Kto papieżem

Stanisław Barszczak, Wizyta w słonecznym Rzymie,

To moja dziesiąta pielgrzymka do wiecznego miasta. (czerwiec 1996, marzec 2000, lipiec 2003, kwiecień 2005, wrzesień 2006, maj 2008, czerwiec 2010, listopad 2011, czerwiec 2012). Roma czytana od tyłu znaczy Amor, Rzym to jest miasto miłości. Jest okres Wielkiego Postu, koniec jakiejś drogi współczesnego Kościoła. Kościół Katolicki, mój kościół żegnał się w tych dniach z urzędującym Namiestnikiem na ziemi, Ojcem świętym, Benedyktem XVI, a już przygotowuje się do nowego konklawe, by wybrać nowego papieża wobec ustępującego papieża z Niemczech. Tym razem przeszedłem wzdłuż i wszerz Rzym, taka jest moja droga teraz dla was… Koniecznie jak zwykle pragnąłem ujrzeć osobiście Ojca świętego. I tym razem napisałem do Ks. Arcybiskupa Jamesa Harveya w kwestii uzyskania audiencji u Papieża. Ale wypadki świata przerastają niekiedy rzeczywistość. Oto znany mi Ksiądz Arcybiskup został Kardynałem i zamieszkał w obrębie Bazyliki św. Pawła za Murami. Z spotkania z Kardynałem James Harveyem przy Bazylice św. Pawła za Murami zawróciłem ku wiecznemu miastu, zdążąm dawną drogą Ostiense (być może tutaj miało miejsce ostatnie spotkanie dwóch Apostołów Narodów, świętego Piotra i świętego Pawła) koło Rzymskiej Piramidy, świadku dwutysięcznej historii Chrześcijaństwa, wchodzę do miasta od strony murów miejskich w Ostiense, skierowuję się w stronę Circo Massimo (ten największy stadion starożytności mógł pomieścić 250 tysięcy ludzi). Dziś jest tutaj olbrzymi teren jeszcze do zagospodarowania. Za Circo Massimo przed Forum Romanum, miejscem najważniejszym dla obywateli Rzymu, skręcam w lewo, w stronę rynku wołowego starożytności, idę w pobliżu Campidoglio, ulicą przy której przygotowywał się do przyszłej pracy misyjnej święty Maksymilian Kolbe. Jeszcze jakieś 10 lat temu miałem przed sobą Travestere, tę dzielnicę miasta, gdzie otwarto Dom Polski „Corda Cordi” na ulicy Vincenzo Monti, a teraz gdy jestem w Rzymie, to najczęściej witam w Domu Polskim „Sursum corda” przy ulicy Enrico Osso w dzielnicy miasta Cornelia, koło szpitala San Feliciano. Czasy się zmieniają i my zmieniamy się w nich. Staramy się zrównać z rzeczywistością. Ale czy to nam wychodzi, to inna rzecz. Tutaj chciałbym podziękować za gościnę i życzliwość stałych bywalców z Polski przy ulicy Botteghe Oscure, siostrom Nazaretankom z ulicy N. Machiavelli, przede wszystkim przełożonym i opiekunom Domu Polskiego przy ulicy Via Cassia 1200, w którym mogłem zamieszkać tym razem przez długi tydzień, sprawować Msze święte, powiedzieć kazanie, w czasie wieńczącym udany pontyfikat Ojca świętego Benedykta XVI. Kilka razy miałem okazję wyjść na miasto, a nawet pospacerować dłużej, w kierunku placu Manzini, instynktownie ‘rzucałem się’ w kierunku serca miasta, Watykanu, a następnie placu Weneckiego, na przedłużeniu którego wznoszą się budowle antycznego Rzymu. Gdy już obszedłem Forum Romanum po lewej ręce ukazał mi się Teatr Marcellusa, jego ruiny jeszcze teraz robią wrażenie czegoś bardzo pięknego. Ten teatr miał być prawzorem dla zbudowania jeszcze czegoś bardziej okazałego, w 80 roku po narodzeniu Chrystusa słynnego Koloseum. Niektóre bloki kamienne użytego do budowy teatru trawertynu do żywego zapowiadają najbardziej majestatyczną budowlę antycznego Rzymu. Idę z placu Weneckiego w kierunku Koloseum dawnym traktem cesarskim, po lewej mijam termy Trajana, Karakalli, a po prawej spiętą klamrami Świątynię Maksencjusza przy Forum Romanum, a przede mną wciąż symbol Rzymu, Koloseum, z krzyżem pośrodku. Tym razem przeszedłem Forum Romanum dookoła, nie wchodząc doń, obejrzałem łuki tryumfalne Tytusa, Septimiusza, Konstantyna, a nawet na łuk znajdujący się na przedłużeniu traktu cesarzy. I tym razem zawitałem na placu przy schodach hiszpańskich i fontannie di Trevi (to dzieła pierwszych dekad osiemnastego stulecia), wszedłem na Kwirynał, a potem ulicą del Corso szedłem ku placu del Popolo, by obejrzeć piękne świątyni Matki Bożej z XIII stulecia. Na Kapitolu zaszedłem do Bazyliki della Pace, Matki Bożej Pokoju, która w pewnym czasie była tytularną Bazyliką kardynała S. Hozjusza. To w jej obrębie można obejrzeć w tych dniach słynne obrazy P. Breughla, pośród nich ‘wieżę Babel’(Brueghel. Meraviglie dell’Arte Fiamminga dal 18 dicembre 2012 al 2 giugno 2013, Chiostro del Bramante). W teatrach Rzymu tym razem można zobaczyć „Dzwonnika z Notre Dame” W. Hugo(Teatro Vascello Via Giacinto Carini 78) i „Szkołę żon” Moliera (Agrigento). W Rzymie jeszcze nie obejrzałem innych wielu zabytków i muzeów. Ale na uwagę zasługuje fakt, że matka Napoleona zamieszkała w Rzymie przy placu Weneckim i o piętnaście lat przeżyła słynnego Korsykanina. Zmarła w 1836 roku. Na kilka lat przed śmiercią za pieniądze wpuszczano do niej turystów, by ją mogli zobaczyć… Widzicie, po kolejnej mojej wizycie w wiecznym mieście ciśnie mi się na myśl ta garść refleksji, którymi chciałbym was kochani czytelnicy obdarzyć. Słowo Boga jest zawsze żywe i skuteczne. Mamy wziąć światło Wielkiego Postu, by oświecić początek nowej drogi, naszej drogi nawrócenia, miłości, pokory. Nie należy instrumentalizować kościoła. Mamy w swym chrześcijańskim świadectwie pokazać Pana, jak księżyc (w tych dniach w swej pełni), odbija światło słoneczne, tak my mamy odbijać światło Boga dla innych, czynić w ten sposób świadectwo chrześcijańskiego życia. Do pomocy mamy dwie kolumny kościoła: pokorę, nawrócenie. Droga Wielkopostna, to ma być nasza droga. W czasie mojej pielgrzymki do Rzymu 2013 w San Giovanni Rotondo ojcowie Sardu, Labarde, Rocchetti w kazaniach przybliżali prawdziwy obraz Boga. Mogłem ich dzieło śledzić poprzez telewizję Padre Pio. Kiedy włączyłem program telewizji „Padre Pio”, to rano byłem zawsze niemile zaskakiwany małą ilością wiernych w świątyni na Mszy świętej. I biłem się wówczas w piersi, że może to przeze mnie tak odmieniła się sytuacja- bo ja wczoraj straciłem znowu okazję do przekazania chrześcijańskiego świadectwa, mało uczyniłem dobrego. A właśnie zgodnie z Ewangelią ja mam się umniejszać, żeby to on był większy, mój bliźni. To jest droga chrześcijanina. Gdy zwracamy się do kogoś Ojcze, to jednak jest złe określenie. Ojciec cielesny nie może być zrównany z ojcem duchowym. Ojciec cielesny ‘rodzi dzieci’. Ale Ojciec duchowy- jego rodzą właśnie córki i synowie, on nie rodzi dzieci. Chrześcijańskie świadectwo, trzeba wskazywać na sługę, umniejszać się- to jest szczególna łaska. Nie przypadkiem wydaje się, Henryk Sienkiewicz u boku świętego Piotra postawił Nazariusza, jako „mniejszego” chrześcijanina. Historia kościoła i historia świata tutaj w Rzymie spotykają, choć w bardzo odległych przestrzeniach. W czasie Wielkiego Postu jeszcze raz otwieramy się na te obrazy z Biblii, mianowicie na historię świata niewiernego i historię Boga wiernego. Symbolem tych rzeczywistości jest winnica, ogród. Mamy patrzeć na miłość Boga. W Biblii są słowa przygany wobec robotników w winnicy, ale są też słowa, zapowiedź pocieszenia. Świat idzie w ruinę. A Bóg nie przestaje pytać: ‘gdzie jest twój brat?’ Nie jesteśmy patronami winnicy, ale tylko administratorami Bożej rzeczywistości… Bądźcie miłosierni, łagodnego i szczodrego serca. Dziś moralność przegrywa, jaką ideą możemy zawojować świat? Ja powiem wam, zawsze kochałem kościół. Choć ten nie poszedł za ufnością a za wsłuchiwaniem się w świadectwo ludzkiego życia. Ale Pan jest wielki. A my jesteśmy powołani do misji życia. Kim jest Bóg. Otóż stajemy się w nim, przez świadectwo dobrych uczynków. A jaka jest nasza zdolność otwarcia serca? Kochani, już tutaj przygotowujemy sobie wieczność(eternita). Widzisz Panie, oddaję ci moją sprawę (mia causa). Chodzi o zachowanie pokornego serca, najgłębszych pokładów czystego serca. To nasza pycha oddala nas od Boga. ‘Dawajcie, a będzie wam dane, miarą dobrą natłoczoną wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam taką miarą, jaką wy mierzycie.’ Mamy być przykładem owczarni, mamy modlić się za biskupów, kardynałów. Święty Ojciec Pio mówił, choćby wasze grzechy były aż sklerowaciałe, to jeśli będziecie czynić pokutę, one jak śnieg staną się białe… Nasze grzechy mogą stać się białe jak śnieg. O tym przypomina nam czas Wielkiego Postu. Benedykt XVI w czasie jednego Angelus w którąś niedzielę mówił, że Bóg nie zostawił kościoła, ale zostawia go na modlitwie. Gdy podczas ostatniej audiencji papieża Benedykta z wiernymi na placu świętego Piotra w dniu 27 lutego 2013 roku modliliśmy się z Ojcem świętym, on mówił o tym, że nie schodzi z krzyża obowiązków, ale przyjmie ten krzyż w nowej formie… I my mamy być mocni jak Mojżesz. Wybrany przeze mnie przed czterdziestu dniami tydzień pobytu w wiecznym mieście skończył się w dniu świętego Romana. Czy nauczyłem się w blaskach fleszy i wiwatów na cześć ustępującego papieża czegoś nowego.. Myślę, że tak- trzeba światu miłości, pokazać jak Pan jest wielki i rządzi sprawiedliwie światem… W drodze na lotnisko Ciampino jechaliśmy od stacji San Pietro do stacji Termini koło term Domicjana… A z Termini autokarem Cotral wywieziono nas w kierunku antycznej Via Appia. ‘Dokąd Panie podążasz?(…) Idę do Rzymu…’ W drodze powrotnej do ojczyzny po raz pierwszy usłyszałem spikerkę włoską w samolocie, gdy mówiła do rymu. Wydaje mi się, że w tych kilka zdaniach, które tutaj wam skreśliłem przedstawia się obraz współczesnego świata i historia kościoła.

Leave a comment