coś nowego

Stanislaw Barszczak, Miniatura krajobrazu teraźniejszego świata,

Nazwali mnie Izmael, wzorem dla mnie miał być bohatera Moby Dicka. Ale nie byłem jego pokroju. Przybywam za późno. Szalałem przez jakieś dwadzieścia lat i teraz chciałbym wam zdążyć o tym powiedzieć… Gdybym miał to wyrazić w jednym zdaniu, co sądzę o religii, powiedziałbym, jestem przeciw niej. Ale przeczytałem ostatnio w streszczeniu po niemiecku powieść Henryka Bölla pt. „Utracona cześć Katarzyny Blum”. Kobieta nigdy nie przegrywa, nawet gdy targnie się na morderstwo, w rezultacie pozwala jej ono ujrzeć się w nowym świetle, które ją w świecie zupełnie rehabilituje. W końcu laureat nagrody Nobla to patron Fundacji związanej z niemiecką partią Zielonych, wspierającej działania służące rozwojowi społeczeństwa obywatelskiego, równouprawnieniu kobiet oraz propagowaniu zrównoważonego rozwoju. Panie Böllu naucz nas przerastać nasze szaleństwo. Henryk Böll zaczyna debatę na temat szkody, jest pisarzem sensu scritto współcierpienia. Kto znęca się nad zwierzętami, mniejsza o to; ale kto ludzi bezużytecznych czyni ten jest jeszcze mniej wart… Ja chciałbym, zeby zawsze ludzie przerastali swoje szaleństwa… W czasie moich odwiedzin w muzeach świata przyglądam się szczególnie niektórym obrazom, zwracam uwagę na ich pewną niestaranność zwłaszcza. Obrazy, gdy na nie się patrzy, a serce się wówczas buntuje, to powinno sie je ani pędzlem ani piórem malować, ale osobistą wczesną dojrzałością… Stać i widzieć gdzie się stoi, wiecej światla dać- oto dewiza pisarza… dokąd zdążasz kochany Czytelniku, czy jesteś Chrystusem, żebyś chciał tylko się położyć i leżeć.. Osobiście mniej dać cywilizacji chciałbym, bo to terroryzm… A ponieważ nie mogę być sam, idę nieustannie do Ciebie Chryste, bo ty zwycięzyłeś siebie…Praca pisarza polega na nazwaniu nienazywalnego, do granic oszustwa, do zajęcia stanowiska, rozpoczęcia argumentacji, zarysowania świata, i unieruchomienia go z pójściem spać. Piszę co nieco, choć Słowa nieustannie przychodzą zbyt późno. Także o tym, że w kościele moim nieustannie nie ma wolności… Co to jest wolność słowa? Bez wolności obrażać to przestaje istnieć. Ktoś powiedział: ”Pomysł sacrum jest po prostu jednym z najbardziej konserwatywnych pojęć w każdej kulturze, ponieważ stara się włączyć inne pomysły – niepewność, postęp, zmianę – aż po zbrodnię.” Nie powiedziałbym tak mocno. Piszę więc… Książka jest wersją świata. Jeśli się to nie podoba, zignoruj to; lub zaoferuj swoją własną wersję… Wątpliwość, wydaje mi się, jest centralnym warunkiem, stanem człowieka w XX wieku. Nie lubię przyznawać się, że moi wrogowie mają punkt… Pamiętam pierwsze pieniądze, które trzymałem w ręku, nastąpiło przejęzyczenie cyfrowe w kwocie. Ilość cierpienia była zbyt duża, dla niewielu, tych kilku, którzy wyraźnie jako winni rozpoznani byli. Chciałem od zawsze pisać, pamiętam jak raz zakreśliłem moje nazwisko, próbowałem pisania już wcześnie, ale znalazłem Słowa dużo później… Więc upewnij się, że zwracasz się do autora aby przyjąć jego rozumienie świata, nie znajdziesz tam swojego świata… Z racji na rangę Europy bardzo mało polskich powieści został skreślonych w tej części świata w oparciu o polskie korzenie. To niezwykłe, że w tej chwili, w której Polska wydaje się być globalną super siłą ducha, a to widać w każdym posunięciu Ziemian początku trzeciego tysiąclecia, to jednak podmiot polskiej mocy okazuje się nie jest w interesie większości pisarzy i polityków naszej doby… Książki wybierają ich autorów; akt tworzenia nie jest w związku z tym zupełnie rozumny i tego świadom. Dla mnie książki z młodości, choćby nakazane lektury i zadanie polskie szkolne i tak były za mało śmieszne. Nie lubię książek, które zalegają w galerii, stąd opowiadam się za cudem opowiadania jakiejś historii tak jasno i z zaangażowaniem, jak tylko potrafię… Choć wierzę mocno w Boga, nie potrzebuję idei Boga do wyjaśnienia świata, gdzie żyję. Gdyby Hemingway był chrześcijaninem byłby martwy teraz. Pamiętam jak wmawiałem sobie, by nie siać nienawiści wokół, choć wiem, że ona istnieje. Mam ją chyba w kufrze św. Hieronima. Mówiłem najczęściej , “to jest bosko-ukształtowana dziura we mnie. Przez długi czas stresowałem tę nieobecność, tę swoistą dziurę. Teraz uważam, że właśnie kształt, a nie sama dziura stał się ważniejszy.” Co więcej nie chcę stać się odrobinę rozgoryczony mszcząc się już w mocno dojrzałym życiu za resztę mojego życia. I nie chcę stać się odrobinę zatrwożonym stworzeniem, tchórzliwie skrywającym się w kącie… Miałem 21 lat w 1981 roku, więc jestem tak bardzo dzieckiem Solidarności jak to tylko możliwe. Jakkolwiek w czasie „Stanu Wojny z Narodem” Generała Wojciecha Jaruzelskiego, w tych latach podmiot religii naprawdę prawie zniknął. Pomysł, żeby religia była główną siłą w życiu naszych społeczeństw, na zachodzie w każdym razie, wydawał się absurdalny w 1983 roku. Przed dwoma miesiącami wracałem z wizyty duszpasterskiej w Norwegii, lądowaliśmy w Gdańsku, na lotnisku „Lech Walesa”. Mogłem teraz przejść przez słynną bramę „Stoczni Gdańskiej”, pięknie wybielonej, przeszedłem dokoła słynną halę BHP, stanąłem pod Pomnikiem Trzech Krzyży. To są resztki-symbole naszego narodowego bytu. A obok powstaje forteca z betonu, czy to będzie muzeum „Solidarności”, nie wiem. Do końca mojego krótkiego żywota będę wspominał moją kolejną podróż, tym razem na spotkanie z papieżem Benedyktem XVI w jego ojczyźnie. Było już późno, jak osiągnąłem Berlin. Ale już w dniu następnym, tj. 22 września 2011 roku od wczesnych godzin popołudniowych mogłem podziwiać pięknie przygotowany berliński stadion olimpijski na przyjęcie Dostojnego. Gościa. To historyczne spotkanie stało się faktem. A teraz mam co wspominać. Religia być może istnieje właśnie po to, by to wyrazić, i wam o tamtych wypadkach opowiedzieć…To jest tak niezadowalające, delikatnie mówiąc, że ludzie wiedzą tyle o moim życiu. Ponieważ oznacza to, że zawsze starają się patrzeć na moje książki w granicach mojego życia… Dobry pisarze jest ekspertem przede wszystkim od samego siebie. Chciałbym zdążyć opowiedzieć wam, kochani Czytelnicy, czym jest ciekawość i humor ludzi, których w życiu spotkałem. Jest lepiej bezprawie cierpieć, jak raz coś twierdzić. Ale powiem, nie jestem Prezydentem Bronisławem Komorowskim, ale uważam, że polityka Polski jest fatalna. Pisarze i politycy są naturalnie rywalami. Obie grupy starają się uczynić świat na swój obraz; oni walczą o to samo terytorium. Nigdy nie miałem dużego szacunku dla terapeutów. Zawdzięczam moje zdrowie, moje przeżycia psychiczne, przede wszystkim samemu oraz moim przyjaciołom i tym, którzy mnie kochali. Nie jestem prorokiem, ale zawsze myślałem, że to jest naturalne dla dyktatury upadać. Wydaje mi się także, że jest lepsza droga zmiany świata jak wysadzenie się choćby w twierdzy Kamieniec Podolski. Pamiętam, że w 2001 roku, dwa lata przed atakiem terrorystycznym na bliźniacze wieże World Trade Centre, gdybyś to powiedział, co miało się wydarzyć, nikt by nie uwierzył ci. System przełomu stuleci wydawał się potężny i nierozerwalny. Nagle z dnia na dzień był zdmuchnięty jak kurz, co się wydawało niemożliwe stało się strasznym faktem… Ostatnio odwiedziłem dwie parafie na Teneryfie w Hiszpanii. Byłem w Granadilla i w El Medano. Co prawda tu wszystko niby jest jest napisane na zagwożdżonej skale, ale prawdę mojego zycia jeszcze ujrzałem. Nigdy nie widziałem nigdzie na świecie czegoś tak pięknego jak ratusz w Orotawie na Teneryfie. To ma coś wspólnego z faktem, że budowla jest stosunkowo mała w porównaniu z innymi budowlami tego rodzaju na świecie i góra na której stoi jest bardzo duża, więc masz w miniaturze krajobraz jednoczący bliskość góry, oceanu i architektury (domy z XVII wieku z pięknymi drewnianymi balkonami), i to jest po prostu wspaniałe. I to prawda, ludzie są tutaj bardzo piękni. Niektórzy z was mogą się zastanawiać dlaczego jestem niechętny wywiadom w telewizji i radiu i prasie. Odpowiedź jest taka, że to co piszę jest autentyczne. To jest kufer marzeń, nie rzeczywistości. Nie jestem zaszczycony tym, że moje teksty nie są traktowane tak poważnie. Brzydzę się rolą współczesnego Guru, ponieważ to nie ma żadnego związku z tym kim jestem i co robię. Artyści według mojego doświadczenia nie osiągają centrum. Istnieją na wzór szpiegów. Ja nie stanowię tutaj wyjątku. Jestem wdzięczny za każde zainteresowanie, wsparcie i miłe słowa. Na szczęście jestem od zawsze głęboko pochłonięty nowym tekstem. Niestety oznacza to, że nie mogę przeznaczyć wam więcej czasu odpowiadajac na różne pytania. Proszę przyjąć moje szczere przeprosiny. Z najlepszymi życzeniami, Stanisław Barszczak.

Leave a comment