To był piękny czas

Stanisław Barszczak, Na samotności—
Nikt mi w życiu tak bardzo nie pomógł. A to, do czego w życiu doszedłem, zawdzięczam woli spełnienia obowiązku stwarzania lepszej generacji ludzi, następnie Matce, wreszcie Bogu w Trójcy świętej Jedynemu. I zacząłem podróżować po świecie. Mój inteligentny naród jest po wyborach samorządowych, a teraz jakby szukał śnieżek na suchym skądinąd lotnisku. Osobiście wciąż nie przestaję poszukiwać sprawiedliwości, która jawi mi się jakaś daleka, w drodze.. Pozwólcie że powiem tutaj, bowiem w tym kształcie zauważam ją tylko na świecie. Czy to jest ujma dla naszej epoki, chyba nie. Tak więc mam za sobą odwiedziny 45 krajów. A było to tak! Pewnego dnia Mama mi powiedziała: co z tobą będzie.. -Wiesz co, jedź do Ojca świętego, może on Cię zrozumie- Tak więc odbywam te współczesne podróże teraz przeważnie samolotem. Nawet kiedy już mamy zabrakło. A ona jak wierzę, jest już w niebie: “[…]Byłaś moją nadzieją w dniach sa­mot­ności, niepo­kojem w chwi­lach zwątpienia i pew­nością w chwi­lach wiary. Wie­działem, że kiedyś spot­kam moją Drugą Połowę, dla­tego poświęciłem się zgłębianiu Tra­dyc­ji Słońca. Miałem ochotę żyć tyl­ko dla­tego, że wie­rzyłem w two­je istnienie.”(Paulo Coelho) Podróże z papieżem, to jest teraźniejsza, moja pasja w życiu. Miejscem naszego spotkania jest bezinteresowność. Ktoś powiedział tę myśl, którą w momencie sobie przypomniałem: narze­kałem, że nie mam butów, dopóki nie spot­kałem człowieka, który nie miał stóp. I zaraz też ujrzałem chromego gołębia, który akurat spacerując i ulatując nad moją ławką, marzył pewnie o jakieś strawie. Jak wspomniałem najpierw były audiecje generalne z udziałem Jana Pawła II (16 czerwiec 1996; marzec 2000; 20 lipiec 2003). Nie mogłem nie pojechać na uroczystości żałobne po śmierci Papieża Polaka Jana Pawła II (8 kwiecień 2005). Następnie były audiencje generalne z udziałem Benedykta XVI (27 wrzesień 2006; 28 maj 2008; 22 kwiecień 2009; 30 czerwiec 2010- reparto speciale (otrzymałem dwa bilety w kolorze żółtym, abym mógł uczestniczyć w audiencji na Placu świętego Piotra tam za schodami, na górze, blisko papieża; 9 listopad 2011 -kolejne reparto speciale; 27 luty 2013- ostatnia audiencja generalna z udziałem Benedykta). Wreszcie przybywam do rzymu na audiencje generalne z udziałem papieża Franciszka (18 wrzesień 2013- reparto speciale; była też audiencja “niema” z 4 czerwca 2014 roku, po napisaniu listu do Prefektury Rzymskiej otrzymałem reparto speciale, lecz w tym samym dniu miałem samolot do Polski, musiałem wybrać ten ostatni; i teraz audiencja z 26 listopada 2014 z reparto speciale (także bilet w kolorze żółtym). Mam to szczęście, chciałbym to wam wyznać, przechowuję w kasetce wszystkie bilety na audiencje a udziałem papieży, również wejściówki na inne uroczystości z udziałem dostojników watykańskich i papieży. W tym miejscu pragnę zauważyć naród włoski, oni są zawsze u siebie, w Rzymie, owszem nad wyraz kochają ciało, ale są zawsze bardzo okay. “Szliśmy z od­da­li – cieniem – Spot­ka­liśmy się – płomieniem – Czem nasze życie? – miłością – Czem miłość nasza? – wiecznością!” Były poza tym jeszcze inne wielkie spotkania z papieżami w moim życiu, przede wszystkim w mojej ojczyźnie (1979- pierwsze spotkanie; 1983; 1987; 1991; 1997; 1999; 2002), ale również w Rzymie, jak choćby w Bazylice św. Pawła za murami, 7 czerwiec 2012 godz. 19.00. John R.R. Tolkien napisał: Tak to już by­wa, że kiedy człowiek ucieka przed swoim strachem, może się prze­konać, że zdąża je­dynie skrótem na je­go spotkanie. A kiedyś Konstanty Ildefons Gałczyński sobie śpiewał (tym razem rzeczywiście postraszył nas deszczyk rzymski): “żeby tak w oczy pat­rzeć: kto to widział? żeby pod deszczem ta­ki niemy film bez słów, żeby tak rękę w ręku trzy­mać: kto to słyszał? a prze­cież jut­ro tu­taj się spot­ka­my znów – i tak się trud­no rozstać, i tak się trud­no rozstać, no, na­wet jeśli trochę pa­da, to niech pa­da.” Pomyślałem tutaj na tym placu zaraz o ojczyźnie, której się nie nazywa… Ktoś powiedział: że naj­gor­sze są niepot­rzeb­ne spotkania. A ja uważam, że każde spotkanie może nas ubogacić. Z resztą, naj­ważniej­sze spot­ka­nia od­by­wają się w duszy, na długo przed tym, nim spot­kają się ciała. Ostatnio napisałem do Księdza Arcybiskupa Georga Gänsweina, ponieważ on jest obecnie odpowiedzialny za Gości odwiedzających papieża. I otrzymałem upragnione reparto speciale. Oczywiscie Ksiądz Arcybiskup przybył też na audiencję, przebywał bardzo blisko Franciszka. Chyba nawet mogłem podejść bliżej Papieża Franciszka. Ale zrezygnowałem. “Jak się spot­ka­li? Przy­pad­kiem, jak wszyscy.” Uważam, że wiara góry przenosi, i potrzebne były także moje, teraźniejsze chwile spotkań z Włochami (poprzednim razem stałem na audiencji przy Argentyńczyku), z Panem z Treviso i z grupa policjantów z Vareso. W samolocie współpasażer czytał Gabriela Marqueza “Sto lat samotności”. Czy podczas tej pielgrzymki do Rzymu byłem samotny. Wydaje mi się, że nie. Bowiem tutaj mam kilku znajomych z sprzed lat. Zdziwicie się pewnie, gdy przytoczę to zdanie kogoś nieznanego: w sa­mot­ności nig­dy nie mar­nu­jemy cza­su, na­wet nic nie ro­biąc. Niemal zaw­sze trwo­nimy go w to­warzys­twie. “Nie myślałem i nie śniłem w mym życiu, że spot­kam w tak czys­tej fomie tak gwałtowną żądzę i tak gorące i tęskne pożądanie,” powiedział nam Goethe. “Naj­smut­niej­si ludzie ja­kich w życiu spot­kałam, to ci, którzy nie in­te­resują się niczym głębo­ko. Pas­ja i za­dowo­lenie idą ze sobą w parze, a bez nich każde szczęście jest wyłącznie chwi­lowe, nie ma bo­wiem bodźca, który by je podtrzymywał,” zauważył inny, już wybitny pisarz współczesny Nikolas Sparks. “Nie brak nam spot­kań na szczy­cie. Je­dyną rzeczą, ja­kiej nam brak, to wy­nik tych spotkań, mawiała M. Thatcher, premier Wielkiej Brytanii. “Jes­teśmy jed­ni dla dru­gich piel­grzy­mami, którzy różny­mi dro­gami zdążają w trudzie na to sa­mo spotkanie,” przypominał nam tę prawdę wspaniały pilot Antoine de Saint-Exupéry. Istotnie “wol­ność przychodzi po spot­ka­niu dru­giego wol­ne­go człowieka.” Za mną dwanaście oficjalnych audiencji z Papieżem. Były to kolejne odwiedziny w mieście papieży, w Rzymie. I to był piękny czas, koniec listopada. Można było przebywać pośród dużej grupy policjantów, nie zwracałem uwagi na to, czy mają broń. Bo naszą bronią był Bóg. Na audiencji byli wierni papieżowi Włosi. Tak więc można było walczyć o swoje, wesprzeć się na Bogu. Ale teraz już przed nami nowy czas. Wykorzystajmy adwent i urokliwą, kościelną modlitwę na spotkanie Pana.

Leave a comment