cudowność życia

Stanisław Barszczak, Gdy nas nie będzie!

 (60 lat Seminarium Duchownego w Częstochowie)

Będzie to prawda o nas samych, testament-pieśń,

tak chciałem rozpocząć mój ostatni reportaż,

mowa o tragicznych dziejach ojczyzny; co więcej,

miał to być o nich surowy rozrachunek historyczny,

ale także ich odzwierciedlenie i ocena w sztuce.

Zamiast pomnika tragicznej chwały, pokazuję bowiem koszmar klęski

i rozbitych psychicznie bojowników,

których bohaterstwo okazało się najczęściej daremne.

Opisuję bohaterów takich, jakich ukształtowała ich historia:

są tu czyny dobre, wątpliwe i złe, są charaktery

mężnie trwających oraz tych, którzy załamali się

w różny sposób – ich szczere ukazanie

stanowi największą wartość formy życia.

Słowa naszych mistrzów miały stać się pełne dynamiki, emocji,

a jednocześnie bez niepotrzebnego sztucznego „udramatyzowania”

w nich zdarzeń, zbytniej czułostkowości

czy nadmiernego heroizowania bohaterów.

Nasze życie i czyn miało być wiernym zapisem nie tyle wydarzeń,

ile raczej atmosfery tych czasów.

Oczywiście można zarzucać im miejscami zbyt szybką narrację,

czy skróty fabularne, które mogły wprawiać Częstochowian w zakłopotanie,

jednakże siłą tych czynów jest właśnie autentyzm.

Dzisiaj ciężar decyzji może spoczywać, widzicie, na barkach naszych-

już jako dowódców- tym większa odpowiedzialność, a jaki to zaszczyt.

Miłość oznacza dla mnie-od lat seminaryjnych-

zawsze szukanie sensu totalnego.

Poprzez miłość posiada się świat, odzyskuje jego sens.

W świecie bez wartości, czy raczej – na śmietniskach strzaskanych wartości,

Pozostaje ona, jako jedyny walor uniwersalny, uczucie.

Kiedyś zaś Marszałek Piłsudski honorowo walczył na moście Poniatowskiego

o to, by wojsko oddzielić od polityki, by było piękne…

Świat się dowiedział, nic nie powiedział…

Ja chcę,  żeby o nas jako o nowych, a pięknych Kolumbach

Trzeciego tysiąclecia była sprawa,

co za krew i wolność i nową Polskę w końcu padli.

A daję temu wyraz  jako jeden z was, Staszek,

któremu czapka ginie z wyczerpania, u nowej, ludzkiej kraty. 

Leave a comment