cd.
Tę opowieść przerwał nagle kardynał Alessandro.
– Wasza Świątobliwość w latach 1588 –1589 odbył podróż do Polski, gdzie jako legat papieski prowadził mediacje pomiędzy królem Zygmuntem III Wazą, a domem Habsburgów. Ma też inne zasługi dla Polski, m.in. przyjął koncepcję utworzenia Kościoła unickiego w Polsce jakkolwiek jeszcze nie zaakceptowaną przez synod (akceptacja nastąpiła w Brześciu nad Bugiem w październiku 1596, popdkr. Autora). Nie mówiąc o zasługach dla Kościoła powszechnego.
Już w pierwszym roku swego pontyfikatu opublikował poprawioną wersję Pisma św. zwaną edycją klementyńską, wydał rozszerzony Indeks ksiąg zakazanych, poprawiony ceremoniarz – pontyfikał, brewiarz i mszał rzymski.
W 1593 r. nastąpił podział zakonu Karmelitów na gałąź reformowaną oraz Karmelitów tzw. obserwy (trzewiczkowych). Wasza Świątobliwość urządza krypty w bazylice św. Piotra, buduje ołtarz papieski, kończy budowę apartamentów papieskich. Jubileuszowy rok 1600 rozpoczął się od otwarcia „Wrót Świętych” Porta Santa w Bazylice św. Piotra 31 grudnia 1599 r.
-Eminencjo, mamy jeszcze problem do rozwiązania, jakby od niechcenia zabrał głos Klemens VIII.
Aleksandro nie wiedział, co Pontifex mógł trzymać w zanadrzu. W ostatnich dwudziestu latach służył kilku papieżom, a ostatnio oddał głos na przyjaciela. Podobała mu się wrażliwość Papieża. Chciał mu służyć jak mógł najlepiej. Aleksandro gdy był zaproszony w gości, to był najlepszą gwarancją dla doskonałego Menu. Ale teraz było za wcześnie, by usta otworzyć. Jaką sytuacje oceniał święty Ojciec?
-Dzisiaj rano otrzymałem list, kontynuował Klemens VIII. Mój bratanek jest w konflikcie z kard. Kamillo Borghese i jego siostrzeńcem Scipione Caffarelli-Borghese. Przed dziewięciu już laty mianowałem go kardynałem i powierzyłem funkcję superintendenta generalnego Stolicy Apostolskiej. Jest gubernatorem Fermo i kardynałem-protektorem Sabaudii oraz moim legatem wobec króla Francji Henryka IV (m.in. w 1601 wynegocjował pokój między Francją a księstwem Sabaudii). W 1602 został mianowany wielkim penitencjariuszem (zrezygnował w 1605). Od grudnia 1599 sprawuje niezwykle dochodowy urząd kamerlinga Świętego Kościoła Rzymskiego. W tym roku konsekrowałem go na arcybiskupa Rawenny. Pozycję kardynała, jak widzi Eminencja, wykorzystał do zgromadzenia znacznego bogactwa, za które zakupił Palazzo Doria-Pamphilj i wybudował Villa Aldobrandini. Jego roczne dochody w roku 1600 wzrosły już do 130 tysięcy skudów. Pojedziesz do Rawenny.
Było lepiej czekać z oceną sytuacji. To była dyplomatyczna katastrofa. Kardynał nagle poczuł się zmęczony. A Papież zaraz to zauważył i próbował nadać spotkaniu pozory zwyczajności.
-Koniec XV wieku to czasy lokalnej anarchii, niekończących się wojen i bezprecedensowej deprawacji. Włoscy książęta kierują się mottem “exitus acta probat” – cel uświęca środki. Jego autor Niccolo Machiavelli znał osobiście Cezarego Borgię, zachwycał się nim i uczynił bohaterem “Księcia”. W tym amoralnym świecie kwitnie jednak na niespotykana dotąd skalę nauka i sztuka. Leonardo da Vinci pracuje dla Cezarego, doradza mu przy ulepszaniu twierdz. Znajdując szczodrych mecenasów, tworzą w tym czasie Michał Anioł, Rafael, Botticelli. Na uniwersytety zjeżdżają łaknące wiedzy młode umysły z całej Europy. W sercu światowego porządku jest Watykan, który pełni funkcję sędziego w konfliktach pomiędzy świeckimi królestwami i cesarstwami. W Watykanie rządzi Rodrigo Borgia, człowiek którego imię stało się synonimem okrucieństwa i którego panowanie pozostało w pamięci potomnych jako jeden z najsmutniejszych rozdziałów historii Kościoła katolickiego. W bezpardonowej walce o władzę wykorzystywał czwórkę swoich dzieci: pierworodnego Juana, rozdartego miedzy wiarą, której sam nie wybierał i swoją ponurą i porywczą naturą Cezara, pełną ideałów Lukrecję i Goffreda, niewinne dziecko, dorastające na łonie rodziny pustoszonej konfliktami. Kataloński kardynał dochodzi do władzy, stara się założyć dynastię, aby panować nad światem. W tym celu musiał nieustannie udaremniać spiski kolegów kardynałów i świeckich władców, a także prowadzić sprytną grę, by powstrzymać rywalizację pomiędzy braćmi, grożącą rozbiciem rodziny. Historia rodu Borgiów to opowieść o intrygach i władzy, przemocy i zbrodni, pożądaniu i kazirodztwie, polityce i religii, zdradzie i odkupieniu. To historia urzekająca, pouczająca i bardzo współczesna.
Nagle Klemens VIII pozdrowił Kardynała skąpym „Wasza Eminencja,” ale Alessandro nie zareagował. Był on jednym z najbardziej wpływowych ludzi w rzymskiej Kurii i najbliższym przyjacielem ostatniego papieża. Od marca 1589 roku kierował pracami Kancelarii Apostolskiej. Był także kardynałem protektorem wielu zakonów w Kurii. Po śmierci Przyjaciela Sykstusa V uczestniczył w czterech kolejnych konklawe w latach 1590-92. Ale już myślał o długiej drodze, która przed nim stawała otworem. Kardynał był gdzie indziej, podenerwowany faktem, że najbliższy bankiet odbędzie się bez niego, i nie przestawi gościom swoich zdolności kulinarnych. Pogrążony w myślach kardynał pozwolił kierować się bez słowa. Myślał o cudownym kraju za górami poza Rzymem, o wzniesionej tam przez siebie budowli, którą miał zostawić, a którą z pomocą sławnego Mistrza z północy Italii urządził przepysznie, z altanami i parkiem. Jeden z jego ziomków pobudował fontanny, kaskady, przecudną grotę w skale.
-W fontannie krystalicznej wody pozwoliłeś mi widzieć nagle oczy, które bez końca szukam. Panie, mój ukochany Boże, Aleksandro przez chwilę mówił wierszem, następnie rozpoczął jakby nowy rozdział pewnej historii, umiłowany Ojcze święty, twoja prawdziwa droga do Boga onieśmiela mnie, bo jest przepiękna…A ja jestem bardziej biedny jak osoba.
Klemens VIII podniósł swe brązowe oczy w górę.
– Panie na niebie wysoko, kardynał Aldobrandini, co za zuchwałość ?
– Drogi Pana są niezbadane, Wasza Świątobliwości.
Papież uczynił pauzę i kontynuował najpierw jakby mówiąc do siebie: -Jednakże wysłucha Pan wysoko, jak wierzę, głosu skromnego sługi i tym razem.
Takie bezpośrednie pytanie nie zaskoczyło Alessandro. Czekał na nie od pół godziny. Zatem uśmiechnął się przyjaźnie i spojrzał rozmówcy w oczy. –Widzi Wasza Świątobliwość, właściwie nie trzeba szczególnie się denerwować. Wiara przenosi czasem góry.
-Drogi Pana są nie wyjawione, Wasza Świątobliwość wie to tak dobrze jak ja.
-To jest misja Waszej Eminencji, kogoś wybrać, którego darzycie absolutnym zaufaniem, żeby on wszedł bezpośrednio na salony Kard. Aldobrandiego.
-Ale jak brzmi oficjalny zarzut? A stał się niecierpliwy.
-Herezja, powątpiewając w to papież wyrzucił z siebie. W Brugii zawartość heretyckiego katechizmu pozwolił opublikować, rozdając nasze pieniądze.
Teraz Alessandro oniemiał z wrażenia. Oskarżenie wydawało mu się szalone. Najwyższa duchowość Rawenny oskarżony o herezję?
-Czy mogę Waszą Świątobliwość zapytać, czego ode mnie oczekuje? Alessandro zapytał rozdrażniony.
-Chcemy, żeby Eminencja pojechał do Rawenny i żeby o rozwoju zjawiska poinformował.
Alessandro pozostał niewzruszony. Klemens w tym czasie sprawdzał paznokieć u palca, albowiem do manicure papież przykładał szczególną uwagę.
-Nie chcemy interweniować bezpośrednio. Wasza Misja, Kardynale Alessandro, zapewnia absolutną dyskrecję. Podróżujecie pod pseudonimem. Przekażemy Eminencji List dla króla.
Alessandro zwątpił.
-Wasza Świątobliwość mówił o podwójnej misji.
Klemens VIII nie odpowiedział zaraz. Spojrzenie swe skierował na dół, bawiąc się przy tym pierścieniem.
-Eminencjo, powiedział Pontifex, druga część jest delikatniejsza od pierwszej. Ponieważ kardynał ucieka z Rawenny, chcemy wiedzieć, czy Aldobrandini przebywa w bezpiecznym miejscu. Proszę zasięgnąć o tym informacji.
Teraz zrozumiał pośpiech Papieża, zrozumiał swą misję. Papież poczuł się zagrożony w swej osobowości.
-Znajdziecie drogę, żeby spotkać się z kardynałem Aldobrandinim.
Klemens VIII pisał coś na papierze tylko w tym celu, aby wręczyć to kardynałowi.
-To jest zdanie, nauczcie się go na pamięć i spalcie papier.
Alessandro wierzył, że rozmowa ma się ku końcowi, i czekał na znak, by mógł odejść. Ale Papież nie był jeszcze gotowy. Po tylu latach dyplomacji Klemens VIII był szczwany jak lis. Alessandro czekał na dalsze wskazówki. Podróż do Rawenny to jest długa podróż. Ale nie można było sprzeciwiać się temu papieżowi.
-Czy Wasza Świątobliwość może mi zaufać, tymi słowy skończył rozpoczęte przez Ojca świętego jedno z końcowych zdań tej audiencji.
III
Rawenna, Boże Narodzenie 1605.
Rawenna to miasto i gmina w północnych Włoszech w regionie Emilia-Romania, stolica prowincji Rawenna. Miasto leży na równinie u zbiegu rzek Ronco i Montone, w odległości 10 km od Morza Adriatyckiego, z którym połączone jest kanałem. Wielka kariera Rawenny rozpoczęła się w początkach V w. W 402 r. cesarz Flawiusz Honoriusz przeniósł się do niej ze swoim dworem z zagrożonego przez Wizygotów Mediolanu. Aż do zdetronizowania ostatniego cesarza zachodniorzymskiego przez Odoakra w 476 r., Rawenna była miastem rezydencjalnym cesarzy zachodniorzymskich. W426 r. cesarz Walentynian III wydał tzw. konstytucję raweńską, znaczącą dla ujednolicenia i późniejszej kodyfikacji prawa rzymskiego. W 438 r. Rawenna została podniesiona do rangi stolicy arcybiskupiej. Jej arcybiskupi przez całe średniowiecze odgrywali ważną rolę, zachowując niemal książęce znaczenie. Od 476 do 493 r. była stolicą pierwszego na półwyspie apenińskim “barbarzyńskiego” państwa Odoakra. W czasie trzyletniego oblężenia (od 490) przez Ostrogotów uległa znacznym zniszczeniom. Zwycięski Teodoryk uczynił ją stolicą swego królestwa, obejmującego całą Italię. W 540 r. miasto zdobył bizantyjski wódz Belizariusz, biorąc jednocześnie do niewoli króla Witigesa. Rozległe jeszcze posiadłości bizantyjskie w Italii zostały zorganizowane, wraz z Sycylią, w Egzarchat Rawenny (565). Przez następne 200 lat Rawenna była stolicą zmniejszającego się ciągle władztwa bizantyjskiego we Włoszech. Około 751 r. Rawenna została zdobyta przez Longobardów, a w 754 r. odebrana im przez interweniującego po stronie papieża Stefana III króla Franków Pepina III. Pepin w 765r. przyłączył miasto do Państwa Kościelnego, w którym z przerwami pozostawało do 1859 r. Rawenna była ważnym ośrodkiem, w którym przetrwały tradycje rzymskie, przyczyniając się do tzw. odrodzenia karolińskiego na przełomie VIII i IX w. Powstające w monarchiiKarola Wielkiego budowle wzorowane były na raweńskich, np. słynna kaplica pałacowa w Akwizgranie wzorowana na bazylice San Vitale.
Od IX wieku działała w Rawennie słynna szkoła prawnicza, podtrzymująca i upowszechniająca znajomość prawa rzymskiego. Na jej bazie powstało na przełomie XI i XII w.studium, które może ubiegać się z uniwersytetem bolońskim o miano pierwszego uniwersytetu. W połowie XII w. miasto uzyskało krótkotrwałą samodzielność. Od XIII w.najbardziej znaczącym w Rawennie był ród da Polenta, pod władzą którego, po przeniesieniu siedziby papieskiej do Awinionu (1308) i w okresie wielkiej schizmy zachodniej na przełomie XIV i XV w., uzyskała faktyczną niezależność. Gościem Guido Novello da Polenta był w ostatnich latach życia Dante, który tu kończył Boską Komedię i zmarł w 1321 r. W latach 1449–1509 miasto należało do Wenecji. W czasie wojen włoskich dostało się na jakiś czas (1512–1526) pod panowanie Francji po bitwie pod Rawenną, jednej z pierwszych bitew, w których decydującą rolę odegrała artyleria, przegranej przez Ligę Świętą. Po wypędzeniu Francuzów, Rawenna z powrotem trafiła do Państwa Kościelnego.
Zanim bez smutku pozostawiał za sobą Florencję, Alessandro rozkazał wieść się Kutschą dalej. Był już w Chrystusowych latach, poczuł się nieco stłumiony, by kontynuować służbę dla Stolicy świętej przez połowę Italii. Między uderzeniami Kutschy o kamienną drogę zamyślił się, przypomniał mu się jedyny gest z sprzed lat, jak za obraz Emily wetknął świeży goździk. Alessandro nie był żadnym szczególnie serdecznym człowiekiem, co więcej nikt nie brał mu to za złe. Rozrzewnił się pytając się sam siebie, czy będzie kiedykolwiek okazja spotkać tę serdeczną przyjaciółkę z Madrytu, Emily Rodriguez, tę najpokorniejszą, jak mu się zdawała, z istot ludzkich, jaką tylko spotkał w życiu. To była trauma z jego wczesnego dzieciństwa, jego paniczny strach przed nagłym krzykiem. Ale udana podróż, widok miasta, szybko oderwała go od poprzednich myśli.
Wysiadł w Rawennie, pożegnał się serdecznie z Ojcem Ramirezem i poszedł w swoją stronę. Na wynajętej stancji bardzo szybko zmęczył się tłumaczeniem. Ściany mają uszy, pomyślał. Zaraz potem nagle przez głowę przeszła mu śmiała myśl. Ostatnio zażywał tłustej kuchni hiszpańskiej, marzył więc o świeżym Ravioli, dobrze przyrządzonej paście Bolognese i dobrym winie. Wyszedł na kolację. Alessandro chciał jeszcze przedtem swoja misję spełnić. On musiał spotkać się jeszcze z kardynałów oponentem, Pietro Aldobrandinim. Audiencja, której mu udzielił Klemens VIII przed kilkoma dniami, dla kardynała mogła być wypełnieniem oficjalnej etykiety, aby mu przekazać serdeczne pozdrowienia od Ojca świętego a także jego duchowe błogosławieństwo, ale stała się też dobrą okazją, by mu powiedzieć, do szybkiego zobaczenia.
Rawenna 1605, plac przed Bazyliką świętego Ursiana. Święta, prószy śnieżek, początek XVI stulecia. Trwa loteria, rozłożono ok. 10 tysięcy książek i innych eksponatów, są rozdawane losy (ok. tysiąc losów). -Proszę mi dać 10 losów, wyciągnę zaledwie kilka książek, bo niektóre losy są puste, słychać kupców.
Po placu przed katedrą spacerują dostojnicy kościoła. Aleksandro zdobywa się na odwagę i mówi.
-Byłem księdzem, dlatego może nie byłem zawsze w stanie dobrze sprzedać moich książek. Sprzedawać książki korzystnie dla autora, to była przedtem sprawa pierwszorzędnych bukinistów i antykwariuszów. Ale oni postawili na czarnego konia chyba za późno. Jak wiecie jeździłem nieco po szerokim świecie, a ostatnio zostałem zachęcony do podróży do Rawenny. Dlaczego zgodziłem się na tę misję? Sam nie wiem. Ale prawdopodobnie w tym celu, aby uwierzyć, że i was może narodzić się Bóg, by ten mój Bóg, do którego zanoszę modły codziennie, by On pokochał innych, w rzeczy samej- aby pozwolić, by Bóg pokochał innych przeze mnie. Bo zawsze wtedy, jak wierzę, jest Boże Narodzenie. Bo zawsze ilekroć wyciągam do brata ręce, to jest Boże Narodzenie. A pojechałem nawet, żeby słuchać, zamilknąć przed sobą, wtedy jak wierzę przychodzi Boże Narodzenie. W słonecznym Madrycie mogłem rozpoznać w pokorze, jak bardzo znikome są moje możliwości i jak wielka jest moja słabość, gdy jest gorąco, wierzę jest Boże Narodzenie. I oto chodzi, żebyśmy żyli Bożym Narodzeniem.
Kardynał Aleksandro z Kardynałem Aldobrandini weszli do pracowni malarskiej w kamienicy na piętrze… Tutaj wszędzie towarzyszy nam pokój i radość, czułość ogromna. W pracowni widać wrze praca, porozrzucane sztalugi, farby. Z tylu pomieszczenie dla drukowania książek.
-Zatem Mistrzu Rubenie, powiedział kardynał Aldobrandini bardzo przychylnie, pokażcie dzieło? Ruben podszedł do sztalugi, milcząco studiował obraz i sprawdzał każdy detal. Na koniec wykrzywił twarz, co kardynał zinterpretował jako uznanie i podziw. Nadzwyczajne prowadzenie pędzla. Subtelna ręka. Czy malarz jest Hiszpanem? Obraz „gra w szachy” namalowany przez artystkę z Sardynii (Emily Rodriguez z Sorso) zaintrygował go. Kupuję (jest aluzja do słynnego obrazu „gra w szachy” Sofonisby Anguisola). A z obrazu wyleciał suchy goździk, z płatka wysunął się napis, Emily z Sorso.
Kard. Alessandro wspomniał jego spotkanie z Emily na dworze króla Filipa II w Madrycie z sprzed lat. To był świetny pomysł kupienia obrazu przez Kard. Aldobrandiego. A i Aleksandro mógł osiągnąć cel, i nie musiał osobiście spotykać się z Kardynałem Aldobrandinim. To było ryzykowne przedsięwzięcie, ale kto nie walczy, ten nie zwycięża. Przyjechał do Rawenny, Kard. Aldobrandini jeszcze raz zawyrokował, kupiłem ten obraz i nieoczekiwanie podniósł oczy w górę. I jakby z radości zaklął do siebie. Nie trzeba było robić dobrej miny do złej gry. Alessandro odczuł pewną ulgę przy nowym właścicielu obrazu.
-Gdybym był kilka lat młodszym, pokusiłbym się malować, Aleksandro odezwał się naraz po sfinalizowaniu transakcji.
Słońce stało już głęboko i ochłodziło się nieco. Dostojnicy kościoła rozstali się szybko. Kardynał Pietro Aldobrandini naraz został na sam z obrazem, pomyślał o rozmowie z kardynałem Alessandro i stale się niepokoił. Przez długi moment nie wierzył, żeby Klemens VIII był tak szalony, żeby wciągać w tajemnice Aleksandro…cdn.