, and the stars through his soul. We occupied defensive posture only, I suppose. But hope is the word which God has written on the brow of every man now. Conscience is God present in man today. ‘Blessed be Providence which has given to each his toy: the doll to the child, the child to the woman, the woman to the man, the man to the devil!’ Then it has come morning, next day. Who every morning plans the transactions of the day, and follows that plan, carries a thread that will guide him through a labyrinth of the most busy life. As I have said you beyond journeys for world, recently begin writing. Writing is not consisting process. Each book or my text is new. I am not writer else, but person of history. For now I must maintain concision in style. We bring the world to Chicago… I my writings I would to describe a new man, passion, creation of his. More to be desired they new people than gold… I am looking for righteousness of our time. I could admire high-rise buildings Chicago already first day, walk under their legs.. ‘’Architecture has recorded the great ideas of the human race. Not only every religious symbol, but every human thought has its page in that vast book,’ V.Hugo said. Oh! I was like a crazy man in the first moment. Several days then, on top of the John Hancock I have eaten the dessert. So, I have remembered words from the book of Revelation: ’And I saw a new heaven and a new earth: for the first heaven and the first earth are passed away; and the sea is no more. And I saw the holy city, new Jerusalem, coming down out of heaven from God, made ready as a bride adorned for her husband. And I heard a great voice out of the throne saying, Behold, the tabernacle of God is with men, and he shall dwell with them, and they shall be his peoples, and God himself shall be with them, and be their God: and he shall wipe away every tear from their eyes; and death shall be no more; neither shall there be mourning, nor crying, nor pain, any more: the first (the former) things are passed away. And he that sites on the throne said, Behold, I make all things new. And he said, Write: for these words are faithful and true. And he said unto me, They are come to pass. I am the Alpha and the Omega, the beginning and the end. I will give unto him that is athirst of the fountain of the water of life freely.’ We are living on the room, in its whole planet is. Free socjety we are now. World is small now, the world is but nervous today as never in advance, is as turbulent as earlier it had ever been. Catholic church has problem with taking advantage child, child abuse today… Does God exist ? For me like Instance, who helps man to live, I would call one first faithful help. There is a problem, that it has distorted Christianity. It says christianity also. Only subject is love… No political culture it has shaken up throw… So, fiction is a kind of liberation. It’s like look of the skyscraper on the world, which is at the bottom, like Gabriel Garcia Marquez exaggeration. Intensification of reality in fiction. I have begun with my memoir, my target is complete him. In Chicago I could talk sporadically only, though there has been a time of the opening conversation, which it has happened with somebody concerning with a situation, but there were most often, as I mentioned, the fragments of the personal monologue only. Though I have received from accidental priest coupon of saint Nickolas. In my twelve days of stays to Chicago it wasn’t accidental almost cases of happy dialogs, particular garbage as in poem by Ch. Dickens, where conversations proceeded on street, in walk. Human story is my business, but there is not my head it would the world have been changed. Writing has showed me that truth, I have presented already. There is my Imaginary homeland now. I saw the new world, which I hide now in the molecular world of my experience. I would like to extend based values of mankind now, like underground writing of John McEvan also. For the first (the former) things are passed away.

Kościół i sumienie

Stanisław Barszczak, Kochać to jedyna rzecz, mogąca zapełnić wieczność,

Chicago– miasto w USA, 2,7 mln. mieszkańców, położone nad jeziorem Michigan w stanie Illinois. Najpierw podaję za Internetem najważniejsze informacje o tym mieście. Chicago stanowi trzecie pod względem wielkości i zaludnienia miasto w Stanach Zjednoczonych po Nowym Jorku i Los Angeles. Chicago wraz z niektórymi dzielnicami tworzy główne miasto położone w środkowych Stanach Zjednoczonych. Jest również głównym centrum biznesowym, kulturalnym oraz naukowym, a samo miasto i okolice przeżywają okres gwałtownego rozwoju i ekspansji. Najbliższymi i największymi przedmieściami są miasta Niles, Elmhurst, Melrose Park, Franklin Park, Cicero, Joliet, Addison, Evanston, Schaumburg, Wood Dale. Centrum (ang. downtown) to tzw. Pętla (ang. Loop) zamknięta linią kolei nadziemnej i rozlokowana nad brzegiem jeziora wzdłuż tzw. “Wspaniałej Mili” (ang. Magnificent Mile), obejmująca obszary od Lincoln Park Zoo na południe, aż po Muzeum Historii Naturalnej (ang. Field Museum of Natural History) oraz od jeziora w stronę zachodnią, aż po autostradę I-90 (Dan Ryan). Na terenie Loop mieszczą się m.in. Willis Tower (dawny Sears Tower), Art Institute of Chicago z bogatymi zbiorami impresjonistów, Planetarium Adlera, czy Akwarium Shedda. Tu znajduje się też wielki kompleks wystawienniczy McCormick Place (doroczne Chicago Auto Show) oraz stadion sportowy Soldier Field, na którym mecze rozgrywa zespół futbolu amerykańskiego Chicago Bears. Na początku drugiej połowy XVIII wieku okolice przyszłego Chicago były zamieszkane wyłącznie przez Indian, głównie ze szczepu Illinois (grupa plemienna Pottawatomi), które wyparło z okolicy inne plemiona (Miami, Sauk i Lisów). Pierwszym nieindiańskim osadnikiem był czarnoskóry Jean Baptiste Point du Sable, który pochodził z Haiti i osiedlił się w okolicy między 1770 i 1780. Stany Zjednoczone uzyskały terytorium przyszłego miasta w wyniku traktatu zawartego w Greenville w 1795 z Indianami. W 1803 Amerykanie wybudowali na terenie obecnego miasta Fort Dearborn. W 1812 podczas wojny brytyjsko-amerykańskiej załoga fortu została zmasakrowana przez Indian. Pierwsze dekady XIX wieku były okresem intensywnego osadnictwa w nowo utworzonych amerykańskich stanach na zachód od Appalachów. Stan Illinois, w którym leży Chicago, wszedł do Unii w 1818. 12 sierpnia 1833 Chicago, które miało wtedy 350 mieszkańców, otrzymało prawa miasteczka. Siedem lat później miasto miało już 4000 mieszkańców. 4 marca 1837 Chicago otrzymało prawa miejskie. W 1848 otwarto kanał łączący Jezioro Michigan z rzeką Missisipi, który miał swój początek w Chicago. W 1853 otwarto pierwszą linię kolejową między Chicago i miastem Freeport w Illinois. W następnych latach szybki rozwój kolei stworzył w Chicago jeden z najważniejszych węzłów kolejowych w Stanach Zjednoczonych. Ze swoimi doskonałymi połączeniami transportu wodnego, kolejowego a potem lotniczego, miasto stało się i jest do dzisiaj jednym z najważniejszych węzłów komunikacyjnych i transportowych w Stanach Zjednoczonych. W 1857 Chicago było już największym miastem na północnym wschodzie ówczesnych Stanów Zjednoczonych i miało ponad 90 tys. mieszkańców. Park imienia Jefferson’a w dzielnicy Jefferson Park w Chicago. Miasto borykało się z typowymi problemami związanymi z szybkim rozrostem, które jednak były stopniowo rozwiązywane przez inwestycje w infrastrukturę. W 1871 duża część miasta została zniszczona w ogromnym pożarze, jednej z największych katastrof XIX wieku. Przyczyna pożaru jest trudna do ustalenia. Są teorie, że pożar wywołały spadające na Chicago odłamki komety von Bieli, choć tradycyjna wersja mówi o lampie kopniętej przez krowę pani O’Connor. Miasto miało wtedy już 300 tys. mieszkańców i około 100 tys. z nich straciło dach nad głową, a 250 osób poginęło. To nieszczęście dało okazję do zaprojektowania i zbudowania nowego miasta z nowymi rozwiązaniami urbanistycznymi i architektonicznymi. Szybka odbudowa rozpoczęła się prawie natychmiast i już po trzech latach trudno było znaleźć w mieście ślady pożaru. Nowe budynki w centrum miasta były wybudowane z cegły i kamienia, zastępując w większości drewniane budynki spalone w pożarze. Nowa architektura była niezwykle oryginalna, a nowy “styl chicagowski” miał wpływ na rozwój wielu innych miast na świecie. Pierwszy na świecie drapacz chmur Home Insurance Building został zbudowany w Chicago w 1885. W zachowanym do dziś drapaczu chmur Reliance Building 1890-94 zastosowano nowatorskie rozwiązania (np. szerokie okna), które na świecie przyjęły się dopiero w kilkadziesiąt lat później. W Chicago pracowali światowej sławy architekci, m.in. Daniel Burnham, Frank Lloyd Wright i Mies van der Rohe. Brama wejsciowa do Portage Park w dzielnicy miasta Chicago tego samego imienia przy skrzyzowaniu ulic Irving Park i Central. Pod koniec XIX wieku i na początku XX wieku miasto rozwijało się bardzo gwałtownie (nawet według amerykańskich standardów), głównie z powodu napływu ogromnej rzeszy imigrantów z Europy. W 1900 miasto miało 1,698 mln mieszkańców, a w 1910 już 2,185 mln mieszkańców. 2 grudnia 1942 na korcie do gry w squasha należącym do podmiejskiego uniwersytetu uczeni pod kierunkiem Enrico Fermiego uruchomili pierwszy na świecie reaktor jądrowy….Wielki ośrodek handlowo-finansowy (cztery giełdy, w tym największa na świecie giełda płodów rolnych – ang. US Mercantile Exchange). Dawniej centrum przemysłu metalurgicznego, obecnie elektromaszynowego, ponadto maszynowego, chemicznego, przetwórczo-spożywczego. Siedziba koncernów Boeinga, Playboya, Allstate, General Electric, Baxter International, Abbot Laboratories, Aon, Prudential i wielu innych…. Wielki węzeł komunikacyjny. Główny zespół portowy Wielkich Jezior. Największy węzeł kolejowy na półkuli zachodniej, krzyżuje się tu 41 linii kolejowych, a w ciągu doby jest odprawiane około 1500 pociągów. Chicago posiada jeden z największych co do ruchliwości port lotniczy świata (O’Hare – 78,6 mln pasażerów w 2004 roku), a także nieco mniejszy Midway Airport. Przez miasto (i przedmieścia) przebiega kilka autostrad w tym osiem międzystanowych. Chicago posiada rozbudowany system szybkiej kolei miejskiej (ang. Chicago Transit Authority – CTA), na który składają się linie kolejowe na- nad- i podziemne oznakowane kolorami niebieskim (z zachodnich przedmieść miasta przez downtown do lotniska O’Hare), zielonym (z zachodu przez downtown na południe), pomarańczowym (z południa do downtown), czerwonej (z południa na północ), brązowym (z downtown do bliskich dzielnic na północy), fioletowym (z downtown na daleką północ) i żółtym (łączącej północno-zachodnie przedmieście Skokie z linią fioletową). Do systemu CTA należą również miejskie i podmiejskie linie autobusowe, które jednak – mimo znacznej liczebności i linii i autobusów – nie zapewniają alternatywnej dla samochodów komunikacji w mieście. Ważną rolę w transporcie pasażerskim w granicach metropolii zajmują kompanie taksówkowe, ze słynną Yellow Cab na czele. Żółte taksówki, tak popularne w wielu amerykańskich miastach z Nowym Jorkiem na czele, po raz pierwszy wyjechały na ulice właśnie w Chicago. Łącznie w mieście zarejestrowanych jest około 7000 taksówek. Pasażerski transport kolejowy zapewniają koleje systemu Metra, które zapewniają połączenia centrum z dalszymi przedmieściami. Daleki ruch pasażerski obsługiwany jest przez linie kolejowe Amtrak i autobusowe Greyhound…. Największe poza Polską skupisko Polaków i Amerykanów pochodzenia polskiego (około 1,1 miliona Amerykanów polskiego pochodzenia, w tym około 250 tysięcy mówiących na co dzień po polsku)[2]. Do końca lat 80. XX wieku dość duża część Polaków w Chicago zamieszkiwała dzielnicę Polish Village, potocznie nazywaną Jackowem od parafialnego kościoła świętego Jacka. Dzisiaj Polacy również są tam obecni ale są już tam mniejszością. Obecnie tą dzielnicę Chicago zamieszkują przeważnie Meksykanie (zgodnie z kierunkiem migracji Amerykanów mieszkających w Chicago: z południa na północ). Obecnie Polacy mieszkają w wielu różnych dzielnicach Chicago i w niektórych dzielnicach Chicago, szczególnie w północno-zachodnich np.: Des Plaines (około 25% Amerykanów mieszkających w tej dzielnicy Chicago jest pochodzenia polskiego), Niles, Arlinghton Higts, Mount Prospect. Polacy przenoszą się również, chociaż już w mniejszym stopniu, do południowo-zachodnich dzielnic Chicago, takich jak Burbank albo Palos Hills; ale główne skupisko polskich średnich i małych biznesów mieści się w Chicago na północny-zachód od Jackowa, wzdłuż ulic Belmont i Central oraz dalej w okolicach ulicy Harlem i Irving Park Road a nawet przenoszą się na niektóre dzielnice Chicago i jego północno-zachodnie dzielnice. Bardzo dużo Polaków, przeważnie pochodzących z południa Polski (szczególnie Podhalan) można zobaczyć w południowej części Chicago. Dzielnica Portage Park w Chicago, według spisu ludności z 2000 roku, stanowi największe skupisko Amerykanów narodowości polskiej albo pochodzenia polskiego w Chicago. Chicago to bardzo duże centrum zorganizowanych Polaków. Siedziba władz centralnych Kongresu Polonii Amerykańskiej (PAC), Związku Narodowego Polskiego (PNA), Zjednoczenia Polskiego Rzymsko-Katolickiego (PRCU), Związku Polek w Ameryce (PWA), Związku Podhalan w Północnej Ameryce (PHAA), Polish American Youth (PAY) i wielu innych organizacji. Związek Narodowy Polski jest właścicielem stacji radiowej WPNA 1490 oraz wydawcą gazety codziennej “Dziennik Związkowy” (ang. Polish Daily News) założonej w roku 1908. Najstarszym polskim zabytkiem jest Kościół św. Stanisława Kostki zbudowany ok. 1870, a przy Zjednoczeniu Rzymsko-Katolickim mieści się Muzeum Polskie w Ameryce. Jedynym kościołem w Chicago, w którym odprawiane są msze św. jedynie w języku polskim jest misyjny Kościół św. Trójcy, mimo że Polacy w jego okolicy nie mieszkają od wielu już lat. W Chicago wychodzą dwie gazety codzienne w języku polskim, kilkanaście tygodników i miesięczników (“Program”, “Express”, “Biznes+”[4], “Szikagowianka”[5], “Monitor”[6] i in.), kilkugodzinne programy codzienne nadają dwie stacje telewizyjne, tu emitowany jest program Polsatu2 “Oblicza Ameryki”; ponadto nadawanych jest kilkadziesiąt programów radiowych z co najmniej czterech stacji nadawczych (koniec cytowania Internetu)…Wylądowałem na lotnisku O’Hare (O’Hare Int. Arpt) w dniu 26 listopada 2012 roku i przebywałem w Chicago do 07 grudnia tego roku. Hostelling International Chicago, 24 East Congress Parkway, to był mój adres w Chicago, hostel znajdujący się w samym sercu miasta, w którym mogłem spotkać i porozmawiać z ludźmi z całego świata. Podczas moich chicagowskich odwiedzin mogłem codziennie podziwiać centrum miasta z jego ‘stalowym’ metrem (Downtown), to najbardziej czytelna wizytówka miasta. Czasem zaszedłem do Adler Planetarium czy na Pier-molo, spacerowałem też w oddanym do użytku publicznego w 2005 roku Millenium Park, gdzie mogłem wejść na miejskie lodowisko. A raz pojechałem nawet do willi Franka Lloyda Wrighta, w Oak Park można również czasem zwiedzić Muzeum E. Hemmingwaya, które przedstawia szczególnie pierwsze dwadzieścia lat życia pisarza, gdy żył w Chicago. Jezdnie w Chicago utrzymane są bardzo czysto i są przestronne, szerokie nawet na pięć pasów szybkiego samochodowego ruchu. Avenue Michigan, jak i inne Bulwary rozchodzą się prostopadle w stosunku do innych ulic, jak linie w zeszycie w kratkę, i ciągną się kilometrami. Chyba z godzinę jechałem autobusem linii 53 przez większą część Avenue Pulaski. Amerykanie lubują się w meczach rugby, teleturniejach, wyborach (występują na przemian przebrani mężczyźni i kobiety, trzeba zgadnąć kto jest tutaj mężczyzną, a kto kobietą). Lubią także wybierać i kupowac wciąż ‘nowe’ samochody. Byłem raz na koncercie w Logan Center Uniwersytetu w Chicago (60th Street and Drexel Avenue), by wysłuchać utworów Lamberta (Tiresias), Stucky’ego (Pogrzebowa muzyka dla królowej Marii), Vaughana Williamsa (Scherzo Alla Marcia), Schoenberga( Verklarete Nacht) i Haydna (Cello Concerto no. 2 in D major). Innym razem na najnowszej inscenizacji „Opowieści wigilijnej” Ch. Dickensa. Mogli się jednak przyłożyć ci aktorzy do swych ról, uważam, i coś więcej przekazać najnowszej widownii, przeważnie młodej. Bo trzeba to mocno podkreślić, że w „Opowieści wigilijnej” przybliżając scenerię i niepowtarzalny charakter świąt Bożego Narodzenia i Wigilii Ch. Dickens jako jeden z prekursorów tej drogi w ludzkich dziejach, oparł się on wreszcie zdecydowanie na podstawowych ludzkich wartościach takich jak miłość, dobro, jedność, i pokazał je jako zwycięskie! Dobro zwycięża! I to jest nowością tej literatury. Na tym przedstawieniu w teatrze ‘Goodman’ rolę Ebenezera Scroogego, zwykle portretowanego przez Larry Yando przedstawiał Jeff Cummings. Jak powiedziałem po mieście przemieszczałem się przeważnie kolejką zawieszoną na stalowych słupach, która z centrum miasta może wywieść człowieka na najdalsze jego obrzeże. A nawet gdybym pobłądził, to w nagłych przypadkach mogłem zakręcić jeszcze na numer 911 i 112, i byłem u siebie. Bilet tygodniowy na środki lokomocji kosztował mnie 23 dolary, jednorazowy -2,25 centów. Naprzeciwko mojego Hostelu, czyli bardzo blisko stoi Auditorium theatre, budynek z 1889 roku, dziś jeszcze sprawiający olbrzymie wrażenie na przybyszu zza oceanu. Wielkie osiągnięcie inżynierii budowlanej końca dziewiętnastego stulecia. Ta kilkunasto-kondygnacyjna budowla-forteca, jakich nie brak w Chicago mieści w sobie prześliczną scenę, na której za mojej bytności w mieście wystawiono sławny broadwayowski „Sister act”( z opracowaniu m.in. Whoopiego Goldberga), napisany w oparciu o sztukę Józefa Howarda o tym samym tytule. Coś pięknego, nie polecam obejrzenia go moim Czytelnikom, ale tylko dlatego, że już jest sezon świąteczny i zmieniono repertuar. A jest to musical o sierocie Dolores, która zakochana trafia do klasztoru, gdzie napotyka zrozumienie i ma wspólny język z Siostrą Przełożoną. Siostry w swym zachowaniu uprzedzają trzeci Sobór Watykański, jakkolwiek są w swych postawach zbyt nowatorskie, za to bawią nas do łez. Jest to przezabawny i przejedyny „siostrzany czyn”. W tym miejscu chciałbym wspomnieć o polskich placówkach dyplomatycznych w dzisiejszym Chicago. The Consulate-General of the Republic of Poland in Chicago 1530 North Lake Shore Drive, który znajduje się blisko jeziora Michigan, oraz inne miejsce- Consulate General of Poland , 77 West Huron Street, Chicago, IL, Stany Zjednoczone. Co prawda dziś jest nas nieco mniej w Chicago, biją nas Hiszpanie i Meksykanie, ale warto o tych placówkach wiedzieć, gdy udajemy się w podróż do wietrznego miasta, wietrznego chyba dlatego, że wentylatory publiczne są tutaj włączane nazbyt często, stąd jezioro się burzy i powoduje nie tylko ochłodzenie naszych organizmów ale powoduje zawrót głowy. Wydaje mi się jednak, że nie należy się tym przejmować jadąc do Chicago. Bo gdy ja przybywam tutaj w grudniu, to jest zadziwiająco piękna pogoda i jest ciepło. W ogóle uważam, że nazwa miasta kryje w sobie jedyny urok tej ziemi, gorącość ludzkich serc, otwartość, życzliwość, nieskończoną nigdy i nigdzie zresztą człowieczą szlachetność. Mamy skąd i z czego brak przykład, i nie obrażać się na ‘niewidomych’, którzy nie mogą na co dzień ujrzeć uczciwych świateł ludzkich serc, jedynej i niepowtarzalnej iluminacji ludzkiego ducha. Spacerując między wieżowcami duch mój rosnął, kryjąc dumę wszędobylską, przywarę ludzkiego charakteru. Nie sposób w tym momencie nie wspomnieć o moich kapłańskich obowiązkach, Mszach świętych, które tam sprawowałem, o rozmowach z polskimi i nie tylko księżmi z Archidiecezji Chicago, o chorobie Księdza Kardynała Frańciszka George’a (Archidiecezja w Chicago adres: 835 N. Rush St. Chicago, IL; Tel. 60611-2030; 312-534-8200). A odwiedziłem w Chicago m.in. Kościół św. Trójcy (Chrystusowcy, 1118 North Noble Street), św. Brunona (4751 S. Harding Avenue), św. Władysława (5345 W.Roscoe St), Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa, Jezuicki Ośrodek Milenijny (5835 W. Irving Park Rd.), Kościół świętej Rozalii (Ośrodek Ojców Paulinów, Harwood Heights, 4401 North Oak Park Avenue). Tutaj muszę wspomnieć o moim pragnieniu sprawowania Mszy świętej w tej świątyni. Napisałem krótki list do Ojca Przeora: Czcigodny Ojcze, Jestem księdzem i autorem trzynastu książek. Pracuję w Archidiecezji Częstochowskiej w Polsce. W dniach 26.11.-07.12. 2012 roku odwiedzę Chicago i chciałbym spotkać się z Polakami, opowiedzieć im o Polsce moich marzeń. Oto mój blog: sbarszczak.blox.pl/html . Przede wszystkim chciałbym mieć Mszę świętą z kazaniem w kościele, powiedzmy 27.11. 2012 wieczorem, w najbliższą niedzielę, lub przy innej okazji (Andrzejki, Barbórka, Mikołajki). Jeśli to jest możliwe, to proszę o jak najszybszy kontakt. Łączę wyrazy szacunku, Stanisław Barszczak. Na ten list otrzymałem krótka informację, że bardzo serdecznie zapraszam, ale realia życia zmieniły sytuację. Kościół Ojców Paulinów znajduje się na peryferiach miasta, byłem tam raz, powitał mnie Ojciec Bogdan, podziękowałem za gościnę. Podczas mojego pobytu w Chicago odwiedziłem również odnawiany obecnie Kościół św. Stanisława Kostki(1300 W. Noble 1351 W. Evergreen Ave). Była tam bardzo ciepła i serdeczna rozmowa. Na prośbę księdza Dyrektora Domu Księży w Częstochowie odwiedziłem też kościół św. Pryscylii (6949 W.Addison St.). Tutaj od Ks. Idziego Stacherczaka otrzymałem Mikołajkową kartkę, a oto jej treść: Drogiemu Księdzu Stanisławowi B. z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę odpoczynku od codziennych obowiązków, miłych spotkań w rodzinnym gronie, moc prezentów, zdrowia, radości i wszelkiej pomyślności. Życzę także szczęśliwego powrotu do kraju i Bożego Błogosławieństwa na nowy Rok 2013. Ks. IStacherczak, Chicago, Boże Narodzenie 2012. Z księdzem Emilem Cudakiem, wikariuszem parafii św. Brunona i moim przyjacielem od trzydziestu trzech lat, jednego dnia pojechaliśmy na Rekolekcje do Parafii św. Konstancji, a prowadził je ksiądz Stefan Ceberek, byliśmy bardzo szczęśliwi. Innego razu już osobiście zawędrowałem nawet pod kościół św. Wacława, by następnie przyjść do księdza Michała Osucha w Bazylice św. Jacka (Zmartwychwstańcy, 3636 West Wolfram Street). Zdarzyło się, że raz podczas podróży samochodem obejrzałem z zewnątrz Copernicus Center, Polski Ośrodek dla Polonii w Chicago(5216 West Lawrence Avenue). Ale najwięcej odwiedzin poczyniłem w Parafii św. Brunona. Ksiądz Antoni Bury, Proboszcz, jest również kapelanem na pobliskim międzynarodowym lotnisku Midway, i codziennie w południe jest tam na Mszy świętej. Jest bardzo zajęty, ale znalazł dla mnie czas, byśmy wspólnie spożyli lunch. Dla celów duszpasterskich do Chicago zawoziłem przygotowane kazanie, które jednak nigdzie nie wygłosiłem, ponieważ poza ważnym ‘celebretem’, który każdy kapłan mieć powinien, w Stanach Zjednoczonych trzeba jeszcze mieć oddzielny dokument z własnej Kurii, którego ja jednak jeszcze nigdy nie otrzymałem. Przy Michigan Avenue, w Art Institute Chicago(111 South Michigan Avenue) obejrzałem artystyczne prace, między innymi obraz symbolizujący osobowość miasta, mianowicie Niedziela w La Grande Jatte-1884 Georges Seurata (Galeria 240). Na obrazie utrzymanym w jasnych kolorach (przeważa żółty, od bijącego mocno południowego słońca) widzimy ludzi przechadzających się i wypoczywających w niedzielne popołudnie nad słonecznym i błękitnym jeziorem, pośrdku stoi dziewczynka w bieli… wydaje mi się, że jej świadectwo tutaj polega na ostatniej wierności człowiekowi najbliższych stuleci, to jest dwudziestego i dwudziestego pierwszego. Bardzo pobieżnie spojrzałem następnie na Wniebowzięcie Dziewicy (1577-79) Domenikosa Theotokopoulosa, zwanego El Greco (Galeria 211), Zmartwychwstanie Michelangelo Merisi da Caravaggia ( w tej samej sali wystawowej) Amerykańskie okna (1977) Marka Chagalla (Galeria 144), Ministerialny Pokój chicagowskiej giełdy (1893-94) Dankmara Adlera i Ludwika Sullivana, Niebo ponad chmurami (1965) i Czarny krzyż Georgia O’keeffe (Galeria 249 i 265), „Middletown” Salon z lat 1875-1900 (1940) Pani James Ward Thorne (Galeria 11), Święty Roman z Antiochii i święty Barulus (1638) Franciszka de Zurbaran (Galeria 211), humorystycznie zarysowana czaszka (17 stulecie) pochodzenia niemieckiego lub holenderskiego (Galeria 237), Maska (połowa 20 stulecia) Baga Or Nalu (Galeria 137), to jeszcze życie- Truskawki, Orzeszki etc (1822) Rafaela Peale (Galeria 169), Tańcząca dziewczyna (1940) Pawła Klee (Galeria 393), pokój-stancja Vincent van Gogha, niewidomego starca gitarzystę Pablo Picassa, Wenus z Milo ‘con cajones’ Salvadora Dali, Amerykański gotyk Granta Wooda, Kobietę tańczącą na schodach Gerharda Richtera (Galeria 296). Po północnej stronie miasta znajduje się Chicago History Museum (N. Clark Avenue). Jednego dnia spacerując South Lake Shore Drive, biegnącej równolegle do brzegu jeziora Michigan, zaszedłem do tego historycznego muzeum, poczytałem tutaj m.in. o uroczystości pogrzebowej A. Lincolna z czwartego maja 1865 roku, ale też mogłem zakręcić kołami na rowerze sprzed stu dwudziestu lat… Olimpijska ERA, to nasza epoka… Miasto Chicago ma dopiero ok. dwieście lat, to Sainkt Petersburg ma trzysta lat. Ale tutaj sprawdają się, jak mi się zdaje słowa Wiktora Hugo bardziej nić gdzie indziej. A oto jego słowa, zapisane również Culture Centre Chicago. Kochać to jedyna rzecz, mogąca zapełnić wieczność…Nieskończoność potrzebuje bezkresów.; Młodość połączona z łagodnością – to jak słoneczny dzień bez wiatru.; Muszą istnieć również tacy ludzie, którzy modlą się za tych, co nie modlą się wcale.; Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię niemożliwe, dla nieśmiałych – nieznane, myślący i walczący nazywa ją ideałem.; Uśmiech jest jak słońce, które spędza chłód z ludzkiej twarzy.; Sąd najwyższy to sąd własnego sumienia.; Do wielkich osiągnięć przez wąskie ścieżki.; Demokracja to przyszłość, to rzeczywistość dzisiejsza, konieczność jutrzejsza, cel każdego inteligentnego rządu, istota ludzkiej polityki, powolne, tajemnicze i słuszne dzieło ewangelii, budowla samego Jezusa Chrystusa.; Mężczyźni polują, kobiety łowią.( ja widziałem mężczyzn, którzy tam łowią -podkreśl.autora szkicu) ;To być dwojgiem, co w jedno się zlewają. To mężczyzna i kobieta stopieni w jednego anioła. To niebo!; To kiedy się jest siostrą i bratem, to dwie dusze, co się dotykają nie zlewając w jedną, to dwa palce u ręki.; Miłość to morze, którego wybrzeżem jest kobieta; To z książek ludzie czerpią pocieszenie w trudnych czasach; Kto daje biednym, temu Bóg chętnie pożycza.; Kobieta naga jest zbrojna.;Marzenia to odpoczynek od słów.; Marzenia to niczym nie zmącona rozkosz, a oczekiwanie aż się spełnią to prawdziwe życie.; Bo miłość jest jak drzewo, sama z siebie rośnie, głęboko zapuszcza korzenie w całą istotę człowieka i nieraz na ruinie serca dalej się zieleni.; Bądź jak ptak, który spocząwszy w locie swym na gałązce, chociaż ona ugina się pod jego ciężarem, nie przestaje śpiewać, bo wie, że ma skrzydła, które go ustrzegą od zagłady. W Chicago ujrzałem Nowe niebo i nową Ziemię, oto już dawne rzeczy (the former things) przeminęły. Amerykę moich marzeń teraz chciałbym ujrzeć między Odrą a Bugiem, w Polsce, mojej ojczyźnie. Z Chicagowskich Wierzyc: the John Hancock Observatory(na 96 piętrze można zjeść bardzo dobry deser) i The Willis Tower jakby „szatan mojej woli” mi pokazał świat dzisiejszy. I przemówił do mnie: spójrz, dam ci to wszystko, a w dole rysowały się wyraźnie przeróżne wieżowce wielkiego miasta, niczym paczki od zapałek, skrzynki zrobione z dziecięcych klocków, pięknie widniały na tle słonecznego dnia początku grudnia 2012 roku. Oto to jest twoje, zrób z tym, co zechcesz… Ale mnie przychodziły na myśl teksty Objawienia, przed tronem siedzą starcy… wyrzucę Cię, bo nie jesteś ani zimny, ani gorący. I teraz rwie się moje serce do Boga, i woła niejako: „daj mi Biblię!” Boże, twoje słowo jest prawdą! Więc ja, muszę dać bohatera tym czasom i tym dniom, tej generacji ludzkości. Dziś jest jakby za dużo świętych przed tronem Boga, których imion jeszcze nie znamy. Dziś bardziej pożądanym jest czynić wolę Bożą. A ważne jest nawet to, w co się dziś ubierzesz, gdzie mieszkasz, w jakim hotelu… To bardziej pożądane jak złoto. Dziś przynosimy świat do Chicago. A następnie pragniemy zanieść do naszych ziemskich ojczyzn wszystko to, co wartością trąci, co jest najpiękniejszy z ludzkich wartości. Przy Wabesh Awenue w centrum miasta usiadł bezdomny jakiś człowiek i prosi o pomoc, na piersi ma napis: „moją rodzinę zabiły gołębie.” Jeszcze inny pewnego dnia zasiadł pod Kantorem na Chicago Avenue i prosi o sprawiedliwy grosz. To także znaki czasów naszej doby. Spiker Metra obwieszcza głośno kolejne stacje, podaje niezbędne informacje odnośnie korzystania z linii metra, także o tym, że w pociągach nie wolno palić, pić i jeść. Cudowny nastrój kolejki na stalowych słupach (CTA) przypomniał mi fragmenty gangsterskich filmów z przed lat z Al Capone. Czy aby ten obraz życia w wielkim mieście, nie jest namiastką walki współczesnego człowieka o zaistnienie w XXI stuleciu? Boże, Panie wieków, zabierz mi życie, a daj mi mądrość. Już albo znów mało ‘czystości’ w naszych obyczajach, moralności chrześcijańskiej. Chrześcijaninie naszej doby, daj mi biblię jasną i czystą, jak słońce.

sending greetings from Chicago rev. stanislaw

Ich besuche die polnischen Menschen in Chicago, und polnischen Priester. Und ein paar Informationen über Chicago von der Seite aus Internet (http://www.americanet.de/chicago.html).
‘Chicago ist mit rund 2,7 Millionen Einwohnern die drittgrößte Stadt der USA und gilt vielen als Geburtsort des Wolkenkratzers – bereits 1885 war hier das erste Gebäude mit Stahlkonstruktion in die Höhe gezogen worden. Seitdem hat sich die Skyline Chicagos zwar wieder und wieder verändert, geblieben ist jedoch der Hang zum Skyscraper, der nach wie vor in den verschiedensten Formen das Bild der Stadt prägt. Die Stadt ist Mittelpunkt eines gewaltigen Ballungsraums, ebenfalls der drittgrößte des Landes, der als “Chicagoland” bezeichnet wird und der sich bis in den benachbarten Bundesstaat Indiana erstreckt. Dank ihrer Lage am Lake Michigan und ihres umfangreichen Angebots an Sehenswürdigkeiten und Veranstaltungen ist die Stadt ein beliebtes Ziel für Touristen, jährlich kommen mehr als 40 Millionen Gäste in die Stadt. Chicago ist außerdem ein wichtiges Wirtschafts-, Wissenschafts- und Finanzzentrum und bildet nicht zuletzt wegen seines Flughafens – des zweitgrößten der Welt nach der Zahl der Flugbewegungen – und seines bedeutsamen Kulturangebots das Oberzentrum für die gesamte Region des Mittleren Westens.
Das Areal, auf dem Chicago heute liegt, war bereits Mitte des 18. Jahrhunderts durch das indianische Volk der Potawatomis besiedelt. Nachdem dort zunächst ein Handelsposten und später ein Fort der amerikanischen Armee gegründet wurden, folgte 1833 die Gründung Chicagos als feste Ansiedlung, der 1837 der Status einer Stadt zuerkannt wurde. Von diesem Punkt an stiegen Einwohnerzahl und Bedeutung Chicagos stetig, bis 1940 gehörte sie zu den am schnellsten wachsenden Städten der Welt, nachdem schon 1890 die Grenze von einer Million Einwohner überschritten worden war. In den 1920er Jahren zu Zeiten der Prohibition erlangte die Stadt den zweifelhaften Ruf einer Gangsterhochburg, als sich Al Capone und andere Mafiagrößen untereinander bekriegten. Zwar ist deren Zeit inzwischen vorüber, noch immer allerdings hat Chicago ein Problem mit organisiertem Verbrechen und Gang-Rivalitäten. Im Stadtgebiet finden sich eine Vielzahl verschiedener ethnisch geprägter Viertel – unter anderem lebt hier eine besonders große Zahl schwedisch-, deutsch-, italienisch- und griechischstämmige Amerikaner. Waren es von 1880 an vor allem europäische Einwanderer, die in die Stadt strömten, erlebte Chicago ab 1910 einen großen Zustrom schwarzer Amerikaner aus den Südstaaten und seit Ende des 20. Jahrhunderts sind es vor allem Lateinamerikaner, die hierher kommen. Deren Anteil an der Bevölkerung liegt heute bei knapp 30%, mehr als 5% sind asiatischer Abstammung. In der Stadt gibt es mehr als 1 Million Haushalte, sie ist eine der am dichtesten besiedelten des Landes.’ Geht auf die Weihnachten zu Chicago.