Etyka cnót (Alisdaire MacIntyre i nowe myślenie)

Stanisław Barszczak,  Jaki Bóg jest, który zbawia,

 Jestem przekonany, że etyka cnót w ujęciu szkockiego współczesnego myśliciela, Alisdaire’a MacIntyre’a nie daje jasnego kierownictwa w kwestii jak mamy działać, co mamy czynić. Tradycyjną etykę poddaliśmy błędnej sterylizacji. Chciałbym w tym miejscu spróbować nakreślić genezę takiej sytuacji. To pierwsze wrażenie, że nie jestem moralny. Ale czy tylko ja posiadłem takie wrażenie. Dlaczego dobrzy ludzie mają być podzieleni przez polityków i religię Otóż charakter nie da się utożsamić z czynami. Instrumentalna godność. Czym innym jest charakter, a czym innym są czyny. A nasze, obecne szczęście zależy jakby li tylko od nas samych, to jest od przyjętego z góry, a więc już ukształtowanego, trwałego postępowania (habit). A powinniśmy się pytać: kim jestem, kim powinienem stać się, skąd przychodzę. Albowiem jesteśmy tym co-powiem, czynimy. Etyka wieków straciła drogę  na rzecz kłopotliwej etyki naszych czasów. Etyka cnót foruje bowiem zasadę: bądź uczciwy, znaczy nie kłam. Teraz być uczciwym, doskonałość znaczy nie działać, ale kierować się ukształtowanym, trwałym postępowaniem(excellence is no act but habit). Mamy działać dla specyficznego szczęścia (happiness). Co prawda przywołujemy wartości Stagiryty, mianowicie ubiegania się o życie z ludźmi w przyjaźni, otwierania się na wspólnotę, realizowania silnych wartości. Powstają jednak wspomniane przeze mnie kłopotliwe sytuacje. Moralność polega na osiąganiu specyficznego szczęścia( eudajmonia, fittingnees). Dzisiaj sądzimy ludzi według cnót lub wad. Wymagamy od liderów, przywódców naszych, żeby byli cnotliwi (virtious). A jak politycy odpowiadają aktualnie na nasze sytuacje. Słabość postaw odsłania w tym czasie zarazem słabość charakteru. Panuje głupawa opinia. Niektóre wady czynią ludzi wielkimi, w oparciu o swe wady  robią oni kariery. Innym razem rozpowszechniana bywa głupia opinia.W tym kontekście jawi się także koncepcja wielkiej społeczności(big society) przedstawiana przez Davida Camerona. W kulturze rozpowszechnia się teraz programy oparte na braku cnót (por. Big Brothers). Obecnie pozostajemy w kleszczach niejako uczciwości i lojalności, wartości które w naszych czasach, podejmowane w taki czy inny sposób bynajmniej nie pomagają nam działać moralnie. Nie mamy instytucji, które broniłyby człowieka, od czasu do czasu tylko wypłynie jakiś mądry człowiek na powierzchnię cywilizacji trzeciego skądinąd tysiąclecia ludzkości. Kościół Katolicki, już nie mówię o innych, pozostawia nas samych, składając na barki Chrystusowe człowiecze a ludzkie jego dziedzictwo. Ferowane są takie a nie inne zachowania, środowisko edukacyjne oparte jedynie na funkcjach (ang. classroom). Pozwólcie mi powiedzieć w tym miejscu wręcz o ludobójstwach, ofiarach terroryzmu, jedynych i bezprawnych uniwersalizacjach prawnych, o wypełnianiu luk w karierach, o powszechnej racjonalizacji przekonań, o rozszerzaniu pewnych zbliżeń do konkretnych spraw, stymulowaniu postaw, ewangelizacji kultury. Publiczna kariera papieży. Filozofowie odcinają się od takich rozwiązań moralnych. Elżbieta Anscombe nie zamierza uprawiać moralności jako duty, jako takiego czy innego obowiązku. Alisdair MacIntyre, szkocki myśliciel przywołuje w naszych czasach wierzenia i wybory. Zwraca naszą uwagę na materię, istotę wyboru, przyjmowane standardy. Ale wybór odsłania nie charakter, lecz tożsamość. Myśliciel odsłania trzy powody dla rozjaśniania obecnej  sytuacji: 1) bierzemy pod rozważenie kwestię, czy nasze konkretne postępowanie jest w rzeczy samej usprawiedliwione: a to w kontekście obowiązku, powinności, mocy obowiązującej, zrewanżowania się; 2) bierzemy pod rozważenie nasze życie socjalne, to jest relacje społeczne, rolę matki, ojca, wybory przez błąd (fault); 3) bierzemy pod uwagę ekonomiczne życie, to jest wybory czynione przez przedsiębiorców itp. Dzisiaj wybór jest cechą znamienną, trzeba wziąć pod uwagę istotne więzy. Życie jest posegregowane, istnieją kluby sportowe, parafie, partie z autonomią, nadto otwieramy się na zmienność norm, przyzwoleń, na różne modele czy wzory myślenia. Pierestrojkę Gorbaczowa cechowało nowe myślenie. W tym kontekście możemy powiedzieć jeszcze o czasie (oto nadszedł czas aby działać tak i tak), o wymierzaniu karu, o aborcji, innych sytuacjach życia, formach publicznej debaty, naszej codziennej interwencji w formie trwałego postępowania (ang. habits). Zadanie dla nas: mamy być z innymi w ich zapytaniach. Musimy pomóc ludziom wyartykułować ich kwestie. Dzisiaj mówimy w języku wyboru, zauważamy ludzi w ich konkretnych sytuacjach, w drastycznej sytuacji gdy na przykład pracują w krematorium. Musimy czegoś zaniechać, oto jakaś suwerenna władza nad nimi. Musimy wziąć pod uwagę rodzaj separacji, bardziej czy więcej upowszechniona sytuacja, pojawia się sytuacja korupcji. Branie pod uwagę tych poszczególnych elementów sytuacji nazywamy dyferencjacją. Co z ludźmi którzy nienawidzą. Dobrze nie będzie. Ale odsyłam ich do biblii, która jako zainspirowana, natchniona (mówi Kościół) jest „wykorzystana, uzyta przez Boga,” by nas zbliżyć do siebie. Ta księga czyni nas współczesnych (contemporary) z Jezusem. Pojawia się kwestia lokalnej przyjaźni. Oto „Boga plan działa, twój nie.” Obecnie wątpienie nie jest przeciwieństwem wiary, lecz jej elementem. Co więcej jesteśmy zdolni zjednoczyć wiarę i wątpienie (P. Tillich). Chcemy być zrozumiani. Jakkolwiek nie posiadamy nowego myślenia, schodzimy z współczesnej ambony nierzadko, podejmując-powiedzmy- kolejne dwadzieścia lat życia dla Boga, nie jesteśmy konsekwentni w odsłanianiu prawdy. Polityka, to dzieło rąk człowieka. T. Jefferson twierdził: samo prawo, to jest sama oczywistość. Dzisiaj podejmuje się debatę nad istnieniem praw (ang. existence of the Rights), w obliczu obrony praw (Alan Gewirth) szkocki myśliciel A. MacIntyre podejmuje się ich krytyki. Oto kiedy zamierzamy uzasadnić uniwersalne zasady, to wychodzi partykularność (członkowstwo). Jaka tutaj mogłaby być motywacja. Lojalność. Należy działać zgodnie z zasadami przyjmowanymi w danej wspólnocie. Chciałbym tę maksymę rozjaśniać wam nieustannie: proste pojęcie pokoju jest do uratowania. Piękno zbawi świat. W tej epoce mamy jeszcze sprawiedliwy pokój, jest budowana nowa solidarność. Choć i za naszych dni i lat były konflikty i pretensje dla postępu. Na nic zrywy protestu- żeby nie dopuścić socjalnego buntu. Jakkolwiek wolno przybliżać najbardziej decydujący moment. Czyn musi być wolny, i celowy. Tutaj ważna relacja. Musi zaistnieć wolność bytu jako dobrego (freedom of well-being). Ta potrzeba jest czym innym aniżeli posiadanie praw. Dzisiaj pojawia się problem: czy prawo istnieje (exist). Czym innym jest: ‘mieć prawo,’ a czym innym ‘istnieje takie a nie inne prawo’. To sytuacje jak potrzeba wolnego mówienia a potrzeba wody. Friedrich Nietzsche mówił, iż początkiem dobra i zła jest zła świadomość, wola mocy (ang. will of power). Stwarzamy moralność mistrza (pana) i moralność niewolniczą. Ta pierwsza bazuje na systemie, bardziej zdolnym znaczy być dumnym; ostatnia rośnie z resentymentem, to jest z wzrostem skrywanych uczuć, nierzadko zazdrości i nienawiści. Chrześcijaństwo przywołuje moralność w powinności (ang. in duty). To jest rozwiązanie, którego przykład dał nam Jezus. Ale trzeba wiernego otwarcia na tę nową moralność (por. przypowieść o dziesięciu trędowatych), której źródeł poszukujemy nieustannie w uchwałach Soboru Watykańskiego z ubiegłego stulecia. W tym kontekście wydaje się, że zła świadomość, to brak dobra pokoleniowego i odsunięcie go na margines socjalnego życia. Musimy to widzieć. Tak więc zgadzamy się co do tego, że i dzisiaj trzeba praw i ugruntowywania ich. Mam ostatni sekret dla was kochani Czytelnicy mojego blogu w internecie. Chciałbym powiedzieć wam o mojej mowie, o języku. Skądinąd wiemy, iż język religii jest symboliczny, nie może być brany literalnie, to jest coś więcej jak trzymanie się konkretnych słów. Kto nie chce słyszeć musi mówić (Elfriede Jelinek, laureatka nagrody Nobla). Nie jestem uważny (ang. heeded). „Jestem ojcem, który jest matką mojego języka.”Mówię, operuję w mowie moim kochanym językiem polskim, i nie tylko, bo także z mozołem nauczyłem się kilku współczesnych języków świata. Ale jestem stracony dla słów. Bo nierzadko to, co powiedziałem, to niewiarygodne. Mówię co jest zapomniane od początku. Mowa (ang. speaking)- nie robię tego! Mój umysł jest zamglony, jak latarnia która… nie może nikomu pomóc. Za późno. Miliony pozwalają zamknąć się na to, ale nie ja, mówi E. Jelinek. Moja mowa była dziecięctwem, jak ją poznałam. A teraz stała się olbrzymią (ang. big). Ze mną rośnie małe (ang. small), służę życiu. Jestem więźniem mojej mowy. Jestem jakby na uboczu, oto pojawia się sytuacja „spalonego”, jak w grze w piłkę. Jestem więźniem, ale zostaję, moje miejsce na zewnątrz. Jestem rozczochrana, moja sytuacja przed uczesaniem. Oto coś życie zatrzymało. I dlatego to można opisać. Ale nie mam czasu ukrócić mowy, powstrzymać jej (niem. Sprache). Oddech coraz głośniejszy. Oddech na ziemi bez gruntu. Mowa jako protektor, ona „zamierza mnie ugryźć.” Język zwraca się przeciwko mnie. I to jest nie arbitralna droga. Język odchodzi ode mnie, krzyczy w nocy, zawsze zajęty, krzyczy w mojej samotności. Ja zostaję. Stałeś się językiem, który ode mnie odszedł, powie Elfride Jelinek. A to nie jest droga! Kiedy ja jestem z boku (ang. sidelined), to język jest bez gruntu. Moja mowo! E. Jelinek rzuca liny cumownicze ku sławie mojej mowy, która znalazła się na niemiłej drodze. Jako uderzona, stała się niejasna. Oto daremność, próżnia, pustka, bezsensowność jest drogą teraz. Pozostaję na uboczu teraz. A szkoda. (por. wykład Noblowski) Szacunek dla języka, mowy, to również szacunek dla mojej ojczyzny. Kochany język broni mojego patriotyzmu. Ale mam problem z patriotyzmem. Tutaj przywołuję ten problem w związku z wyborem rodzaju moralności. Rzecz oczywista, istotna jest i treść i natura moralnego postępowania. Ale w obliczu chrześcijańskiej moralności stawiamy problem teraz: liberalna czy alternatywna moralność! Liberał trzyma się własnego poświęcania się; tutaj brak istotnych źródeł , liczy się jedno-własne poświęcenie. Patriota zauważa dalsze interesy, otwiera się na to, co osobowe. Gdy przystosowuję się do partykularnej społeczności, ale oderwany od życia tej wspólnoty, nie posiadam racji dla bycia moralnym. Wstępny warunek dla moralności –przynależność do wspólnoty. Liberalizm otwiera na zanik socjalnych związków. Twierdzi się moralność jest istotna. Ale w moralności pewne idealne warunki trzeba wziąć pod uwagę. Moralność uczy, aplikacja moralnych zasad staje się czymś wrodzonym (genuine), gdy wyzwalam się od partykularności i przyjmuję nieosobowe stanowisko. Działać moralnie, to działać w zgodzie z tymi nieosobowymi sądami. Moralne stanowisko wymaga neutralności. Liberalizm twierdzi: patriotyzm nie jest cnotą. Przykłady liberalnych teorii: deontologia (nauka o powinności), konsekwencjalizm i utylitaryzm, kontrakcjonalizm (teoria umowy, Rawls). Sądzić ze stanowiska moralności, znaczy sądzić nieosobowo (impartially), niezależnie od moich interesów, afektów i społecznych pozycji. Liberał działa oderwany od jego interesów- i to jest konieczny warunek dla moralnej wolności- on twierdzi. Moje interesy oderwane ode mnie. Liberalna moralność pozwala na nieograniczoną krytykę społecznego status quo, nawet w kwestii odrzucania nowego rządu (current goverment). A tak na marginesie powiem, że prezydenckie wybory 2015 pokazały kontrowersyjne, bo połowiczne zwycięstwo demokracji. Wybrani kandydaci otrzymali prawie po połowie głosów, nie pamiętam takiej sytuacji za naszych dni. Jeśli to jest zwycięstwo kontrowersyjne, to już jest to zwycięstwo na miarę epok. Kontynuuję moją kwestię. Ale inaczej jest w patriotyzmie. Patriotyzm, to działać osobowo. W patriotyzmie wystawiamy się na indywidualne oddanie i poświęcanie się. Dobry żołnierz nie może być liberałem. Kłopotliwa etyka A. MacIntyre’a, jego etyka cnót nie stanowi jasnego przewodnika w moralności, nie uczy wyraźnie jak działać. Jakkolwiek przywołuje sprawiedliwe sądy Stagiryty i Aquinaty. Trzeba otworzyć się na finalność Chrystusową w pluralistycznym społeczeństwie. Jezus- słowo Boga stało się ciałem (ang.made flesh). Człowiek znalazł pokój wreszcie. Do kobiet zwróciłbym się teraz z zapytaniem: jaka jest wasza relacja do śmierci? Bóg jest brylantowym dobrem (ang. perfect good). „Trzeba być dobrym, żeby być niewolnikiem.” Żywa relacja z Jezusem, to dar. Boga Ojca odkrywamy, gdy idziemy z Jezusem. I właśnie w tej relacji stajemy się wolni. Jakkolwiek pojawiają się epokowe niepokoje, człowiek staje wobec bólu, udręki, udręczenia (por. F. Dostojewski), to jednak jest możliwe mieć integrację osobową, by pojednać się wzajemnie, być cały w solidarności (starzec Zossima w Braciach Karamazowych). Czy my wierzymy, że coś jest prawdą? W tym miejscu nieuczciwość, nieszlachetność wręcz jest niepożądana. W identyfikacji z cierpieniem w mistyczny sposób odsłania się charakter Boga. Przyjąć cierpienie, osiągnąć pokutę. Chodzi nie tyle o akceptowanie prawdy, ile o to, że jest prawda teraz. Co z ludźmi, którzy nie byli sprawiedliwi w słusznym czasie, przed Chrystusem. Mamy zaakceptować czas Chrystusa. Prawda aplikowana całemu świata (ang. truth applicable to whole world). To, co tu powiedziałem, to jest wielka dramaturgia cywilizacji początku nowego tysiąclecia. Bóg nie był wybrany, aby ludzi byli sami, ale abyśmy nauczyli się siebie przyjąć i nieskończenie ukochać bliźnich. Kochani Czytelnicy, to jest mój najlepszy czas, który spędziłem z wami.

 

Leave a comment