Pobyt w Stambule

Stanisław Barszczak, Tydzień w Stambule – między Wschodem a Zachodem.

Ponad 16 milionów ludzi żyje obecnie w tej tętniącej życiem metropolii, między Azją a Europą.  Spędź ekscytujące dni nad Bosforem, upojony w zgiełkiem metropolii, zdominowanej przez młodych ludzi. Obojętnie czy interesujesz się kulturą, jesteś entuzjastą sportu, rekreacji lub po prostu uzależniony od wakacji. Przeżyjesz wszystko entuzjastycznie za jednym razem. Relaks, doświadczenie i przygoda. Poddaj się rozkoszom luksusowego hotelu i zrelaksuj się na kilometrowych nadmorskich groblach. Podziwiaj symbiozę między tradycją, a nowoczesnością miasta. Tutaj znajdziesz spektakularną architekturę. Można także odwiedzić targ przypraw i zanurzyć się w orientalnych zapachach i aromatach. Bądź gościem na kolacji w obozie ‘Beduinów’
– przenieś się do świata 1001 nocy. Upajaj się tradycyjną, arabską atmosferą hotelu z widokiem na Bosfor. Odpręż się w pobliskim parku, połóż się wygodnie pod parasolem i delektuj się dostępem do morza. Miasto Konstantynopol zostało zbudowane 660 lat p.n.e. przez doryckich osadników pochodzących z Grecji pod nazwą Bizancjum. 11 maja 330 n.e., cesarz rzymski Konstantyn I Wielki wybrał je na swoją siedzibę, gruntownie przebudował miasto i zmienił jego nazwę na Nova Roma, czyli Nowy Rzym. W późnej starożytności, miasto również pretendowało do
rangi Nowego Rzymu”.  Miasto było nieprzerwanie stolicą Cesarstwa Wschodniorzymskiego, oprócz podboju czwartej krucjaty, aż do podboju osmańskiego w 1453 roku. Po śmierci cesarza
Konstantyna, miasto zostało oficjalnie przemianowane na Konstantynopol i pod tą nazwą widniało jako stolica Cesarstwa Wschodniorzymskiego. Od 1930 roku oficjalna nazwa miasta to Stambuł. Alternatywna nazwa, która była już używana w czasach Imperium Seldżuckiego i Osmańskiego. Jako prototyp imperialnego miasta jest od 4 wieku metropolią. A oto przebieg podróży mojej do Stambułu. Przyjazd. Zaplanowany lot do lotniska Atatürk w Stambule. Po zakwaterowaniu się w hotelu zaraz następnego dnia poszedłem na Stare Miasto, tam zobaczysz starożytny Hipodrom z egipskimi obeliskami, fontanną cesarza Wilhelma II i Wężową Kolumną oraz meczet Sułtana Ahmeda – Błękitny Meczet. Następnie zwiedzisz muzeum Hagia Sofia. Kolejnego dnia i ty zobaczysz Pałac Topkapi z ponad 100.000 eksponatów i Wielki Bazaar, który został zbudowany w 15 wieku po zdobyciu Konstantynopolu przez Turków. Po południu przejazd przez most nad
Bosforem do azjatyckiej części miasta do punktu widokowego, z którego można podziwiać wspaniałe widoki Stambułu. Innego dnia będzie Cię nęcił Rejs po Bosforze. Zobaczysz Meczet Rüstema Paszy, warty zobaczenia ze względu na bezcenne 16-sto wieczne płytki fajansowe, a następnie Bazar Egipski zlokalizowany w pobliżu Złotego Rogu z wszystkimi orientalnymi przyprawami. Istnieje tu również możliwość zakupu biżuterii i wyrobów skórzanych w specjalistycznych sklepach. Następnie rejs statkiem po Bosforze wzdłuż pięknych pałaców i rezydencji aż do ujścia do Morza Czarnego. Rejs po Bosforu da Ci szanse poczucia piękna i harmonii dwóch kontynentów Stambułu. Czas pędzi i pędzi, uciekają kolejne dni. Wiele z Was
pyta czemu wybrałem tym razem Istambuł i jak tu się żyje, więc pomyślałam, że dzień
po powrocie z podróży, może być fajną okazją do wyjaśnienia tego i owego. Spakowałem
najważniejsze drobiazgi i po kilku miesiącach przygotowań wyjechałem… Wiedziałem, że jako cudzoziemiec nie dostanę tu łatwo pracy i będę spędzać większość czasu na beztroskim nicnierobieniu i o ile może to się wydawać cudne i kuszące na początku, uwierzcie, że po krótkim czasie zacząłem dostawać kota w domu… Okazało się, że wcale nie tak łatwo było zająć mi się czymś konkretnym, gdy dni nie miały żadnego rytmu. Z drugiej strony Istambuł, zachwycałem się nim na każdym kroku, cieszyłem się morzem, inną architekturą, kolorami, smakami,
mieszanką starego i nowego, bazarami, nowymi miejscami.. miasto i jego rytm, możliwości, energia, ciągle motywowały mnie i zachwycały. Zacząłem poznawać nowe osoby, wyprawiać się na spacery po okolicy, uczyć nowych słówek, smakować inne jedzenie i próbować wpasowywać się w otoczenie, pojawiły się nowe plany i marzenia. Lato, słońce, wakacje piękne miejsca dały mi kopa energii i zastrzyk pozytywnego myślenia. To super uczucie cieszyć się słońcem… Cieszyłem się ciepłem, krystaliczną wodą, spędzałem czas na lenistwie, objadałem się owocami i rozkoszowałem letnią opalenizną…. Choć jedzenie też jest nudne- ser za słony, ceny niektórych rzeczy z kosmosu… Ale spędzam dzień, który ładuje moje kości pozytywną energią. Tak jest, gdy przypadkiem wchodzę na uliczkę, w której nie sposób się zakochać. Gdy poznaję nowe osoby, które wspierają mnie, pokazują możliwości, popychają do działania, opierniczają jak trzeba. Gdy odkrywam ”swoje” miejsca, kawiarnię z pięknym widokiem, mały sklepik czy piekarnię w której
małe bułeczki smakują jak najprawdziwsze croissanty… Gdy dni wypełnione są pracą, pomysłami, projektami a wieczorem szykuję kolejne drobiazgi do pokazania ich na blogu, który stał się moją pasją i bardzo często najlepszym poprawiaczem humoru. Kochani, Istambuł jest miastem kontrastów. Przed oczami morze i daleki horyzont, a za plecami miasto zbudowane tak gęsto, że wygląda jak ogromne puzzle. Dzielnice biedy u podnóża nowoczesnych apartamentowców. Panie z zasłoniętymi głowami w opiętych ciuchach niczym zdjętych z Burdy. Ogromne kary
za pracę bez pozwolenia i przymykanie oczu na afiszujące się sklepiki z pirackimi filmami. Bardzo szybko wypracowałem sobie swoje małe sposoby na to miasto, umiem łatwo ignorować durne spojrzenia, na wiele rzeczy nie zwracam uwagi i przymykam oczy. Znalazłem swój rytm dnia, a nie narzekam, że mam ich za dużo. Nauczyłam się być sam ze sobą. Dużo rzeczy zmieniło się na plus. Po tygodniu nie wiem czy Istambuł to nowe moje miejsce na ziemi. Ale nauczyłem się tu cieszyć chwilą. Świadomość tego, że nie pomyślałem ani przez moment o tym miejscu w
kategorii, iż przybyłem tutaj ”na zawsze” zdjął ciężar, który jednak czuć było w powietrzu. Zwiedzałem, poznawałem nowe zakątki miasta, spacerowałem. Czas pokaże, co z tej podróży zostanie, jaki wieczysty diament. Na razie układam w piękne zdania moje bieżące myśli i daję Istambułowi więcej czasu, wierzę, że jeszcze mnie czymś zaskoczy i, że za rogiem czekają możliwości, które uda mi się złapać. Osobiście mogę powiedzieć, ci Turcy, jacy oni są szczęśliwi. Wszędzie ruch, także turystyczny, na placu św. Heleny przed Hagia Sofia  ustawiają się wycieczki z Europy i nie tylko, raz nawet złapałem wycieczkę Polaków. Jak powiedziałem w Stambule trudno
poruszać się po mieście inaczej niż tramwajem albo metrem, wieczne korki uniemożliwiają
sprawne poruszanie się, hotel Byzas był dobrze położony (ok 5 min spacerem), blisko przystanku tramwaju, który może zawieźć i do metra i na stare miasto i do nowej części miasta, hotel przeciętny, położony w sercu handlowego miejsca, gdzie Rosjanie przyjeżdżają kupować tony ubrań, a Francuzi lubią zjeść śniadanie. Mój hotel znajduje się przy drodze, którą wytyczyli jeszcze Rzymianie. Ulica Cadirga Limani charakteryzuje się wręcz budowlami zakopiańskimi, kto z kogo ściągnął styl budowy… W dniu 7 sierpnia byłem w domu, który zbudowano po pożarze w 1870 roku domu z drzewa, w którym zmarł nasz wieszcz narodowy Adam Mickiewicz (26 listopad 1855), na ulicy Tatli Badem. To uliczka, która znajduje się niedaleko metra Taksim. Idąc Avenue znak informuje nas: Muzeum A. Mickiewicza(Muzesi), tą ulicą skręcamy w prawo, schodzimy w dół, czwartą przecznicą skręcamy znów w prawo, by na pierwszym skrzyżowaniu uliczek
skręcić w lewo. To na końcu ulicy Tatli Badem znajduje się trzykondygnacyjna kamieniczka. O dziwo, zastaliśmy jakiegoś pana, który tu nas wpuścił. W tej dzielnicy gdyby nie ubogie budynki mieszkalne, to można by sądzić, że jesteśmy na przedmieściach San Francisco, takie różnice
wzniesień… Mickiewicz przybył do Istambułu 22 września 1855 roku. W marcu tego roku zmarła mu żona Celina. Po dwóch miesiącach pobytu wśród polskich żołnierzy w Burgas wieszcz wrócił do Istambułu, od razu poczuł słabość, jak pisze w listach do przyjaciół. Istotnie nie miał łatwego życia, na wychowaniu sześcioro dzieci, ostatnie skończyło zaledwie pięć lat. Z książek wydanych za życia poety „Bay Tadeusz” wydaje się, że został najlepiej wydany. Mickiewicz bardzo mocno
angażował się w sprawę polską, odzyskania niepodległości. W dniu 16 kwietnia 1848 roku przemawiał do Polaków zgromadzonych przed balkonem hotelu San Marco we Florencji, zachęcając ich do walki o słuszną sprawę. W Stambule zachęcam do zwiedzenia wieży Leandra, wielkiego bazaru z XV wieku, Pałacu Topkapi (24 sułtanów mieszkało ze swoją rodziną w tym pałacu, a 12 w Pałacu Dolmabahce), z pięknymi Pawilonami, Biblioteką z 1740 roku, tarasem z widokiem na Bosfor, przestrzenią. Znalazłem się w dormitorium, w Sali obrad „Han Ordy”, w skarbcu. Nadto warto wejść do Meczetu Sulejmana Wspaniałego (koniec XVI wieku, w przepięknym pomarańczowym kolorze), także do Meczetu Sułtana Ahmeda (początek wieku XVII, został sułtanem gdy miał lat czternaście i rządził 14 lat, od pięknego błękitu meczet nosi nazwę błękitnego). Jeśli kochani macie czas i pieniądze lećcie samolotem z Istambułu do Izmiru, by odwiedzić Domek Matki Bożej w Efezie. Opisanie wszystkich zabytków w Turcji zajęłoby wiele
tomów i dlatego wymieniam tylko niektóre z nich: Yarebatan Saraj w Istambule; Muzeum
Aya Sofia w Trabzon; Klasztor w Sumelu; Twierdza Van Kalesi; Skalny zamek Kale
w Uchisaru; Podziemne miasto Derinkuyu; Muzeum Mevlany w Konyi; Pamukkale i Hierapolis.
Ojciec Dr Dariusz Wiśniewski napisał do mnie kilka słów: „Księże Stanisławie, jestem w Polsce na urlopie i stąd ta zwłoka. Zapraszam 12.08 do kościoła św. Antoniego na 10.30. Pozdrawiam. Dariusz Wisniewski. Azatli Sok. No: 1 34453 Büyükdere – Istanbul, Turkey; tel. 0090 212 2421817; mob. 0090 5375437758; wdariusz@hotmail.com ; http://duszpasterstwowstambule.pl  Więc wybrałem się dwukrotnie do wspólnoty polskiej w Stambule, która w każdą niedzielę gromadzi się w podziemnym kościele przepięknej katolickiej świątyni w Istambule, św. Antoniego,
İstiklal Cd 173, Tomtom Mh., 34440 Beyoğlu/Istanbul, Turcja. W niedzielę w dniu 12 sierpnia 2012 roku sprawowaliśmy dla Polaków o godz. 10.30 Mszę świętą z Ojcem Dariuszem i Księdzem Robertem. Na stronie Polonii w Stambule czytamy: „Od wieków polskim emigrantom opuszczającym ojczyznę ze względów politycznych, ekonomicznych lub rodzinnych towarzyszą duszpasterze. Zakładają placówki misyjne w ośrodkach polonijnych, aby otaczać duchową opieką rodaków i pomagać im w integracji z nowym środowiskiem. Swą posługę spełniają także w kraju nad Bosforem/…/Ogromne zasługi dla zachowania ciągłości polskiego duszpasterstwa położył przybyły w 1988 r. do Stambułu brat Atanazy Sulik. Jako delegat generalny Zakonu Ojców Franciszkanów zabiegał usilnie u przełożonych o zapewnienie stałej działalności pastoralnej wśród stambulskiej Polonii. Dzięki jego staraniom od 1988 r. Msza św. po polsku odprawiana jest ponownie przy kościele św. Antoniego. Od 2007 r. piekę nad wspólnotą katolicką złożoną głównie z pracowników polskich i międzynarodowych korporacji, rodzin mieszanych, studentów i licznych turystów sprawuje o. Dariusz Wiśniewski.” Most Galata w Stambule schodziłem po wielekroć, choćby po to, by napić się herbaty. Ulica Istiklal, w którą pięknie wkomponowany jest kościół świętego Antoniego, to wizytówka nowoczesnego Istambułu, piękne kamienice, handlowe pasaże. W pobliżu trafiłem do Muzeum Niewinności, kamieniczki ufundowanej dla turystów przez laureata Nagrody Nobla Turka Orhana Pamuka. Jednego dnia płynąłem promem na Azjatycką stronę miasta, do Kadikoj, bardzo schludnie, piękne kamieniczki, tramwaj z jednym wagonikiem. Nie zastałem jednak Księży z Francji, którzy tam pracują. W końcu chciałbym wam powiedzieć, że wieczorami szedłem nad morze, by zakosztować wspomnień z dzieciństwa. Tutaj na betonowych falochronach rozstawiane są codziennie stoliki, można się napić herbaty, zjeść owoce, jest plac zabaw dla dzieci, także inne atrakcje, włącznie z wędkowaniem i kąpielą w morzu. W sąsiadujących z morzem uliczkach kelnerzy czekają na gości, po drodze spotykam jakichś
bezdomnych ludzi. Jest hałas, dokoła toczy się życie, właściciele kutrów kuszą
rejsem po morzu. A mimo to bardzo wesoło i pogodnie mijał kolejny dzień, czego
i wam życzę. Zachęcam też do obejrzenia filmu pt. “Istambul. Moje marzenie” w reżyserii Ferenca Toroka. Będziemy wewnętrznie z pewnością bogatsi.

Leave a comment