List do młodych na wiosnę

Stanisław Barszczak, List brata Hieronima do Tymoteusza (młodym ku pamięci, część wtóra)

Pieniądze szybko się skończyły. Hitler przez kolejne lata pomieszkiwał w noclegowniach, czasem spał pod gołym niebem. Jak sam później napisał: Pięć lat nędzy i tułaczki w Wiedniu. […] Pięć lat, podczas których zarabiałem najpierw jako uczeń, a później jako nieznany malarz. Głód był moim wiernym kompanem. Nie opuszczał mnie ani chwili. W czasie największej biedy Adolf korzystał z pomocy fundacji dobroczynnych. W czasie I wojny światowej Hitler walczył jako żołnierz regimentu bawarskiego, należącego do armii niemieckiej. Brał udział w bitwach m.in. pod Ypres i Bapaume. W pierwszej z nich zdobył Krzyż Żelazny za odwagę, w drugiej został oślepiony gazem. Po odzyskaniu wzroku przez pół roku przebywał w szpitalu. Jako żołnierz uważany był za wzór na ochotnika zgłaszającego się do niebezpiecznych zadań. Dosłużył się jednak jedynie stopnia kaprala, a jego przełożeni, co ciekawe, argumentowali to brakiem zdolności przywódczych. Będąc w szpitalu Hitler dowiedział się o zawieszeniu broni. Kapitulację Niemiec uznał za zdradę. Adolf Hitler pogłębił swoje wiadomości z historii, zaczął pracować w prasie, ukończył kurs propagandy antymarksistowskiej i przyłączył się do Niemieckiej Partii Robotniczej. Stało się to w 1919 roku. Hitler znalazł się w swoim żywiole, miał misję i coś znaczył. Szybko nabrał pewności siebie i przejął przywództwo w partii nazistowskiej NSDAP, powstałej z partii robotniczej, do której należał. Poznał pierwszych spośród swoich niesławnych późniejszych pomocników: Rudolfa Hessa, Hermanna Göringa i Ernsta Röhma. Z mało znaczącego pisma partyjnego “Völkischer Beobachter”, kupionego w grudniu 1920 roku przez NSDAP uczynił w lutym 1923 roku ogólnokrajowy dziennik. Organ ten przez następne 25 lat stanowił filar nazistowskiej propagandy. Hitler był już wówczas liderem niewielkiej partii skupiającej byłych żołnierzy i ludzi niepotrafiących się odnaleźć w powojennej rzeczywistości. Pucz z 8 na 9 listopada 1923 roku, zorganizowany z pomocą marszałka Ericha Ludendorffa, został stłumiony przez policję i wojsko. Próba przejęcia rządów w Bawarii, a w dalszej perspektywie w całych Niemczech skończyła się niepowodzeniem. Hitler stanął przed sądem. Paradoksalnie stało się to dla niego okazją do zaistnienia w polityce – pozytywnie nastawieni do niego sędziowie pozwalali bowiem, by wygłaszał wielogodzinne tyrady, nawołujące do odbudowy potęgi Niemiec i zniszczenia ładu wersalskiego. Przywódca rozwiązanej NSDAP otrzymał łagodny wyrok i na początku 1925 roku był już na wolności, choć zgodnie z niemieckim prawem za próbę obalenia przemocą ustroju państwowego groziło mu dożywocie. Pobyt w więzieniu wykorzystał do napisania “Mein Kampf”, w której zawarł swoje poglądy antysemickie i narodowo-radykalne. W 1925 roku sprzedano 10 tysięcy egzemplarzy, w 1932 roku wzrosła do 90 tysięcy, by rok później, gdy Hitler doszedł do władzy sięgnąć miliona. Wówczas jako posiadacz praw autorskich stał się milionerem. Jesienią 1929 roku na nowojorskiej giełdzie pękła bańka spekulacyjna. Rozpoczął się największy kryzys gospodarczy wszechczasów. Miliony ludzi straciło majątek i pracę, drastycznie obniżył się poziom życia. Jednym z najbardziej dotkniętych kryzysem państw były Niemcy. Kryzys pozwolił Hitlerowi rozwinąć skrzydła. Populistyczne hasła szybko zaprowadziły go na szczyt polityki. Jego partia po wyborach we wrześniu 1930 roku otrzymała 107 mandatów do Reichstagu i stała się najpierw drugą, a potem pierwszą najliczebniejsza frakcją w parlamencie (po utworzeniu w 1931 r. sojuszu z niemieckim ugrupowaniem prawicowym tzw. Frontu Harzburskiego). Po korzystnych dla NSDAP wyborach prezydent Paul von Hindenburg z końcem stycznia 1933 roku powierzył Hitlerowi urząd kanclerza. Wykorzystując podpalenie budynku Reichstagu, Hitler skłonił posłów do przyjęcia ustawy przyznającej mu specjalne pełnomocnictwa. Od tej pory mógł rządzić bez udziału parlamentu, a Niemcy stały się państwem, w którym obowiązywał stan wyjątkowy – oficjalnie pozostały takim państwem do końca nazistowskich rządów. Latem 1933 roku zdelegalizowano wszystkie partie poza NSDAP. Po śmierci von Hindenburga w sierpniu 1934 roku Hitler nie przeprowadził nowych wyborów prezydenckich, uznając, że urząd prezydenta został zawieszony. Na mocy przyjętej dzień wcześniej ustawy połączył urzędy prezydenta i kanclerza, przejmując ich kompetencje jako Führer – wódz i kanclerz Rzeszy. Adolf Hitler został wodzem naczelnym Reichswehry i przejął pełnię władzy w kraju. Wprowadził w życie “Ustawę w celu pomocy narodowi i państwu w potrzebie”, zwaną w niemieckiej historiografii ustawą o pełnomocnictwach. Na jej mocy stał się najważniejszą osobą w państwie, przejmując też władzę ustawodawczą, bowiem kierowany przez niego rząd mógł odtąd bez zgody Reichstagu zatwierdzać ustawy. We wrześniu 1935 roku oficjalnie usankcjonował politykę antysemicką poprzez przyjęcie ustaw norymberskich, które sytuowały Żydów poza nawiasem społeczeństwa. Ale już wcześniej rozpoczął krwawą rozprawę z przeciwnikami politycznymi, znienawidzonymi grupami społecznymi czy narodami, tworząc pierwszy obóz koncentracyjny. Powstał on już w marcu 1933 roku w Dachau na północ od Monachium. W marcu 1938 roku hitlerowskie wojska wkroczyły do Austrii. W kwietniu Anschluss nowego terytorium został oficjalnie usankcjonowany poprzez referendum. Poparło go ponad 99 procent głosujących mieszkańców Austrii. Następnie w następstwie układu monachijskiego, zajął należący dotąd do Czechosłowacji Kraj Sudetów, zaś w marcu 1939 dokonał rozbioru Czechosłowacji i zajęcia Kłajpedy na Litwie. 1 września 1939 rozpoczął inwazję przeciwko Polsce, która dała początek II wojnie światowej. Zginął 30 kwietnia 1945 roku w bunkrze w Berlinie na skutek samobójstwa. Niemcy kochali swojego wodza tak bardzo, że naziści nie musieli się nawet przykładać do fałszowania wyborów. Przeciwnicy dyktatury tkwili w tępej apatii. A twardą opozycję trudno nawet nazwać kanapową. Ewa Braun była tak bardzo oddana wodzowi Trzeciej Rzeszy, że dzień po ślubie z nim połknęła kapsułkę z cyjankiem. Czy jednak zawsze była wierna Führerowi? Kto był zdolny sprawić, że zdradziła największego szaleńca XX wieku? Pracy papierkowej unikał jak ognia. Kontrahentów i podwładnych męczył wielogodzinnymi monologami. Bywał kapryśny: jednym wręczał kwiaty, innych z miejsca aresztował. Jak wielu najgorszych szefów miał poczucie, że wszystko mu wolno. Także w biurze. Przez lata w zimnych oczach Adolfa nikt nie dopatrywał się proroctwa pieców krematoryjnych. Czy „malarzyna pokojowy” może stać się szalonym mordercą narodów? Wielu łudziło się, że to niemożliwe. Ale nie Polacy! Rozgryźliśmy Hitlera dużo wcześniej, niż reszta świata. Okrutny ojciec, nadopiekuńcza matka i mały socjopata, wymuszający na kolegach posłuszeństwo. To nie mogło skończyć się dobrze. Ale chyba nikt nie przypuszczał, że trudne dzieciństwo małego Adolfka z Braunau będzie miało aż tak tragiczne konsekwencje dla świata… Zachowały się zdjęcia z uczestniczenia Hitlera we Mszy świętej odprawianej w Berlinie po śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego. Polski ambasador w Niemczech Józef Lipski wita Adolfa Hitlera na stopniach berlińskiej katedry św. Jadwigi tuż przed rozpoczęciem mszy żałobnej za duszę Józefa Piłsudskiego. Kolejne zdjęcie pokazuje Hitlera siedzącego przed katafalkiem w katedrze. Po śmierci Marszałka Piłsudskiego w Niemczech nie wprowadzono żałoby narodowej. Polska prasa z tamtego okresu jasno pisała, że kanclerz Niemiec wydał oficjalne rozporządzenie żałobne obowiązujące przy zgonach głów państw. Nie da się zaprzeczyć, że był to ukłon w stronę Polaków, ponieważ oficjalnie Piłsudski pełnił jedynie funkcję ministra spraw wojskowych i generalnego inspektora sił zbrojnych. Hitler jednak rozkazał w dniach 13 i 18 maja opuścić sztandary do połowy masztu. Jakie rekwizyty przechowujemy z tamty lat? Wierne repliki dwóch wagonów ze specjalnego pociągu kanclerza Rzeszy „Amerika” będą cieszyć oczy turystów w Jedlinie-Zdroju koło Wałbrzycha. Kabriolet, osobista limuzyna Hitlera, z której pozdrawiał tłumy wiwatujące na cześć zwycięstw III Rzeszy, wystawiono na sprzedaż. Jednak dla młodego pokolenia ludzkości nie rekwizyty a głos właśnie Fuhrera mogą być interesujące. Tymoteuszu usiądź wygodniej, by usłyszeć słowa Hitlera o narodzinach zła, ujrzeć w kompletnym świetle jego wypowiedzi: ‘Przywódca genialny musi mieć zdolność czynienia różnych przeciwników tak, jakby należeli do jednej kategorii… Jakie to szczęśliwe dla rządów (państw), że ludzie, którym zarządzają, nie myślą. Jeśli dzisiaj stoję tutaj jako rewolucjonista, to jedynie jako rewolucjonista przeciwko rewolucji.
Ktokolwiek zapala pochodnię wojny w Europie, może pragnąć dla siebie jedynie chaosu. Idę tą drogą, na której Opatrzność podarowała mi pewność lunatyka. Gdy przez własną propagandę przyznaje się choćby cień prawa drugiej stronie, wtedy pojawia się powód do wątpienia we własne prawo. Ludzkość urosła przez wieczne zmagania, zaginie natomiast przez wieczny pokój. Niemcy będą albo potęgą światową, albo nie będą w ogóle. Zagładę narodu można uniknąć tylko burzą płynącej namiętności, i tylko ci, którzy są namiętni, mogą wzbudzić namiętność w innych. Wszystkie wielkie ruchy są popularnymi ruchami. Są to wulkaniczne erupcje ludzkich namiętności i emocji, wywołane działaniem bezwzględnej Bogini Niepokoju lub pochodni słowa mówionego, wrzuconej w głąb ludu. Walka jest ojcem wszystkich rzeczy. To nie przez zasady człowieczeństwa człowiek żyje lub jest w stanie zachować się ponad światem zwierząt, ale wyłącznie poprzez najbardziej brutalną walkę. Siła nie polega na obronie, ale na ataku. Słowa budują mosty w niezbadanych regionach.
Edukacja powszechna jest najbardziej korodującą i rozpadającą się trucizną, którą liberalizm kiedykolwiek wymyślił dla własnego zniszczenia. Przekazują niektórzy informację, iż Hitler był jednojajowy, nadto że przed wystąpieniami i nie tylko narkotyzował się…Hitler o sobie mówił, że nie jest magikiem. Szerokie masy ludności są bardziej podatne na odwołanie do retoryki niż do jakiejkolwiek innej siły. Sukces jest jedynym ziemskim sędzią prawości i zła. Zwycięzca nigdy nie zostanie zapytany, czy powiedział prawdę.
Każdy, kto widzi i maluje niebo zielone i niebieskie pola, powinien być wysterylizowany. Generałowie uważają, że wojna powinna toczyć się tak, jak turnieje średniowiecza. Nie używam rycerzy, potrzebuję rewolucjonistów… A kto powiedział, że nie jestem pod szczególną ochroną Boga? Dzień indywidualnego szczęścia minął. To nie tyle chodzi o prawdę, ile o zwycięstwo. Nienawiść jest bardziej trwała niż niechęć. I ja wiem o tym, iż ‘żeruję’ na emocjach wielu, a dla niewielu tylko używam rozumu. Nie rozumiem, dlaczego człowiek nie powinien być tak okrutny czasem, jak natura. Humanitaryzm jest wyrazem głupoty i tchórzostwa. Zawsze trudniej jest zwalczać wiarę niż wiedzę. Nech żyje narodowy socjalizm, mówił. Hitler chciał wyplenić żydowski raj z ziemi. Pięknie mówił do młodych. Ten kto posiada młodość, zyskuje przyszłość. Każdy sojusz, którego celem nie jest zamiar prowadzenia wojny, jest bezsensowny i bezużyteczny. Parafrazując jego slowa powiem: Szykujcie się do wojny chłopcy i dziewczęta, wojny o słuszną rzecz. Jako chrześcijanin nie mam obowiązku pozwalać sobie na oszukiwanie, ale mam obowiązek być wojownikiem prawdy i sprawiedliwości. Podjęto 42 zamachy na Hitlera, miał żydowskie stosunki partnerskie, nie mógł zwyciężyć w drugiej wojnie światowej. Ci, którzy chcą żyć, niech walczą, a ci, którzy nie chcą walczyć w tym świecie wiecznych zmagań, nie zasługują na życie. Zrób ‘wielkie kłamstwo’
obstawaj przy tym całym swoim życiem, oni w to uwierzą. Spraw, aby ‘kłamstwo’(twoje wyobrażenie świata) było wielkie, następnie uczyń je prostym, powtarzaj to, a ostatecznie uwierzą.
Wierzę dzisiaj, że moje postępowanie jest zgodne z wolą Wszechmogącego Stwórcy. Wcześniej wielbłąd przejdzie przez ‘oko igły,’ niż wielki człowiek zostanie “odkryty” przez wybory. Pierwszą podstawową zasadą sukcesu jest stałe i regularne stosowanie przemocy. Pierwszą zasadną zasadą jest zapewnienie ciągłości i stabilności. Chodzi o zdemoralizowanie wroga od wewnątrz: przez zaskoczenie, przerażenie, sabotaż, zamach- i to jest wojna przyszłości. Dzięki umiejętnemu i konsekwentnemu stosowaniu propagandy można sprawić, że ludzie zobaczą nawet niebo jako piekło, a bardzo nieszczęsne życie – jako raj. Sztuka przywództwa polega na umacnianiu uwagi ludzi przeciwko jednemu przeciwnikowi i dbaniu o to, by nic nie oddzieliło ich od tej uwagi.
Napisałem te słowa w połowie kwietnia, w momencie budzącego się życia na wiosnę. Ale również w ocznicę Auschwitz-Birkenau. Czy wiesz Tymoteuszu, że to Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady z lat 1940–1945. Oświęcim dekretem Hitlera z 8 października 1939 roku został wcielony do III Rzeszy i znalazł się administracyjnie w Niemczech, w powiecie bielskim. W 1940 roku na tych terenach władze niemieckie utworzyły obóz przeznaczony początkowo do osadzania więźniów politycznych i opozycji, głównie Polaków. Rozbudowywany był potem stopniowo w główne miejsce masowej eksterminacji około 1,1 miliona Żydów z całej Europy, a także 140-150 tysięcy Polaków, około 23 tysięcy Romów, około 12 tysięcy jeńców radzieckich oraz ofiar innych narodowości. Jedynie 200 tys. zarejestrowano jako więźniów. Pozostali zamordowani bezpośrednio po przybyciu do obozu. W skład kompleksu KL Auschwitz w miarę jego rozbudowy weszły: Auschwitz I (Oświęcim) – pierwszy obóz (tzw. „obóz macierzysty”), głównie pracy przymusowej, pełniący również funkcję centrum zarządzającego dla całego kompleksu; Auschwitz II – Birkenau (Brzezinka) – początkowo obóz koncentracyjny, potem także miejsce masowej eksterminacji, w którym umieszczono komory gazowe i krematoria; Auschwitz III Monowitz (Monowice) – obóz pracy przymusowej w zakładach Buna-Werke koncernu IG Farben. Skazani na unicestwienie przeżywali ostatnie momenty życia. Żydów przeznaczonych na zagładę prowadzono do krematoriów – osobno mężczyzn, osobno kobiety. W rozbieralni więźniowie zatrudnieni w Sonderkommando mówili Żydom w ich języku ojczystym, że przyszli oni tylko do kąpieli i odwszenia. Po rozebraniu się Żydzi szli do komory gazowej, zaopatrzonej w natryski i rury wodociągowe, co sprawiało wrażenie łaźni. Najpierw wchodziły kobiety z dziećmi, później mężczyźni. Potem drzwi szybko zaśrubowywano, a czekający już dezynfektorzy natychmiast wrzucali przez otwory w suficie cyklon, który specjalnymi przewodami opadał aż do podłogi. To powodowało natychmiastowe rozchodzenie się gazu. Przez wziernik w drzwiach można było widzieć, jak osoby stojące najbliżej przewodów wrzutowych natychmiast padały martwe. Blisko jedna trzecia ofiar umierała od razu. Inni zaczynali się tłoczyć, krzyczeć i chwytać powietrze. Wkrótce krzyk obracał się w rzężenie, a po paru minutach wszyscy leżeli. Najdłużej po upływie 20 minut nikt się nie poruszał. Krzyczący, starsi, chorzy, słabi i dzieci padali prędzej niż zdrowi i młodzi. Pół godziny po wrzuceniu gazu otwierano drzwi i włączano wentylację. Natychmiast przystępowano do wyciągania zwłok. Następnie zwłoki przewożono specjalnymi windami na poziom krematorium. Tam więźniowie Sonderkommando wyjmowali zwłokom złote zęby, kobietom obcinano włosy, a otwory ciał przeszukiwano w celu znalezienia ukrytych kosztowności. Potem zwłoki spalano w rozpalonych piecach. (przypisy komendanta obozu).
Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 lipca 1947 określała: Tereny byłego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu wraz z wszelkimi znajdującymi się tam zabudowaniami i urządzeniami zachowuje się po wsze czasy jako Pomnik Męczeństwa Narodu Polskiego i innych Narodów. 5 kwietnia 1967 ofiary hitlerowskiego faszyzmu zamordowane i zmarłe męczeńską śmiercią w obozie zagłady w Oświęcimiu zostały zbiorowo odznaczone Orderem Krzyża Grunwaldu I klasy. Od 1979 roku wpisano miejsce na listę UNESCO. Na terenie obozu spotykają się teraz głowy państw. Kochany Tymoteuszu. Ty i ja dzielimy się ciszą, znajdując razem wygodę. Tak jak to robią ‘starzy przyjaciele’. A po kłótniach i słowach przemowy, godzimy się. Tak jak to robią starzy przyjaciele. Przez czas radości i smutku zawsze przebrniemy. Nie martwię się tym co przyniesie jutro. Razem stawimy temu czoło. Tak jak to robią starzy przyjaciele. Wiesz co zamierzałem jeszcze Ci powiedzieć? Parafrazując piękne słowa Hitlera skierowane do młodzieży w nazistowskich Niemczech chcę za twoim pośrednictwem skierować je do polskiej młodzieży ostatnich lat. Moja polska młodzieży. Po roku spotykamy się znów. Stoicie tutaj w zwartych szeregach a reprezentujecie… cały naród polski, co dzieje się w sercach ludu z nad Wisły Odry i Bogu, który pracuje w pocie czoła każdego dnia na chleb, na swoje lepsze jutro. I jest wielkim narodem. Chcemy społeczeństwa bez kast i podziałów. Chcemy napełnić naród jego dużą Powinnością (ang. duty), obowiązkowością. Ile jest do tego nieposłuszeństwa… jeszcze w narodzie…chcę być a najpierw nauczycielem ludu, przewodnikiem mas, ludu który jest bardzo szczęśliwy teraz…młodzieńcze, dziewczyno- macie być silni (niem. mutig). Chcemy, żebyście posiedli te ideały, które będą ‘całe’, dla całego narodu; chcemy być jednym narodem…widzieć jedną rzeszę Polaków. Chcemy, żebyście uczyli posłuszeństwa wśród ludzi, a tym samym- ideałów pokoju, żebyście nie odeszli od ideałów tych nigdy. Z racji na posłuszeństwo, chcemy żeby ludzie kochali pokój. Musicie hartować się na młodzież, na silnych ludzi. Nie chcemy słabych, chcemy posłuszeństwa wśród ludzi, żebyście i wy to posłuszeństwo ćwiczyli. Aby nigdy nie podawać się…czy ulegać komuś lub czemuś…nie możemy pozwolić aby te ideały odeszły od nas…nawet kiedy już nie starczy nam sił do utrzymania polskiej flagi, chcemy ją jeszcze mocno trzymać w pięściach. I ja wiem, że już ten sam duch płonie w waszych młodych umysłach. To co tworzymy czy czynimy przeminie, ale w was Polska będzie żyć dalej. Jesteście ciałem z naszego ciała i krwią z naszej krwi. To Polska będzie się nam kłaniać, ‘leżeć’ przed nami, będzie w nas i będzie zawsze przed nami, niech żyje Polska. Chcemy dać polskiemu narodowi nową ideę, żeby powstał nowy człowiek…szczupły i smukły; chcemy dać nową formę życia dla tego narodu. A wszyscy słuchamy przewodnika narodu… Jestem ciekaw słów od Ciebie, Tymoteuszu, i waszej pięknej odpowiedzi, żeby słowa pokrywały się zawsze z ludzkim życiem. Bo przez młodzież poznałem wielu bardzo interesujących ludzi, również w Polsce, ojczyźnie naszej. I jestem szczerze upokorzony dzięki wam wszystkim z racji na fakt, że daliście mi przywilej stania z tymi największymi w naszym świecie, złączenia się z nimi…Tymczasem trwając na modlitwie ściskam Was mocno. Wujek Hieronim.(koniec części wtórej i ostatniej)

List do młodych na wiosnę 11

Stanisław Barszczak, List brata Hieronima do Tymoteusza (młodym ku pamięci, część pierwsza)

Nie umiem żyć pod wodą. Śmiejcie się… Jedynie ‘Jasiu nie doczekał…’ Ale marzenie Tymoteusza spełniło się. Polska jest wielka. Jego piękną ojczyznę znów widać okazałą na mapie w sercu Europy. A w życiu poznał kilka postaci wielkich. Ostatnio kardynała z Monachium, który ma fantastyczny charakter. Jako twój wuj Tymoteuszu skreślam te kilka słów do Ciebie o pięknej zawsze młodości, piszę z mojego pokoju…To moi rodzice dali mi miłość. Zawsze szukałem interesujących ludzi, rzeczy. Od małego czytałem Dostojewskiego Fiodora, Faulknera Williama, Ernesta Hemingwaya, Annę Seghers, Tomasza Manna. Nie każdy potrzebuje lektury. Ale dla każdego trzeba kogoś kto poprowadzi… Inaczej jakbyśmy stali w miejscu. Ale to moi rodzice dali mi miłość. To matka, ona dała mi pierwsze szczęście, że poczułem się szczęśliwy; a ojciec- to on zamienił ludzki mózg na ludzką sztukę. Otworzyli mnie na kulturę ludzkiej cywilizacji. System znaczy, że nic nie jest od razu – trzeba przejść pewien proces. W młodości edukacja była moja obsesją, stopniowo rozpoznawałem proces uczenia się. Wreszcie ludzie wsparli mnie, uwierzyli mi, obdarzyli zaufaniem. Zostałem księdzem. Wielu ludzi przygotowało mnie do tej roli; ze swej strony wzrastałem w przekonaniu, że im się wystarczająco odwzajemniam. W torby wkładam okruchy tamtych dni młodości; a nawet liśći kolorami, w zgiełku dni, zmiennością zdarzeń odmieniam ten czas. W Polsce nie ma planu demokracja. Uprzywilejowana pozycja Adolfa Hitlera skończyła się 30 kwietnia 1939 roku. Gdy świat jest chory, światu zagraża chemiczny atak, jak ten w Syrii. Na nic takie czy inne rezolucje, uchwały Narodów Zjednoczonych z Waszyngtonu. Zresztą współczesne państwa kierują się więcej zasadami prawa, jak zasadami zawierania umów (more the rules of laws than the rules of deals). Jako pozostawiony bez pamięci i codziennej pracy zarobkowej, zabieram zatem głos, przepraszam bardzo uczciwie powiem, chcę pracy w Tymoteusza willi, której mury w ojczyźnie, i która rozłożyła się słonecznym cieniem nad Wisłą. Kochany Tymoteuszu, pewnego dnia stanąłem wreszcie po stronie jedności świata. Jakkolwiek bynajmniej mało czynię dla dobra wspólnego albo bardzo mało, tak mi się zdaje. Za to zrozumiałem w końcu, że Świat jest sceną: że psychicznie chory pacjent nie ma nawet telefonu; a ja bynajmniej rozpoznaję tylko europejski stosunek do Uchodźców, a nie na przykład argentyński. Zrozumiałem, iż trzeba współpracy artystów, badań nad prawdą, niezmordowanej energii w budowaniu lepszego jutra naszej cywilizacji. Zrozumiałem ostatecznie, że teraz ‘nasza’ jest moc i chwała (ang. power and glory). A ekipa współpracowników, to wam powiem; była przerażająca. Na nie zatapialnym statku, Tytaniku, po eksplozji w maszynowni… ostatnia łódź była szczęśliwa…Czy teraz jest ktoś…? A, tutaj jesteś Tymoteuszu! Jesteście młodzi, jeszcze najczęściej przebywacie w domach rodzinnych, choć już kończycie Studia wyższe. Jeśli jesteście nawet już w małżeństwie lub w separacji, zróbcie wszystko, aby żyć dobrze; mówcie: chcę ci podziękować za to i za to…; chcę twojego dobra (kobieta do męża )
Jako młodzi w uczuciach mówcie z sobą, do siebie nieustannie, bo to grzech dla wszystkich (skoro jesteście rozdzieleni). Nawet coś czytając czy malując, a tym bardziej modląc się z Chrystusem.
Jakkolwiek uczcie się myśleć nieustannie. A teraz Tymoteuszu usiądź spokojnie, bo chcę Ci powiedzieć o twórcy nazizmu, który chciał być księdzem… Adolf Hitler (1889-1945) – niemiecki polityk i dyktator pochodzenia austriackiego, zakompleksiony paranoik niezdolny do jakichkolwiek normalnych relacji międzyludzkich, zakochany w matce. Jaki był naprawdę? Adolf Hitler kochał matkę, nienawidził i bał się ojca. W relacjach seksualnych przyjmował postawę masochistyczną. Adolf Hitler urodził się 20 kwietnia 1889 roku w ubogiej, austriackiej rodzinie. Był synem Klary z domu Pölzl i 52-letniego celnika Aloisa. Miejscem jego przyjścia na świat było miasteczko Braunau nad rzeką Inn, nieopodal granicy z Niemcami. Pomimo że ojciec całe życie marzył o męskim potomku, przez pewien czas nie uznawał dziecka za swoje, prawdopodobnie podejrzewając znacznie młodszą żonę o zdradę. Jego syn wspominał go chłodno. Raz nawet nazwał go sadystą. Powodem wzajemnej niechęci były plany ojca dotyczące przyszłości Adolfa, a mianowicie wychowanie go na swojego sukcesora, celnika. Młody Hitler miał jednak inne plany. Nie należał do dzieci uległych i pokornych, co prowadziło do częstych awantur i rękoczynów. W 1895 roku, w wieku sześciu lat, wydarzyły się dwa ważne wydarzenia z życia młodego Adolfa Hitlera. Po pierwsze, nieskrępowane, beztroskie dni, które mu się podobały, dobiegły końca, gdy wszedł do szkoły podstawowej. Po drugie, jego ojciec przeszedł na emeryturę z austriackiej służby cywilnej.
Oznaczało to podwójną dozę nadzoru, dyscyplinę i regimentację pod czujnym okiem nauczycieli w szkole i jego surowego ojca w domu. Jego ojciec, obecnie 58 lat, spędził większość swojego życia, przedzierając się przez szeregi służby cywilnej. Był przyzwyczajony do wydawania rozkazów i ich przestrzegania, a także oczekiwał tego od swoich dzieci. Rodzina Hitlerów mieszkała na małej farmie poza Linz w Austrii. Dzieci miały prace w gospodarstwie rolnym, aby występować razem z pracą w szkole. Matka Hitlera była teraz zaabsorbowana opieką nad swoim nowym synem, Edmundem. W 1896 r. Urodziła dziewczynę, Paulę. Hitlerowskie gospodarstwo składało się teraz z Adolfa, młodszego brata Edmunda, małej siostry Pauli, starszego przyrodniego brata Aloisa Jr., starszej przyrodniej siostry Angeli i dwóch rodziców, którzy cały czas byli w domu. To był zatłoczony, hałaśliwy mały dom wiejski, który najwyraźniej zrobił furorę na ojcu Hitlera, który po 40 latach pracy znalazł się na emeryturze. Najstarszy chłopiec, Alois Jr., lat 13, ponosił ciężar niezadowolenia ojca, w tym ostre słowa i okazjonalne bicie. Rok później, w wieku 14 lat, młody Alois miał dość tego leczenia i uciekł z domu, by nigdy więcej nie zobaczyć się z ojcem. To postawiło młodego Adolfa, w wieku 7 lat, w kolejce do tego samego leczenia. Również w tym czasie rodzina przeprowadziła się z gospodarstwa do miejscowości Lambach w Austrii, w połowie drogi między Linz i Salzburgiem. Było to pierwsze z wielu posunięć, jakie rodzina zrobiła podczas niespokojnej emerytury ojca Hitlera. Dla młodego Adolfa przeprowadzka do Lambach oznaczała koniec obowiązków w gospodarstwie rolnym i więcej czasu na grę. W mieście był stary katolicki klasztor benedyktynów. Starożytny klasztor został udekorowany rzeźbionymi kamieniami i stolarką, które zawierały kilka swastyk. Adolf uczęszczał tam do szkoły i widział je codziennie. Umieszczono je tam w XIX wieku przez rządzącego opata jako gra słów lub zabaw. Jego imię brzmiało zasadniczo jak niemieckie słowo oznaczające swastykę, Hakenkreuz. Młody Hitler dobrze radził sobie w szkole klasztornej, a także brał udział w chórze chłopców. Mówiono, że miał świetny głos. Kilka lat później Hitler powiedział, że uroczysta ceremonia wielkich mszy i innych ceremonii katolickich odurzyła i pozostawiła bardzo głębokie wrażenie.
Jako młody chłopiec uwielbiał kapłanów i przez dwa lata poważnie rozważał możliwość zostania kapłanem. Szczególnie podziwiał opata, który rządził swoimi mnichami w czarnych szatach z najwyższą władzą. W domu Hitler czasami ‘odgrywał rolę księdza,’ a nawet mówił długie kazania. W wieku dziewięciu lat ‘wpadł’; w szkolny łobuz został przyłapany na paleniu papierosa przez jednego z kapłanów, ale to przewinienie zostało mu wybaczone, nie został ukarany. Jego ulubioną grą ‘na dworze’ byli kowboje i Indianie. Książki Jamesa Fenimore’a Coopera, a zwłaszcza niemieckiego pisarza Karola Maya były chętnie czytane i odtwarzane w Austrii. May, który nigdy nie był w Ameryce, wymyślił bohatera o imieniu Old Shatterhand, białego człowieka, który zawsze wygrywał swoje bitwy z rdzennymi Amerykanami, pokonując swoich wrogów poprzez czystą siłę woli i odwagę. Młody Hitler czytał po wielokroć wszystkie książki Maya o Old Shatterhandzie, łącznie ponad 70 powieści. Kontynuował czytanie ich nawet jako Führer. Podczas niemieckiego ataku na Rosję Radziecką czasami odnosił się do Rosjan jako Redskinów i nakazał swoim oficerom noszenie Mayowych książek o walce z Indianami.
Opisując swoje dzieciństwo, Hitler powiedział później o sobie, że był kłótliwym przywódcą pierścienia, który lubił przebywać na zewnątrz i kręcić się z “chudymi” chłopcami. Jego przyrodni brat, Alois, opisał go później jako gniewnego i rozpieszczonego przez swoją pobłażliwą matkę. W 1898 r. Rodzina Hitlerów przeniosła się ponownie do wioski Leonding, niedaleko Linz. Zamieszkali w małym domku z ogrodem znajdującym się obok cmentarza. Oznaczało to kolejną zmianę szkół dla Adolfa. Uzyskiwał dobre oceny przy niewielkim wysiłku. Odkrył także, że ma duży talent do rysowania, zwłaszcza do szkicowania budynków. Miał możliwość spojrzenia na budynek, zapamiętania detali architektonicznych i dokładnego odtworzenia go na papierze, całkowicie z pamięci. Pewnego dnia młody Hitler zaczął przeglądać kolekcję książek ojca i natknął się na kilka wojskowych, w tym na książkę o wojnie z 1870-71 między Niemcami i Francuzami. Na własne konto Hitlera książka stała się obsesją. Czytał to w kółko, przekonany, że było to wspaniałe wydarzenie. “Nie trwało długo, bardzo szybko wielka historyczna walka stała się moim największym doświadczeniem duchowym, od tego momentu stawałem się coraz bardziej entuzjastycznie nastawiony do wszystkiego, co było związane z wojną lub, jeśli o to chodzi, z żołnierzami”, stwierdził Hitler w książce Mein Kampf. Kowboje i Indianie ustąpili miejsca rekonstrukcji bitew, szczególnie po wybuchu wojny burskiej w Afryce. Hitler, mający teraz jedenaście lat, stanął po stronie Burów przeciwko Anglikom i nigdy nie był zmęczony wojną. Wojny chłopców, były kontynuowane na podwórzu. Naraz w domu wybuchła tragedia. Młodszy brat Adolfa, Edmund, lat 6, zmarł na odrę. Adolf, chłopiec, który kochał grę wojenną i swoją “udawaną” śmierć, teraz musiał po raz pierwszy zmierzyć się z prawdziwą śmiercią. Wygląda na to, że to bardzo nim wstrząsnęło. Małego chłopca pochowano na cmentarzu obok domu. Z okna sypialni Adolf widział cmentarz. Wiele lat później sąsiedzi przypomnieli sobie, że młody Adolf był czasami widywany nocą na ścianie cmentarza wpatrując się w gwiazdy. Teraz Adolfowi ‘przybyło ’ problemów. Jego szkolne lata dobiegały końca i musiał wybrać, do jakiego typu szkoły średniej uczęszczać, klasyczne lub techniczne. Do tej pory młody Hitler marzył o tym, by pewnego dnia zostać artystą. Chciał iść do klasycznej szkoły. Ale jego ojciec chciał, by podążył jego śladami i został urzędnikiem państwowym, a we wrześniu 1900 r. Wysłał go do technicznego liceum w Linzu. Hitler, wiejski chłopak, zaginął w mieście i jego wielkiej szkole. Miejskie dzieci również odmiennie spoglądały na wiejskie dzieciaki, które chodziły z nimi do szkoły. Był bardzo samotny i bardzo nieszczęśliwy. Zrobił słabe postępy w nauce w pierwszym roku. Później twierdził, że chciał pokazać swojemu ojcu, że wykształcenie techniczne z matematyką mu ‘nie odpowiada’; a zatem powinien mieć możliwość zostania artystą. “Pomyślałem, że gdy mój ojciec zobaczy, co robię w szkole technicznej, pozwoli mi poświęcić się szczęściu, o jakim marzyłem” – wyjaśnił Hitler w Mein Kampf. Między domem młodego Hitlera a jego ojcem często pojawiały się kłótnie o wybór kariery. Dla tradycyjnie myślącego, autorytarnego ojca pomysł, by jego syn został artystą, wydawał się kompletnie śmieszny. W wielkim schemacie rzeczy, jak to ujął młody Adolf, idea kariery spędzonej przez cały dzień w biurze, wykonując nudną papierkową robotę, była kompletnie okropna. Marzenie o zostaniu artystą wydawało się być odpowiedzią na wszystkie jego obecne problemy. Ale jego uparty ojciec nie chciał słuchać. I tak rozpoczęła się gorzka walka między ojcem a synem. Hitler rozpoczął swój drugi rok w liceum jako najstarszy chłopiec w swojej klasie. To dało mu przewagę nad innymi chłopcami. Po raz kolejny stał się małym przywódcą pierścienia, a nawet ‘ubierał’ chłopców po godzinach szkolnych w kowbojów i Indian, stając się Old Shatterhandem. Udało mu się uzyskać lepsze oceny w drugim roku, ale nadal nie udawało mu się otrzymywać je z matematyki. W tym czasie pojawiło się jeszcze jedno zainteresowanie w życiu Adolfa, o wielkim znaczeniu, chodzi o niemiecki nacjonalizm. Obszar Austrii, w którym wyrósł Hitler, znajduje się w pobliżu granicy niemieckiej. Wielu Austriaków wzdłuż granicy uważało się za Niemców-Austriaków. Chociaż byli poddanymi austriackiej monarchii habsburskiej i jej wielokulturowym imperium, wyrazili oni lojalność wobec niemieckiego cesarskiego domu Hohenzollernów i cesarza Niemiec. Wbrew austriackiej monarchii Adolf Hitler i jego młodzi przyjaciele lubili używać niemieckiego pozdrowienia “Heil” i śpiewać hymn niemiecki “Deutschland Über Alles” zamiast austriackiego hymnu imperialnego. Ojciec Hitlera pracował jako austriacki imperialny agent celny i nieustannie wyrażał lojalność wobec monarchii Habsburgów, być może nieświadomie zachęcając swojego zbuntowanego młodego syna do oddania swojej lojalności teraz niemieckiemu cesarzowi. W szkole był także nauczyciel historii, dr Leopold Pötsch, który ‘dotknął’ wyobraźni Hitlera ekscytującymi opowieściami o chwale niemieckich postaci, takich jak Bismarck i Fryderyk Wielki. Dla młodego Hitlera niemiecki nacjonalizm szybko stał się obsesją. A do tego wszystkiego pojawiło się oczarowanie operami niemieckiego
kompozytora Richarda Wagnera. Hitler widział pierwszą operę Niemca w wieku lat dwunastu i natychmiast został urzeczony jej germańską muzyką, pogańskimi mitami, opowieściami o starożytnych królach i rycerzach i ich chwalebnych walkach przeciwko znienawidzonym wrogom. Dla młodego Hitlera walka z ojcem miała się wkrótce skończyć. W styczniu 1903 r. Ojciec Hitlera zmarł nagle z powodu krwotoku płucnego. Jak powiedziałem w benedyktyńskiej szkole w Lambach Hitler przejawiał duże zainteresowanie religią. Fascynowała go forma katolickiej liturgii: akustyka świątyń, ścisła hierarchia, porządek, procesje z pochodniami, śpiewy i mistycyzm. Ale już w Lambach Hitler nauczył się naginać rzeczywistość do własnych potrzeb. Uczył się tego, co chciał, a to, co do niego nie trafiało, sabotował. Braki w nauce uzupełnić musiał już jako dorosły człowiek. W roku 1906 mający szesnaście lat Adolf ukończył szkołę średnią. Nie martwiły go kiepskie wyniki w nauce. Tymczasem chora na raka piersi matka Hitlera z każdym dniem była coraz bliżej śmierci. Hitler, bardzo z nią związany, nie mógł wyobrazić sobie jej odejścia. Opiekunowi kazał, aby ten zaaplikował Klarze nowoczesne, niewypróbowane lekarstwo. Lek przedłużył życie kobiety, jednak wypełnił je cierpieniem. W końcu Klara 21 grudnia 1906 roku zmarła. Zaraz po śmierci matki Adolf Hitler wyjechał do Wiednia, by dostać się na Akademię Sztuk Pięknych. Jednakże jego akwarelowe pejzaże nie spotkały się z uznaniem grona profesorskiego i został zdany pod opiekę losu. Przyjeżdżając do habsburskiej stolicy, liczył na stypendium, studenckie mieszkanie, a czekało go tułanie się po ulicach Wiednia i dorywcze zajęcia, których się imał, by przeżyć.(koniec części pierwszej)

The world’s love

Stanislaw Barszczak, New world system…

There is no plan for a fast positive change of the world. We’ve all heard the term ”slumming” it, but what if you actually lived in one? For millions of people around the world, from the United States to Bangladesh, this is a stark reality. Living in a slum isn’t quite the same as being without a home, but it’s pretty close, and without access to decent food, clean water and suitable housing, those who live in slums are certainly well below the poverty line. According to the United Nation’s State of the World Cities 2012/2013, a prosperous city is one that provides productivity, infrastructure, quality of life, social inclusion and environmental sustainability. Conversely, slums are the direct opposite: slums are marked by overpopulation, lack of water, sanitation and a high-risk of disease and are representative of a vicious cycle of social exclusion. Although effective urban planning has reduced the number of slums in countries such as Argentina, Egypt and South Africa, these substandard settlements still exist in large numbers – a last resort for thousands of citizens seeking shelter. The slums as follow: Maharashtra, India – 19 million; Neza-Chalco-Itza, Mexico City, 4 million, Kibera, Nairobi, Kenya – 2,5 million; Dharavi, Mumbai, India – 1 million. I wanted to avoid a war in my life, even a trade unions war. But I already know that World is a stage. So, I do nothing for well. Though I always looked for interesting people, I wanted to admire interesting things. I grew up, I stand up in Poland. Today, democracy has also no plan in my country. This is my pleasure, that our meeting for now on the internet. This is unity for the world. When I was ordained priest, I received a trust, people believed me. In my youth an education was my obsession. Every day learning process. I think my parents giving me love. Then people supported me, giving an energie to do something else. Most people prepared me to this role, become a priest. There is my first barbecue. The grace of a priestly vocation is something else that I will experience until the end of life. And now we have the possibility to multiply online. It is tremendous honor for me to be with you. Memory of me is a wonderful tribute of yours. Collaboration of artists, admiration, search for truth are very important for me. Near you are. Does is everybody? So, I love the world and my journey towards people of the new era. And that’s what I intended to write to you in this essay. I’m going to go beyond the headlines to bring you some Reasons to love the world, a celebration of this planet and the joy of travelling around it. Here’s what we said: 1/ Because in Meteora, Greece, the drastic measures monks took to seek solitude made me realise the power in seeking quiet in our hectic world. 2/ Because in one amazing moment at Foz do Iguacu, I was reminded not only how spectacularly beautiful the world is, but how fun and spontaneous it can be as well. 3/ Because climbing high in the Tatras, peering at top Rysy mountain the day before the catastrophic earthquake, reminded me that nothing is permanent and that nature deserves our highest respect. 4/Because you can make a sentimental journey to a place that changed your life 40 years ago in the hope of finding some trace of your younger self, and then discover that this younger you has been living in Czestochowa all these years, just as Czestochowa has been living all these years in you. 5/ Because we walked with giants and realised how vulnerable and precious all life is on Earth. The polar bear stands as a symbol of strength in a fragile environment. 6/ Because I trekked alone through the City of Nairobi and found that we and nature are all connected. 6/ Because watching La Rochelle’s sailing on the day’s first whispers of wind, while their crews laughed and cheered, reminded me that joy is best found in the simplest moments. 7/ Because after ignoring advice that winter in Cappadocia, Turkey, wasn’t the best time to visit, the clouds parted, and my indigenous guide and I quickly hiked up above the city for this magical, white-capped, so-worth-it view. 8/ Because paying homage to thousands of wheels of traditional Parmigiano-Reggiano makes you fully appreciate the delicious impact of Italian food across the world. 9/ Because I’d never cared much for botany until a walk to the farm of saint Thomas close to Goa in India, when an older man stopped to explain the peculiarities of every tiny plant dotting the meadows around us, giving me a sense of the enormous variety of life flourishing in some of the harshest environments. 10/ Because despite landing in Ireland with little to no plan, I stand up upon the country’s oldest iron suspension bridge to see shipyards and granaries in the port. 11/ Because I went to Burning Man and realised magic is, in fact, very real. 12/
Because I’m lucky enough to participate in a Holy Land Tour with some friends. 13/ Because one frigid morning, I stood atop the Tromso Island, close to a frozen Arctic Ocean and watched in awe as the sun reappeared above the horizon, casting aside the cloak of polar night. 14/ Because following in my dad’s forest footsteps, continuing his ‘crocodile research’ and studying the world’s largest ‘reptiles’ (allows me to) protect them for generations to come. To see, experience and touch these modern-day dinosaurs ultimately touches you. 15/ Because it’s always possible to find beauty in the most unexpected of places, like this sakura-filled canal in the middle of a quiet, residential Tokyo neighbourhood. 16/ Because I visited Sti Fadma, in the region of Marrakesh, and met incredible women who use traditional methods to produce argan oil. It reminded me how food is not only about the taste, but also about the memory you get from a genuine encounter. 17/ Because in Canada’s Banff National Park, every drop you drink come from glaciers found here. 18/ Because while spending my birthday in Silesia with a small friend at what might be the world’s grandest dome, I learned that feeling insignificant is important, too. 19/ Because I went to Oktoberfest in Munich for the fourth time and it reminded me why I love my friends and I love my beer! 20/ Because this picture reminds me that wherever you are, it’s the people you spend time with that turn any spectacular view into cherished moments. Here we are enjoying the fresh air, music, mountains, roasted marshmallows and each other. 21/
Because you awoke to the sun rising over your campsite on the frozen surface of Lake Khovsgol in northern Mongolia to the creaks, pops and snaps of the ice: the most memorable alarm clock of your life. You told me about it later. 22/ Because in Sweden, there’s always a time for fika, a special break in the day devoted to connecting with friends, sipping hot drinks and eating sweets (like this sugar-crusted kanelbulle, or cinnamon bun). 23/ Because I got to see Foz do Iguacu Falls, I experienced the sheer beauty of our amazing planet and was totally awestruck! The pope Francis is great. 24/ Because facing my fear of alligators in Yamoussoukro ignited a newfound respect and love for these ancient creatures. 25/ Because in one of the world’s most notorious and hopeless places, there are people who won’t give up or give in. (This woman in Jericho) works every day for almost no money in a couscous co-operative run by women, for women. Without her job, she told me, she wouldn’t have been able to feed her three kids and put them through school. 26/ Because I fulfilled my dream of photographing in the streets of New York City, the great outdoor theatre where humans live with all life’s difficulties and moments of love. 27/ Because sometimes you just need nature to remind you how small you are. 28/ Because in that instant, as the silverback mountain gorilla gazed directly at me with her piercing eyes, staring straight into my soul, I understood the majesty and supremacy of nature and wildlife. 29/ Because in Vietnam, there’s always a reason to leave the diet until tomorrow. 30/ Because I rode ‘through the mountains’ of Sinai on horseback! It made me realise that even the least understood places are beautiful and have amazing stories. 31/
Because in Peru, they grow some of the best cacao beans. And you can’t wait to receive these gorgeous beans back in your factory and have you taste the chocolate (imagine this, my brother Caesar). 32/ Because as I rode in a rickshaw in Mumbai watching millions of people go about their business in what seems like an impossible day-to-day situation, I discovered there was a rhythm to the streets and beauty in chaos. 33/
Because in Guadalajara, Mexico, you learned that even the most wretched hangover is no match for a tongue-searing, fiercely delicious torta ahogada. 34/ Because after battling the perils of carsickness on Mission’s winding Road to Luksor, we were warmly greeted with red-sand beaches and blue waters. I saw green fields on the Nile. 35/ Because when a three-year-old girl from the Tsaatan tribe in northern Mongolia taught you how to ride a reindeer, you realised that you still have a lot to learn. 36/
Because after a meal of eels in this family’s Tokyo restaurant, I made them chocolate egg creams. It felt like I was a part of a great cultural exchange. (you remember the Saint Joseph church in Tokyo, I had a cultural announcement early in my life and a great exchange, when thirty-five years ago in the seminar we accepted Professor Hashimoto from Japan). 37/ Because I travelled all over the world and came home to realise that my own neighbourhood on the Stroma street in Czestochowa is one of the most beautiful places I’ve seen. A nature, I will never forget my holidays during my teenage years and those trips to Niechorze at the Baltic Sea. 38/ Because while travelling with a crew from mainland Poland to the Mexico City, I learned that friendships were crucial to surviving the longest-mile journey. 39/ Because you can turn a corner in the Italian countryside and suddenly a bewitching hill town like Calcata halts you in your tracks. 40/Because everywhere, I used the magic of television to make a new friend. 41/
Because I can enjoy freediving back home at Poland, where I can feel the calm of the water, the precious air in my lungs and the hug of the Baltic sea. 42/ Because while volunteering with refugees in Berlin during main festivities, I learned that even in times of crisis people can find joy through song and dance, and eat a tasty dinner. 43/ Because as I drove along USA’s magnificent Grand Canyon I felt as though I was on the very edge of the Earth. 44/ Because even within the aggregate natural beauty of an island like Madeira, there is always room for creative pursuit. This door in Funchal captures my feelings about the island: all colour and artistic wonder, swirling beauty against a backdrop of solid rock. 45/ Because visiting Los Angeles, San Francisco, Yosemite National Park, I was able to see around one of nature’s most famous conferences about nature and environmental protection, I’m reminded that to achieve my goals, every little bit counts. Because after the rain, you get this…46/ Because lying under a tree in the Roman countryside mesmerised by the Milky Way above me, I couldn’t help but think about how lucky we are to be able to call a planet that gives us such an incredible variety of life our home…. As I told you, I visited dozens of countries in the world, recently Swiss. Multilingualism is to Switzerland what politeness is to the British or style to the Italians: a deep source of national pride. History, as usual, also explains a lot. Switzerland’s multilingualism dates back many centuries, well before today’s unified nation existed. The region lay at the crossroads of several linguistic groups, the mountainous terrain forming natural barriers between them. When modern Switzerland was formed in 1848, the linguistic borders were already set. Language drives culture, and culture drives life. I went to Ferney-Voltaire. This village is a commune in the Ain department in eastern France. I was there…It lies between the Jura mountains and the Swiss border and forms part of the metropolitan area of Geneva. Ferney was first noted in 14th-century Burgundian registers as “Fernex.” During Voltaire’s reign over Ferney in the second part of the 18th century, the town saw rapid expansion. Today Ferney is a peaceful town with a Saturday market and a large international community, due to the proximity of CERN and the United Nations Office at Geneva. Ferney is growing very quickly. It is also home to the Lycée International. Voltaire still presides over Ferney with his statue in the center of town. From 1759 to 1778 Ferney was home to French writer and philosopher Voltaire, sometimes referred to as “the patriarch of Ferney.” His influence on the town was profound. He built the local church and founded cottage industries that produced some of the finest potters and watchmakers of modern France. After the French Revolution, the town was renamed “Ferney-Voltaire” in his honor. During Voltaire’s residence, the population of Ferney increased to more than 1,000. Voltaire lived there for the last 20 years of his life before returning to Paris, where he died in 1778. Ferney’s main attraction is Voltaire’s house (château), built 1758–66, now owned and administered by the Centre des monuments nationaux (an arm of the French Ministry of Culture). It is open to visitors between May and September. The chateau includes the main building, with a reconstruction of Voltaire’s room (moved from its original location by later private owners), a garden with a fine view of the Alps, and a church dedicated, contrary to custom, directly to God. In the church’s inscription, “Deo erexit VOLTAIRE” (“Erected to God by VOLTAIRE”), Voltaire’s name is written in the largest characters. The old road at the centre of the village is a remnant of the time when Voltaire resided at the chateau in Ferney-Voltaire. The pedestal of the Voltaire statue, erected in 1890, dedicates that memorial to the town’s “benefactor,” noting that he built over a hundred houses for the inhabitants, as well as a school and church, gave the town interest-free loans, and fed its inhabitants in time of need.
Napoleon Bonaparte once famously frequented the local pub, ‘Le Patriarche’ on a tour of France, with his signature still displayed on the walls of this provincial building originally built in 1766… I was sitting in a grotto in southern Switzerland, savouring a regional version of risotto made with local merlot, surrounded by vibrant green mountains and down the road from a centuries-old stone village that to this day has refused electricity. Both my lunch mates were Swiss, though one spoke Italian and the other preferred German. For my benefit, they switched to English. I smiled contentedly; this kind of multicultural moment had been common in my day of travel across Switzerland, and I figured I had the country’s famed neutrality to thank for it… Beloved Readers, you imagine someone said: do not follow me – I can not lead you. Do not go in front of me – I can not follow you. Just go next to me as a friend. Best friends – no matter how bad they are or how much they hurt us – they will always be like that. Nobody is perfect. The mistakes of friends are forgivable; that’s what makes friendship real. When someone is in trouble – then the most important thing is friendship …Being in a relationship is your choice. Being a friend is just something you are. I can take every blow of destiny: powerlessness, tears, fear and pain. Just be by me, my friend. Just stand by me. Though, the best time to act is now! Start with doing what is necessary; then do what is possible; you will suddenly discover that you have made the impossible. I should write a tragedy in honor of Dionysus, I think, and participate in octave masses and prayers – novenas addressed to saints. If you ever want to enjoy life – now is the time – not tomorrow, not for a year .. Today should always be our most wonderful day … but thought about it two days earlier. Be positive about work and for everyone optimistic. The world is a great mirror. It reflects to you who you are. If you are loving, friendly, helpful – the world will prove to be loving and friendly and helpful to you. The world is who you are. If we want, we can very much. Friendship is something divine and immortal. Dear Friend, if you will live for a hundred years, I would like to live a hundred years minus one day, so that I would not have to live a single day without you. Nobody dies in the middle of the fifth act. What’s more, unpublished songs are always the most beautiful. It seems, therefore, that he is the most righteous, who made a covenant with the future. What does it mean to create a world? The court should be held over its own soul. To be a poet means to be your own judge. In other words, everything I wrote is connected as closely as possible with what I’ve experienced internally. When you are at dinner, you have to earn some dessert. Love to live and live to love. Love does not condemn – love purifies and carries. Beloved Readers. You have always been my friends, hence I thought about you, I ponder. The flowers will not bloom without the warmth of the sun. People can not become people without warm friendship. Friend – someone who can be thought out loud. Make every day have a chance to become the most beautiful day of your life. The real friend is the one that makes me better. Friends – one soul in two bodies. There is no more obvious thing. Friendship is still going on. Some other time I admired the skyline of Frankfurt am Main. I also have been on different continents. The Iguaçu Falls located on the border of Argentina and Brazil and consisting of approximately 257 individual falls over 2.7 km (1.7 mi) were chosen as one of the “New Natural Seven Wonders of the World.” Grand Canyon National Park, founded in 1919, is one of the oldest national parks in the United States and is home to the awe-inspiring Grand Canyon, a 1-mile deep gorge carved by the Colorado River. Long considered one of the natural wonders of the world, visitors flock to see this unique combination of geological color and erosional forms. This magnificent helicopter ride provides stunning aerial views of Hoover Dam, Lake Mead, and Grand Canyon West. Additionally, passengers will experience an exhilarating landing at the bottom of the canyon on our private plateau overlooking the mighty Colorado River. Upon landing, our guests will enjoy a champagne picnic with refreshments and have ample time to explore the awe-inspiring grandeur that is the Grand Canyon. The Grand Celebration is truly a sightseeing experience unlike any other! So, in spite of these many journeys, I keep in mind the only friendship of my life, my mother’s faithful and the first memory of my teachers. My journeys remain a trace of this friendship that reflects in my life the eternal truth about the divine origin of man. Friendship is still going on. Beloved Reader, You are truly be a friend. The earth is ours, the world of common value. The future of our generations depends on our cooperation. Thank you very much.

na kanwie książki OJCIEC PIO. SIEDEM LAT UKRYTYCH autor: Donato Calabrese

Stanislaw Barszczak, Kapłan- Alter Chrystus, część wtóra…
Muszę powiedzieć, iż zamieszczone powyżej opisy wycieczek lokalnych są podane wyłącznie informacyjnie i nie stanowią oferty handlowej, a szczegółowe informacje państwo otrzymają przez internet. A przy okazji, powiem tutaj jeszcze o innych atrakcjach, które mogły uwiecznić mój skromny żywot. Bywałem tu i tam. Właścicielami tej florenckiej restauracji jest francusko-włoski duet: Giorgio Pinchiorri i Annie Féolde. Jeśli chodzi o szyk w wystroju wnętrza i finezję kulinarną jest to połączenie idealne. Zlokalizowana w pięknym, klasycystycznym pałacyku serwuje na przystawkę na przykład jajko w koszulce, podane z główkami szparagów, chrupiącym bekonem i pianką z dwuletniego Parmigiano Reggiano (50 euro). Na obiad można tu zjeść rybę z grillowanym porem, ziemniaczkami i ślimakami morskimi sautée (80 euro), a na deser listki gorzkiej czekolady z jagodami podane z orzechami pini i polane oliwą z oliwek (35 euro). W Oslo restauracyjne menu jest odbiciem nieskażonej norweskiej przyrody. Podróże i książki to moje największe pasje obok katolickiej luturgii. Idealnym pomysłem jest wyjazd inspirowany literaturą. Poznajesz ważne dla autorów miejsca, odwiedzasz ulubione zakątki bohaterów książek, zobaczysz na własne oczy miejsca akcji. Oslo, dzięki serii o zmagającym się z życiem i nałogami, ale pełnym wdzięku policjancie Harry’m Hole’u, stało się mekką miłośników kryminału. A jej twórca, Jo Nesbø, został najpopularniejszym Norwegiem na świecie (deklasując pod tym względem skoczków i biegaczy) i guru współczesnej skandynawskiej literatury sensacyjnej. Chcesz zobaczyć Oslo oczami Jo Nesbø i poczuć się jak rudowłosy Harry? Pojedź na Tollbugata 8, gdzie mieści się całkiem niedrogi, jak na skandynawskie warunki, pensjonat Sentrum. Miejsce stanowiło źródło inspiracji dla Jo Nesbø, który w podobnym hostelu umieścił swojego bohatera w książce Upiory. Jako fan Harry’ego Hole’a nie możesz także odpuścić wizyty w jego ukochanej knajpie, a zarazem jednej z najstarszych w mieście – restauracji Schrøder, przy Waldemar Thrane gate 8. W dodatku niedaleko stąd do Sofies gate, gdzie znajdowało się mieszkanie Harry’ego. Restauracja jest czynna codziennie od 12:00 do 00:30 i chętnie chwali się swoim słynnym bywalcem, a kolejny fan Harry’ego nikogo tu nie dziwi. Nie zapominam nigdy o mojej Warszawie.
Powieść Leopolda Tyrmanda obfituje w pełnokrwiste postacie z równie wyrazistymi imionami, nazwiskami czy pseudonimami (Olimpii Szuwar nie da się zapomnieć). Nie będzie jednak przesadą stwierdzenie, że głównym bohaterem książki Tyrmanda jest podnosząca się jeszcze z ruin po II Wojnie Światowej Warszawa. Wycieczka po Warszawie śladami Złego powinna obejmować takie miejsca, jak: plac Trzech Krzyży, gdzie posiadał swój kiosk praworządny obywatel Juliusz Kalodont, ul. Konopnicką, na której mieszkała piękna Marta (a także w rzeczywistości pod numerem 6 sam Tyrmand), Park Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego (wtedy Centralny Park Kultury) i Park Ujazdowski, miejsca spotkania Kalodonta i Złego, ul. Chmielna, gdzie swój sklep miał gangster Filip Merynos, czy Krucza 50 – Centralny Dom Towarowy (potem znany mieszkańcom jako Smyk), gdzie nastąpiła kulminacja pościgu Złego za Merynosem. Z kolei bywałem w Barcelonie. Szał na zwiedzanie Barcelony z książką Carlosa Ruiza Zafóna w plecaku zaczął się po premierze w 2005 roku Cienia wiatru. Potem ukazała się Gra anioła i Więzień nieba, które jeszcze spotęgowały podróże szlakiem bohaterów powieści. Jeśli nie wyruszyłeś jeszcze do Barcelony w poszukiwaniu magicznego Cmentarza Zapomnianych Książek zlokalizowanego gdzieś przy ulicy de l’Arc del Teatre, podpowiadamy, gdzie powinieneś się udać tropiąc bohaterów Cienia wiatru. W dzielnicy gotyckiej, znajdują się miejsca będące osią akcji powieści: tu mieściła się księgarnia rodziny Sempere (ulica Santa Ana 27), przy placu Sant Felipe Neri mieszkała tajemnicza Nuria, a wpływowy antykwariusz Gustavo Barceló miał swój sklep na ulicy Fernando. Obowiązkowo zjedz coś w Els Quatre Gats (Carrer de Montsió 3) – to miejsce aż kipi literackimi odniesieniami: tu zakochiwali się w sobie lub odbywali ważne spotkania bohaterowie powieści Zafóna. Poznasz tu także coś więcej, duszę Barcelony. Do tej pory kawiarnia szczyci się swoją historią i określa się jako centrum katalońskiego modernizmu. Chwali się także częstym goszczeniem Pablo Picassa. Otwarte codziennie od 8:00 do 1:00 w nocy. W moim życiu po wielekroć gościłem w Berlinie. Na baśniach braci Grimm wychowały się (i nadal wychowują) pokolenia. Ze stolicą Niemiec, gdzie wykładali na tutejszym uniwersytecie, bracia Grimm związali ostatnie lata swojego życia. Wprawdzie Berlin nie jest miejscem, które automatycznie się z nimi kojarzy, ale przecież lubisz nietypowe podróże. Tutaj znajduje się grób braci, którzy zostali pochowani obok siebie na cmentarzu Alter St.-Matthäus w dzielnicy Schöneberg. Jeśli chcesz go odwiedzić, szukaj kwatery F, F-S-001/004, G1. Pomyśl o tym podczas następnego wypadu do Berlina. Przygoda z Braćmi Grimm może trwać dłużej. Od ponad dwudziestu lat istnieje Niemiecki Szlak Baśniowy, związany z postaciami z książek braci Grimm oraz życiem autorów. Na jego trasie leżą takie miasta, jak: Hameln, Kassel czy Brema. W Trendelburg zwiedzisz wieżę, w której zła czarownica więziła piękną i długowłosą Roszpunkę. Wstęp wynosi ok. 4,5 Euro. Panowie mogą dopisać do swojej listy podróżniczych przeżyć, by w tym miejscu zakrzyknąć do ukochanej: Roszpunko, dziewczę moje! Spuść mi włosy swoje… W Londynie niemal każda ulica naznaczona jest inspiracjami literackimi. Fikcyjny adres 221B Baker Street (dom Sherlocka Holmesa) dorównuje popularnością siedzibie premiera znajdującej się na Downing Street 10. Fani królowej kryminału Agathy Christie poczują dreszczyk emocji na dźwięk nazwy Whiteheaven Mansions, gdzie w serialu telewizyjnym z Davidem Suchet w roli głównej mieszkał Hercules Poirot. Ten wzniesiony w latach trzydziestych ubiegłego stulecia i utrzymany w stylu art deco budynek mieści się na Charterhouse Square. W rzeczywistości nazywa się Florin Court. Wprawdzie w oknie nie pojawi się słynny Belg ani jego lojalny przyjaciel kapitan Hastings, ale atmosfera tego miejsca jest bardzo..detektywistyczna. Atrakcją w zupełnie innym stylu (i wcale nie tylko dla najmłodszych) jest spotkanie z misiem Paddingtonem, bohaterem książek angielskiego autora Michaela Bonda. Sympatyczny Paddington w światowym rankingu popularności misiów plasuje się bardzo wysoko, wyprzedza go tylko Kubuś Puchatek. Aby pstryknąć rodzinne zdjęcie ze zwierzakiem w uroczym kapeluszu, czy kupić pamiątkowe gadżety, udaj się na stację metra (nomen omen) Paddington. W Londynie można znależć wiele tropów Harry’ego Pottera, to tu mieści się na przykład studio Warner Bros, w którym nakręcono ekranizację sagi i gdzie można zobaczyć różne czarodziejskie przedmioty oraz tricki wykorzystane w filmie. Jednak to w Edynburgu, w sercu Szkocji, powstała pierwsza część kultowej sagi o młodym czarodzieju Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Jak wie każdy zagorzały wielbiciel książek J. K. Rowling, The Elepfhant House przy George IV Bridge 21 to jedna z ulubionych knajpek pisarki. Kawiarnia, w której autorka chętnie pisała, spoglądajac na zamek. Wpadnij tutaj na łyk aromatycznej, świeżej kawy – może wpadnie Ci do głowy jakiś bestseller? Ważnym miejscem dla fanów Harry’ego będzie także George Heriot’s School przy Lauriston Place. Zbudowany w siedemnastym wieku budynek z imponującą renesansową architekturą z elementami gotyku stanowił bezpośrednią inspirację dla stworzenia Hogwartu, szkoły czarodziejów. Budynek wygląda bardzo okazale za dnia i dzięki klimatycznemu podświetleniu – także po zmroku. Skąd to wiemy? Pracownicy Skyscannera mijają go codziennie w drodze do i z pracy. Nie wiadomo, czy ponad 1 600 uczniów George Heriot’s School czuje się jak czarodzieje, ani czy uwielbienie do Harry’ego Pottera przeszkadza im chodzić na wagary. Na pewno jednak niejeden kolega/koleżanka z innej szkoły nieco im zazdrości… W Paryżu aż roi się od literackich tropów. My proponujemy Ci klasykę, czyli wycieczkę śladami, a właściwie do świata, bardzo paryskiego pisarza – Wiktora Hugo. W końcu to między innymi jego twórczości miasto, a zwłaszcza katedra Notre Dame, zawdzięcza swoją sławę. Przy Place des Vosges numer 6 (dawniej Place Royale) znajduje się apartament, który przez szesnaście lat wynajmował. Teraz dom Wiktora Hugo pełni funkcję muzeum. Zapoznasz się tutaj szczegółowo z wizerunkiem pisarza – od romantycznych czasów młodzieńczych po stateczną starość. Dzięki portretom Wiktora Hugo prześledzisz, jak wraz z metamorfozą wyglądu i osobowości, postępował jego rozwój jako pisarza. Dom Wiktora Hugo pokazuje cały geniusz artysty i przybliża mniej znane aspekty jego twórczości. W zbiorach muzeum znajduje się ponad 700 rysunków wykonanych pierwotnie na prywatny użytek oraz kilka elementów dekoracyjnych, które pisarz stworzył dla swojej kochanki. Muzeum chwali się bogatym zbiorem korespondencji pisarza, który liczy ponad 18 tysięcy egzemplarzy, w tym ponad tysiąc to listy miłosne od Juliette Drouet (sądząc po liczbie musiała go naprawdę kochać). Dom Wiktora Hugo możesz odwiedzić od wtorku do niedzieli w godzinach 10:00-18:00. Zwiedzanie kolekcji stałej jest bezpłatne… Kiedy już obejrzysz budynek parlamentu w Budapeszcie, wykąpiesz się w termach i przejedziesz się kilka razy metrem, odwiedź koniecznie jedne z ulubionych miejsc Ferenca Molnára, autora najbardziej przejmującej z lektur dzieciństwa (ok, numer jeden należy jednak do książki O psie, który jeździł koleją) – Chłopców z Placu Broni. Tak zaplanowana wycieczka ma wiele plusów: poczujesz atmosferę literatury i napijesz się kawy w pięknym miejscu. Pierwszym puntem wycieczki jest jedna z najstarszych kawiarni w mieście, Centrál Café przy Károlyi 9 – z niesamowitym, eleganckim wnętrzem, w którym dominują nawiązania do antyku i elementy drewniane. Na ścianach wiszą zdjęcia najznamienitszych gości – poszukaj tam Molnára. Kawiarnia jest czynna codziennie od 8:30 do 22:30. Nie można także ominąć należącej do najpiękniejszych kawiarni świata New York Café na Erzsébet krt. 9-11. Podobno Ferenc Molnár tak upodobał sobie to miejsce, że żądał, aby było otwarte non-stop. Krążą opowieści, że posunął się nawet do tego, że utopił klucze do restauracji w Dunaju. Obecnie restauracja jest otwarta codziennie od 09.00 do 24.00. Kochani, bywałem też w Pradze. Niemal całe życie autor Procesu związany był z jednym miastem – Pragą. Znajdziesz więc tu wiele tropów dotyczących Franza Kafki. Jeden z dwóch domów pisarza – zwany Pod statkiem mieścił się pod adresem Pařížská 36. Warto o nim wspomnieć, bo to tutaj powstało w ciągu jednej nocy z 22 na 23 września 1912 roku opowiadanie Wyrok. Kafka wspominał później, że nie odrywał pióra od kartki. Napisał tu także inny utwór Przemianę, którego miejsce akcji zainspirowane było rozkładem jego własnego domu. Budynek nie istnieje od 1945, ale na jego miejscu (pod numerem 30) stoi Hotel Praha Intercontinental. Ciekawe, czy noc spędzona w tym miejscu natchnie Cię twórczo. Śladami Kafki w Pradze wcale nie trzeba podążać o pustym żołądku. Wstąp do kawiarni Café Louvre (Národní 22), w której filozofował Kafka, a jeśli ta informacja Ci nie wystarczy, aby tam zajrzeć, to bywał tam także sam Einstein. Podczas wycieczki do Kopenhagi na pewno usłyszysz wiele o Hansie Christianie Andersenie. W końcu symbolem stolicy Danii jest Mała Syrenka, postać przez niego stworzona, a w słynnych Ogrodach Tivoli znajdował natchnienie do pisania, czego najbardziej znanym przykładem jest baśń Słowik.
My jednak proponujemy pojechać nieco na północ od Kopenhagi, do miasteczka Rungsted, w którym znajduje się rodzinny dom Karen Blixen, w którym mieszkała od powrotu z Afryki. Obecnie mieści się tu muzeum (Rungstedlund), gdzie można zapoznać się z literaturą i obrazami autorstwa Karen Blixen, a także przedmiotami wiążącymi się z pobytem pisarki w Kenii. Wstęp dla osoby dorosłej kosztuje 75 koron. Przed wycieczką sprawdź godziny otwarcia, ponieważ muzeum jest czynne codziennie tylko w lipcu i w sierpniu: od wtorku do niedzieli w godzinach 10.00-17.00, w poniedziałki 12:00-19:00. W sezonie zimowym muzeum ma przerwę w poniedziałki i wtorki, a w pozostałe dni godziny zwiedzania są krótsze. “Miałam w Afryce farmę u stóp gór Ngong,” to jedno z piękniejszych zdań otwierających w literaturze. Możesz kontemplować je w Karen Blixen Café, położonej w wymarzonej wręcz lokalizacji pośród przyrody posiadłości Rungstedlund i z widokiem na morze. Kawiarnia jest czynna codziennie tylko w wakacje, dlatego podobnie jak w przypadku muzeum należy wcześniej zapoznać się z godzinami otwarcia. W Rungstedlund do tego stopnia dba się o szczegóły, że w domu Karen Blixen nawet dekoracja kwiatowa wzorowana jest na stylu, w jakim robiła to pisarka. Do 2003 roku mieszkała tu jeszcze gosposia Karen Blixen, po jej śmierci pokoje zostały włączone w obszar zwiedzania. Ale byłem również w San Giovanni Rotondo u świętego Ojca Pio. Sporo czytałem o nim. Powrót do Pietrelciny. Przyczyny przedłużonego pobytu Brata Pio w rodzinnym mieście do dziś nie są do końca zrozumiałe. Jeden fakt jest pewny: przełożeni odsyłają go do Pietrelciny w trosce o jego zdrowie i w nadziei, że tamtejsze powietrze pozwoli przywrócić mu zdrowie niezbędne do życia w klasztorze, tak jak miało to już miejsce uprzednio. W okresie gdy podróżował z jednego klasztoru do drugiego, aby kontynuować studia filozoficzne i teologiczne, młody zakonnik wiele razy był bliski śmierci. Jesienią 1907 roku podczas jednego z takich krytycznych momentów Gracjan Forgione, ojciec Franciszka, po powrocie z Ameryki pojechał po chorego syna, który od piętnastu dni nie przyjmował pokarmów.
Z wrodzoną sobie mądrością, inspirowaną ojcowską miłością, Gracjan zwierza się żonie: „Jeżeli mój syn ma umrzeć, lepiej żeby umarł w domu”. I tak wyrusza niezwłocznie do klasztoru po syna.
Po jego przyjeździe Brat Pio próbuje wstać o własnych siłach, ale jest tak osłabiony, że potrzebuje pomocy dwóch zakonników, aby się ubrać. Na ten widok Gracjan, poważnie zatroskany o jego zdrowie, zamawia dorożkę, którą dojeżdżają do pobliskiej stacji kolejowej. Kupuje dwa bilety w pierwszej klasie, żeby syn mógł wygodnie podróżować. Dojechawszy do Pietrelciny, przesiadają się do dorożki, która dowozi ich do miejsca zamieszkania odległego o kilka kilometrów od stacji. Kiedy dojeżdżają do pierwszych domów na przedmieściach miasta, Brat Pio w jednej chwili odzyskuje siły i zadowolony zwraca się do ojca tymi słowami: „Jedź dalej. Ja zatrzymam się przywitać Felicytę” . Piętnastodniowy post wymuszony chorobą nie pozostawił najmniejszego śladu. Powietrze i atmosfera rodzinnej ziemi nieoczekiwanie i w niezwykły sposób przywróciły kapucynowi kondycję fizyczną, którą stracił podczas pobytu w klasztorze. Zakonnika dotknęła niewytłumaczalna choroba, powodująca wiele cierpień. Lekarze podejrzewają gruźlicę, choć specjalistyczne diagnozy stawiane przez wybitnych klinicystów, takich jak sławny doktor Antonio Cardarelli z Neapolu, pozostaną na zawsze tajemnicą. Żadnemu z lekarzy nie udaje się zadowalająco zdiagnozować tej dziwnej choroby, która praktycznie zanika, kiedy młody mnich powraca do rodzinnej Pietrelciny. Nie było specjalisty, któremu udałoby się zrozumieć ten przypadek kliniczny. Dla samego zainteresowanego zjawisko to było równie tajemnicze: „Nie znam przyczyny – napisał kilka lat później – w ciszy uwielbiam i całuję dłoń tego, który mnie dotyka boleśnie”. Zagadkową chorobę, która zmusza Brata Pio do pobytu w rodzinnym mieście, można przypisać różnorodnym, dodatkowym czynnikom. Być może ma ona związek także z tym, że pełnił on wówczas rolę głowy rodziny, gdyż jego ojciec i brat ponownie wyjechali do Ameryki. Jednak przede wszystkim choroba ta wiąże się z tajemniczym i opatrznościowym planem Boga wobec osoby zakonnika, możliwe że realizowanym w perspektywie przyszłej misji. W rodzinnym stronach, pośród wzgórz Sannio i Piana Romana, w niewielkiej, wiejskiej posiadłości rodzinnej z przylegającym do niej gospodarstwem Brat Pio oddycha świeżym i krzepiącym powietrzem. Spokój małego wiejskiego świata pozwala mu odpowiednio przygotować się do teraz jeszcze nieznanej misji, która rozpocznie się na półwyspie Gargano (czerwona, kamienista i gliniasta gleba półwyspu odzwierciedla w plastyczny sposób obraz jeszcze bardziej jałowej ziemi) ziemi starego kontynentu europejskiego, który zostanie wyjałowiony przez dwie katastrofalne i nieludzkie wojny. Wojny bezlitosne, bezwzględne i koszmarne, zupełnie jak skostniałe serce ludzkości, która oczekuje pokojowego przesłania i nowej nadziei na sprawiedliwy i braterski świat, oparty na ponadczasowych wartościach Ewangelii.
Bóg jest obecny w historii świata, ale Jego przyjście wymaga wcześniejszej zapowiedzi, przypomnienia czy przywołania za pośrednictwem osobistych i zbiorowych historii, jak również świadectwa bohaterskich istnień ludzkich o najwyższych ideałach opartych na najwznioślejszym z możliwych wzorców: Synu Bożym, który stał się ciałem. Potrzebni są ludzie heroiczni, hojni i gotowi oddać wszystko za wszystko. Takie osobowości trzeba uformować i wyrzeźbić w jakże słabych i kruchych ludziach. Dziś młody brat z Pietrelciny nieświadomie przygotowuje się na misję, którą jutro będzie realizował w świecie. Jeszcze nie wie, że Bóg szykuje dla niego wielkie sprawy — wielkie łaski, ale i wielkie krzyże, ponieważ krzyże są oznaką łaski, a prawdziwość łaski potwierdza przyjęcie z miłością krzyża. Brat Pio wraca do domu. W Sant’Elia a Pianisi młodego Franciszka Forgione, ze względu na wątłe zdrowie, poddano szczegółowym badaniom medycznym. Stwierdzono zapalenie oskrzeli i pęcherzyków płucnych, zalecono pobyt na wolnym powietrzu i powrót w strony rodzinne. Tę diagnozę potwierdzili także inni lekarze. W Montefusco tak jak w Sant’Elia w Pianisi, w Serracapriola czy w innych klasztorach zakonu kapucynów Brat Pio nie czuje się najlepiej. Często gorączkuje, co wzmaga jego osłabienie. Biorąc pod uwagę opinię lekarzy, którzy zalecili mu powrót do domu w celach zdrowotnych, przełożeni podejmują decyzję o odesłaniu go na jakiś czas w rodzinne strony, w nadziei, że powietrze w Pietrelcinie i domowa atmosfera wzmocnią go na tyle, że będzie mógł w pełni sił powrócić do życia klasztornego.
W ten oto sposób Franciszek Forgione został zmuszony do przerwania studiów teologicznych, żeby w połowie maja 1909 roku powrócić do Pietrelciny, pod opieką profesora teologii — ojca Augustyna z San Marco in Lamis. Pio pozostanie tam aż do poranka 17 lutego 1916 roku; w tym okresie będzie wyjeżdżał na krótko do Gesualdo, Morcone, Venafro i Campobasso. Wbrew przewidywaniom przełożonych, powrót nie przynosi radykalnej poprawy stanu zdrowia, a tajemnicza choroba, która nie daje spokoju jego delikatnemu i wątłemu organizmowi, na przemian pojawia się i znika praktycznie bez śladu. Zakonnik często gorączkuje i kaszle, przez co odczuwa ogromny ból w klatce piersiowej.
Ponadto z upływem czasu stopniowo traci wzrok. Nie ma czego ukrywać: przełożeni widzą wiele przeszkód, stąd budzą się w nich liczne wątpliwości; w jaki sposób chorowity brat miałby podróżować pomiędzy Pietrelciną i pozostałymi klasztorami w prowincji zakonnej? Jaka przyszłość jawi się w klasztorze przed tak ciężko chorym kapucynem? Po powrocie do Pietrelciny Brat Pio znowu mógł się spotykać z bliskimi, z krewnymi i przyjaciółmi z dzieciństwa. Na nowo doświadczył dobrodziejstwa przebywania z najbliższymi, mimo nieobecności swojego ojca, który razem z drugim synem Michałem ponownie wyjechał do Ameryki.
Teraz mama Józefa troszczy się o zdrowie Franciszka, polecając go kuracjom doktora Andrea Cardone, trzydziestotrzyletniego lekarza z Pietrelciny. Nikt nie zna lepiej Brata Pio niż on. W okresie studiów w różnych klasztorach kapucyńskich osłabiony młody zakonnik często przyjeżdżał do Pietrelciny. Doktor Cardone leczył go i pomagał mu powrócić do zdrowia, tak aby w pełni sił mógł znowu dołączyć do braci klasztornej. Pobyt z dala od klasztoru bynajmniej nie osłabia wyboru, który młody zakonnik głęboko przeżywa w swoim sercu, oddanym duchowości kapucyńskiej. Powołanie zakonne zawsze jest żywe w jego sercu; nie osłabiają go ciągłe podróże między domem rodzinnym w Borgo Castello a gospodarstwem w Piana Romana. Jego marzenie o kapłaństwie wynikało z pragnienia życia i działania na podobieństwo Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Jego serce przepełnia miłość do Ukrzyżowanego. Pio dąży wyłącznie do życia na podobieństwo Boga: w ciele, duchu i przekonaniach. Często wybiega myślami do chwili, w której będzie mógł uczestniczyć we Mszy Świętej, podczas której chleb i wino przemienia się w Ciało i Krew Chrystusa. Przekonany, że jego wątłe zdrowie zalicza się do takich przyczyn przewidzianych w prawie kanonicznym, 22 stycznia 1910 roku Brat Pio zwraca się w liście do prowincjała z prośbą o otrzymanie wcześniejszych święceń kapłańskich – być może czyni to za radą księdza prałata z Pietrelciny. W 1909 roku otrzymał święcenia diakonatu w klasztorze kapucynów w Morcone. W tym czasie Brat Pio kontynuuje studia teologiczne w Pietrelcinie, wspierany przez prałata księdza Salwatora Pannullo i księdza Józefa Orlando. 30 lipca 1910 roku, wspólnie z „Wujkiem Tore” , udaje się do Benewentu, aby zdać egzaminy wymagane do otrzymania święceń kapłańskich. Wiadomość o uzyskaniu celujących ocen przekazuje ojcu Benedyktowi. Upragniony cel jest bliski. Brat Pio będzie mógł zrealizować swoje największe marzenie duchowe – być razem z Chrystusem na krzyżu i na ołtarzu: „Schodzę z ołtarza, aby wstąpić na krzyż; schodzę z krzyża, żeby złożyć siebie na ołtarzu” , Cleonice Morcaldi powie tak wiele lat później jednej ze swoich córek duchowych. Jest 10 sierpnia 1910 roku, parny i spalony słońcem Benewent przyjmuje kapucyna z Pietrelciny, który przyjechał do miasta na sciaraballo użyczonym przez Aleksandra Mandato; towarzyszą mu mama i prałat ksiądz Salwator Pannullo. To jeden z tych dni, kiedy nie ma czym oddychać. Tylko od czasu do czasu, z zachodu, od strony masywu Taburno, który wyraźnie odcina się na tle nieba swoją wiecznie zieloną zasłoną z sosen, buków i innych drzew wysokopiennych, powiewa pokrzepiający świeżością wietrzyk. Pozostawiwszy sciaraballo pod opieką właściciela nieopodal jednego z placów przylegających do katedry, nasza mała grupka szybko przemierza kilka metrów oddzielających ich od wspaniałego romańskiego duomo , którego fasada pochodzi z początków XII wieku i nawiązuje stylem do architektury charakterystycznej dla Kapitanaty , pochodzącej z Pizy. Brat Pio nie odwraca wzroku nawet w stronę przepięknych Janua major, jedenastowiecznych drzwi z brązu, które wybitny historyk sztuki, Adolf Venturi, określił „największym świętym poematem epoki romantyzmu Południa Włoch”. Śpieszy przez lewą nawę świątyni prosto do położonej po tej samej stronie kaplicy głównego ołtarza. W tej ważnej dla Brata Pio chwili nie ma obok niego jego taty, ale ojciec zakonnika zdaje się być obecny duchowo. Gracjan Forgione znowu udał się na emigrację, żeby zarobić na utrzymanie rodziny. On też z niepokojem czeka na ten moment, w którym zaowocują lata jego poświęceń i pracy w dalekiej Ameryce. Młody zakonnik dociera wreszcie do kaplicy kanoników, gdzie przyjmie święcenia kapłańskie. Świętowanie tego wydarzenia jest proste i skromne. Zdaje się idealnie dostosowane do jego pokornego i powściągliwego charakteru. Brat Pio został wyświęcony przez arcybiskupa tytularnego Pawła Schinosi z Marcianopolis na kapłana w obecności mamy i „Wujka Tore”. Od tego momentu będzie nosił imię zakonne „Ojciec Pio z Pietrelciny”. Cztery dni później, w niedzielę 14 sierpnia 1910 roku, Pio odprawia swoją pierwszą Mszę Świętą w kościele parafialnym w Pietrelcinie. W Eucharystii uczestniczy jego ukochany ojciec lektor , czyli ojciec Augustyn z San Marco in Lamis: pierwszy współbrat, który w prostym, młodym zakonniku dostrzegł przyszłego wielkiego świętego. Ojciec Pio najczęściej odprawia Mszę w głównym ołtarzu kościoła Matki Bożej Anielskiej w Pietrelcinie. Kiedy zmaga się z chorobą, udaje się pod mury zamku, do ulubionego kościoła św. Anny. Jego najpiękniejsze wspomnienia z lat poprzedzających wyjazd do klasztoru wiążą się właśnie z tym małym kościółkiem, gdzie spoczywają kości świętego Pio męczennika — to jego imię obrał sobie młody kapucyn w życiu zakonnym. Czasami Ojciec Pio odprawia Mszę Świętą w kaplicy św. Januarego, w dzielnicy Taverna Rocca, i w kościółku pw. św. Michała, w Torre, miejscowości oddalonej o około dwa kilometry od Pago Veiano, niedaleko Piana Romana. Do wiejskich kaplic zwykle dociera konno, dzięki uprzejmości bliskiego przyjaciela z lat dziecięcych, Merkurego Scocca. To właśnie on zaproponował, żeby Pio przez jakiś czas odprawiał Msze Święte również w pobliskiej miejscowości Pago Veiano. Ojciec Pio celebruje ofiarę eucharystyczną także w kościele pw. św. Anny, a najczęściej w kościele Matki Bożej Anielskiej w Pietrelcinie, gdzie ksiądz Salwator Pannullo chętnie przyjmuje jego pomoc w swojej parafii. Józefina de Nunzio, matka Ojca Pio, zdrobniale zwana „Józią”, jest bardzo szczęśliwa, kiedy jej ukochany syn przychodzi do Piana Romana. Czytajcie o tym przez internet.

“Chcę miłosierdzia bardziej jak ofiary”

Stanisław Barszczak, Kapłan – Alter Chrystus…
W mej ziemskiej wędrówce odwiedziłem wiele również miejsc związanych z życiem pisarzy, szczególnie polskich. W czasie rozlicznych moich odwiedzin Zakopanego po wielokroć zachodziłem na Harendę, do moich przyjaciół Księdza Proboszcza
mgra Antoniego Staszeczki oraz poprzedniego proboszcza Księdza Kazimierza. To tutaj znajduje się Kościół św. Jana Apostoła i Ewangelisty na Harendzie – drewniany kościół z XVIII wieku, przeniesiony w 1947 roku z Zakrzowa koło Kalwarii Zebrzydowskiej do Zakopanego. Otaczają go soboty. Wnętrze ozdobione jest malowidłami cechowymi, odnowionymi przez Władysława Jarockiego (zięcia Jana Kasprowicza). Obok kościoła znajduje się mauzoleum i muzeum biograficzne Kasprowicza. I tym razem zaraz po mojej kurtuazyjnej wizycie na pobliskiej plebanii zaszedłem do Harendy. Willa „Harenda” – dom Jana Kasprowicza w Zakopanem na zboczach Gubałówki. Poeta nabył go w 1923 roku od angielskiej malarki Winifred Cooper za pieniądze zarobione na tłumaczeniu Szekspira (500 funtów szterlingów). Obecnie mieści się tam muzeum biograficzno-literackie Kasprowicza. Nazwa willi wzięła się od gospody Arenda znajdującej się w Czarnowąsach pod Opolem. Potem Kasprowicz zmienił nazwę dodając góralski przydech h. W gospodzie tej przyszły poeta bywał w czasie swej nauki szkolnej w 1881 roku. Poeta mieszkał na Harendzie tylko trzy lata, zmarł w 1926 roku. W 1933 roku dzięki staraniom wdowy Marii Kasprowicz, Kornela Makuszyńskiego i Leopolda Staffa, powstało obok domu granitowe mauzoleum według projektu Karola Stryjeńskiego, do którego przeniesiono prochy poety. (zapewne w Ząbkowicach, gdzie spędziłem szczęśliwe dzieciństwo, będą z kolei czcić moją pamięć, tym razem w willi Zagłoba) Z inicjatywy żony Marii w 1950 roku w willi powstało muzeum Kasprowicza. W roku 1964 przy muzeum zawiązało się Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza, które do dziś organizuje poświęcone poecie spotkania, odczyty i wieczory poetyckie. Z woli wdowy po Kasprowiczu muzeum zachowało wygląd domu z czasów życia poety. Zwiedzający mogą oglądać trzy pomieszczenia: jadalnię, salonik i sypialnię. W części zamkniętej mieściła się bogata biblioteka Kasprowicza, zgromadzona przez niego we Lwowie. Po śmierci poety, żona Maria przekazała zbiory do Poznania gdzie całkowicie spłonęły w pożarze. Nie wiadomo czy zachował się katalog książek, pewnym natomiast jest to, że zniszczeniu uległy cenne białe kruki. W muzeum oglądać można pamiątki rodzinne, przedmioty użytkowe Kasprowiczów, obrazy i pozostałości księgozbioru. Na piętrze domu znajduje się galeria obrazów Władysława Jarockiego, profesora ASP w Krakowie, urządzona przez córkę poety Annę Kasprowicz-Jarocką… Wyobraźcie sobie moja wyobraźnia po chwili biegnie ku Oak Park koło Chicago. I tam też bywałem. Otóż 29 lutego 2012 roku Dom w Oak Park koło Chicago, gdzie spędził dzieciństwo i młodość Ernest Hemingway, został wystawiony na sprzedaż. Cena wywoławcza to jedynie 525 tys. dolarów. Projekt, by trzypiętrowy dom stał się centrum kulturalnym, którego gospodarzami miała być fundacja im. pisarza i pobliski uniwersytet dominikański, nie podołał wyzwaniom ekonomicznym. W domu wybudowanym przez rodziców, Hemingway mieszkał pomiędzy siódmym a siedemnastym rokiem życia. Powrócił do niego na kilka miesięcy w 1919 roku, by leczyć rany odniesione we Włoszech i złamane serce. Zakończony w Europie romans znalazł później odbicie w „Pożegnaniu z bronią”. Należący do Hemingwaya pokój znajduje się na trzecim piętrze dużego, 1200 -metrowego domu z oknami wychodzącymi na południe. I zawsze się tam znajdował, obok pokoi kucharki i wuja mieszkającego wraz z rodziną. Jednak budynkowi daleko do popularności, którą cieszy się posiadłość pisarza na Florydzie w Key West. Muzeum Hemingwaya, Klimatyczne miejsce w sercu Key West. Dużo pamiątek po pisarzu. Można zwiedzać samodzielnie. W domu mieszka kilka kotów, które są swoistą maskotką tego miejsca. W sklepiku kupimy drobne pamiątki i książki. Natomiast Dom-willa Oak Park, odwiedzany od czasu do czasu przez turystów, został zdominowany licznymi architektonicznymi projektami Franka Lloyda Wrighta stanowiącymi atrakcję Oak Park. W 2001 roku od ówczesnych właścicieli dom kupiła za 520 tys. dol. fundacja im. Hemingwaya, która w kilka lat później wraz z Dominican University postanowiła zamienić posiadłość w centrum kulturalne i przywrócić mu świetność. Projekt opiewał na 1,5 mln dolarów i musiał stawić czoła fatalnej amerykańskiej ekonomii. Pomysłem próbowano zainteresować sponsorów i pozyskać w ten sposób środki na spłatę pożyczki przekraczającej 400 tys. Wysiłki fundacji podejmowane przez minione cztery lata okazały się jednak niewystarczające. Przed tygodniem dom wystawiono na rynek. Cena wywoławcza to 525 tys. dolarów. Dom, w dużym stopniu zaprojektowany przez matkę pisarza, Grace, imponuje wielkością. Wprawdzie po tym, jak pani Hemingway sprzedała nieruchomość w 1936 roku, w osiem lat po samobójczej śmierci jej męża, który odebrał sobie życie w gabinecie na drugim piętrze, dokonano w posiadłości wielu zmian. Przede wszystkim następny właściciel przerobił go na dom trzyrodzinny, zacierając ślady po rodzinie Hemingwayów. Dopiero w 1974 roku tablicą przed domem ustawioną dzięki inicjatywie fundacji zaakcentowano fakt, że pisarz spędził tu znaczną część swojego dzieciństwa. Choć w innych miejscach na ziemi znajdują się wycinki z gazet o swojsko brzmiących tytułach: Ciało nastolatka w koszu na śmieci, 138 urodziny Związku Narodowego Polskiego, Od ponad 100 lat jesteśmy najbliżej Polonii. Dziękujemy za to naszym czytelnikom i internautom…Zmarł jeden z ostatnich uczestników Kampanii Wrześniowej płk. Bolesław Kowalski. Obchody 100-lecia uzyskania praw wyborczych przez kobiety Wielka Brytania. 2 mln osób odwiedziło już w tym roku Muzeum Auschwitz. Prezydent Trump upoważnił kompetentne osoby do
skierowania Gwardii Narodowej na granicę z Meksykiem…91 latek został milionerem…Płatność paypal lub kartą kredytową…Jesteśmy najstarszą polskojęzyczną gazetą codzienną w USA.Dziennik Związkowy powstał w styczniu 1908 roku jako organ Związku Narodowego Polskiego (ang. Polish National Alliance, PNA) i od tego czasu wychodzi nieprzerwanie, będąc tym samym najstarszą polskojęzyczną gazetą na świecie wydawaną bez przerwy. Od roku 2009 jest jedyną codzienną polskojęzyczną gazetą w Chicago. Jak wspomniałem Wam pewnego dnia spacerowałem w dzielnicy eleganckich willi, usytuowanych w samym centrum Oak Park w Chicago. Tam poszukiwałem słynnej willi Rodziny Hemingway. A swoją drogą powiem szczerze, zakochałem się w tych ‘willach-studiach’ od pierwszego na nie wejrzenia. To dzielnica, w której mieszkają przeważnie Amerykanie, ale i tak jakby ukrywała polskie korzenie. Podobne dzielnice widziałem w Manchesterze, Augsburgu, choć wydaje mi się z kolei, że letniskowe studia można zobaczyć jedynie w Grecji. I tak w Kokkino Nero tuż obok ‘Studia Oasis’ znajduje się piekarnia i sklep spożywczy. Wioska grecka jest znana i lubiana przez polskich turystów. Oprócz wakacyjnego, greckiego luzu, można tu znaleźć wiele polskich akcentów, w tawernie, w sklepie czy na plaży porozmawiać po polsku, zobaczyć polskie napisy na straganach, nawet zamówić polskie dania, jak ktoś zatęskni za schabowym. Wieczorem zapraszają na tańce do klubu King Size, gdzie serwuje się także polskie piwo czy żubrówkę. Okolice Kokkino Nero są bardzo zielone, pełne małych zatoczek, wzgórz porośniętych drzewami oliwnymi. W pobliżu wybija źródełko wody leczniczej (szczawy żelazistej, podobnej jak w Dusznikach Zdroju). Nad morzem znajdziemy kilka sympatycznych knajpek z tanią i dobrą kuchnią. Studio Oasis, ten obiekt usytuowany ok. 200 m od kamienisto-żwirowej plaży. W okolicy Kokkino Nero, znajdują się także inne, bardzo ładne, piaszczyste i dobrze zagospodarowane plaże Koutsoupia i Plati Amos (leżaki i parasole bezpłatnie po zamówieniu czegoś w barze plażowym). Do dyspozycji gości niewielki ogród okalający budynek. Pokoje to niewielkie studia składające się z pokoju dziennego pełniącego jednocześnie funkcję sypialni dla 2 osób, aneksu kuchennego z podstawowym wyposażeniem (lodówka, kuchenka, naczynia i sztućce), łazienki z wc oraz niewielkiego balkonu/tarasu – z meblami ogrodowymi. Apartament 4 osobowy składa się z 2 pomieszczeń (4 pojedyncze łóżka, szerokość 110 cm). Ponadto TV, w większości pokoi klimatyzacja (indywidualnie sterowana, dodatkowo płatna ok. 10 EUR/dzień). Ręczniki i środki czystości we własnym zakresie. Brak łóżeczek dla dzieci.
Wyżywienie tutaj- we własnym zakresie. Ale w sąsiadujących obiektach można zjeść śniadania i obiadokolacje w formie bufetu. Lunch w postaci jednego dania typu souvlaki czy moussaka z dodatkami, zupą dnia, sałatką i owocem na deser. Nielimitowane napoje bezalkoholowe i lokalne alkohole serwowane w godzinach 10:00-22:00 (piwo, wino, ouzo, tsipouro, czyli lokalny, mocny alkohol). Możliwa dopłata do baru w Polskiej Strefie: napoje bezalkoholowe, piwo, wino białe i czerwone (18:00-22:00). Program sportowy i animacyjny w polskiej strefie: nie możesz tego przegapić! Gry, konkursy, sport, imprezy tematyczne, grill oraz nowe wakacyjne znajomości. Wszystko po polsku i z uśmiechem! Zapraszają do zabawy 7 x w tygodniu. Obiekt Oasis posiada bezprzewodową sieć Wi-Fi.
Jak powiedziałem Oasis gwarantuje doskonałą lokalizację, w samym centrum miejscowości. Kokkino Nero położone blisko gór i nad morzem posiada specyficzny mikroklimat. Klienci czują się w nim dobrze, swojsko. Jedna z najtańszych letnich ofert. Dni pobytu w Kokkino Nero, od drugiego do przedostatniego, to czas na wypoczynek, kąpiele morskie i słoneczne, udział w wycieczkach fakultatywnych itp. Telefony komórkowe działają w całej Grecji. Rozmowy lokalne są tanie, natomiast zagraniczne – dość drogie. Koszty połączeń w roamingu polskich sieci komórkowych prosimy sprawdzać przed wyjazdem u operatora. Kokkino Nero to jedyne miejsce w całej Grecji w którym można poczuć się jak w Polsce. Nie doskwierają tu upały ze względu na bliskość gór i dużą ilość drzew wokół, nie ma hałasu głośnych kurortów. Miejscowość, którą od wielu sezonów upodobali sobie goście z Polski, oferuje unikalne połączenie greckich wakacji z polską fantazją i klimatem jak nad Bałtykiem. Jeśli szukacie spokoju, słońca, doskonałej pogody i chcielibyście mieć polską kuchnię oraz inne smaki znane w Polsce – przyjedźcie do Kokkino Nero. Tu w barach i sklepach gra polska muzyka, w każdej tawernie znajdziecie dwujęzyczne menu, a obsługa chętnie wytłumaczy po polsku czego warto spróbować z greckiej kuchni. Wycieczki lokalne METEORY – ok. 35 EUR Aby tam dotrzeć udajemy się piękną trasą wzdłuż pasma Olimpu, przez największą w Grecji równinę – Równinę Tesalską do miejscowości Kalambaka, położonej u stóp Meteorów, skąd ruszamy na zwiedzanie klasztorów zawieszonych między niebem a ziemią. W sumie wybudowano 24 klasztory (każdy na innej skale). Do dnia dzisiejszego przetrwało tylko sześć – cztery męskie i dwa żeńskie, z których zwiedzimy dwa, a w nich przepiękne ikony, stare rękopisy, fantastyczne freski. W Kalambace odwiedzimy wytwórnię ikon. Zespół klasztorów wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. ATENY 1 dzień – ok. 45 EUR. Przejedziemy koło świątyni Zeusa Olimpijskiego oraz Łuku Hadriana. Następnie zwiedzimy Akropol ( Propyleje, Partenon, Erechtejon, Świątynia Nike ). Z Akropolu możemy podziwiać wzgórza: Pnyks, Filopapu, Aeropag oraz Teatr Dionizosa i Odeon Herodosa Attyka. Następnie spacer przez starożytną Agorę grecką oraz rzymską z Wieżą Wiatrów. Później ruiny Biblioteki Hadriana, Katedra Ateńska oraz Plac Syntagma (Plac Konstytucji). Dotrzemy do stadionu Kalimarmaro – tutaj odbyły się pierwsze Igrzyska Olimpijskie ery nowożytnej. Z żalem opuszczamy Ateny. W drodze powrotnej Termopile. OLIMP I PANTALEIMONAS – ok. 25 EUR Wyprawa w najwyższe pasmo górskie Grecji, mitycznej siedziby Zeusa i innych bogów. Pierwszym punktem wyprawy jest wjazd krętymi serpentynami na wysokość 944 m.n.p.m., skąd rozpościerają się piękne widoki na Olimp i Zatokę Termajską. Odwiedzimy Litochoro, malownicze miasteczko położone u stóp Olimpu, a potem przejdziemy wąwozem rzeki Enipeas. Następnie udamy się do starej, malowniczej wioski położonej na wysokości około 600 m. n.p.m. gdzie w cieniu dwustuletnich platanów zobaczymy jak wyglądało życie na Riwierze przed dziesiątkami lat. Na zakończenie odwiedziny w twierdzy zbudowanej przez krzyżowców. WYSPA SKIATHOS – ok. 45 EUR Popłyniemy wzdłuż urokliwego półwyspu Pilion i wyspy Ewii – drugiej pod względem wielkości wyspy greckiej. Celem wyprawy jest Skiathos, urocza wyspa, miejsce wakacyjnych podróży wielu turystów, gdzie klimat wyspiarski unosi się niemal wszędzie i przez moment można poczuć bajkową atmosferę.Dotrzemy do stolicy wyspy – miasta Skiathos, położonego nad malowniczą zatoką i portem. Będzie postój w Zatoce Kukunaries – Zatoce Szyszek – gdzie spędzimy około dwóch godzin na piaszczystej plaży. Koukounaries to najpiękniejsza plaża na Skiathos i jedna z najpiękniejszych w Grecji. SALONIKI – ok. 35 EUR Założone w 315 r. p.n.e. przez macedońskiego króla Kassandrosa liczą sobie ponad 2.300 lat i stanowią okazję do zapoznania się z wielowiekowym przekrojem historycznym uwiecznionym w zabytkach tego miasta. Odnaleźć tu można ślady Cycerona, Apostoła Pawła, Cyryla i Metodego, jak również pozostałości ze świata antycznego. Orientalny bazar, Łuk Triumfalny Galeriusza, średniowieczne mury obronne, nadmorski bulwar z Białą Wieżą oraz przyległym Muzeum Archeologicznym to miejsca, które pozostawiają niezapomniane wrażenia. Po zwiedzaniu będzie też okazja do zakupów w licznych sklepach. WYSPA SKOPELOS – ok. 55 EUR Należąca do Sporad, niewielka wyspa, położona na turkusowych wodach Morza Egejskiego. Skopelos zachwyca bujną roślinnością, tradycyjną architekturą oraz wspaniałymi plażami. Życie toczy się tutaj swoim prawdziwym, greckim rytmem. Skopelos posłużyła jako tło kinowego hitu “Mamma Mia”. Odwiedzimy m.in. Skopelos Town – stolicę oraz główny port wyspy. W centrum znajdziemy zarówno piaszczystą plażę, jak i charakterystyczną architekturę: labirynty kamiennych uliczek, niskie domki z czerwoną dachówką oraz liczne restauracje i tawerny serwujące lokalną kuchnię. JEEP ADVENTURE – ok. 30 EUR Szalona wyprawa dla amatorów mocnych wrażeń, którzy kochają górskie bezdroża, słońce i wiatr we włosach. W górach Ossa znajdziemy wspaniałe krajobrazy i nieprzebrane bogactwo przyrody. Będzie czas wolny na posiłek przy ognisku, a następnie typowo greckie tańce, gry i zabawy zręcznościowe z niespodziankami.(będzie kontynuacja)

zdrowych spokojnych Świąt

Stanislaw Barszczak, Rozważania o grzechu, cierpieniu, nadziei i słusznej drodze…

Z samym sobą nie mam nic wspólnego.Franciszka Kafki jeszcze ‘nie było’ za mojej młodości, słynnego mieszkańca Pragi. Mało kto o nim słyszał. A to on wcześniej powiedział, że wszelka mowa jest poza wartością, gdy jej brakuje wiernosci. Że wszelka wiedza, kompletność wszelkich pytań i odpowiedzi, to wszystko zawarte jest w naturze psa. Każdy pies ma jak ja naturalną skłonność do milczenia, każdy ma skłonność do stawiania pytań…Twoje i moje wycie miesza się w jedno, wszystko ku temu zmierza: zachwycić się, zapomnieć i odnaleść. Wykopałem sobie później dołek na pysk i śpiewałem deklamowałem do niego w taki sposób, że tylko ziemia to słyszała i nikt poza tym ani obok mnie, ani nade mną. Istota ludzka, w gruncie rzeczy lekkomyślna, z natury podobna do unoszącego się w powietrzy pyłu, nie znosi żadnego skrępowania i nawet gdy sama sobie nałoży pęta, wkrótce jak szalona zacznie szarpać swe więzy i wreszcie mur, łańcuch oraz samą siebie rozerwie na strzępy. Słowa są bowiem złymi alpinistami i złymi górnikami. Nie przynoszą skarbów ze szczytów gór ani z głębin kopalni! Stąd nie jest konieczne, byś wyszedł z domu. Pozostań przy stole i słuchaj. Nawet nie słuchaj, czekaj tylko. Nawet nie czekaj, bądz całkiem cicho i sam. Świat sam się przed tobą odsłoni, nie może być inaczej, będzie wił się przed tobą w ekstazie. Jestem doszczętnie pusty i bezmyślny, przejeżdżający tramwaj ma więcej „życiowego sensu”. Nie rozumiem niczego jak należy i jestem przy tym całkiem mocny, lecz pusty. Niedawno, kiedy po raz nie wiadomo który i o tej samej zawsze godzinie wyszedłem z windy, przyszło mi na myśl, że moje życie złożone z dni, które włażą coraz głębiej, aż do drobiazgów, w uniform monotonii, przypomina zadanie karne, kiedy uczeń zależnie od swojej winy musi wypisać dziesięć, sto lub jeszcze więcej razy jakieś jedno, przynajmniej w powtórzeniu idiotyczne zdanie, tylko że w moim wypadku chodzi o karę określoną wyrokiem: „tyle razy, ile wytrzymasz.” Jesteśmy opuszczeni jak zabłąkane dzieci w lesie. Kiedy stoisz przede mną i patrzysz na mnie, co wiesz o moich bólach i co ja wiem o twoich? A gdybym padł przed tobą na kolana i płakał, i opowiadał, co wiedziałbyś o mnie więcej niż o piekle, które ktoś określił ci jako gorące i straszne? Już dlatego my ludzie powinniśmy stać naprzeciw siebie tak zamyśleni i współczujący, jak przed wejściem do piekła. Rodzice zachowują się jak lichwiarze, trwonią kapitał, aby zagarnąć procenty…Często człowiek, jeśli patrzy uważnie, poznaje siebie już po twarzy lokaja u drzwi. Ale od pewnego punktu nie ma już powrotu. Ten punkt należy osiągnąć… Mieć uczucie, że się jest spętanym, a równocześnie inne uczucie, że po uwolnieniu z pęt byłoby jeszcze gorzej, (to coś nowego, a zauważonego w dziejach świata.) Najczęściej ten, którego się szuka, mieszka tuż obok. Osamotnienie niesie tylko kary. Wszystko jawi mi się jako konstrukcja. Jeżeli namaluję tu jednego przy drugim wszystkich sędziów i pan będzie się przed tym płótnem bronił, więcej pan wskóra przed nim niż przed prawdziwym sądem, zauważył Franz Kafka. Oto z kłamstwa robi się istotę porządku świata. Ofiary istnieją, bo istnieją kaci. Z kolei kat ma zawsze złą reputację. A cała wiedza, suma wszystkich pytań i wszystkich odpowiedzi zawarta jest w psie, jak powiedziałem. Chrystus – to przepaść pełna światła… ten, kto w nią spojrzy, musi się w nią rzucić (ale chyba nie Panie Jezu). Człowiek nie może żyć bez nieustannej ufności w coś niezniszczalnego. Człowiek przychodzi na ten świat z krwawiącą raną. Ile szczęśliwych myśli zostaje zaduszonych pod kołdrą, kiedy się samotnie śpi w swoim łóżku, i ile nieszczęsnych snów się nią ogrzewa. Istnieje cel, ale nie ma drogi: to, co nazywamy drogą, jest wahaniem.
Wahanie przed urodzeniem się. Jeśli istnieje wędrówka dusz, to ja nie jestem nawet na najniższym szczeblu. Moje życie jest tylko wahaniem przed urodzeniem się.
Istnieją dwa grzechy główne, z których wywodzą się wszystkie inne: niecierpliwość i opieszałość. Przez niecierpliwość ludzie zostali wypędzeni z raju, przez opieszałość nie powracają tam. Jedną z najbardziej skutecznych pokus zła jest wezwanie do walki. A Jedynie uciekając od świata, można się nim cieszyć. Jeśli się raz wchłonęło zło, to ono już nie żąda, by mu wierzono. Kłamie się możliwie mało, kiedy się kłamie możliwie mało, a nie kiedy ma się ku temu niewiele okazji. Najwyższej koncentracji obcy jest wysiłek…Okazja do malutkiej rozpaczy… Pewnym nie można być nawet starych znajomych. Psy myśliwskie jeszcze igrają na dziedzińcu, ale zwierzyna im nie ujdzie, choć teraz tak szybko pędzi już przez lasy.
Różnica pomiędzy siłą narodu a jednostki jest tak ogromna, że wystarczy, by naród z bliska ogarnął ulubieńca swym ciepłem, co będzie dla niego dostateczną ochroną. Słuszna droga idzie po linie, która nie jest rozpięta wysoko, ale tuż nad ziemią. Ludzie, zdaje się, więcej się o nią potykają, niż po niej chodzą. Świat jest zły i jeszcze mu się to ułatwia. Twórczość jest zawsze tylko ekspedycją w kierunku prawdy.
Tylko nasze pojęcie czasu pozwala nam mówić o sądzie ostatecznym. W gruncie rzeczy jest to sąd doraźny. Pan chce widzieć sens, a dopuszcza się największego bezsensu. To doprawdy może przyprawić o rozpacz. W walce pomiędzy tobą a światem sekunduj światu. Został na nas nałożony jedynie obowiązek negacji; to, co pozytywne, zostało nam już dane (co my Polacy powiemy na to…) Zrozumieć szczęście, to jakby zrozumieć, że grunt, na którym stoisz, nie może być szerszy od dwóch stóp, które go pokrywają. Zwierzenia byłyby najbardziej prawdziwe, gdyby się je potem odwoływało. Być może to nie należy do istoty miłości jeśli powiem, że jesteś najukochanszy dla mnie; Miłość polega na tym, iż jesteś mi niczym nóż, którym operuję w moich wnętrznościach. Miłością jest, że ty jesteś tym nożem, którym ja grzebię w sobie. Zdecydowanie cechą tego świata jest jego przemijanie.
Sądzę, że powinniśmy czytać tylko ten rodzaj książek, które nas ranią i przeszywają (…) Potrzebujemy książek, które wpływają na nas… głęboko nas zasmucają, jak śmierć kogoś, kogo kochaliśmy bardziej niż siebie samych…Książka musi być siekierą dla zamarzniętego morza wewnątrz nas. Możesz kogoś, kto ma oczy zawiązane, nie wiem jak zachęcać, aby patrzył przez opaskę, a i tak nic nie zobaczy. Z Tobą mogę mówić swobodniej niż z kimkolwiek, bo nikt nie był przy mnie w ten sposób, jak Ty jesteś, z całą wiedzą o mnie, z taką świadomością, wbrew wszystkiemu, pomimo wszystko. Nie przestrasz się, proszę, gdy poczujesz moje wargi na szyi. Nie chciałem całować, to tylko bezradna miłość… Harde i szczere spojrzenie. Zdaje mi się Mileno, że mamy jedną wspólną właściwość: jesteśmy tak nieśmiali i lękliwi, że każdy niemal list jest inny. Zawsze pragnąłem dwudziestoma rękami naraz chwytać świat, i to nawet dla niesłusznego celu…Aby prowadzić piękną rozmowę, trzeba po prostu wsunąć rękę głębiej, lżej, senniej pod czekający omówienia temat, wtedy dźwiga się go zdumiewająco łatwo. Inaczej wyłamujemy sobie palce i myślimy tylko o tym, jak to boli…I jestem wdzięczny za to, że dano mi na tę drogę tych półniemych, nierozumiejących panów i że mnie samemu pozostawiono, abym powiedział sobie o tym, co nieuchronne… Mrok wieków albo ścisk teraźniejszości. Moja niezdolność myślenia, obserwowania, stwierdzania faktów, budzenia w sobie wspomnień, mówienia i współprzeżywania rośnie. Kamienieję, muszę to stwierdzić… Kryję się przed ludźmi nie dlatego, żebym chciał żyć spokojnie, lecz dlatego, bo spokojnie chcę pójść na dno. Ale powtórzmy za Kafką, w walce między Tobą a światem zawsze stań po stronie świata… To prawda, tyle samotnych dróg musiałem przejść bez ciebie… szedłem z poetami wreszcie – aby móc w końcu odnaleźć ciebie. Drogi, które wodzą nas za nos, powstają w tym celu, żeby je przejść. Ścieżki są tworzone poprzez ich wydeptywanie. Im dłużej zachowujemy się zdenerwowani przed drzwiami, tym jeszcze bardziej bywamy obcy. Miłość jest tak bezproblemowa jak pojazd. Jedynym problemem są kierowcy, pasażerowie i droga. A droga jest wahaniem się, to już wiemy bynajmniej. Skąpstwo jest rzeczywiście jednym z najbardziej wiarygodnych oznak głębokiego nieszczęścia. Pierwszą oznaką początkowej realizacji jest pragnienie śmierci. Przedkładam Wam tę myśl pod refleksję na wielki Piątek. To życie wydaje się nie do zniesienia, inne nieosiągalne… Niezdolność do znoszenia życia w samotności, nie niezdolność do życia, wręcz przeciwnie, nie jest nawet prawdopodobne, abym potrafił współżyć z kimś, ale jestem niezdolny znosić to wszystko: napaści mego własnego życia, żądania mojej osoby, napór czasu i wieku, nieuchwytna presja żądzy pisania, bezsenność i bliskość obłędu – tak, to wszystko znosić jestem niezdolny (…) najgorszą rzeczą nie jest przegląd naszych oczywistych zbrodni, tylko tych czynów, które kiedyś uważaliśmy za dobre.
Może przez takie rozważania osłabimy swą odporność, ale trzeba też było koniecznie otrząsnąć się ze złudzeń i widzieć wszystko możliwie jak najjaśniej. Co więcej, czas, który ci przydzielono, jest tak krótki, że jeśli stracisz sekundę, straciłeś całe swoje życie; ponieważ już jesteś zaledwie tak długo, jak tracisz czas. Sztuka (życia) obraca się wokół prawdy, ale istotnie chodzi o to, żeby się nie spalić. Możesz powstrzymać się od cierpienia świata, jesteś wolny i dostosowany do swojej natury, ale być może tylko to powstrzymanie jest jedynym cierpieniem, którego możesz uniknąć. Każdy, kto ma zdolność rozpoznawania piękna, nigdy się nie zestarzeje. Każdy żyje za siatką, którą nosi ze sobą. Tak więc żebyśmy się nie starzeli. Nie marnuj czasu na szukanie przeszkody. A może nie ma tam nikogo… W tym Wielkim Poście znów spojrzałem za siebie. Gdzie są kwiaty z tamtych lat, gdzie mogiły z tamtych lat. Przez te lata posiałem kwiaty, a ’chłopcy’ (koledzy z ławy szkolnej) poszli na żołnierski los. W tym czasie ujrzałem głównych bohaterów tego świata. Chciałoby się rzec: Forza Italia. Naprzód Rzymianie. Zaraz jednak opamiętałem się, zrozumiałem, iż teraz Siła zwycięża rozum, siła przed rozumem. Zobaczyłem radykała, który chce zawsze żeby słońce obracało się dokoła ziemi, a nie odwrotnie. Raz ujrzałem humanistę, on chce prostoty człowieka. Wreszcie patrzę, oto Dionizyjski bohater, ten chce rubasznosci i wesołości świata. A światu i ludzkości został dany jeden tylko znak, mianowicie – znak posłuchu człowieka w osobie Jezusa Chrystusa. W związku z tym jeszcze bynajmniej śpiewam o naszej epoce, odsłaniam Krzyż… Każdego dnia o godzinie 9.37 w nocy górale polscy
rozświetlają krzyż nad Zakopanem, z szczytu Giewontu on mocnym światłem ma rozświetlać dzieje ojczyzny Jana Pawła. Tam gdzie śpiący rycerz spoczywa mocny na grani skalnej z sprzed milionów lat. W tej epoce dziejów rycerz już nie anonimowy. Ten mocny rycerz Azją mógłby być zwany. Z daleka widzialny dla całej krainy, on w trzecim tysiącleciu nowej ery pozostaje symbolem gorącej zawsze, choćby z granitu, ściany ludzkiego ducha. Ludzie, jestem z wami przez wszystkie wieki, jakby to mówił już zawsze. A historia świata zdaje się preferować teraz Azję z jej humanizmem. Europa jakby grubsza i tuczna w tej erze. Ponieważ są autorytety, tym samym zdaje się, że świat stoi w miejscu. W związku z tym niczym ostatni Mohikanin nowej ery przeciągam granice ‘limes’ Rzymu daleko na wschodzie, jeszcze bywam czasami podróżnikiem i obserwatorem współczesnego świata. Jakkolwiek nie jestem przemytnikiem narkotyków. Jestem czysty, liczę tutaj na oczy czytelników, które są kamerą…i mogą widzieć szerzej i więcej szczegółów świata. Zasłona przybytku rozdarła się na połowę, czytamy w Biblii… Osobiście powiem, nie miałem kotary z jedwabiu, jak cudowne dzieci Wschodu. Rodziła mnie matka w bólach. Buddyjscy mnisi wierzą, że co kilkadziesiąt lat ziemię nawiedza cudowne wcielenie Buddy… Nie mnie osądzać świat. Za to na swój sposób opisuję cudowność ludzkiego świata. Pan Janusz Kondratowicz w wojenny czas to pięknie zauważył: Gdy zapłonął nagle świat, bezdrożami szli przez śpiący las. Równym rytmem młodych serc, niespokojne dni odmierzał czas. Gdzieś pozostał ognisk dym, dróg przebytych kurz, cień siwej mgły … Tylko w polu biały krzyż nie pamięta już, kto pod nim śpi … Jak myśl sprzed lat, jak wspomnień ślad, wraca dziś pamięć o tych, których nie ma. Żegnał ich wieczorny mrok, gdy ruszali w bój, gdy cichła pieśń. Szli, by walczyć o twój dom, wśród zielonych pól – o nowy dzień. Jak myśl sprzed lat, jak wspomnień ślad, wraca dziś pamięć o tych, których nie ma. Bo nie wszystkim pomógł los, wrócić z leśnych dróg, gdy kwitły bzy.
W szczerym polu biały krzyż nie pamięta już, kto pod nim śpi. W szczerym polu biały krzyż nie pamięta już, kto pod nim śpi. Co im powiedzieć? Fakt, że istnieje tylko świat duchowy, odbiera nam nadzieję, ale daje nam pewność. Chrześcijanin bynajmniej to człowiek nadziei, świadek zmartwychwstania Jezusa. Tym bardziej zatem kiedy będziemy klęczeć w tym tygodniu przed umęczonym Jezusem, uwierzmy polskiej nadziei, iż biały krzyż na szczycie Giewontu w dalekiej Polsce pamiętać będzie po wszelkie czasy- historię człowieka początku trzeciego tysiąclecia nowej ery. I niech się tak stanie.

heroic courage or the way through the passion of Charles Wojtyla

Stanislaw Barszczak, John Paul II Personal History, part second…

Part 3

The door opened off a corridor and there was Pope John Paul II, sitting next to a window, reading his worn-out breviary. With a rigid neck, he had to turn his whole body standing up. And when Dr. Vincent Fortanasce put out his hand to kiss his ring, he shook it with both of his hands, smiling. After a half-hour medical exam with questions to the Holy Father about his growing symptoms, it became “very, very apparent” to the California neurologist, whose specialty is nerve degenerative diseases, that the pope had Parkinson’s disease. He was also suffering cervical arthritis so badly that his stooped neck was nearly locked in one position. The physician figured it was probably from bending over reading the Litany of the Hours in that breviary every day. “But when I talked to him, he asked me why I was there in Rome,” Fortanasce, who shares a medical specialty practice in Arcadia, recalled. “And I told him I was there to work a few weeks at a clinic run by the Order of Malta. ‘But the real reason that I’m here is because I fight for life issues.’” The 70-year-old bioethicist, psychiatrist and board-certified neurologist told the pope how he had been involved in defeating California’s so-called “aid-in-dying” euthanasia proposition in 1992. Now eight years later, his big concern was with biotechnology and the burgeoning stem cell issue, using human embryo cells and cloning to do research. But his medical colleagues and others weren’t listening, which made him feel both utterly frustrated and depressed. Pope John Paul II shook his head as much as he could, observing in Italian that he thought the matter boiled down to eugenics. “He looked at me and he said, ‘Remember one thing. Give without expecting to get anything back,’” Fortanasce recently told The Tidings. “And then he said, ‘Preach without expecting people to necessarily listen.’ And then he followed up and said, ‘The greatest prophets were those who were persecuted because they said what people did not want to hear.’” The pontiff continued in English, speaking in a slow but thoughtful cadence: “To be human, we can expect suffering. And God gave us that suffering for a purpose. Suffering and hardship brings forth character in man. It brings out the best in man’s humanity. It makes an empathetic person. It makes us realistic and less self-centered and helps us because of our experience to want to help others. “Those who never suffered cannot understand human suffering and cannot understand the human person. Nor can they really understand the suffering of the poor or the ill or the old. And they especially cannot understand the place of the unborn. So the unborn are without a voice.” Fortanasce recalls the pope stressing there wasn’t – or shouldn’t be – any conflict between science and the laws of man. In fact, they work together, he pointed out. But humans must realize their limitations and live within them. Because some new scientific advancement is possible, doesn’t mean it has to be carried out. “What he said to me just completely changed my life in that it reinforced what I had believed,” said the Renaissance man, who was a star athlete at Seton Hall University and Yale Medical School and has coauthored more than half-a-dozen books. “I had started to become very, very despondent, you know, because it was so apparent that no matter who I would talk to about these life issues would really listen. They would smile at me and that was about it. They wouldn’t believe that we were actually going to be making clones and we were going to use human embryos and we were going to be experimenting on them.” He also remembers the “tremendous pain” in the pope’s face during the physical examination. At one point, he simply referred to his failing body the same way St. Francis supposedly did as “the poor one.” But there were lots of little grins, too. “He seemed to give me those smiles when I was telling him how severely depressed I was,” the physician confided. “Here I am going to treat him, and he’s treating me, noticing that I am suffering. He’s paying attention to my suffering, and this poor man has cervical radiculopathy [nerve damage], severe Parkinsonism, and he’s worried about me because I’m depressed that nobody will listen to me.” Fortanasce broke up laughing at the memory, still fresh 13 1/2 years later. “You could see the small smiles on either side of his face looking up at me,” he said. “And what I was getting when he was smiling was, ‘Hey, join the club. Nobody listens to me, either.’” After a pontificate lasting 25 years, Pope John Paul II died on April 2, 2005, at the age of 84. The first of two miracles needed for canonization happened to Sister Marie Simon-Pierre in Paris. Upon praying to the popular pontiff, her Parkinson’s disease miraculously disappeared in 2005. We see the paper paper of the Vatican City, Sunday, April 3 – Pope John Paul II died Saturday night, succumbing finally to years of illness endured painfully and publicly, ending an extraordinary, if sometimes polarizing, 26-year reign that remade the papacy. He died at 9:37 p.m. in his apartment three stories above St. Peter’s Square, as tens of thousands of the faithful gathered within sight of his lighted window for a second night of vigils, amid millions of prayers for him from Roman Catholics around the world as his health declined rapidly. People wept and knelt on cobblestones as the news of his death spread across the square, bowing their heads to a man whose long and down-to-earth papacy was the only one that many young and middle-aged Catholics around the world remembered. For more than 10 minutes, not long after his death was announced, the largely Roman crowd simply applauded him. “I have looked up to this man as a guide, and now it is like a star that has suddenly disappeared,” said Caeser Aturi, 38, a priest from Ghana, which the widely traveled pope visited in 1980, on a continent where the Roman Catholic church grew sizably under his reign. He was born Karol Wojtyla on May 18, 1920 in Wadowice, Poland. He was 84 years old. Beauty will save the world, John Paul spoke in Vienna. Hospitalized twice since Feb.1 and suffering for a decade from Parkinson’s disease, John Paul’s health hit its last crisis on Thursday, when the Vatican announced that a urinary tract infection had caused a high fever and unstable blood pressure. In the next day, his kidneys and cardio-respiratory system began to fail. On Saturday morning, his chief spokesman, Dr. Joaquín Navarro-Valls, announced grimly that the Pope had begun to fade from consciousness. His last hours were spent, Dr. Navarro-Valls said in a statement early on Sunday, by “the uninterrupted prayer of all those who surrounded him.” At 8 p.m. Mass was celebrated in his room, the statement said, and he was administered the final Catholic rite for the sick and dying for the second time, having already received it on Thursday. He was surrounded at his death by a close circle of aides from Poland: his two personal secretaries, Archbishop Stanislaw Dziwisz and Monsignor Mieczyslaw Mokrzycki; Cardinal Marian Jaworski, Archbishop Stanislaw Rylko; the Rev. Tadeusz Styczen, as well as three Polish nuns who have long worked in his residence. His personal doctor, Renato Buzzonetti, two other doctors and two nurses were also there. After a doctor certifies his death, tradition calls for the Vatican camerlengo, Cardinal Eduardo Martinez Somalo, who will run the Vatican until a new pope is chosen, to call out his baptismal name three times. He then strikes the pope’s forehead with a silver hammer to ensure he is dead. The hammer is then used to destroy the papal ring, the symbol of his authority. The Vatican said the body of John Paul II would lie in state at St. Peter’s Basilica no sooner than Monday. The Italian news agency ANSA reported that his funeral – to be attended by leaders from all over the world – was expected no sooner than Thursday. In the last few weeks before his death, he deteriorated to the point where he seemed, as his spokesman once said, to be “a soul pulling a body” – an example, his supporters said, of the dignity of old age and the value of suffering. Some critics said it was a symbol of a papacy in need of rejuvenation. In his last public appearance, from his window on Wednesday, he looked weak and gaunt, unable to pronounce a blessing to the crowd. Still recovering from a tracheotomy on Feb. 24, a pope known for his great ability as a communicator could hardly speak. From his home country of Poland, to Africa, Asia and Latin America, world leaders and ordinary people alike reacted both in sorrow and some relief that the pope’s long suffering had finally ended. There are more than a billion Roman Catholics worldwide. “The world has lost a champion of human freedom and a good and faithful servant of God has been called home,” President Bush said at the White House. “Pope John Paul II was himself an inspiration to millions of Americans and to so many more throughout the world.” In 1978, he came to office as a fit and handsome 58-year-old, blessed with a charisma, intellectual vigor and energy that took him to 129 foreign countries as the pulse of the Catholic Church moved away from an increasingly secular Europe to Africa, Asia and Latin America. He served either the second or third longest of any pope, depending who did the counting, in the nearly 2,000-year history of the papacy. A Pole chosen as the first non-Italian pope in 455 years, he transformed the papacy into a television-ready voice for peace, war and life, from the womb to the wheelchair. He also reached beyond religion into human rights and politics, encouraging his fellow Poles and other Europeans to reject Communism. Many historians say he deserves part of the credit for the subsequent collapse of the Soviet Union. Even as his own voice faded away, his views on the sanctity of all human life echoed unambiguously among Catholics and Christian evangelicals in the United States on issues from abortion to the end of life. He died just two days after Terri Ann Schiavo, the brain-damaged Florida woman whose supporters cited the pope’s teachings in long court battles with her husband, who won the right to remove her feeding tube. On Wednesday, the pope was himself fitted with a nasal feeding tube. “This pope will have a place in history,” Giancarlo Zizola, an Italian Vatican expert, said Saturday after his death. “Not just for what he is glorified for now, for attracting the great masses, as a sporty pope — this won’t last. Not even the fall of Berlin Wall, the defeat of communism, because he himself said it would destroy itself. “But he will be remembered for the seeds he laid,” he added. “He will be remembered for his great favoring of dialogue between different religions, for the culture of peace, and the courage to speak against wars. For having saved the values of the West from the West itself. And the human form he gave to the papacy. It is not negative or positive: it is a complete pontificate.” John Paul’s detractors were often as passionate as his supporters, criticizing him for what they said was tradition-bound papacy in need of a bolder connection with modern life if the church wanted to bring back to the faith people in more secular Western nations. “The situation in the Catholic Church is serious,” Hans Kung, the eminent Swiss theologian, who was barred by the pope from teaching in Catholic schools because of his liberal views, wrote last week in an open letter to several European newspapers. “The pope is gravely ill and deserves every compassion. But the church has to live.” “In my opinion, he is not the greatest pope but the most contradictory of the 20th century,” he added. “A pope of many, great gifts, and of many bad decisions.” Among liberal Catholics, he was criticized for his strong opposition to abortion, homosexuality and contraception, as well as the ordination of women and married men. Though he was never known as a strong administrator of the dense Vatican bureaucracy, he kept a centralizing hand on the selection of bishops around the world and enforced a rigid adherence to many basic church teachings among the clergy and Catholic theologians like Dr. Kung. But he defied easy definition: For all his conservatism on social and theological issues, he was decidedly forward looking – too much so even for some cardinals – on the delicate question of other religions.
While never veering from his belief that Jesus Christ alone was capable saving the souls of human beings, he reached out tirelessly to other faiths, becoming the first pope to set foot in a synagogue, in Rome in 1986, as well as in a mosque, in Damascus, Syria, in 2001. And, as attention turned to who might be the next the pope – would he be old or young; conservative or liberal; Italian, South American or African? -most experts said John Paul-like charisma would no longer be optional. He was a most public man: traveling, bear-hugging, chatting and preaching the value of love with a warmth that belied his often-doctrinaire positions on church issues. “He came across in some ways as a regular guy,” said Michael Walsh, a British biographer of the pope and a former Jesuit priest. “Famous for looking at his watch. What pope looks at his watch? In Britain we’re proud that he used to wear Doc Martin boots. He would watch football, drink a glass of wine.” Though the next nine days will be devoted to praising and burying John Paul II – he will likely be interred aside other popes inside the subterranean grottoes at St. Peter’s Basilica – the ancient institution of the Roman Catholic Church will soon turn toward the future and the selection of the next pope. No sooner than 15 days after his death, and no later than 20, most of the 117 voting members of the College of Cardinals will meet in secrecy below the frescoes of Michelangelo in the Sistine Chapel to decide who will inherit the seat of St. Peter. So, Elvis Presley musician was drafted into the Army. He was never the same. It was a dark period during which he lost his mother and began the journey to drug addiction that likely ended his life. Scientists now know why people with autism don’t like to be touched. An Italian medical professor argues that Pope John Paul II didn’t just simply slip away as his weakness and illness overtook him in April 2005. Intensive care specialist Dr. Lina Pavanelli has concluded that the ailing Pope’s April 2 death was caused by what the Catholic Church itself would consider euthanasia. She bases this conclusion on her medical expertise and her own observations of the ailing pontiff on television, as well as press reports and a subsequent book by John Paul’s personal physician. The failure to insert a feeding tube into the patient until just a few days before he died accelerated John Paul’s death, Pavanelli concludes. Moreover, Pavanelli says she believes that the Pope’s doctors dutifully explained the situation to him, and thus she surmises that it was the pontiff himself who likely refused the feeding tube after he’d been twice rushed to the hospital in February and March. Catholics are enjoined to pursue all means to prolong life…

Conclusion

The medical aspects of the Pope’s final days are clearly difficult to verify from afar, and the Vatican is convinced that the actions of the both its doctors and its Pope were in absolute good faith. Of course, medical opinions can often vary. So too can those on bioethics. Not least, the long illness of John Paul II – and the realities of modern medicine – may force the cardinals to confront an uncomfortable and historic change: whether the next pope should be forced to retire after a certain age. But what did Karol Wojtyla leave in his will? The spiritual work is enormous, but the world goes its way. We see, once again, the rise of openly expressed white supremacy in America. We see growing anti-migrant sentiment in Europe, growing anti-Muslim sentiment in India, growing chauvinism in China, Turkey, Myanmar. And in Pakistan, quite literally the “land of the pure”, we see a murderous attachment to purity so pronounced that no human being is pure enough to be safe… “Bonanza” is an American western television series that ran for 14 seasons from 1959 to 1973, making it the second longest running western series of all-time. The shows title, “Bonanza” refers to a term used by miners meaning a large vein or deposit of ore. The series is sometimes called “Ponderosa”, because of the show following the life of the Cartwrights who live on a 600,000-acre piece of land called the Ponderosa. I’m calling here a few quotes from this series for a better human memory. Adam Cartwright: Let’s go back to the Ponderosa, Pa. This isn’t any of our affair. Ben Cartwright: We can’t ignore the rest of the world. We’re the only stabilizing influence in the country. Deputy Sheriff: I’ll swear you in. Do you?Eric ‘Hoss’ Cartwright: I do. Deputy Sheriff: You are. Ben Cartwright: Feast thine eyes on a sight that approacheth heaven itself.
Adam Cartwright: You been to a lotta places and you’ve seen a lotta things, Pa, but you never seen or been to heaven. Ben Cartwright: Well, maybe I never been to heaven… but heaven is gonna have to go some to beat the thousand square miles of the Ponderosa. Adam Cartwright: As long as it’s ours, as long as we keep it in Cartwright hands…Ben Cartwright: Know anyone that could take it away from us, son? Ben Cartwright: You and your education. Adam Cartwright: Education is progress! Now what have you got against it?Ben Cartwright: I don’t have anything against education – as long as it doesn’t interfere with your thinking! Ben Cartwright: Hey, Joe, do you know the difference between a table and an ottoman? Joseph ‘Little Joe’ Cartwright: Sure I do. Ben Cartwright: Then take your feet off the table! (Hoss rolls his eyes) Eric ‘Hoss’ Cartwright: He’ll never learn to do that…So, history, and a love also, is so apt to surround her heroes with an atmosphere of imaginary brightness. Because they are authorities, it seems sometimes that the world is not moving forward. So, I still imagine a bloodbath. I imagine fleeing. I imagine leaving loved ones behind. This is because I continually do writing ‘Brexit West’, like the last Mohican, who’s dragging the limits of Rome’s ‘limes’ far to the east. I am a priest and a catholic father, and so hope is no longer a luxury for me, it is the most fundamental requirement of my job. As a traveler and observer of the modern world, I’m not a drug smuggler. I’m clean of of it. I am still singing to you about this era of humanity, in order to support the number of people, including anonymous ones, that we have to support. So, come in the boy’s way …Here am I counting on the eyes of readers who are a camera … they can see more details of the world. Where are the flowers from those years, where tombs from those years. I have sown flowers for these years, and the boys went on a soldier’s fate. One day I personally saw the main characters of this world. Strength before reason. I saw a radical man. he wants the sun to run around the earth. Then I saw an humanist who wants simplicity of man. After that one’s like a Dionysian hero, he wants coarseness and joy for the world. …It should be remembered that men always prize that most which is least enjoyed.
Though, for the world and mankind it has been given the only sign, namely – the sign of hearing human…Jesus Christ. Europe is fattening now. But the history of the world is still human Asia with. I live live in Europe. And see I the rise of the West. So, I am still singing to you about this era, and show you the cross of Christ, the symbol of the resurrection of man and the mercy of God. You imagine Polish highlanders, every day at 9.37 pm they make a light on top of the mountain above the city. This is a cross over Polish Zakopane City, which illuminates any darkness of the history of the homeland of John Paul the Great a strong light with. The sleeping knight rests firmly there, on the ridge rock from millions of years ago. And in this era of history no longer anonymous. ‘The powerful knight of Asia’ could be called. From a visible distance he’s being seen, on the entire land in the third millennium of the new era.
how the king of this land prepared for the funeral, and simultaneously as the king carced from the granite of the human body and ‘the bloody’ spirit that is circling over this land, he remains about the virtues of this land always. ‘People, I am with you forever,’ as if the knight spoke at last. A sleeping knight, already for a hundred years, he is with a cross on his face, that was made by the inhabitants of this land. ‘Do not hesitate, open the door to Christ.’ Every trail has its end, and every calamity brings its lesson! Hence the white cross on top of Giewont mountain will resemble the history of the beginning of the third millennium of the new era for all times. So,the white cross on the Tatra mountains and
on the top of Giewont, he will certify the history of man, the beginning of the third millennium of the new era. So, the John Paul evidently injured some people during his pontificate, but he did more good. He became for believers saint. I’ve heard it said that there are men who read in books to convince themselves there is a God. But met I the Holy Father personally and at the time of my life I saw God. That’s enough. Then, I would say, my day has been too long. In the morning I saw the sons of Poland happy and strong; and yet, before the sun has come, have I lived to see the last warrior of the wise race of the People. He said to me: – No! You stay alive! Submit, do you hear? You’re strong, you survive. You stay alive, no matter what occurs! I will find you. No matter how long it takes, no matter how far, I will find you…You are young, and rich, and have friends, and at such an age I know it is hard to die! The gifts of our colors may be different, but God has so placed us as to journey in the same path. So, my boy you imagine, when the world suddenly blazed, they were walking pathless tracts, through sleeping woods. With steady rhythm of young hearts, turbulent days were measured by time. Smoke of bonfires was left somewhere behind, as was dust of traveled roads, As was shadow of grey fog. Only white cross in the fields, doesn’t remember anymore, who sleeps beneath it. Like a thought from a past, Like a trace of memories, today comes back a memory of those, that are no more. Evening darkness bid them farewell When they were moving into battle, When the song was fading. They were walking to fight for your home, Among the green fields, to fight for new day. Like a thought from a past, Like a trace of memories, today comes back a memory of those, that are no more. Because fate helped not everyone to return from forest paths, when lilacs were blooming. White cross in the middle of nowhere, doesn’t remember anymore, who sleeps beneath it. White cross in the middle of nowhere, doesn’t remember anymore, who sleeps beneath it. So, you must believe in an even better time, as if he continued to talk to me. (We would love to hear from you)

The Pope is deadly ill

Stanislaw Barszczak, John Paul II Personal History
(in citing the history of the illness of John Paul relied I on messages taken only by the Internet and so not fully reliable; for repetition in the descriptions of the ‘John Paul’s journey through suffering and pain’, I apologize to the readers, author)

Introduction

Pope John Paul II entered the papacy in 1978 as an avid sportsman, enjoying hiking and swimming. The 58-year-old was extremely healthy and active for his age, jogging in the Vatican gardens to the horror of Vatican staff, who informed him that his jogging could be seen by tourists climbing to the summit of the dome of St. Peter’s Basilica. The pope’s response, according to media reports, was “so what?” When the cost of installing a swimming pool in his summer residence was queried by cardinals, John Paul joked that it was “cheaper than another conclave”. John Paul’s obvious physical fitness and looks earned much comment in the media following his election, which compared his health and trim figure to the poor health of John Paul I and Paul VI, the portliness of Pope John XXIII and the constant claims of ailments of Pius XII. The only modern pope with a keep-fit regime had been Pope Pius XI (r: 1922-1939) who was an avid mountain climber. An Irish Independent article in the 1980s labelled John Paul “the keep-fit pope”. However, after over twenty-five years on the papal throne, two assassination attempts (one of which resulted in severe physical injury to the Pope), and a number of cancer scares, John Paul’s physical health declined. The 1981 assassination attempt was costlier to his overall health than was generally known by the public at the time. Rushed to the Agostino Gemelli University Polyclinic to undergo emergency surgery, he experienced profound bleeding leading to a dangerous fall in blood pressure and to cardiac arrest, which was however successfully defibrillated. He received the Anointing of the Sick (formerly known as “Last Rites”). Despite difficulties with extensive blood transfusions, which are speculated to have transmitted cytomegalovirus (CMV) infection, surgery was eventually successful. The bullet had passed completely through the body, puncturing the intestines and necessitating a colostomy. Seven weeks later, discussions were held about reversing the colostomy and eight of nine doctors voted against it, arguing the Pope was still too weak from the CMV infection. Saying “I don’t want to continue half dead and half alive”, the Pope effectively overruled his physicians and the reversal was done successfully on August 5, 1981. Despite the shooting and the complications during recovery, John Paul remained in good physical condition throughout the 1980s, and remained active as well.

Part 1

Everyone is aware of the fact that in his later years, John Paul II became a victim of Parkinson’s disease. It is a kind of ailment that results in the loss of cells from a particular region of the human brain. This region is responsible for the production of dopamine and is known as substantia nigra. The lack of dopamine directly affects the nerves that are responsible for activity and movement so that the patient becomes physically unstable. This disease was first identified by James Parkinson in the year 1817 and that is why the ailment is named so. It was quite unfortunate that such a reverential individual like Pope suffered from this disease in his old age. The main problem faced by people close to the Pope was that it was a disease which neither had a sure cure method nor did anyone know the actual cause of it. Since it is almost impossible to find out the actual reason behind the death of the brain cells, there was no way this crisis could have been avoided. Usually, in these cases, the patient does not experience any prominent symptoms in the initial stage. It is only when almost 80% of the brain cells have been damaged that the symptoms and problems start becoming apparent. But, by then, it often becomes too late. The same thing happened with John Paul as well. When it was found out that he was actually suffering from it, there was no way he could have been saved. Pope John Paul II was 73 when the diagnosis revealed that he had Parkinson’s disease. The year was 1993, you imagine. It was quite ironical that the man who had travelled extensively to different parts of the world in order to teach his sermons and had been an athlete in his youth became crippled and had extreme difficulty in moving from one place to another. His speech was also hampered so that he could no longer speak in a normal manner. But, even during this period, he tried to bring the attention of the world to Parkinson’s disease and searched for a possible cure. He also met several representatives of different Parkinson’s disease service organizations. The Vatican administration, at first, did not accept that Pope was indeed suffering from the disease. It was Dr. Gianfranco Fineschi, an orthopaedic surgeon of Italian origin who first revealed the truth which was later confirmed by the Vatican administration in 2003. John Paul battled with the ailment for as long as 12 years. Finally, it was a urinary tract infection that took his life and he breathed his last on the 2nd of April, 2005. So, during the 1990s John Paul’s health began to decline. A benign intestinal tumor was removed in 1992; he experienced two falls in 1993 and 1994 which dislocated his shoulder and broke his femur respectively; and he underwent an appendectomy in 1996. In December 1995, he had to suspend his urbi et orbi blessing on Christmas Day after a dizzy spell. In 1996 Pope John Paul II’s appendix was removed in a 50-minute operation that his doctors said found no traces of any new or serious ailment. Dr. Francesco Crucitti, chief surgeon for the Pope’s medical team, told reporters that the operation had revealed no secrets about the 76-year-old Pope’s health, which has been the subject of intense speculation and concern since it was announced a month ago that he was going into the hospital. Dr. Crucitti again rebutted reports of another tumor, similar to one removed from the Pope’s colon four years ago. ”He has never had any other growth, never,” Dr. Crucitti said. ”It was exactly what the pre-operative tests showed.” He added, ”We have always told the truth.” After the operation this morning, a spokesman said, the Pope awoke from anesthesia asking, ”How did it go?” He also asked one of the Polish nuns who attend to him at Gemelli hospital here to read him a copy of the Vatican’s official health bulletin before it was released to the press, said the spokesman, Joaquin Navarro-Valls. According to his doctors, the Pope, who is expected to remain in the hospital until the end of the week, came out of surgery as calmly as he had gone into it. ”When he came round, he greeted everybody and thanked them,” Dr. Crucitti said. ”He was tranquil throughout.” In a medical bulletin three weeks ago, the Pope’s doctors said he suffered from a recurring inflammation of the appendix, which explained the three bouts of intestinal fever that have stricken the Pope this year, as well as periodic spasms of pain. In a medical bulletin issued today, the doctors said they had found ”transmural appendicitis with evidence of fibrosis established from preceding inflammatory episodes.” Transmural appendicitis means inflammation of the appendix extending through the wall of the organ. Fibrosis is the formation of fibrous tissue, presumably scarring from the past episodes. Neither the report nor the doctors today addressed the persistent trembling of his left hand – a symptom of what the Vatican has recently confirmed is a neurological problem, and has never denied might be Parkinson’s disease. On the day before his admission to the hospital, as the Pope celebrated a three-hour Mass on St. Peter’s Square, the trembling struck many people as more severe than usual. ”This is not my field,” Dr. Crucitti said in response to a barrage of questions from reporters about the Pope’s tremor. Doctors described the operation, which began 50 minutes after he entered the operating room and ended at 8:40 A.M., as a classic appendectomy, which they said proceeded without any complications. In the course of the surgery, doctors also cleared up adhesions, or tissues that stick together, that are often the result of previous surgery. This was the Pope’s sixth visit to the Gemelli Polyclinic, a hospital attached to the medical faculty of Catholic University, where he has undergone abdominal surgery three times – twice after he was wounded in an assassination attempt in 1981 and again in 1992, when doctors removed a tumor the size of an orange, described then as on the verge of turning malignant. In the last two weeks, the Italian press has repeatedly questioned the diagnosis of appendicitis, suggesting a Vatican cover-up of the Pope’s real ailment. After one of his attacks of intestinal fever last summer, the Pope underwent a CT scan, which the Vatican said concluded that he was not suffering from any recurrence of a tumor. But in that same medical bulletin came the first confirmation that the Pope does suffer from a neurological disease, when his doctors used the word ”extrapyramidal” to describe the cause of the trembling in his left hand. Besides the tremor, which first appeared more than two years ago, the Pope also walks with an increasingly slow and stiff step; his shoulders stoop and his face at times takes on a blank expression. All of this can be symptoms of Parkinson’s, a disease relatively common among elderly people that affects the ”extrapyramidal” areas of the brain, which help control movement. Mr. Navarro-Valls has never denied various reports this fall explicitly linking the word ”extrapyramidal” to Parkinson’s disease. But even if the Pope does have Parkinson’s disease, it is not clear how quickly it is progressing, and whether it will affect his activities. Although he has already slowed down considerably since the early years of his papacy, when his constant travel and love of physical exercise earned nicknames like ”the pilgrim Pope” and ”God’s athlete,” he is still capable of showing remarkable stamina. He has four trips on his calendar for next year, including a 10-day journey to Poland.

Part 2

Doctor confirms Pope John Paul has Parkinson’s on January 3, 2001. For the first time, a person in a position to know has acknowledged that Pope John Paul II is suffering from Parkinson’s disease. “The numerous operations he has undergone and the Parkinson’s disease have caused him great suffering,” said Gianfranco Fineschi, an orthopedic surgeon who operated on the pope in April 1994 when he broke his right leg in a fall in his apartment. Tired and suffering the effects of several operations, the 80-year-old pope “should slow down and take a rest,” Fineschi said in an interview with an Italian news magazine. Fineschi acknowledged that such an admonishment to the determined pontiff was probably “useless.” “Every time he leaves for a trip or he wears himself out during a public appearance, I fear for him,” Fineschi was quoted as saying. The pope’s tremulous left hand, rigid facial expressions and shuffling gait have become increasingly noticeable over the past several years, leading outside medical experts to speculate that he had Parkinson’s. Neither the Vatican nor, until now, his doctors had publicly confirmed the commonly held perception. The closest the Vatican came such a statement came in October 1996, when papal spokesman Joaquin Navarro-Valls said John Paul’s symptoms were the result of an “extrapyramidal syndrome,” a term that applies to a group of neurological disorders including Parkinson’s. John Paul’s stamina and courage have brought him additional respect and compassion as he has continued his travels and involvement in world affairs despite his physical difficulties. The pontiff looked especially frail and tired at this year’s Christmas ceremonies at the Vatican. He canceled a planned rest at the papal vacation residence in the Alban Hills south of Rome so he could give a quick wave and greeting daily from his window to the thousands of people who gathered in St. Peter’s Square during the holidays. Over the past year, special Jubilee events to mark the millennium added to the pope’s official functions, Masses and audiences, an effort that has clearly strained him. “The Holy Father has a powerfully muscular body, like that of a swimmer, but without the help of God he wouldn’t have been able to maintain such activity,” ANSA quoted Fineschi as saying.
Every time the pope misses a scheduled appearance, Italian newspapers are full of speculation about his health and longevity — and possible successors. Last January, Karl Lehmann (died 2018, author’s underlines), a prominent German bishop, suggested that the pope might consider retiring if he felt his health was impeding his role as leader of the world’s 1 billion Roman Catholics. The Vatican vehemently denied the pope had any such intention.
Once a vigorous athlete who loved skiing, soccer and hiking, John Paul has had more than his share of physical trials. He was shot in the abdomen and left hand in an assassination attempt in St. Peter’s Square in May 1981. In July 1992, he underwent surgery to remove a tumor from his intestine; in 1993, he dislocated his right shoulder; in 1994, he broke his leg; and, in 1996, he had an appendectomy.Outside medical experts have often speculated on the health of Pope John Paul II, 80, who has appeared increasingly frail. As we mentioned an orthopaedic surgeon confirmed in 2001 that Pope John Paul II was suffering from Parkinson’s disease, as international observers had suspected for some time; this was acknowledged publicly by the Vatican in 2003. Despite difficulty speaking more than a few sentences at a time, trouble hearing and severe osteoarthrosis, he continued to tour the world, although rarely walking in public. Some of those who met him late in his life said that although physically he was in poor shape, mentally he remained fully alert. However, that claim was disputed by among others Rowan Williams, the Archbishop of Canterbury, and Mary McAleese, the President of Ireland, in their accounts of meetings with him in 2003. After John Paul II’s death, Williams told The Sunday Times of a meeting with the Pope, during which he had paid tribute to one of John Paul’s encyclicals. According to Williams, John Paul II showed no recognition. An aide whispered in the pope’s ear, but was overheard reminding John Paul about the encyclical.[citation needed] However the Pope still showed no recognition. Papal critic John Cornwell claimed that, after Williams and his entourage left, the Pope turned to an aide and asked “tell me, who were those people?” According to Cornwell, Mary McAleese told the British Catholic newspaper The Universe of a visit as President of Ireland to John Paul where he struggled to talk about the Irish College in Rome, where Irish seminarians in the city are trained and to which the Pope prior to his election had often travelled. “He wanted to be reminded of where the Irish College was, and when he heard that it was very close to St. John Lateran’s basilica he wanted to be reminded where that was too.” On 1 February 2005, the Pope was taken to the Gemelli Hospital suffering from acute inflammation and spasm of the larynx, brought on by a bout of influenza. He was released, but in late February 2005 he began having trouble breathing, and he was rushed back. A tracheotomy was performed, allowing him to breathe more easily, but limiting his speaking ability, to which he reacted with evident frustration during a failed attempt at public speaking from the window of the hospital ward. On Palm Sunday (20 March 2005) the Pope made a brief appearance at his window and silently waved an olive branch to pilgrims. Two days later there were renewed concerns for his health after reports stated that he had taken a turn for the worse and was not responding to medication. By the end of the month, speculation was growing, and was finally confirmed by the Vatican officials, that he was nearing death. He was not rushed to the hospital again, however, and equipment for medical monitoring was brought to his residence in the Vatican, where he was followed by a team of top physicians. He developed sepsis and multiple organ failure, and died in his apartment on 2 April 2005 at 84 years and 319 days of age, 46 days before his 85th birthday. The Pope was the third-longest serving Pope ever in history, after the first Pope St. Peter and Pope Pius IX. He died after 26 years and 162 days of papacy. He was buried in presence of millions on 8 April 2005.(the text will be continued)

Jesus’ invitation his home

Stanislaw Barszczak, ‘Proto-Evanglion for Jacob’
(continuation)

part 3
And you remember, Mary Magdalene was shown to me. When she went upstairs to dress, and looked into upper room, she noticed with joy that it was one of her good days, and that she was in complete possession of all her forces, she needed this so for what lay before her, she was conscious of external composure and free grace in her movements. Deliberately she shrouded the light in her eyes, but it shone against her will in the faintly perceptible smile, Jesus bent down to us and murmured his eyes. He positively forgot where he was, and not even hearing what was said, he could not take his eyes off the marvelous portrait. It was not a picture, but a living, charming woman, with black curling hair, with bare arms and shoulders, with a pensive smile on the lips, covered with soft down; triumphantly and softly she looked at him with eyes that baffled him. She was not living only because she was more beautiful than a living woman can be, Jesus spoke that with a break. I must ask what it is you want of me? What can I want, Mary of Magdala replied. -All I can want is that you should not desert me, as you think of doing, she said understanding all he had not uttered. But that I don’t want; that’s secondary. I want love, and there is none. So then all is over… Without knowledge of what I am and why I am here, it is impossible to live. I cannot know that, I cannot live either. In infinite time, in infinite matter, in infinite space, is formed a bubble organism, and that bubble lasts a while and bursts, and that bubble is me, Maria of Magdala said. -What am I coming for? I repeated, looking straight into her eyes. You know that I have come to be where you are, I said; I can’t help it. Then Mary put both her hands on my shoulders and gazed at me long, with a deep look of ecstasy and yet searchingly. She scrutinized my face to make up for the time she had not seen me. She compared the image her fancy painted of me, I believe incomparably finer than, and impossible in actual existence, with my real self. Master, I didn’t know you were going. What are you coming for? she said, letting fall the hand… And irrepressible delight and eagerness shone in her face. What am I coming for?” I repeated, looking straight into her eyes. You know that I have come to be where you are, I said, I can’t help it. And the disciples saw it. Mary of Magdala smiled, and her smile was reflected by him. She grew thoughtful, and he became serious. At this time reasoning kept him from seeing what he should and should not do. Yet when he did not think, but lived, he constantly felt in his soul the presence of an infallible judge who decided which of two possible actions was better and which was worse; and whenever he did not act as he should, he felt it at once. Suddenly John turned to Jesus, he bent his head, as though he would have fallen at his feet, and in his eyes there was nothing but humble submission and dread. ‘I would not offend you’ his eyes seemed every time to be saying, ‘but I want to save myself, and I don’t know how. -There can be no peace for us, only misery, and the greatest happiness, Jesus said. We are all created to be miserable, and that we all know it, and all invent means of deceiving each other. And when one sees the truth, what is one to do? So, my life now, my whole life apart from anything that can happen to me, every minute of it is no more meaningless, as it was before, but it has the positive meaning of goodness, which I have the power to put into it. I felt that was I myself and did not wish to be anyone else. I only wished now to be better than I had been before a second. I soon felt that the fulfillment of my desires gave me only one grain of the mountain of happiness I had expected. Thomas spoke to us after a supper. This fulfillment showed me the eternal error men make in imagining that their happiness depends on the realization of their desires. -You do things in order to enrich yourselves, Jesus continued his word. Love is always simply itself, both as a subtle affirmation of life and as the highest passion; love is our sympathy with organic life. Friends we shall never be, you know that yourself. Whether we shall be the happiest or the wretchedest of people- that’s in your hands. Enjoyment lies in the search for truth, not in finding it. -Just think! This whole world of ours is only ‘a speck of mildew’ sprung up on a tiny planet, yet we think we can have something great – thoughts,, actions! They are all but grains of sand, Jesus said. In all human sorrow nothing gives comfort but love and faith, and that in sight of my compassion no sorrow is trifling. Love them that hate you, but you can’t love them whom you hate. Love those you hate you. It is heavenly, when I overcome my earthly desires. But nevertheless, when I’m not successful, it can also be quite pleasurable. You know, I liked fishing and seemed to take pride in being able to like such a stupid occupation. The pleasure lies not in discovering truth, but in searching for it. Jesus spoke not only naturally and intelligently, but intelligently and casually, without attaching any value to his own thoughts, yet giving great value to the thoughts of the one he was talking to. Judas was saying what of late he had really been thinking. He saw death and the apprroach of death in everything; but the work he had begun interested him all the more. And Judas got up to fetch a table, and, as he passed, his eyes met Jesus’s. He felt for him with her whole heart, the more because he was pitying him for a suffering of which he was himself the cause. If you can forgive me, forgive me, said his eyes, I am so happy. Yes, Jesus eyes responded, and he took up his hat. But he was not destined to escape. Then Judas went out. After all, he had to live his life somehow, til death came. Everything for him was wrapped in darkness; but just because of the darkness, feeling his work to be the only thread to guide him through the darkness, he seized upon it and clung to it with all his might. All that day Judas had had the feeling that he was playing in the theatre with actors better than himself and that his poor playing spoiled the whole thing. So he lived, not knowing and not seeing any chance of knowing what he was and for what purpose he had been placed in the word… Jesus but gave another word. -The whole system of culture, the chief element in the condition of people, must be completely transformed. Instead of poverty, general prosperity and content; instead of hostility, harmony and unity of interests. In short, a bloodless revolution, but a revolution of the greatest magnitude, beginning in the little circle of our district…- It’s all the same to me, Mathew said after a while. I should like cabbage soup and porridge better than anything; but of course there’s nothing like that here. There are no conditions to which a person cannot grow accustomed, especially if he sees that everyone around him lives in the same way. But everything intelligent is so boring. You know, there are as many minds as there are heads, then there are as many kinds of love as there are hearts. Every heart has its own skeletons. The last supper is over. The last supper is over. We went out to the garden to breathe fresh air. Various thoughts of Jesus were in our heads. Whatever our fate is or may be, we have made it and do not complain of it. What a strange illusion it is to suppose that beauty is goodness. If goodness has causes, it is not goodness; if it has effects, a reward, it is not goodness either. So goodness is outside the chain of cause and effect. Blessed are the peacemakers; theirs is the kingdom of heaven. A mother and Jesus. The strange feelings that had been roused by their conversation. It hurt her to stir up these feelings, but yet she knew that that was the best part of her soul, and that that part of her soul would quickly be smothered in the life she was leading. She still found no words in which she could express the complexity of her feelings; indeed, she could not even find thoughts in which she could clearly think out all that was in her soul. The place where his mother stood seemed to us a holy shrine, unapproachable. And Jesus had to make an effort to master himself, and to remind himself that people of all sorts were moving about her, and that he too might come there to prayer. I remember Jesus stepped down, avoiding any long look at her as one avoids long looks at the sun, but seeing her as one sees the sun, without looking. He looked at her as a man might look at a faded flower he had plucked, in which it was difficult for him to trace the beauty which he picked and ruined it. But he knew that what bound him to her could not be broken. And she smiled at him, and at her own fears.
Not one word, not one gesture of yours shall I, could I, ever forget…‘You have no heart,’ as if she spoke. But her eyes said that she knew he had a heart, and that was why she was afraid of him. Peter had spoken there: Master, I have discovered nothing. I have only found out what I knew. I understand the force that in the past gave me life, and now too gives me life. I have been set free from falsity, I have found the Master. And you my Master. ‘Where did I get it from?’ Was it by reason that I attained to the knowledge that I must love my neighbour and not throttle him? They told me so when I was a child, and I gladly believed it, because they told me what was already in my soul. But who discovered it? Not reason! Reason has discovered the struggle for existence and the law that I must throttle all those who hinder the satisfaction of my desires. That is the deduction reason makes. But the law of loving others could not be discovered by reason, because it is unreasonable. Somebody said, I’m like a starving man who has been given food. Maybe he’s cold, and his clothes are torn, and he’s ashamed, but he’s not unhappy. But can I believe in all Jesus teaches, we thought, trying himself, and thinking of everything that could destroy our present peace of mind. Itentionally we recalled all those doctrines of Jesus which had always seemed most strange etc. The Creation? But how did I explain existence? By existence? By nothing? The devil and sin. But how do I explain evil?… The atonement?… But I know nothing, nothing, and I can know nothing but what has been told to me and all men. And it seemed to us that there was not a single article of faith of Jesus which could destroy the chief thing, faith in God, in goodness, as the one goal of man’s destiny. Lying on my back, I gazed up now into the high, cloudless sky. Do I not know that that is infinite space, and that it is not a round arch? But, however I screw up my eyes and strain my sight, I cannot see it not round and not bounded, and in spite of my knowing about infinite space, I am incontestably right when I see a solid blue dome, and more right than when I strain my eyes to see beyond it… Jesus for the first time looked at the questions of life and death in the light of the new convictions. Recently I have heard of Nicodemos, who had not chosen his political opinions or his views; these political opinions and views had come to him of themselves, just as he did not choose the shapes of his hat and coat, but simply took those that were being worn. And for him, living in a certain society- owing to the need, ordinarily developed at years of discretion, for some degree of mental activity- to have views was just as indispensable as to have a hat. If there was a reason for his preferring liberal to conservative views, which were held also by many of his circle, it arose not from his considering liberalism more rational, but from its being in closer accordance with Jesus manner of life. Thus, in spite of his solitude, or in consequence of his solitude, Jesus life was exceedingly full. His face was brilliant and glowing; but this glow was not one of brightness; it suggested the fearful glow of a conflagration in the midst of a dark night. But the more intensely he thought, the clearer it became to him that it was indubitably so, that in reality, looking upon life, he had forgotten one little fact- that death will come, and all ends; that nothing was even worth beginning, and that there was no helping it anyway. Yes it was awful, but it was so. The joyful feeling of love and forgiveness of his enemies filled his soul.
We have been being on Gethsemany and we would heard his voice. Father, I’m not living, I’m waiting for a solution that goes on and on being put off. God forgive me everything! There was a feeling the impossibility of struggling… At that instant he knew that all his doubts, even the impossibility of believing with his reason, of which he was aware in himself, did not in the least hinder his turning to God. All of that now floated out of his soul like dust. To whom was he to turn if not to Him in whose hands he felt himself, his soul, and his love? He was afraid of defiling the love which filled his soul… All the diversity, all the charm, and all the beauty of life are made up of light and shade… Judas knew Jesus was there by the rapture and the terror that seized on his heart. He was standing talking to a solder at the opposite end of the ground. There was apparently nothing striking either in his dress or his attitude. But for Judas he was as easy to find in that crowd as a rose among nettles. Everything was made bright by him. He was the smile that shed light all around him… When the storm collapsed over Jerusalem Jesus said last words. Father, forgive them, for they know not what they do…Today you will be with me in paradise. Luke 23:43. Behold your son: behold your mother. My God, my God, why have you forsaken me? I thirst. It is finished. Father, into your hands I commend my spirit. In his Jerusalem world people were divided into two quite opposite sorts. One-the inferior sort: the paltry, stupid, and, above all, ridiculous people who believe that a husband should live with the one wife to whom he is married, that a girl should be pure, a woman modest, and a man, manly, self controlled and firm; that one should bring up one’s children to earn their living, should pay one’s debts, and other nonsense of that kind of things. These were the old-fashioned people. But there was another sort of people: the real people to which all his set belonged, who had above all to be well-bred, generous, bold, gay, and to abandon themselves unblushingly to all their passions and laugh at everything else. So, there had always been people who had willingly entered into illness and madness in order to win knowledge for mankind-and knowledge, having been wrested from madness, became health and, once obtained by heroic sacrifice. its possession and use were no longer conditioned by illness and madness. That was the true death on the cross. Space, like time, gives birth to forgetfulness, but does so by removing an individual from all relationships and placing him in a free and pristine state. Between Pilat and Jesus there had been established those relations, not infrequent in society, in which two persons, while ostensibly remaining on friendly terms, are contemptuous of each other to such a degree that they cannot even treat each other seriously and cannot even insult each one another. Love them that hate you, but you can’t love them whom you hate. Yes, what I know, I know not by reason, but it has been given to me, revealed to me, and I know it with my heart, by faith in the chief thing taught by the friends. So, we understood that, you have to build up thereby that life of the soul which alone is worth living, and which alone is precious to us.(the sun was rising)

Jesus ‘ last supper

Stanislaw Barszczak, ‘Proto-Evanglion for Jacob’(to be continued)

part 3
Jesus said to his disciples: I growing up with my naïve view of life. I delighted in people. For their prayers in the temple were good. There was a compass who showed the degree of their departure from they knew and what now they did not want to know. But I still did not have a chance to do anything. I wanted to see who am I and that’s why am I here. I looked I for a happiness of people. I had the same dreams as other characters in history. So, caused I miracles. The sick people regained health, deaf heard, the blind saw. All people were overjoyed. But I had to live. And everything was hidden in darkness yet. Though knew I everything because I was a god. I came here, you trust me, to be with you now and to be in the place where you are now. I am asking for one thing, I am asking for the right to hope. So, we can be alone the happiest or the most-rude. However, the choice is in your hands. Infinite time and space wakes up a bubble organism. I believe that the time will come when in Rome the bells will be ringing one last time for peace. Although there still can not be peace for us, only poverty and the greatest happiness. We can not escape the infection of love fortunately. You imagine I love mom whom I felt unhappy with, because she loved me so much. Each mother wants life, and got I infected by my passion. Then it was too late. And my mission could not be reversed. So, my word is not about structuring rights. You see, the law comes too late. I fed thousands, there were baskets of fractions. How beautiful it was. But artistic intelligence kills humanity, I ponder. Hence I can not think about you and myself without any reserve on. So, I want to be a smile that would light everything around now. Have the power of life. Let us now talk about values, taking over also negative ideals. Brethren, the kingdom of God is within you. Nothing but the desire to realize it, this is my aim. The civil court is not final. Once day I’ve entered the donkey to the city. And felt I that the best luck was behind me. Beauty is not goodness. We have to do enough in life or not. In order to love, one has to make also a mistake, and the error can be corrected later. From that day the undisputed sense of good is in my power to realize it. So, it still necessary work era. I spoke of the Son of Man who came down to earth. My successors we’ll identify me with anybody else. Sometimes am I shown as an apocalyptic sage. Because it is about the full realization of humanity. The kingdom of heaven is the eye of every man. So, it’s already here on the earth can I be perfect. You know, I show you on the upper realm of every human being. So, let them say, the historical Jesus lived and acted, we have written evidence for it and testify about this. Let them say, Jesus has problems with the earthly power and will be condemned to death for acting against the dignitaries in the Second Temple. These principles of theirs were not rational or good, but they were characterized by unfailing certainty. Jesus heart was torn with grief, that’s why they could be ruthless for him. Earliey they threw him out from Nazareth, his mother saw it. Today, when the world puts permanent human values ​​in the end, such as peace, goodness, beauty, openness and mutual understanding, I’d surely be a sign of opposition to the tough but current clients.
You have to start without taking care of what will happen later … For example, the people of South Africa will place the birth of Jesus in Nazareth, the others – in Bethlehem. I believe that I was born in Galilean village, on the way from Nazareth to Bethlehem, on Palestinian soil. Hence will he be born in the hearts of people for ever. On that holy land, the bells will ring for the peace of the human heart once and for all, so that everyone will be the master of his fate. Though there are diseases yet. Symptoms of the disease are masked manifestations of love, and each disease is a transformed love. Peter, you’d told to me: you are my lord, we do not measure time for weeks. Because Master, here you are. So, I want to describe terrible time in the life of man. As for me, you see, I love freedom above all else in the world, and especially the freedom to choose where am I. You see, all the confusion in the world comes from the imbalance between the volatility of the spirit and the awkwardness, slowness, and inertia of matter. This imbalance is sufficiently justified by the fact that the spirit is not interested in reality: its ferments that trigger revolutions take it by disgust. A ghost that is dead is more odious to the living than, say, for basalts, which at least do not aspire to be spirit and life. The basalts are the remnants of the former reality, which the spirit so far has left behind, so that it no longer considers it a reality; they persist only inertia. Some remember my grandmother. It was her festive cap with white, silk ribbons, and her reddish hair underneath. But that pointed nose, those deep lips, chin protruding, those yellow,translucent, folded hands that could be seen to be cold and stiff, were not hers. It was some strange, wax doll, and in this staging and paying homage to her was something terrifying. I was looking through a mood of the room, as if a real grandmother was about to appear there … She did not show up. She died. Death turned her into a wax figure forever, whose eyelids were so inexorable, so impossibly tightly closed.
You see; my mom love a life. The healthy and simple gifts of life are rarely seen with a just assessment. Most people are undoubtedly too lazy, inattentive, impertinent and spiritually sterilized to judge them fairly. In youth just did I not want to be involved in everyday life, I was too lazy. But probably time passes quickly here – commented Andrew. -Quickly and slowly, as you want, Jesus said. – Actually, I will tell you, it does not pass at all, it is not time at all and it is not life at all – for it, certainly not – Jesus said, shaking his head and reached for the glass again. -Mystery is a vessel of all wishes, hopes, feelings, dreams and possibilities. love in yourself. Because the years pass, Jesus thought about it. -I’ve learned to love the lake of Gennesaret more and more … I think that’s why I preferred the mountains to be more distant. Now I would not like to go there. It seems to me that I would be afraid and ashamed. They mountains are too capricious, incorrect, too diverse. I would feel overwhelmed there. Who do people prefer the monotony of the sea? It seems that those who have too long and deeply penetrated into intricate internal affairs, not to expect at least the outer one above all this one: simplicity… The least important thing is that you have to climb bravely when you go to the mountains, while at the seaside you can relax quietly on the sand. -Or fishing, said Philip. – I know the gaze that pays homage to this country. Health and disease, including all the difference. Man boldly enters into a wonderful variety of toothed, precipitating, precipitous phenomena, to experience his vital forces, which he has not used. But the sight of the simplicity of external things. The sea gives us a rest when we are weary with the inner dimness, Jesus said.
The horrible thing is that it’s impossible to tear the past out by the roots. The question of the religion and her relations to Divinity I have no right to decide, and no possiblity of deciding, maybe I exaggerated in my speech about the destruction of the temple and the forces including the dictatorship of social demands. But the answer has been given me by life itself, in my knowledge of what is right and what is wrong. I lost sense of time, and could not have told whether it was late or early now. Though a change began to come over my work, which gave me immense satisfaction. I would never have said those words if He had known how they would be abused. You see this girl, she served us. You can’t understand it. For you men, who are free and make your own choice, it’s always clear whom you love. But a girl’s in a position of suspense, with all a woman’s or maiden’s modesty, a girl who sees you men from afar, who takes everything on trust, a girl may have, and often has, such a feeling that she cannot even tell what to say. A man lives not only his personal life, as an individual, but also, consciously or unconsciously, the life of his epoch and his contemporaries. So, you know, I wanna wake up in a city, that doesn’t sleep. I said I find your king of the hill, top of the heap. Your small town blues, they’re melting away, don’t make a brand new start of it, in Jerusalem. You always make it there, you make it anywhere. It’s up to you, Jerusalem. I want to wake up in a city, that doesn’t sleep. There was no answer, except the general answer life gives to all the most complex and insoluble questions. That answer is: one must live for the needs of the day, in other words, become oblivious. I don’t allow myself to doubt myself even for a moment. It means too much for me, far more than you can understand, Jesus said. Anything is better than lies and deceit! To some extent should we find some artificial inoculation against the substitutes of love, as with smallpox. On the other hand, one should invent a way of inoculating love, like vaccination. Where love ends, hate begins. You know, I always loved you. So, if one loves anyone, one loves the whole person, just as they are and not as one would like them to be. I can’t think of you and myself apart. You and I are the same to me. That’s the whole aim of roman civilization: to make everything a source of enjoyment. Happy families are all alike; every unhappy family is unhappy in its own way. My grandmother Ann, she had never been able to stand her husband, though not for one minute in their married life had she permitted this to make her unhappy. Only people who are fond of somebody can ever be unhappy. She also had too great a desire to live herself. If she read that the heroine of the story was nursing a sick man, she longed to move with noiseless steps about the room of a sick man; if she read of a member of roman Senate making a speech, she longed to be delivering the speech; if she read of how Joachim had surprised everyone by his boldness, she too wished to be doing the same. But there was no chance of doing anything; and twisting the smooth recycled papirus in her little hands, she forced herself to read. Brethren, do not be so superstitious and do not believe in magical power. I love mom, you heard that. You remember she came to me. I knew she was there by the joy and terror that took possession of my heart… Everything was lit up by her. She was the smile that brightened everything around. Then a family home was created in my mind. The study was slowly lit up as the candle was brought in. The familiar details came out: the stag’s horns, the bookshelves, the looking-glass, the stove with its ventilator, his father’s sofa, a large table, on the table a manuscript-papirus with a father handwriting. As I saw all this, there came over me for an instant a doubt of the possibility of arranging this new life, of which I had been dreaming on the road. All these traces of my life seemed to clutch me, and to say: No, you’re not going to get away from us, and you’re not going to be different, but you’re going to be the same as you’ve always been; with doubts, everlasting dissatisfaction with yourself, vain efforts to amend, and falls, and everlasting expectations, of a happiness which you won’t get, and which isn’t possible for you, Jesus mentioned. Mom sometimes did not know what she feared, what she desired: whether she feared or desired what had been or what would be, and precisely what she desired, she did not know. But as I said always wverything was made bright by her. She was the smile that shed light all around her. You imagine, my mother was only sixteen at time. All the girls in the world were divided into two classes: one class included all the girls in the world except her, and they had all the usual human feelings and were very ordinary girls; while the other class -herself alone, had no weaknesses and was superior to all humanity. Mom was, every time she saw me, making the picture of me in her imagination, incomparably superior, impossible in reality, fit with me as I really was. Forgive me mom, not according to my unworthiness, but according to thy loving kindness, I wanted to tell her then.
There were no other eyes like those in the world. There was only one creature in the world that could concentrate for me all the brightness and meaning of life. It was she. It was Mom. Joseph was a truthful man in his relations with ourself. Joseph was contented and happy in her children, he never interfered with her in anything; I let her manage the children and the house just as she liked. He was incapable of deceiving himself and persuading himself that he repented of his conduct. He could not at this date repent of the fact that he, a handsome, susceptible man of thirty-four, was not about Maria as his wife. The only happy marriages I know are arranged ones. Many families remain for years in the same place, though both husband and wife are sick of it, simply because there is neither complete division nor agreement between them. Joseph and Mary did not know any happiness, especially when they went towards Egypt. Although Joachim was very rich. They’ve got no idea what happiness is, they don’t know that without this love there is no happiness or unhappiness for us- there is no life. -It’s hard to love a woman and do anything, Joseph used to say sometimes. You see, something magical has happened to me as a child, like a dream when one feels frightened and creepy, and suddenly wakes up to the knowledge that no such terrors exist. I have wakened up. -If you love me as you say you do, make it so that I am at peace, mom whispered. Her glance, the touch of her hand, set me aflame at time. I kissed the palm of her hand where she had touched it, and went home, happy in the sense that he had got nearer to the attainment of his aims that evening… When I thought what was I and what I was living for, I could find no answer to the questions and was reduced to despair; but when I left off questioning myself about it, it seemed as though I knew both what I was and what I was living for, acting and living resolutely and without hesitation. But I’m glad you’ll see me as I am. Above all, I wouldn’t want people to think that I want to prove anything. I don’t want to prove anything, I just want to live; to cause no evil to anyone but myself. I have that right, haven’t I? You see now, there was no solution, save that universal solution which life gives to all questions, even the most complex and insolvable: One must live in the needs of the day- that is, forget oneself. But is it really possible to tell someone else what one feels? So, I think that to find out what love is really like, one must first make any mistake and then put it right. And the law of loving others could not be discovered by reason, because it is unreasonable. I remember brother then, Samuel sprinkled some scent on himself, pulled down his shirt-cuffs, distributed into his pockets his pocketknife, and watch with its double chain and seals, and shaking out his handkerchief, feeling himself clean, fragrant, healthy, and physically at ease, in spite of his unhappiness, he walked with a slight swing on each leg into the dining-room… These loaves, pigeons, and two little boys seemed unearthly. It all happened at the same time: a little boy ran over to a pigeon, glancing over at me with a smile; the pigeon flapped its wings and fluttered, gleaming in the sunshine among the snowdust quivering in the air, while the smell of freshly baked bread was wafted out of a little window as the loaves were put out. All this together was so extraordinarily wonderful that I burst out laughing and crying for joy. Samuel grew and the more intimately he came to know younger brother. The thought occurred to him that the power of working for the general welfare was not a virtue but rather a lack of something: not a lack of kindly honesty and noble desires and tastes, but a lack of the power of living, of what is called heart- the aspiration which makes a man choose one out of all the innumerable paths of life. Samuel would have been good always. There are people who, on meeting a successful rival, no matter in what, are at once disposed to turn their backs on everything good in him, and to see only what is bad. There are people, on the other hand, who desire above all to find in a lucky rival the qualities by which he has outstripped them, and seek with a throbbing ache at heart only what is good. I like to be home. Perhaps it’s because I appreciate all I have so much that I don’t worry about what I haven’t got. The memories of home and of the children rose up in my imagination with a peculiar charm quite new to me, with a sort of new brilliance. That world of him own seemed quite new to him now so sweet and precious that he would not on any account spend an extra day outside it, and he made up his mind that he would certainly go back next day. With friends, one is well; but at home, one is better. (home you are)