Przyjaźń

Stanisław Barszczak, świadomość najczystszej miłości.

Dzisiaj na mistrzostwach świata w Kazaniu mecz Polski z Kolumbia o wszystko. Polska zatem bierze udział w codziennych napiętych sprawach naszej cywilizacji. A świat kontynuuje walkę terrorystyczną uciekając się do rozmów na najwyższym szczeblu.
Na codziennym rozmyślaniu czytam zas życie Ojca Pio.
Jego stygmatyzacja pobudziła nie tylko pobożność ludową, ale także ciekawość naukowców. W tym miejscu powiedziałbym, że takie same cuda dzieją się również dzisiaj. I że możecie zobaczyć je własnymi oczyma. Święci chodzą między nami. Stygmatyzacja świata, powiedzmy tak, przede wszystkim zwróciła uwagę kompetentnych władz i stała się sprawą ich odpowiedzialności.
W imieniu papieża Franciszka wczoraj przybył do Częstochowy Arcybiskup Aleppo, przyjeżdżają tutaj również sekretarze z całego ziemskiego globu. Około połowy 1921 r. ktoś puścił pogłoskę, że Ojciec Pio będzie prawdopodobnie przeniesiony; mieszkańcy San Giovanni Rotondo zareagowali na to w sposób buntowniczy. Z drugiej strony, organy codziennej prasy, nie zawsze prawdomownej, przyczyniały się do zwiększania liczby osób, przybywających do miasta w sposób coraz bardziej nie kontrolowany. Tak działo się przed laty. Ale i wczoraj były korki samochodow na szybkiej trasie przecinajacej Czestochowe północ-południe. I chociaż ogromna większość przybywających była pobożna, zachowywała się kulturalnie i była ożywiona wiara, to jednak zdarzały się także akty fanatyzmu i nieroztropne postępowanie ciekawskich.
Każdy człowiek ma aniołów stróżów, święty Pio też. Ojciec Augustyn był jednym z dwóch kierowników duchowych Ojca Pio. A Augustyn to moje drugie ja- stąd jego kontakt z Pio jest mi bardzo bliski, chciałbym to wam z dumą powiedzieć. Przez dwanaście lat korespondencji epistolarnej a następnie przez podejmowane obowiązki w klasztorze, Ojciec Augustyn rozpoczął szczególną rozmowę z świętym Pio, pozwólcie mi tak powiedzieć kochani Ojcowie Kapucyni. Ojciec Pio pisał 21 października 1912 r.: “Ojciec lektor był zawsze moim zwyczajnym kierownikiem duchowym i nikt nie nie zna tak dogłębnie mojego wnętrza, jak on. Uciekalem się do niego bardzo czesto, odkrywając mu mu wszystkie rany mojej duszy bez zastrzeżenia i bez jakiejkolwiek obawy. To było niemożliwe do uczynienia z innymi i ja nie mogłem tego robić. Proszę Cię, abyś mnie nie pytał o powód.”
W tym miejscu pragnę przywołać święte myśli z ich pism, może komuś okażą się pomocne: Modlę się nieustannie, lecz moja modlitwa nigdy nie wzniesie się z tego marnego świata, wydaje mi się, że niebo zamieniło się w brąz, żelazna ręka ciąży na mojej głowie i odpycha mnie dalej, coraz dalej.
Rozstrzasam, wzdycham, płaczę, lamentuję, ale wszystko nadaremnie. Będę to jednak robił tak długo, aż moja biedna dusza złamana bólem i bezsilna podda się Panu. W duszy tylko pustka staje się coraz głębsza, a walka coraz gwałtowniejsza. Burze następują po budzące, spokój każe każe na siebie czekać, każe tylko go pragnąć. Ponieważ wszystko jest postanowione przez najmadrzejszy Porządek i Radę, staram się najwyższym szczytem ducha pogodzić się z tym, wypowiedzieć “Fiat”. Ale kto potrafi odkryć niezmiernie wielkie udręki mego ducha. Mam wrażenie, że umieram w każdej chwili; wydaje mi się, że chwieję się w każdym momencie… jestem poddany próbie wszystkiego. Żyję w wiecznej nocy, a ta noc nie wskazuje na to, by cofnęła gęste ciemności, aby zrobić miejsce jutrzence. Zostawiłem wszystko, aby podobać się Bogu i tysiąc razy oddałbym moje życie, aby przypieczetowac moja miłość do Niego… ale ja po prostu nie mogę znaleźć spokoju w moim nieszczęściu. Kiedy ten dzień zaświta, w którym moja chwała będzie śpiewać mojemu Bogu radosne hymny, a moje serce nie będzie dłużej rozdarte tym okrutnym wyrzutem tego, że nie może Go kochac tak bardzo, jak czuje potrzebe? Kiedy będzie koniec tych wszystkich moich obaw, tych wszystkich tęsknot? Ale niech się dzieje Jego wola! Jakżez wspaniałą rzeczą jest świadomość tego, że żyję zgodnie z rozporządzeniami Pana! Czuję, że moja osoba jest zalana nadludzkim spokojem, chociaż pozostaje w całkowitej ciemności, to oczy mego ducha pośród ciemności są ciagle utkwione w ukochanej Rzeczywistości. Niech płomienie Bożej Miłości spalają w Tobie wszystko to, co nie jest Jezusa. Z nami towarzystwo naszego Świętego i dobrego Anioła, który obarczony swoim krzyzem idzie na Górę Kalwarii. Och, jaki to piękny widok! Widzimy, że bezpośrednio za Jezusem idzie nasza Najświetsza Matka, która w całej doskonałości naśladuje Jezusa obarczona własnym krzyżem. Następnie idą apostołowie, męczennicy, doktorzy, dziewice i wyznawcy. Och, jak święte, szlachetne, majestatyczne, godne poszanowania i drogie jest to towarzystwo! Och, jakżez w nich jest szczera radosc, głęboki głęboki pokój, odważne postępowanie, życie doskonałe! Wiara je ożywia, nadzieja podtrzymuje, miłość rozpala, skromność upiększa, pokuta zdobi.
Sam Jezus, wbrew wszelkiemu brakowi naszych zaslug, włączył nas w to święte towarzystwo.
Powinniśmy boleć, tak, z powodu naszych upadkow, ale z żalem spokojnym, nieustannie ufając Bożemu Miłosierdziu. Niech Jezus będzie zawsze w Twoim sercu, niech Cię zawsze błogosławi, pociesza i uśmiecha sie do Ciebie! Chcę poddać sie Twojej woli Panie.
Powinienem modlić się z Jezusem, by dał mi wszystko, najpierw dla Swojej chwały, a następnie dla zbawienia dusz. Wręcz molestować Jezusa w tej mierze! Mój Panie i mój Boże, jakże mocna jest w mej duszy ta niewyslowiona slodycz Twojego spojrzenia i to, że Ty, Moje Dobro, raczyłes spojrzeć okiem miłości na to nędzne stworzenie. Amen.

Leave a comment